AudioCafe

Podyskutujmy => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: StaryM w 20 Marzec 2015, 11:26:55

Tytuł: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 20 Marzec 2015, 11:26:55
W innym wątku przeczytałem taką oto wypowiedź:
Cytat: kawosz w 20 Marzec 2015, 10:17:21Do szkoły trafiłem w wieku 7 lat i dobrze że moje dzieci też nie musiały uczyć się od 6 lat
Sam zacząłem chodzić  do szkoły we wczesnych latach sześćdziesiątych. Miałem w pierwszej klasie codziennie trzy lekcje (razem 18, nie było wolnych sobót). Miałem też lekcje kaligrafii, które nie zaowocowały pięknym pismem w moim przypadku, ale strach powiedzieć, co by było, gdybym tych lekcji nie miał. W swej szkolnej karierze zdarzyło mi się oberwać linijką po łapach lub zostać wytarganym za ucho. Nie zaszkodziło mi to i nie miałem nigdy o to pretensji. Przeważnie uczeń wolał dostać po łapach od nauczyciela, niżby powiadomieni mieli zostać rodzice, którzy wtedy paska by nie pożałowali.
Jednak to jaka była edukacja to nie była zasługa ówcześnie rządzącego Gomułki i jego partii, ani też jego wina - gdyby ktoś o tamtej edukacji miał inne zdanie. Kiedyś rozmawiałem o szkolnych latach ze znajomymi z zagranicy i Niemiec Thomas stwierdził, że też dostawał linijką po łapach, a Isabel z Portugalii opowiadała, że w ich katolickim kraju za czasów Salazara zostawiano dzieci w szkole  - w "kozie" - na długie godziny za karę i trzeba się było głośno modlić. A do tego była oficjalna chłosta.
Różni moi znajomi zgodnie twierdzili, że w ich krajach było kiedyś dużo mniej lekcji - szczególnie w młodszych klasach.
Z powodów zawodowych interesowałem się od dawna systemami edukacyjnymi. Znam kilka krajów, gdzie od lat dzieci zaczynają szkołę w wieku 6 lat. Sam urodziłem się pod koniec roku, więc siódme urodziny obchodziłem już w pierwszej klasie. Czy sześć, czy siedem lat powinien mieć pierwszoklasista? Przez wiele lat miałem do czynienia z wieloma uczniami, którzy poszli do szkoły wcześniej. Nie były to jakieś wybitne jednostki, żadni geniusze z IQ powyżej 150. Zawsze jednak dawali sobie radę bez żadnych problemów.
Czy nasze dzieci są głupsze niż mali Holendrzy, Duńczycy i wiele innych nacji? Dlaczego ktoś robi krucjatę z tego powodu? Tym bardziej jest to dziwne, że od lat są profesjonalne poradnie i zawsze można opóźnić wiek szkolny, jeśli faktycznie przemawia za tym diagnoza psychologa. Znam też przypadki, że taką diagnozę stawiano. Nie oznaczało to, że dziecko było głupie, niedorozwinięte, upośledzone. Zwykle ta niedojrzałość szkolna miała przyczyny emocjonalne.
Mieszanie zaś do spraw edukacji bieżącej walki politycznej to już kompletne nieporozumienie. Efekty edukacji widać zwykle po dwudziestu latach, a wtedy będą już zupełnie inne polityczne partie, inne walki inne problemy. Zatem nie jest to wątek o polityce. Chciałbym poznać wasze zdanie na temat edukacji.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: kawosz w 20 Marzec 2015, 13:46:16
Nie wiem ale odnoszę wrażenie że bardzo zaangażowałeś się w tłumaczenie, usprawiedliwianie i promowanie obecnych władz.
Tu nie chodzi o to żeby uniemożliwić naukę od 6 roku życia a tylko o to żeby decyzję o tym pozostawić w gestii rodziców .
Zauważyłem że bardzo wybiórczo szermuje się argumentami w stylu - czy nasze dzieci są gorsze od dzieci Holenderskich.
Ja uważam że nie i daleki jestem od takich myśli.
Ja zadam inne pytanie . Czy nasi rodzice są gorsi od rodziców dzieci Niemieckich?
Za naszą zachodnią granicą opiekunowie mają prawo do decyzji w sprawie wieku w którym ich pociechy zaczynają edukacje.
Czy nasi obywatele naprawdę są gorsi od obywateli z innych krajów europejskich że ignoruje się zebranie miliona podpisów pod wnioskiem o referendum?
Czy zebranie 300 tysięcy podpisów nie zasługuje chociaż na to żeby premier raczyła się stawić w sejmie na przedstawienie wniosku przez wnioskodawce?
Czy nasze Państwo naprawdę jest tylko fasadowe jak w chwili szczerości przy ośmiorniczkach dyskutują o nim prominenci z rządzącego obozu.
To forum audio i podkreślam nie ja próbuję w nim umieszczać agitacje np wklejać zdjęcia byłego premiera celem ocieplenia jego wizerunku.
Nie umieszczam pogardliwych komentarzy o parówkach i puszkach.
Moje argumenty myślę są merytoryczne .
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 21 Marzec 2015, 10:43:03
Cytat: kawosz w 20 Marzec 2015, 13:46:16Nie wiem ale odnoszę wrażenie że bardzo zaangażowałeś się w tłumaczenie, usprawiedliwianie i promowanie obecnych władz.
Nie wiesz, ale na wszelki wypadek podejrzewasz, ze jestem agentem Tuska? :)

A co byś powiedział na akcję zebrania 300 tysięcy podpisów, żeby każdy emeryt dostał przynajmniej 3000 na miesiąc? W końcu taka liczba podpisów zasługiwałaby na specjalną ustawę i już. A może zrobić akcję zbuerania podpisów, żeby pensję minimalną podnieść do 5000. W końcu zasługujemy, żeby żyć na odpowiednim poziomie, jak na zachodzie. Czy jesteśmy gorsi?

Zauważ, że w Szwajcarii, która jest małym krajem o całkiem innej strukturze niż Polska, gdzie robi się referendum na tematy rozmaite i to bardzo często, to jednak nikt nie robił referendum na temat uwolnienia kursu franka. Bank Szwajcarii podjął decyzję i koniec dyskusji. A przecież to było posunięcie, które nie tylko wkurzyło naszych kredytobiorców w Polsce, ale wkurzyło też większość Szwajcarów. Z dnia na dzień spadła opłacalność eksportu. Firmy straciły ogromne zyski. Pracownicy stracili spodziewane podwyżki i premie.
Nie wszystko się nadaje na referendum.

Dlaczego mój argument jest wybiórczy, a twój nie (o dzieciach holenderskich vs rodzicach niemieckich)?
Czy zostawić decyzję o wieku szkolnym rodzicom? Do podejmowania decyzji w rozmaitych obszarach potrzeba pewnych kompetencji. Tylko w tym jednym nie trzeba żadnych. Być rodzicem może każdy tłumok. Otóż w tych samych Niemczech, które podajesz jako przykład, władze mają bardzo szerokie uprawnienia w kontrolowaniu domu rodzinnego. Znacznie szersze niż w Polsce. U nas rodzic ma prawo nie wpuścić do domu przedstawicieli szkoły, czy opieki społecznej i obrazowo mówiąc - kazać im się walić na ryj. W Niemczech byłoby to podstawą do odebrania dziecka. Nie tak dawno jeszcze głośna była historia Niemki ukrywającej się z córką w okolicach Bytowa, ponieważ niemiecki urząd chciał dziecko zabrać od matki z powodu złych wyników w nauce. Więc jak to jest z tymi prawami rodziców w Niemczech? Wiesz coś na ten temat, czy tak sobie napisałeś bez sprawdzania?

Swoją drogą kilka lat temu Giertych jako minister edukacji miał pomysł na ostrą walkę z patologiami społecznymi, które niestety pojawiają się w szkołach. Tak się składa, że rząd PiSu i minister Giertych to zupełnie nie moja bajka. Jednak byłem zarówno za wprowadzeniem mundurków szkolnych, jak i za tym, by chuligani byli poddani szczególnemu rygorowi w przeznaczonych do tego ośrodkach szkolnych.
Wtedy również ktoś stwierdził, że ma wrażenie, "że bardzo się zaangażowałem w tłumaczenie" itd.

Problem polega na tym, że ja patrzę na problem, którym jest edukacja w Polsce, a ty na to, kto obecnie jest premierem. Dzisiejsi pierwszoklasiści wejdą w dorosłe życie dopiero za kilkanaście lat, a ich dorosłe życie trwać będzie kilkadziesiąt lat następnych, mnie wtedy już dawno robaki zeżrą. Nie będzie dzisiejszych polityków, ani być może dzisiejszych partii.
Edukacja to proces ciągły i długotrwały, dla mnie robienie z tego szopki politycznej jest paskudne. A taką szopkę zrobiła akcja państwa Elbanowskich. Dlaczego dziś i dlaczego teraz, skoro przygotowania do tego podjęto już lata temu za czasów poprzedniego rządu?

W 1978 roku ówczesny minister Kuberski wprowadził zasadę promocji pomimo otrzymania przez ucznia ocen niedostatecznych. W latach osiemdziesiątych zatem uczniowie otrzymywali promocję, pomimo braku efektów edukacyjnych.
Jednak konsekwencje tego pojawiły się znacznie później. Blisko po 30 latach. Otóż ci dawni uczniowie stali się rodzicami i skoro sami przyzwyczajeni zostali tylko do tego, że do szkoły po prostu się chodzi, to w identyczny sposób zaczęli podchodzić do edukacji swych dzieci. Wymagania stawiane dzieciom traktowali jako coś w rodzaju prześladowania ich dzieci. To jest przykład tego, jak długotrwałe i odroczone w czasie konsekwencje mają decyzje edukacyjne.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: kawosz w 21 Marzec 2015, 10:53:25
Ty przytoczyłeś swoje racje ja swoje . Nie przekonałeś mnie a ja nie przekonałem Ciebie
Ten wątek powstał zresztą w bardzo spontaniczny sposób
Pewnie co nauczyciel to inna opinia . Ja jednak odnoszę wrażenie że w tym wszystkim nie chodzi o dobro dzieci . Po skoku na OFE ( już pewnie przejedzone ) podwyższeniu wieku emerytalnego , załamania ZUS chodzi o to żeby młodzież szybciej znalazła się na rynku pracy . Takie mam odczucia.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 21 Marzec 2015, 11:19:34
Cytat: kawosz w 21 Marzec 2015, 10:53:25Takie mam odczucia.
I to jest właśnie problem. Nie masz wiedzy, nie masz argumentów, nie przeprowadziłeś badań, nie przeanalizowałeś faktów. Po prostu masz takie odczucia i już. Z odczuciami trudno dyskutować.
Zatem nie będę już próbował.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: kawosz w 21 Marzec 2015, 12:17:56
To jest manipulacja z Twojej strony . Ja staram się wypowiadać w sposób wyważony skoro masz problem z kojarzeniem prostych faktów to już nie moja wina
Próbujesz zagadać problem postawiony w moim pierwszym poście nawet Cie rozumiem nie masz żadnych racjonalnych argumentów.
Co zaś tyczy się wiedzy nie trzeba prowadzić badań żeby ją mieć .Na marginesie wspomnę tylko że moja żona uczy w klasach 1-3 i o problemie rozmawialiśmy . Nie jesteś dla mnie autorytetem  więc wybacz ale również nie będę już z Tobą w tym temacie dyskutował
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 12:21:59
Poruszyliście wątek, który dotyczy mnie a właściwie mojego 6 letniego syna. Jestem z małe mieściny na Podkarpaciu i do niedawna nawet nie zastanawiałem się nad odraczaniem dziecka, miał iść do szkoły jak inni zgodnie z reformą w wieku 6 lat. Wśród moich znajomych jest sporo rodziców z dziećmi z rocznika 2009 i panuje ogólna panika i masowe odraczanie dzieci. Powoli nastrój ten udziela się również mi jak wspomniałem jestem z pipidówy wybór szkół niewielki jedna szkoła społeczna (oblegana jak nigdy do tej pory). Dla świętego spokoju zapisałem syna do poradni pedagogicznej na tzw. badanie gotowości dziecka do podjęcia nauki w szkole podstawowej. Badań jeszcze nie było ale zastanawia mnie jedna rzecz jeśli mój syn dostał by opinie wg. której "nie nadaję się do szkoły" ostateczne głos w sprawie czy dziecko zostanie odroczone należy do dyrektora szkoły do której zostało ono zapisane. Widzicie w tym jakiś sens? To po co te badania przez jak by nie patrzeć specjalistów jak decyzja jest tak naprawdę widzi mi się dyrektora szkoły który kontakt z dzieckiem ma tylko przez podanie o przyjęcie do klasy pierwszej.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59
Cytat: kawosz w 21 Marzec 2015, 12:17:56To jest manipulacja z Twojej strony . Ja staram się wypowiadać w sposób wyważony skoro masz problem z kojarzeniem prostych faktów to już nie moja wina
Nie. To nie jest manipulacja. Stwierdziłem fakt. W zakresie problemu sześciolatków w szkole nie przedstawiłeś żadnego argumentu, nawet najmniejszego. Powołałeś się na przykład "naszych zachodnich sąsiadów", ale nie odniosłeś się do mojej uwagi, że to niezupełnie tak "pięknie" jest u tych zachodnich sąsiadów.
Popatrz na swój pierwszy post i zauważ, że o temacie się właściwie nie wypowiadasz, a głównie o sprawach politycznych. Przyjmuję do wiadomości, że ci się ten rząd nie podoba, ale to nie ma nic do rzeczy. Nie pisz o rządzie, nie udowadniaj mi, że pani premier jest twoim zdaniem arogancka i że zebrano 300 tysięcy podpisów. Podpisów w dowolnej sprawie da się zebrać więcej. Nie znaczy to, że pomysł z 300 tysiącami podpisów ma sens.
Mi chodzi wyłącznie o argumenty, dlaczego sześciolatki nie miałyby iść do szkoły?

Cytat: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 12:21:59Poruszyliście wątek, który dotyczy mnie a właściwie mojego 6 letniego syna.
Ja do dziś żałuję, że nie zadbałem o to, by córka poszła do szkoły w wieku sześciu lat. Ale to inna historia.

Od wielu lat jest obowiązkowa tzw. zerówka. Dziecko może nie chodzić do przedszkola, jeśli rodzice nie chcą, ale do zerówki musi. To już podlega pod ustawę o obowiązku szkolnym. No i co robi to dziecko w zerówce. Poznaje literki i cyferki, uczy się je rozpoznawać, czyli powoli uczy się czytać i liczyć. Są także zajęcia inne, które mają zadanie przybliżyć dziecku wiedzę o tym jak funkcjonuje świat wokół niego.
Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek był jakiś bunt przeciw zerówkom, nikt nigdy nie zbierał podpisów, nie robił demonstracji pod sejmem, ciekawe dlaczego.
Teraz ma być zmiana. Nie będzie już zerówki, dzieci w przedszkolu będą czas spędzać rekreacyjnie, bo zerówka przeniosła się do szkoły i nagle jest powszechny bunt.

Jeśli sprowadzisz samochód zza granicy, to musisz dokonać specjalistycznych badań technicznych i ewentualnie dokonać przeróbek. Papiery na to wystawia ci odpowiednia stacja kontroli pojazdów, ale decyzję podejmuje odpowiedni naczelnik wydziału komunikacji, który na oczy twojego auta nie widział. Jeśliby z jakiegoś powodu podjął decyzję wbrew opinii stacji kontroli pojazdów, to masz prawo taką decyzję zaskarżyć i w praktyce rzecz jasna ja wygrasz.
Dlaczego mamy przypuszczać, że dyrektor szkoły jest głupszy niż naczelnik wydziału komunikacji? Dlaczego miałby z rozmysłem działać na twoją szkodę, skoro naczelnik wydziału komunikacji tego nie robi? Po prostu są pewne procedury podejmowania decyzji. Poradnie pedagogiczne są strukturami doradczymi i nie można tego zmieniać. Dlaczego? Bo poradnia również opiniuje wiele innych spraw w toku nauki dziecka, a decyzje w tych sprawach po wyrażeniu opinii przez poradnię należą do rodziców. Na przykład w klasach 1- 3, gdy dziecko sobie nie radzi, nauczyciel może skierować je do poradni. Ale to rodzice podejmą ostateczną decyzję, czy zgadzają się by dziecko powtarzało daną klasę. Ba, rodzice podejmą decyzję, czy szkołą w ogóle zobaczy wyniki badań poradni.
To rodzice mają ostateczne prawo zadecydowania o tym, czy ich dziecko trafi do szkoły specjalnej, jeśli poradnia wystawi diagnozę o opóźnieniach w rozwoju lub deficytach rozwojowych. Piszę o tym celowo, żeby pokazać, że nie jest prawdą, że rodzice w systemie oświaty są ubezwłasnowolnieni.

Mieszkanie w małej "pipidówie" ma swoje wady, ale wcale nie musi znaczyć, że masz gorszą szkołę i gorszych nauczycieli.

I jeszcze jedno. Skąd ta tendencja, aby dzieci szły do szkoły w wieku sześciu lat?
Kiedyś życie było mniej skomplikowane i bardziej przewidywalne. Człowiek szedł do szkoły na 8 lat, potem w ogólniaku spędzał 4 i na studiach 4 (politechniczne trwały 4,5, a tylko medycyna jeszcze dłużej). Dziś mamy zupełnie inną sytuację i nasze dzieci się uczą dłużej. Dziś osobno są studia licencjackie, a osobno potem magisterskie. Często z rozmaitych powodów ludzie studiują kilka kierunków.
Ludziom z mojego pokolenia starczało jedno wykształcenie i zdobyty zawód do emerytury, a dziś? Świat się zmienił kompletnie, moi uczniowie  mają po kilka fakultetów, staje się to powoli oczywistością. I nie jest to wina Tuska. ;)
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 13:45:17
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59Od wielu lat jest obowiązkowa tzw. zerówka. Dziecko może nie chodzić do przedszkola, jeśli rodzice nie chcą, ale do zerówki musi.
Tak tylko teraz obowiązkowe jest posyłanie dzieci w wieku 5 do przedszkola lub zerówki w szkole.
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59Dlaczego miałby z rozmysłem działać na twoją szkodę
Ja twierdzę tylko że nie ma on odpowiednich kompetencji by podważać ustalenia specjalistów w swojej dziedzinie.
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59Ale to rodzice podejmą ostateczną decyzję, czy zgadzają się by dziecko powtarzało daną klasę. Ba, rodzice podejmą decyzję, czy szkołą w ogóle zobaczy wyniki badań poradni.
To dlaczego nie bierze się pod uwagę decyzji rodziców którzy mają opinie z poradni, w której dziecko nie kwalifikuje się do rozpoczęcia nauki w SP.
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:09:59że masz gorszą szkołę i gorszych nauczycieli
Mam jednak sporo mniejsze możliwości wyboru.
Jeszcze raz zaznaczam nie jestem przeciwnikiem reformy i wcześniejszego posyłania dzieci do szkoły. Tylko w związku z tym że sprawa dotyczy mnie widzę po prostu parę dziwnych zjawisk z tym związanych jak m. in. sprawa z opinią poradni która tak naprawdę nie jest dla nikogo wiążąca co wg. mnie nie jest logiczne.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: kawosz w 21 Marzec 2015, 13:47:11
Przecież Ty piszesz same ogólniki tylko że długo . Odnosisz się do 300 tysiecy zapominając że wcześniej zebrali około 1000000 podpisów .
Ja pisze o arogancji władzy a Ty jakie prawo jest w Niemczech.
Nie będę na siłę szukał badań w necie . Argumenty za przedstawiał sprawozdawca społecznej ustawy jest w necie . Do mnie te argumenty przemawiają .
Duży odsetek dzieci uczących się w szkole w której pracuje moja żona ma problemy bo poszły do szkoły za wcześnie .Powinieneś pamiętać że nauka pisania nigdy nie była obowiązkowa w oddziałach zerowych.
Zupełnie inna jest metodyka pracy z 6latkami w zerówce a inna w 1 klasie, wymagania względem uczniów są wyższe  .
Zapomniałeś jeszcze napisać że studia licencjackie to 3 lata a magisterskie 2
Odniosę się jeszcze do wieku w którym obywatel kończy naukę na poziomie szkoły średniej co umożliwia mu podjęcie pracy jako osobie pełnoletniej.
Z moich wyliczeń wychodzi że nic się nie zmieniło - nie zakłamuj rzeczywistości:
8+4=12 i  6+3+3=12
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:53:23
Cytat: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 13:45:17Ja twierdzę tylko że nie ma on odpowiednich kompetencji by podważać ustalenia specjalistów w swojej dziedzinie.
A czy naczelnik wydziału komunikacji ma wiedzę techniczną by decydować o rejestracji twojego auta?
Cytat: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 13:45:17Mam jednak sporo mniejsze możliwości wyboru.
To prawda. Nie da się ukryć.
Znam ten ból, mieszkałem na wsi. Ale też są rozmaite plusy w innych obszarach życia. :)

Cytat: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 13:45:17Tylko w związku z tym że sprawa dotyczy mnie widzę po prostu parę dziwnych zjawisk z tym związanych jak m. in. sprawa z opinią poradni która tak naprawdę nie jest dla nikogo wiążąca co wg. mnie nie jest logiczne.
A dlaczego tak sądzisz?
Opinia poradni jest jak najbardziej wiążąca. Nie sądzę by jakiś dyrektor podjął decyzję sprzeczną z werdyktem poradni. Znasz taki przypadek?
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Przemekiv w 21 Marzec 2015, 14:14:27
Cytat: StaryM w 21 Marzec 2015, 13:53:23A dlaczego tak sądzisz?
Opinia poradni jest jak najbardziej wiążąca. Nie sądzę by jakiś dyrektor podjął decyzję sprzeczną z werdyktem poradni. Znasz taki przypadek?
Dyrektor szkoły do której zapisany jest mój syn nie respektuje opinii wydanych przez prywatne poradnie pedagogiczne. Może sobie na to pozwolić więc to robi. Pewnie znalazło by się więcej podobnych przypadków ale bardziej dla mnie dyskusyjny jest sam fakt możliwości podważenia opinii poradni bez weryfikacji stanu faktycznego.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 21 Marzec 2015, 14:16:51
Cytat: kawosz w 21 Marzec 2015, 13:47:11Z moich wyliczeń wychodzi że nic się nie zmieniło - nie zakłamuj rzeczywistości:
8+4=12 i  6+3+3=12
Zarzucasz mi manipulację, a teraz zakłamywanie rzeczywistości. Nieważne, co napiszę, ty wiesz lepiej jakie są moje intencje, a intencje są według ciebie złe. No bo jak może mieć dobre intencje ktoś, kto nie popiera PiS i nie wierzy w zamach smoleński. :)
Jak byś przeczytał to, co napisałem, bez poszukiwania drugiego dna, to byś zauważył, ze nie o tym pisałem.

Cytat: kawosz w 21 Marzec 2015, 13:47:11Duży odsetek dzieci uczących się w szkole w której pracuje moja żona ma problemy bo poszły do szkoły za wcześnie
A skąd ten pomysł, bo żona tak powiedziała?
Zostały przeprowadzone jakieś badania? otrzymam jakieś wiarygodne źródła?

Moim zdaniem znaczny odsetek dzieci ma problemy w szkole, bo dzisiejsi rodzice często dzieci hodują, a nie wychowują. Imperatywem numer jeden są pieniądze. Kolejne dobra materialne do zdobycia są ważniejsze niż cokolwiek innego. Dziecko ubiera się w najdroższe ciuszki, z najdroższą pieluchą na tyłku i sadza się przed telewizorem, żeby tylko rodzice mieli spokój, bo przecież są tak zapracowani, by dziecku dać wszystko co najlepsze. Nie zajmują się dziećmi, nie rozmawiają z nimi, nie spędzają wspólnie czasu. Dziecko z dobrego domu (czyli bogatego) jest dziś często zaniedbane emocjonalnie i intelektualnie. Rodzice zdążyli przekazać mu jedynie zamiłowanie do wartości materialnych.
To jest prawdziwy dramat. Znajoma nauczycielka przeprowadzała niedawno badania i okazało się, że spora część dzieci, które właśnie rozpoczęły naukę w pierwszej klasie dostawała rozmaite prezenty elektroniczne od małego, a nigdy nie dostała żadnej książki. Ba, blisko 50% rodziców swoim dzieciom nigdy, ani razu nie czytało książki. Margines społeczny? Nie, bogate i zamożne środowisko.
Była kiedyś anegdota oddająca dobrze obecną sytuację. Pewni rodzice poszli do sklepu z zabawkami i poprosili o jakąś wyjątkową, najdroższą zabawkę dla swej córeczki, która jest jakaś smutna i pozbawiona radości życia, żeby ta zabawka to zmieniła, stać ich nawet na najdroższą, bo dużo pracują, więc są bogaci.
Ekspedientka odpowiedziała, że niestety, ale w tym sklepie nie sprzedaje się rodziców.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: kawosz w 21 Marzec 2015, 14:34:42
Nie sądziłem , że przedmiotem naszej dyskusji jest katastrofa smoleńska .
Żona uczy ,a nie przeprowadza ankiety i badania ,ale powinieneś pamiętać ,że w pokoju nauczycielskim często nauczyciele dzielą się swoimi opiniami na temat zmian w programach nauczania i wytycznych MEN-u . Nie wiem czego uczyłeś , ale ja mam kontakt z osobą kompetentną w tej sprawie uczącą klasy 1-3 oraz pracującą  w oddziale przedszkolnym, aktualnie uczącą klasę 2-gą integracyjną .
Mógłbym odbić piłeczkę i zapytać Cię o Twoje źródła i badania na których opierasz swój wywód.
Mogę napisać że Żona dużo się dokształca i jest zaangażowana w to co robi i mam nadzieje że nie będę musiał wklejać świadectw kursów itd.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 06 Marzec 2016, 18:47:49
Nie wiem dlaczego na siłę wprowadza się u nas szkoły podstawowe od sześciu lat. Przecież pierwsza taka klasa to tak naprawdę powtórka przedszkolnej "zerówki". Dzieci w takiej klasie mają podczas "lekcji" trochę tak zwanych zajęć a potem... na dywan z tyłu klasy, i za zabawki. Przedszkola są też mniejsze i gęściej zlokalizowane - rodzice w większości mają ze swoimi dziećmi bliżej do nich niż do szkoły. A i w wakacje niektóre są otwarte - szkoły nie - a przecież rodzicom zależy żeby pociechy gdzieś "przechować", gdy sami są w pracy. Jak już Unii tak zależy, to zróbmy jak jest w innych krajach - tam jest szkół od groma. Można nazwać przedszkola szkołami wstępnymi dwuletnimi, potem będzie sześcioletnia podstawówka i trzyletnie gimnazjum. I dalej... I po kłopocie.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Przemekiv w 06 Marzec 2016, 19:00:30
Cytat: Darion w 06 Marzec 2016, 18:47:49Nie wiem dlaczego na siłę wprowadza się u nas szkoły podstawowe od sześciu lat. Przecież pierwsza taka klasa to tak naprawdę powtórka przedszkolnej "zerówki". Dzieci w takiej klasie mają podczas "lekcji" trochę tak zwanych zajęć a potem... na dywan z tyłu klasy, i za zabawki.
No raczej nie. Tam syna akurat w 1 klasie i tak to nie wygląda. Poszedł jako 6 latek, więc o powtórce z zerówki też nie ma mowy.
Kolega zna chyba temat z mediów lub opowiadań. Program nie wiele zmienił się od paru lat a podstawa programowa musi być odfajkowana i nie ma specjalnie czasu na zabawy ;)

Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 07 Marzec 2016, 07:04:43
Sam nie wiem. Mój poszedł jak był pierwszy rok z sześciolatkami, jeszcze dobrowolnie posyłanymi. Ale poszedł od siedmiu lat. Nawet oni mieli w klasie kącik do zabawy z którego pod koniec lekcji korzystali. A jego pierwsza klasa to była powtórka ostatniej z przedszkola. Coś tam dodać, jakieś literki...

To za moich czasów pamiętam jak musieliśmy siedzieć cicho od dzwonka do dzwonka i stale coś robiliśmy, chociaż szlaczki - ale trzeba było  :)
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 07 Marzec 2016, 08:16:30
Cała Europa zaczyna w wieku 6 lat, a polskie dzieci za głupie?
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Przemekiv w 07 Marzec 2016, 09:14:30
Cytat: StaryM w 07 Marzec 2016, 08:16:30Cała Europa zaczyna w wieku 6 lat, a polskie dzieci za głupie?
Może dzieci nie, ale chyba niektórzy nauczyciele nie do końca są przygotowani do pracy z dziećmi w tym wieku.
Przykład - miesięczne zastępstwo u mojego syna. Pani nauczycielka tak się rozkręciła  z edukowaniem dzieci że zapomniała o czymś tak prozaicznym jak przerwa. Dzięki takiej nauczycielce cała klasa po dwóch tygodniach miała takie nastawienie do szkoły jak ja  w ósmej klasie podstawówki.

Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 07 Marzec 2016, 09:16:08
Pomimu "siedmiu lat" wcale nie jesteśmy narodem głupim, wręcz przeciwnie, wielokrotnie polscy uczniowie ze szkół różnego szczela udowodnili posiadanie większej wiedzy niż ich zachodni rówieśnicy. Niepotrzebnie tylko na siłę przenosimy ostatnia klasę przedszkola do szkoły, która na to w ogóle nie jest przygotowana. Bo to, że sześciolatkowie zdobywają w tym wieku jakąś wiedzę jest ok. Nazwijmy przedszkola szkołą wstępną/pierwszą/początkową /... I będzie, że u nas nawet od pięciu lat. I Unia nas pochwali.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 07 Marzec 2016, 09:42:34
A w zasadzie to przecież Elbanowskim obiecano, że to rodzice będą decydowć, więc ch*** z tym, niech idą od 10 albo od 18 prosto do armii. Nie matura, lecz chęć szczera...
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 07 Marzec 2016, 11:01:39
Przecież chodzą dzieci do "zerówki". Po co przenosić to do szkół, nazywać pierwszą klasą. To tylko kwestia nazewnictwa. I tak zaczynają się już kształcić od tych sześciu lat. A, że nie w tym samym budynku szkoły.
Ponawiam - nazwijmy przedszkola szkołami wstępnymi dwuletnimi.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Przemekiv w 07 Marzec 2016, 12:45:00
Cytat: Darion w 07 Marzec 2016, 11:01:39Przecież chodzą dzieci do "zerówki". Po co przenosić to do szkół, nazywać pierwszą klasą.
Program "zerówki"  z przed reformy, nie mówiąc już o o tym po reformie trochę różni się od programu 1 klasy podstawówki.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 01 Kwiecień 2016, 13:42:18
Zmiany w szkolnictwie na pewno będą, ale też wszystko wskazuje na to, że gimnazja pozostaną.

Na pewno mają wrócić czteroletnie licea. Czwórek ma być więcej. Podstawówka 4 lata + gimnazjum 4 lata + wspomniane liceum. W sumie wyjdzie tyle samo lat co teraz, ale ma być lepiej, gdyż obecnie gimnazja były naciąganą podstawówką z tym samym zakresem co wcześniej; zaś licea musiały cykl czteroletni zamknąć w krótszym czasie co nie sprawdzało się w praktyce.
Wiele mówi się o reformie charakteru szkoły - konkretnie, to powrotu do tego, czym szkoła była kiedyś.
Wyszło na to, że obecna szkoła przeobraziła się w zakład świadczący usługi, gdzie uczeń nie jest adeptem a (roszczeniowym) klientem - kwestionuje stawiane mu stopnie i skarży na zbyt wysoki poziom wymagań. A i między nauczycielami przyjęła się zasada pracy pracownika sektora usług: mały wkład - maksymalny zysk. Nie czują też więzi ze swoją wykonywaną pracą, miejscem pracy, gdzie nie mają za wiele do powiedzenia. Wszystkim odgórnie kieruje dyrektor szkoły przekształcony w menedżera. Po przemianach szkoła ma na powrót stać się instytucją dokonującą pełnego rozwoju osobowego ucznia, na powrót ma zacząć wychowywać prospołecznie.
Kolejną nowością ma być możliwość (gdzie jest taka) aby szkoła podstawowa jak też gimnazjum mogły istnieć w obrębie jednego budynku - po reformie szkoły podstawowe często "oddaliły" się od miejsca zamieszkania uczniów.
Grupa (głównie) warszawskich i krakowskich dyrektorów liceów i gimnazjów przesłała do MEN własny projekt szkolnictwa 4x4 ("Oświata na cztery koła")
W projekcie tym dochodzi czteroletnie przedszkole - już na tym etapie dzieci mają być uczone czytania, pisania i liczenia.

Wszystko pięknie, ładnie... Tylko czy te następne, lepiej przygotowane do życia i wykształcone pokolenia - pozostaną potem w kraju?
 
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 01 Kwiecień 2016, 16:09:26
Najpierw kilka sprostowań.
Jakieś tam 4x4 to coś, co jest na razie marzeniem grupy ludzi, a do realizacji tego - nie wiem, czy dobrego - pomysłu jest bardzo długa droga.
Łączenie w jednym budynku budynku podstawówki i gimnazjum to żadna nowość, najdalej w kilka lat od reformy stało się to faktem lub było od początku (tworzono zespoły szkół). Po prostu taka była rzeczywistość, że dzielenie na odrębne placówki nie miało sensu. Dotyczyło to tysięcy szkół w małych miejscowościach, ale nie tylko tam.
Warto też zauważyć, że dodanie 1 klasy liceum dziś, bo tylko i wyłącznie o tym przebąkuje dziś PiS, to tylko wydłużenie cyklu kształcenia, który spowoduje, że nasi młodzi ludzie będą iść na studia o 2 lata później niż większość Europejczyków (i nie tylko). Zaś pogłoski o ponownym wprowadzeniu poboru do zasadniczej służby wojskowej jeszcze bardziej wydłużą czas wchodzenie w samodzielne życie młodych mężczyzn.
Cytat: Darion w 01 Kwiecień 2016, 13:42:18
Wiele mówi się o reformie charakteru szkoły - konkretnie, to powrotu do tego, czym szkoła była kiedyś.
Kiedyś to znaczy kiedy?
Jedni mówią o powrocie do systemu edukacji w 2RP, inni o PRL? Jaki to niby okres był tak wspaniały, ze mamy się do niego cofnąć?
Cytat: Darion w 01 Kwiecień 2016, 13:42:18
Wszystko pięknie, ładnie... Tylko czy te następne, lepiej przygotowane do życia i wykształcone pokolenia - pozostaną potem w kraju?
 
A po jaką cholerę miałyby zostać w pisowskim grajdołku? Choć może będą musiały, bo przedmiotem którego będzie najwięcej przez te wymarzone 16 lat edukacji - od przedszkola do matury - będzie religia. Po dwie godziny od pieluch do matury. Wspaniała przyszłość i kształcenie niewolników czarnej stonki. Nie będą mieli po co wyjeżdżać. Za parę lat dla Polaków konieczne będą wizy...
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 02 Kwiecień 2016, 14:43:38
Gdyby dodano teraz tylko jeden rok do liceów, to tak. Ale zakłada się czteroletnią podstawówkę, czteroletnie gimnazjum i czteroletnie liceum. W wieku 19 lat można iść na studia. Jak będzie podstawówka od sześciu, to nawet szybciej.

Dla mnie współczesne gimnazja to taki trochę dziwny twór.  Po prostu podzielono podstawówkę na dwa etapy - starsze klasy nazwano gimnazjami. Zupełnie niepotrzebnie. Powiem to na przykładzie mojego miasta. Wcześniej było w nim sześć czy siedem podstawówek. Uczniowie z poszczególnych dzielnic mieli w miarę blisko do swojej szkoły. Potem pozostawiono (i rozbudowano je) dwie podstawówki a w pozostałych budynkach gimnazja - w jednym liceum - teraz już zamknięte, bo klasy liczyły po... kilkoro uczniów. Za to w większości dzieci mają obecnie dwa, trzy razy dalej do swojej szkoły.
Nie ma u mnie ani jednego przypadku połączenia w jednym miejscu podstawówki i gimnazjum.

W czasach PRL-u, kiedy pobierałem nauki w poszczególnych szkołach (w podstawówce nie - harcerstwo było wprawdzie obowiązkowe, ale w ogóle nie odczuwaliśmy jakiejś partyjnej indoktrynacji ) były lekcje typu "wiedza o społeczeństwie" i takie tam.  Tam można było usłyszeć czasem o przewodniej roli partii czy naszym wyjątkowym miejscu w świecie - ale i tego za dużo nie było - przynajmniej tego nie pamiętam (lata 70 i 80); prócz tego normalna nauka, która teraz procentuje - naprawdę nas uczono.

Powrót do szkoły z czasów PRL nie oznacza ponownego wieszania portretów Lenina w gabinecie dyrektora. W klasie nigdzie z czymś takim się nie spotkałem - było godło w każdej. Chodzi o coś innego. Nikt kiedyś nie słyszał o jakimś psychologu czy pedagogu szkolnym. Nikt też z ich braku nie odebrał sobie życia :) Z "łobuzerki" to co najwyżej ktoś gadał z drugim na lekcji albo wydzierał się na korytarzu podczas przerwy. Był szacunek do nauczyciela. Respekt. Kidy zobaczyłem w telewizji jak uczeń pozwala sobie wkładać kosz na głowę nauczyciela, to myślałem, że to jakiś sen. Albo ukryta kamera. Ja do tej pory mam w sobie "opór", który pozwala mi jedynie na włożenie papierka do kieszeni do czasu, kiedy znajdę kosz na śmieci. Wtedy jak ktoś bazgrał to po prostu bazgrał - jak był nieukiem to nieukiem. Teraz każdy taki jeden z drugim przynosi (często załatwia mu się) odpowiedni papierek stwierdzający jakąś dysgrafię czy inną dysleksję... Do tego ADHD i żyć nie umierać. Co się dzieciak będzie męczyć... Nic nie muszę a wszystko mi wolno - papierek na to mam. Potem to "procentuje".
W PRL-i nie spotykałem takiego braku kultury osobistej i zwyczajowego chamstwa względem drugiej osoby co teraz. Kiedyś nie śmieliśmy zakląć przy dziewczynie - teraz bosman może iść do gimnazjalistki po naukę. Młody człowiek więcej czasu czasami spędza w szkole niż potem  w domu - jeśli szkoła nie będzie wychowywać - wychowa go przysłowiowa ulica. A teraz tak się właśnie dzieje. Mówię tak, bo to widzę na co dzień.
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 02 Kwiecień 2016, 15:05:11
Cytat: StaryM w 01 Kwiecień 2016, 16:09:26A po jaką cholerę miałyby zostać w pisowskim grajdołku? Choć może będą musiały, bo przedmiotem którego będzie najwięcej przez te wymarzone 16 lat edukacji - od przedszkola do matury - będzie religia. Po dwie godziny od pieluch do matury. Wspaniała przyszłość i kształcenie niewolników czarnej stonki. Nie będą mieli po co wyjeżdżać. Za parę lat dla Polaków konieczne będą wizy...

Przez ostatnie 8 lat rządziło PO i religia w szkołach była - nie wiem dlaczego tylko z PiS'em się to kojarzy.
W PRL-u biegaliśmy na religię do salek - rodzice z młodszymi dzieciakami mieli ten kłopot, tym większy jak pracowali oboje, że musieli z nimi jeszcze dodatkowo tam chodzić - teraz wszystko jest w jednym miejscu. Czysta wygoda. Lekcje te nie są obowiązkowe. Stos za to nie grozi. Pomimo tych wszystkich lekcji religii kiedyś i teraz po ulicach jakoś nie specjalnie widać maszerujące kolumny ludzi w sutannach czy habitach :) Wręcz przeciwnie. Kościoły coraz bardziej się wyludniają a społeczeństwo ma gdzieś elementarne zasady współżycia w społeczeństwie.   

Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 02 Kwiecień 2016, 15:09:54
ps: Czasami syn zadaje pytanie po co ma się czegoś uczyć.  Po co mu geografia, historia,... Bo on na ten przykład chce zostać informatykiem. Wszystko mu jestem w stanie wyklarować. Uzasadnić. Ale jak kiedyś miał sprawdzian z części zdania - przydawki, przysłówka, orzeczenia... Dobrze, że wtedy nie spytał :)
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 02 Kwiecień 2016, 16:59:49
Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 14:43:38Jak będzie podstawówka od sześciu, to nawet szybciej.
Jakim cudem? Właśnie cofnięto reformę i zafiksowano wiek szkolny na 7 lat.

Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 14:43:38W klasie nigdzie z czymś takim się nie spotkałem - było godło w każdej.
Wcześniej wisiał Gomułka z Cyrankiewiczem. A jeszcze wcześniej Bierut (z kimś jeszcze, ale wtedy nie było mnie na świecie, więc nie wiem).
Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 14:43:38Nikt też z ich braku nie odebrał sobie życia :) Z "łobuzerki" to co najwyżej ktoś gadał z drugim na lekcji albo wydzierał się na korytarzu podczas przerwy.
Mylisz się, tyle że nie pisano o tym. Szkoła, a raczej debilni nauczyciele potrafili zniszczyć człowieka. Aczkolwiek tak jak teraz, nie była to reguła, ale wyjątki.

Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 14:43:38W PRL-i nie spotykałem takiego braku kultury osobistej i zwyczajowego chamstwa względem drugiej osoby co teraz.
To prawda, ale to nie była zasługa PRL. Polska Ludowa to była promocja chamstwa i prostactwa z partyjnym rodowodem, społeczeństwo w sporej części się temu opierało, ale ten proces postępował, a jego szczyt przypadł na czasy już po upadku PRL. Prymitywny kapitalizm, prymat pieniądza nad wychowaniem itp. itd. To oczywiście ogromny skrót myślowy, bo to temat na doktorat w gruncie rzeczy.

Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 14:43:38Młody człowiek więcej czasu czasami spędza w szkole niż potem  w domu
Tak, bo współcześni rodzice uznali, ze akt dzieciotwórczy tak bardzo ich zmęczył, że resztę powinno za nich odwalić państwo. Najlepiej w systemie edukacji z internetem - 24/7.
Zabrano nauczycielom wszelkie możliwości oddziaływania na młodych ludzi, nie wolno oceniać w klasach młodszych, zła ocena jest świadectwem nieudolności nauczyciela, nic nie wolno, bo rodzice przyjdą z pretensjami, na drugi rok się praktycznie nie zostawia nawet najgorszego lenia, bo przecież jaka to trauma dla biedaka. Rodzice przychodzą z wielkim ryjem, bo przecież dziecko chodzi do szkoły, a to już i tak ogromny wysiłek. Za to odpowiedzialność przełożono całkowicie na na barki szkoły. Rodzice dziś nie czują się za nic odpowiedzialni.  Przejęliśmy z krajów zachodnich najgorsze wzory.
Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 15:05:11Przez ostatnie 8 lat rządziło PO i religia w szkołach była - nie wiem dlaczego tylko z PiS'em się to kojarzy.
Świat nie dzieli się na PO i PiS. Religia została do szkół wprowadzona tylnymi drzwiami już  na początku. Facet, który to wprowadzał (jako jeden z wielu wtedy odpowiedzialnych) w prywatnej rozmowie przyznał mi, że wówczas wydawało mu się, że "Kościołowi się to należy". Dziś z tego powodu pluje sobie w brodę, bo "daj kurze grzędę, a ona wyżej siędę".
PiS za to ma ogromny dług wobec Kościoła i juz zaczyna ten dług spłacać. Kościół zyska jeszcze więcej. Niedługo religia będzie na maturze, a być może za parę lat będzie obowiązkiem. Wygoda? A pomyślałeś o wygodzie tych, którzy nie wierzą, albo są wyznawcami innej religii?
Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 15:05:11Pomimo tych wszystkich lekcji religii kiedyś i teraz po ulicach jakoś nie specjalnie widać maszerujące kolumny ludzi w sutannach czy habitach :)
A co to ma do rzeczy. Kościołowi chodzi o władzę nad owieczkami.
Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 15:05:11Kościoły coraz bardziej się wyludniają a społeczeństwo ma gdzieś elementarne zasady współżycia w społeczeństwie.   
Kościołowi nie chodzi o rząd dusz, chodzi o władzę materialną. Już dziś zaczyna się kolejne podejście do uczynienia z Polski zadupia katolickiego za pomocą prawa antyaborcyjnego. Kościołowi nie chodzi o to by przekonać ludzi to dobrowolnego stosowania zasad wiary, chodzi o zmuszenie wszystkich do życia w szariacie katolickim. To czy chodzą do Kościoła, ma drugorzędne znaczenie.
Cytat: Darion w 02 Kwiecień 2016, 15:09:54Czasami syn zadaje pytanie po co ma się czegoś uczyć
To nie jest nowe pytanie. Też je sobie zadawałem i wielu przede mną. Należy znaleźć złoty środek pomiędzy przydatnością danej dziedziny, własnymi zdolnościami i wymaganiami szkoły. Z drugiej zaś strony należy pamiętać, że nigdy nie wiemy, co nas w życiu czeka.
Mnie w szkole średniej interesowała matematyka, ze szczególnym uwzględnieniem geometrii. A na koniec zrobiłem woltę i wybrałem polonistykę. Pod koniec swej zawodowej drogi zostałem informatykiem. Zatem czego nie należało się uczyć, "bo nie będzie potrzebne"? Dziś moje bardzo ważne hobby to historia. Hm... fakt... z biologii i geografii zawsze byłem kiepski. ;)
Tytuł: Odp: Dzieci w szkole
Wiadomość wysłana przez: Darion w 02 Kwiecień 2016, 21:24:02
Cytat: StaryM w 02 Kwiecień 2016, 16:59:49
...Zabrano nauczycielom wszelkie możliwości oddziaływania na młodych ludzi, nie wolno oceniać w klasach młodszych, zła ocena jest świadectwem nieudolności nauczyciela, nic nie wolno, bo rodzice przyjdą z pretensjami, na drugi rok się praktycznie nie zostawia nawet najgorszego lenia, bo przecież jaka to trauma dla biedaka. Rodzice przychodzą z wielkim ryjem, bo przecież dziecko chodzi do szkoły, a to już i tak ogromny wysiłek. Za to odpowiedzialność przełożono całkowicie na na barki szkoły. Rodzice dziś nie czują się za nic odpowiedzialni.  Przejęliśmy z krajów zachodnich najgorsze wzory.
I jeśli to się wpierw nie zmieni, to dywagacje o wieku szkolnym nawet nie mają sensu.