The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Pamiętacie takie filmy jak "Podróż za jeden uśmiech", "Wakacje z duchami" czy "Stawiam na Tolka Banana"? Powstały na podstawie książek Adama Bahdaja. I jak to zawsze w takim przypadku bywa - książki są zdecydowanie lepsze.
Ja czytam książki przez cały rok. Ale właśnie jesienią dostaję mega kopa i połykam ich znacznie więcej. Właśnie jesienią to czytanie najbardziej mi pasuje.
Polecam czytającym (nie tylko jesienią) książkę wspomnianego wyżej Adama Bahdaja - "Telemach w dżinsach".
To inna książka niż te wspomniane wcześniej. Bardziej na poważnie. O chłopcu, który szuka swojego ojca. Ten odszedł od rodziny jakiś czas temu. Ale to co zwróciło najbardziej moją uwagę, to język jakim została ona napisana.
Jako, że nie posiadam talentu wspomnianego autora nie jestem w stanie tego co odczuwam czytając należycie wyrazić słowami. Może można się tego nauczyć, może trzeba się już z tym urodzić żeby tak pisać... Literatura na najwyższym poziomie. W książce dla młodzieży. Jak to mówią oni teraz - szacun!



Cytat: Darion w 24 Wrzesień 2016, 10:09:32Nie dla magnaterii i co do bogatszej szlachty. To w końcu nasze rodzime porzekadło: zastaw się, a postaw się.
Zastaw się, a postaw się, to raczej nie jest hasło bogaczy.
Jestem przekonany, że nie znalazłby się ten przepis w wersji oryginalnej z 1660 roku. Po prostu go nie ma. Dopiero w końcu wieku XVIII zaczęto produkować cukier buraczany na dużą skalę. Wtedy też szybko spadła cena. Także wtedy spadła cena cukru trzcinowego. Było to związane z konkurencją, a  także ze zwiększeniem importu.
Pośrednio spadek cen cukru wiąże się z rozwojem technologicznym.
A man can never have enough turntables.

Znowu coś bez cukru, Hot grog:

Składniki: 4 łyżeczki miodu, masło – 2 łyżeczki, rum ciemny – 80 ml, sok z limonki 20 ml, gorąca woda.
Przygotowanie: Wlewamy miód do szklanki i zalewamy do 1/3 wysokości wrzątkiem. Dodajemy masło i mieszamy tak, by masło się rozpuściło. Dodajemy resztę składników i dopełniamy gorącą wodą.


I z cukrem, Skandynawski glögg:

Składniki: 500 ml czerwonego wina, 1/2 litra wódki, 10 ziaren kardamonu, 1 laska cynamonu, 1/2 pomarańczy, 1/2 kg cukru, 5 goździków, 1/3 szklanki rodzynek, 1/3 szklanki migdałów, 5 suszonych fig.
Przygotowanie: Podgrzewamy wódkę i wino z przyprawami, owocami i orzechami. Wrzucamy do garnka kawałek skórki z pomarańczy, wcześniej sparzoną wrzątkiem. Mikstura nie może się zagotować. Całość podgrzewamy na wolnym ogniu około 45 minut. Gotowy glögg przecedzamy przez sito. Można go wypić z owocami.

#14 25 Wrzesień 2016, 11:49:36 Ostatnia edycja: 25 Wrzesień 2016, 11:52:08 by Darion
Grog rozpustnego marynarza.

(Ten przepis został odnaleziony w rękopisach Jarosława Haszka.)

Należy 0,5 litra wody zagotować z 2-3 ziarnkami ziela angielskiego, 6-8 ziarnkami pieprzu, 10 goździkami, dodać kawałek cynamonu, trochę skórki z cytryny, sok z całej cytryny i 0,5 kg cukru. Po zagotowaniu  wlać 3 litry białego wina, 1 litr koniaku – i zagotować, ale ostrożnie, by całość nie wykipiała. Potem trzeba  garnek postawić na stole, uchylić pokrywkę, parę zapalić i natychmiast przykryć.


Październik. 100% jesieni. Ciepełko października pozwala na częste spacery i długie dysputy w trakcie.
Może popołudniem jakiś ostatni grill...
Wieczorem winko i oglądanie zdjęć.




Albo winko i bardziej muzycznie...

W jesiennym klimacie oczywiście :)


W dawnej Polsce pijano nie tylko miody (z których kraj nasz wielce słynął) co wszelkiej maści nalewki. Mód pitny i właśnie nalewki były wtedy u nas tym, czym obecnie chwalą się Francuzi (szampanem) czy Szkoci (whiskey). Dobrem narodowym. Nalewki stanowiły kiedyś najbardziej wykwintny rodzimy trunek.
Każdy dom szlachecki miał swoje własne rodowe napitki a ich receptury stanowiły tajemnicę, którą dzisiaj określilibyśmy jako "tajneprzezpoufne". Nalewki były wszelakiego typu, smaku, mocy (nawet 75% alkoholu) i różnego przeznaczenia. Na apetyt, po obiedzie, jako lekarstwo...
W czasach Polski Szlacheckiej obowiązywał zwyczaj zbierania owoców na nalewkę przez panny na wydaniu. Musiały one same zorganizować zbiór dojrzałych owoców i następnie sporządzić eliksir. Jeśli kawaler, który starał się o rękę dziewczyny został poczęstowany nalewką to oznaczało, że rodzina panny go zaakceptowała.

Tinktura czyli nalewka to nie zwykły alkohol z gatunku smakowych. Takie "cuda" to teraz w sklepach są. Ze staropolską nalewką łączy je tylko nazwa na etykiecie. Nalewka to "woda życia". Zwłaszcza te, których bazę smakową stanowią zioła. Rośliny te zawierają ogrom substancji o właściwościach leczniczych. Kiedy zalejemy je roztworem alkoholu spowodujemy, że te czynne związki zostają wyodrębnione, rozpuszczone i prawie w całości wydobyte. Nazywa się ten proces ekstrahowaniem. Przechodzą one do alkoholu i tam są znakomicie konserwowane, tak więc mimo upływu czasu nic nie tracą na sile. Ten czas jest wręcz niezbędny w pierwszym etapie tworzenia naszej nalewki.
Musi bowiem upłynąć wiele dni a nawet wiele tygodni, by wszystko co cenne w roślinie przeniknęło do alkoholu. Obowiązuje ważna zasada: im silniej działa roślina – dotyczy to głównie ziół – tym mniej jej potrzeba. Chodzi o to, by stężenie aktywnych związków nie było za duże, bo wtedy nalewka zamiast pomóc, może nawet zaszkodzić.

Przy wyrobie nalewki powinniśmy przestrzegać kilku istotnych zasad.
-owoce należy zebrać, gdy są już bardzo dojrzałe, wtedy to właśnie zawierają w sobie najwięcej cennych substancji.
-moc alkoholu użytego jest bardzo ważna. Im większa, tym silniejsze właściwości konserwujące, ale gorsze wydobycie związków zawartych w roślinie czy owocach. Chyba, że dodamy cukru lub miodu, które przyśpieszają ekstrahowanie.
-żeby uzyskać nalewkę wytrawną stosujemy alkohol o mocy maksymalnej 60% i całkowicie pomijamy miód czy inny słodzik (cukry, syropy cukrowe).
-na początku, kiedy nalewka jeszcze pracuje, powinna stać w dość ciepłym miejscu, ale nie na słońcu. Potem wskazane jest trzymać ją w chłodzie. Musi być szczelnie zamknięta, by nie ulatywały z niej substancje eteryczne.
-najlepiej nadają się do tego butelki z ciemnego szkła
-nalewka idealna ma nie tylko intensywny smak i aromat ale i jest też absolutnie przezroczysta. Aby to uzyskać, musimy ją kilka razy przecedzić. Pomiędzy jednym procesem filtracji a drugim dobrze jest, by nalewka trochę "odpoczęła". Z kilka godzin.

Pijąc nalewkę delektujemy się nią. Po kropelce, po kropelce... Uzdrawiamy ciało, rozjaśniamy umysł...
A najlepiej stosować naleweczki właśnie teraz. Można na łonie przyrody. Kocyk, koszyk, kieliszeczki...