The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

W innym wątku przeczytałem taką oto wypowiedź:
Cytat: kawosz w 20 Marzec 2015, 10:17:21Do szkoły trafiłem w wieku 7 lat i dobrze że moje dzieci też nie musiały uczyć się od 6 lat
Sam zacząłem chodzić  do szkoły we wczesnych latach sześćdziesiątych. Miałem w pierwszej klasie codziennie trzy lekcje (razem 18, nie było wolnych sobót). Miałem też lekcje kaligrafii, które nie zaowocowały pięknym pismem w moim przypadku, ale strach powiedzieć, co by było, gdybym tych lekcji nie miał. W swej szkolnej karierze zdarzyło mi się oberwać linijką po łapach lub zostać wytarganym za ucho. Nie zaszkodziło mi to i nie miałem nigdy o to pretensji. Przeważnie uczeń wolał dostać po łapach od nauczyciela, niżby powiadomieni mieli zostać rodzice, którzy wtedy paska by nie pożałowali.
Jednak to jaka była edukacja to nie była zasługa ówcześnie rządzącego Gomułki i jego partii, ani też jego wina - gdyby ktoś o tamtej edukacji miał inne zdanie. Kiedyś rozmawiałem o szkolnych latach ze znajomymi z zagranicy i Niemiec Thomas stwierdził, że też dostawał linijką po łapach, a Isabel z Portugalii opowiadała, że w ich katolickim kraju za czasów Salazara zostawiano dzieci w szkole  - w "kozie" - na długie godziny za karę i trzeba się było głośno modlić. A do tego była oficjalna chłosta.
Różni moi znajomi zgodnie twierdzili, że w ich krajach było kiedyś dużo mniej lekcji - szczególnie w młodszych klasach.
Z powodów zawodowych interesowałem się od dawna systemami edukacyjnymi. Znam kilka krajów, gdzie od lat dzieci zaczynają szkołę w wieku 6 lat. Sam urodziłem się pod koniec roku, więc siódme urodziny obchodziłem już w pierwszej klasie. Czy sześć, czy siedem lat powinien mieć pierwszoklasista? Przez wiele lat miałem do czynienia z wieloma uczniami, którzy poszli do szkoły wcześniej. Nie były to jakieś wybitne jednostki, żadni geniusze z IQ powyżej 150. Zawsze jednak dawali sobie radę bez żadnych problemów.
Czy nasze dzieci są głupsze niż mali Holendrzy, Duńczycy i wiele innych nacji? Dlaczego ktoś robi krucjatę z tego powodu? Tym bardziej jest to dziwne, że od lat są profesjonalne poradnie i zawsze można opóźnić wiek szkolny, jeśli faktycznie przemawia za tym diagnoza psychologa. Znam też przypadki, że taką diagnozę stawiano. Nie oznaczało to, że dziecko było głupie, niedorozwinięte, upośledzone. Zwykle ta niedojrzałość szkolna miała przyczyny emocjonalne.
Mieszanie zaś do spraw edukacji bieżącej walki politycznej to już kompletne nieporozumienie. Efekty edukacji widać zwykle po dwudziestu latach, a wtedy będą już zupełnie inne polityczne partie, inne walki inne problemy. Zatem nie jest to wątek o polityce. Chciałbym poznać wasze zdanie na temat edukacji.
A man can never have enough turntables.

Nie wiem ale odnoszę wrażenie że bardzo zaangażowałeś się w tłumaczenie, usprawiedliwianie i promowanie obecnych władz.
Tu nie chodzi o to żeby uniemożliwić naukę od 6 roku życia a tylko o to żeby decyzję o tym pozostawić w gestii rodziców .
Zauważyłem że bardzo wybiórczo szermuje się argumentami w stylu - czy nasze dzieci są gorsze od dzieci Holenderskich.
Ja uważam że nie i daleki jestem od takich myśli.
Ja zadam inne pytanie . Czy nasi rodzice są gorsi od rodziców dzieci Niemieckich?
Za naszą zachodnią granicą opiekunowie mają prawo do decyzji w sprawie wieku w którym ich pociechy zaczynają edukacje.
Czy nasi obywatele naprawdę są gorsi od obywateli z innych krajów europejskich że ignoruje się zebranie miliona podpisów pod wnioskiem o referendum?
Czy zebranie 300 tysięcy podpisów nie zasługuje chociaż na to żeby premier raczyła się stawić w sejmie na przedstawienie wniosku przez wnioskodawce?
Czy nasze Państwo naprawdę jest tylko fasadowe jak w chwili szczerości przy ośmiorniczkach dyskutują o nim prominenci z rządzącego obozu.
To forum audio i podkreślam nie ja próbuję w nim umieszczać agitacje np wklejać zdjęcia byłego premiera celem ocieplenia jego wizerunku.
Nie umieszczam pogardliwych komentarzy o parówkach i puszkach.
Moje argumenty myślę są merytoryczne .
Otwarty umysł to podstawa sukcesu

Cytat: kawosz w 20 Marzec 2015, 13:46:16Nie wiem ale odnoszę wrażenie że bardzo zaangażowałeś się w tłumaczenie, usprawiedliwianie i promowanie obecnych władz.
Nie wiesz, ale na wszelki wypadek podejrzewasz, ze jestem agentem Tuska? :)

A co byś powiedział na akcję zebrania 300 tysięcy podpisów, żeby każdy emeryt dostał przynajmniej 3000 na miesiąc? W końcu taka liczba podpisów zasługiwałaby na specjalną ustawę i już. A może zrobić akcję zbuerania podpisów, żeby pensję minimalną podnieść do 5000. W końcu zasługujemy, żeby żyć na odpowiednim poziomie, jak na zachodzie. Czy jesteśmy gorsi?

Zauważ, że w Szwajcarii, która jest małym krajem o całkiem innej strukturze niż Polska, gdzie robi się referendum na tematy rozmaite i to bardzo często, to jednak nikt nie robił referendum na temat uwolnienia kursu franka. Bank Szwajcarii podjął decyzję i koniec dyskusji. A przecież to było posunięcie, które nie tylko wkurzyło naszych kredytobiorców w Polsce, ale wkurzyło też większość Szwajcarów. Z dnia na dzień spadła opłacalność eksportu. Firmy straciły ogromne zyski. Pracownicy stracili spodziewane podwyżki i premie.
Nie wszystko się nadaje na referendum.

Dlaczego mój argument jest wybiórczy, a twój nie (o dzieciach holenderskich vs rodzicach niemieckich)?
Czy zostawić decyzję o wieku szkolnym rodzicom? Do podejmowania decyzji w rozmaitych obszarach potrzeba pewnych kompetencji. Tylko w tym jednym nie trzeba żadnych. Być rodzicem może każdy tłumok. Otóż w tych samych Niemczech, które podajesz jako przykład, władze mają bardzo szerokie uprawnienia w kontrolowaniu domu rodzinnego. Znacznie szersze niż w Polsce. U nas rodzic ma prawo nie wpuścić do domu przedstawicieli szkoły, czy opieki społecznej i obrazowo mówiąc - kazać im się walić na ryj. W Niemczech byłoby to podstawą do odebrania dziecka. Nie tak dawno jeszcze głośna była historia Niemki ukrywającej się z córką w okolicach Bytowa, ponieważ niemiecki urząd chciał dziecko zabrać od matki z powodu złych wyników w nauce. Więc jak to jest z tymi prawami rodziców w Niemczech? Wiesz coś na ten temat, czy tak sobie napisałeś bez sprawdzania?

Swoją drogą kilka lat temu Giertych jako minister edukacji miał pomysł na ostrą walkę z patologiami społecznymi, które niestety pojawiają się w szkołach. Tak się składa, że rząd PiSu i minister Giertych to zupełnie nie moja bajka. Jednak byłem zarówno za wprowadzeniem mundurków szkolnych, jak i za tym, by chuligani byli poddani szczególnemu rygorowi w przeznaczonych do tego ośrodkach szkolnych.
Wtedy również ktoś stwierdził, że ma wrażenie, "że bardzo się zaangażowałem w tłumaczenie" itd.

Problem polega na tym, że ja patrzę na problem, którym jest edukacja w Polsce, a ty na to, kto obecnie jest premierem. Dzisiejsi pierwszoklasiści wejdą w dorosłe życie dopiero za kilkanaście lat, a ich dorosłe życie trwać będzie kilkadziesiąt lat następnych, mnie wtedy już dawno robaki zeżrą. Nie będzie dzisiejszych polityków, ani być może dzisiejszych partii.
Edukacja to proces ciągły i długotrwały, dla mnie robienie z tego szopki politycznej jest paskudne. A taką szopkę zrobiła akcja państwa Elbanowskich. Dlaczego dziś i dlaczego teraz, skoro przygotowania do tego podjęto już lata temu za czasów poprzedniego rządu?

W 1978 roku ówczesny minister Kuberski wprowadził zasadę promocji pomimo otrzymania przez ucznia ocen niedostatecznych. W latach osiemdziesiątych zatem uczniowie otrzymywali promocję, pomimo braku efektów edukacyjnych.
Jednak konsekwencje tego pojawiły się znacznie później. Blisko po 30 latach. Otóż ci dawni uczniowie stali się rodzicami i skoro sami przyzwyczajeni zostali tylko do tego, że do szkoły po prostu się chodzi, to w identyczny sposób zaczęli podchodzić do edukacji swych dzieci. Wymagania stawiane dzieciom traktowali jako coś w rodzaju prześladowania ich dzieci. To jest przykład tego, jak długotrwałe i odroczone w czasie konsekwencje mają decyzje edukacyjne.
A man can never have enough turntables.

Ty przytoczyłeś swoje racje ja swoje . Nie przekonałeś mnie a ja nie przekonałem Ciebie
Ten wątek powstał zresztą w bardzo spontaniczny sposób
Pewnie co nauczyciel to inna opinia . Ja jednak odnoszę wrażenie że w tym wszystkim nie chodzi o dobro dzieci . Po skoku na OFE ( już pewnie przejedzone ) podwyższeniu wieku emerytalnego , załamania ZUS chodzi o to żeby młodzież szybciej znalazła się na rynku pracy . Takie mam odczucia.
Otwarty umysł to podstawa sukcesu

Cytat: kawosz w 21 Marzec 2015, 10:53:25Takie mam odczucia.
I to jest właśnie problem. Nie masz wiedzy, nie masz argumentów, nie przeprowadziłeś badań, nie przeanalizowałeś faktów. Po prostu masz takie odczucia i już. Z odczuciami trudno dyskutować.
Zatem nie będę już próbował.
A man can never have enough turntables.

#5 21 Marzec 2015, 12:17:56 Ostatnia edycja: 21 Marzec 2015, 12:22:36 by kawosz
To jest manipulacja z Twojej strony . Ja staram się wypowiadać w sposób wyważony skoro masz problem z kojarzeniem prostych faktów to już nie moja wina
Próbujesz zagadać problem postawiony w moim pierwszym poście nawet Cie rozumiem nie masz żadnych racjonalnych argumentów.
Co zaś tyczy się wiedzy nie trzeba prowadzić badań żeby ją mieć .Na marginesie wspomnę tylko że moja żona uczy w klasach 1-3 i o problemie rozmawialiśmy . Nie jesteś dla mnie autorytetem  więc wybacz ale również nie będę już z Tobą w tym temacie dyskutował
Otwarty umysł to podstawa sukcesu

#6 21 Marzec 2015, 12:21:59 Ostatnia edycja: 21 Marzec 2015, 12:28:19 by Przemekiv
Poruszyliście wątek, który dotyczy mnie a właściwie mojego 6 letniego syna. Jestem z małe mieściny na Podkarpaciu i do niedawna nawet nie zastanawiałem się nad odraczaniem dziecka, miał iść do szkoły jak inni zgodnie z reformą w wieku 6 lat. Wśród moich znajomych jest sporo rodziców z dziećmi z rocznika 2009 i panuje ogólna panika i masowe odraczanie dzieci. Powoli nastrój ten udziela się również mi jak wspomniałem jestem z pipidówy wybór szkół niewielki jedna szkoła społeczna (oblegana jak nigdy do tej pory). Dla świętego spokoju zapisałem syna do poradni pedagogicznej na tzw. badanie gotowości dziecka do podjęcia nauki w szkole podstawowej. Badań jeszcze nie było ale zastanawia mnie jedna rzecz jeśli mój syn dostał by opinie wg. której "nie nadaję się do szkoły" ostateczne głos w sprawie czy dziecko zostanie odroczone należy do dyrektora szkoły do której zostało ono zapisane. Widzicie w tym jakiś sens? To po co te badania przez jak by nie patrzeć specjalistów jak decyzja jest tak naprawdę widzi mi się dyrektora szkoły który kontakt z dzieckiem ma tylko przez podanie o przyjęcie do klasy pierwszej.

Cytat: kawosz w 21 Marzec 2015, 12:17:56To jest manipulacja z Twojej strony . Ja staram się wypowiadać w sposób wyważony skoro masz problem z kojarzeniem prostych faktów to już nie moja wina
Nie. To nie jest manipulacja. Stwierdziłem fakt. W zakresie problemu sześciolatków w szkole nie przedstawiłeś żadnego argumentu, nawet najmniejszego. Powołałeś się na przykład "naszych zachodnich sąsiadów", ale nie odniosłeś się do mojej uwagi, że to niezupełnie tak "pięknie" jest u tych zachodnich sąsiadów.
Popatrz na swój pierwszy post i zauważ, że o temacie się właściwie nie wypowiadasz, a głównie o sprawach politycznych. Przyjmuję do wiadomości, że ci się ten rząd nie podoba, ale to nie ma nic do rzeczy. Nie pisz o rządzie, nie udowadniaj mi, że pani premier jest twoim zdaniem arogancka i że zebrano 300 tysięcy podpisów. Podpisów w dowolnej sprawie da się zebrać więcej. Nie znaczy to, że pomysł z 300 tysiącami podpisów ma sens.
Mi chodzi wyłącznie o argumenty, dlaczego sześciolatki nie miałyby iść do szkoły?

Cytat: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 12:21:59Poruszyliście wątek, który dotyczy mnie a właściwie mojego 6 letniego syna.
Ja do dziś żałuję, że nie zadbałem o to, by córka poszła do szkoły w wieku sześciu lat. Ale to inna historia.

Od wielu lat jest obowiązkowa tzw. zerówka. Dziecko może nie chodzić do przedszkola, jeśli rodzice nie chcą, ale do zerówki musi. To już podlega pod ustawę o obowiązku szkolnym. No i co robi to dziecko w zerówce. Poznaje literki i cyferki, uczy się je rozpoznawać, czyli powoli uczy się czytać i liczyć. Są także zajęcia inne, które mają zadanie przybliżyć dziecku wiedzę o tym jak funkcjonuje świat wokół niego.
Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek był jakiś bunt przeciw zerówkom, nikt nigdy nie zbierał podpisów, nie robił demonstracji pod sejmem, ciekawe dlaczego.
Teraz ma być zmiana. Nie będzie już zerówki, dzieci w przedszkolu będą czas spędzać rekreacyjnie, bo zerówka przeniosła się do szkoły i nagle jest powszechny bunt.

Jeśli sprowadzisz samochód zza granicy, to musisz dokonać specjalistycznych badań technicznych i ewentualnie dokonać przeróbek. Papiery na to wystawia ci odpowiednia stacja kontroli pojazdów, ale decyzję podejmuje odpowiedni naczelnik wydziału komunikacji, który na oczy twojego auta nie widział. Jeśliby z jakiegoś powodu podjął decyzję wbrew opinii stacji kontroli pojazdów, to masz prawo taką decyzję zaskarżyć i w praktyce rzecz jasna ja wygrasz.
Dlaczego mamy przypuszczać, że dyrektor szkoły jest głupszy niż naczelnik wydziału komunikacji? Dlaczego miałby z rozmysłem działać na twoją szkodę, skoro naczelnik wydziału komunikacji tego nie robi? Po prostu są pewne procedury podejmowania decyzji. Poradnie pedagogiczne są strukturami doradczymi i nie można tego zmieniać. Dlaczego? Bo poradnia również opiniuje wiele innych spraw w toku nauki dziecka, a decyzje w tych sprawach po wyrażeniu opinii przez poradnię należą do rodziców. Na przykład w klasach 1- 3, gdy dziecko sobie nie radzi, nauczyciel może skierować je do poradni. Ale to rodzice podejmą ostateczną decyzję, czy zgadzają się by dziecko powtarzało daną klasę. Ba, rodzice podejmą decyzję, czy szkołą w ogóle zobaczy wyniki badań poradni.
To rodzice mają ostateczne prawo zadecydowania o tym, czy ich dziecko trafi do szkoły specjalnej, jeśli poradnia wystawi diagnozę o opóźnieniach w rozwoju lub deficytach rozwojowych. Piszę o tym celowo, żeby pokazać, że nie jest prawdą, że rodzice w systemie oświaty są ubezwłasnowolnieni.

Mieszkanie w małej "pipidówie" ma swoje wady, ale wcale nie musi znaczyć, że masz gorszą szkołę i gorszych nauczycieli.

I jeszcze jedno. Skąd ta tendencja, aby dzieci szły do szkoły w wieku sześciu lat?
Kiedyś życie było mniej skomplikowane i bardziej przewidywalne. Człowiek szedł do szkoły na 8 lat, potem w ogólniaku spędzał 4 i na studiach 4 (politechniczne trwały 4,5, a tylko medycyna jeszcze dłużej). Dziś mamy zupełnie inną sytuację i nasze dzieci się uczą dłużej. Dziś osobno są studia licencjackie, a osobno potem magisterskie. Często z rozmaitych powodów ludzie studiują kilka kierunków.
Ludziom z mojego pokolenia starczało jedno wykształcenie i zdobyty zawód do emerytury, a dziś? Świat się zmienił kompletnie, moi uczniowie  mają po kilka fakultetów, staje się to powoli oczywistością. I nie jest to wina Tuska. ;)
A man can never have enough turntables.

Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59Od wielu lat jest obowiązkowa tzw. zerówka. Dziecko może nie chodzić do przedszkola, jeśli rodzice nie chcą, ale do zerówki musi.
Tak tylko teraz obowiązkowe jest posyłanie dzieci w wieku 5 do przedszkola lub zerówki w szkole.
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59Dlaczego miałby z rozmysłem działać na twoją szkodę
Ja twierdzę tylko że nie ma on odpowiednich kompetencji by podważać ustalenia specjalistów w swojej dziedzinie.
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59Ale to rodzice podejmą ostateczną decyzję, czy zgadzają się by dziecko powtarzało daną klasę. Ba, rodzice podejmą decyzję, czy szkołą w ogóle zobaczy wyniki badań poradni.
To dlaczego nie bierze się pod uwagę decyzji rodziców którzy mają opinie z poradni, w której dziecko nie kwalifikuje się do rozpoczęcia nauki w SP.
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59że masz gorszą szkołę i gorszych nauczycieli
Mam jednak sporo mniejsze możliwości wyboru.
Jeszcze raz zaznaczam nie jestem przeciwnikiem reformy i wcześniejszego posyłania dzieci do szkoły. Tylko w związku z tym że sprawa dotyczy mnie widzę po prostu parę dziwnych zjawisk z tym związanych jak m. in. sprawa z opinią poradni która tak naprawdę nie jest dla nikogo wiążąca co wg. mnie nie jest logiczne.

#9 21 Marzec 2015, 13:47:11 Ostatnia edycja: 21 Marzec 2015, 13:54:57 by kawosz
Przecież Ty piszesz same ogólniki tylko że długo . Odnosisz się do 300 tysiecy zapominając że wcześniej zebrali około 1000000 podpisów .
Ja pisze o arogancji władzy a Ty jakie prawo jest w Niemczech.
Nie będę na siłę szukał badań w necie . Argumenty za przedstawiał sprawozdawca społecznej ustawy jest w necie . Do mnie te argumenty przemawiają .
Duży odsetek dzieci uczących się w szkole w której pracuje moja żona ma problemy bo poszły do szkoły za wcześnie .Powinieneś pamiętać że nauka pisania nigdy nie była obowiązkowa w oddziałach zerowych.
Zupełnie inna jest metodyka pracy z 6latkami w zerówce a inna w 1 klasie, wymagania względem uczniów są wyższe  .
Zapomniałeś jeszcze napisać że studia licencjackie to 3 lata a magisterskie 2
Odniosę się jeszcze do wieku w którym obywatel kończy naukę na poziomie szkoły średniej co umożliwia mu podjęcie pracy jako osobie pełnoletniej.
Z moich wyliczeń wychodzi że nic się nie zmieniło - nie zakłamuj rzeczywistości:
8+4=12 i  6+3+3=12
Otwarty umysł to podstawa sukcesu