The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Mam ja w swojej płytotece, ale w wersji CD. Jest to wznowienie z 2013 roku. Ktoś taki jak ja powinien ją mieć. Historia.

Чиж и Ко - Вот пуля просвистела


Jakiś czas temu kupiłem tę płytę dla znajomego. A sam sobie nagrałem ja na kasetę. Dziś postanowiłem posłuchać. Można powiedzieć, że Yoko Ono tak bardzo nie umie śpiewać, że jest to aż zajebiste. Dawno temu złośliwi śmiali się, że jedyne co jej wyszło na tej płycie, to odgłosy orgazmu w utworze "Kiss, kiss, kiss".
A man can never have enough turntables.

Klaus Schulze Feat. Lisa Gerrard - Rheingold

Nie znam się, to się wypowiem.

Mylene Farmer, "Innamoramento", 1999,

Piąty krążek w jej dorobku. Po francusku. Na szczęście piosenkarka jest Kanadyjką więc nie ma tu wszechobecnego w typowych takich przypadkach akordeonu (ileż można...)  :)
Charakterystyczny głos w klasie sopranu o jedwabnym zabarwieniu spodoba się każdemu. Pierwsze co przychodzi słuchaczowi na myśl, to chęć... przytulenia się.
Wszystkie zawarte na płycie utworów mają teksty pisane przez samą artystkę. Połowa kompozycji to też jej dzieło. Słucha się tego wspaniale. Spokojnie, duchowo, wręcz terapeutycznie... Tak wybrzmiewa. A o czym do nas szepcze? O miłości, straconym czasie, życiowym bólu...
Znowu chcę się przytulić.

Tak, mam też u sobie coś takiego.
New kids on the block, 1990, "Step by step".

Kiedy powstali byli bardzo młodzi. Mieli pomiędzy 12 a 15 lat. Potrafili śpiewać. Byli chyba pionierami jeśli chodzi o tego typu zespoły wśród białych.  Ich piosenki powodowały, że miliony dziewczynek umierało na lekcjach z ich powodu zupełnie nie mogąc się skupić na krojeniu żaby... Za ich popularnością szedł także ogromny sukces komercyjny; kilkadziesiąt milionów sprzedanych płyt. I kasa.
Śpiewali o tym czym interesował się każdy amerykański nastolatek w ich wieku. Byli dzieciakami, i było to łał. Słyszałem wtedy ich płytę "Hangin' Tough" (1988). I była naprawdę fajna. Chciałem ją zakupić, ale co innego chcieć, co innego móc... Był już rok 1990 i pojawiła się kolejna ich studyjna płyta. To kupiłem. "Dzieciaki" mieli już po nawet 21 lat a producenci nadal im wmawiali, że jest 1984... I to musiało tak się skończyć.  Nawet okładka otrzymała tytuł najgorszej okładki płytowej. Gorzej miał Danny Wood. Nie dość, że się tam produkował, to jeszcze został uhonorowany mianem "najbrzydszego faceta w szołbiznesie".

Technicznie płyta rewelacyjna. Perfekcyjnie nagrana. Perfekcyjnie wybrzmiewa - tak, dawne czasy...
Co na niej? Zapraszamy wszystkie szóstoklasistki i...



Tangerine Dream, "Rubycon" z 1975 roku.

Dinozaury muzyki elektronicznej. Wizjonerzy i prekursorzy.
Tak jak sami konstruowali swoje instrumenty tak też i określali podwaliny dla tego gatunku. Ich twórczość to ciągłe eksperymentowanie a nowatorstwo było ich drugim imieniem. Grając na koncertach swoje kawałki nigdy nie zagrali dwóch identycznie brzmiących. Nawet wtedy. Jeśli ktoś uczestniczył w dwóch koncertach jednej trasy, to mógł mieć dwa zapisy muzyczne sporo od siebie się różniące. Stąd nieskończona wręcz ilość istniejących bootlegów.

Może dzisiaj i wielu nie dostrzeże tej innowacyjności, ale to dlatego, że wielu twórców muzyki tamtego okresu szybko zaczęła ich kopiować. Ich wypracowana wtedy technika (jak pulsacyjne motywy syntezatorowe) towarzyszy wszechobecna w tym gatunku do dziś. Krótko w zespole udzielał się na perkusji Klaus Schulze.

Zespół działa do teraz, stale są wydawane kolejne płyty - ale z dawnego składu nie pozostał już nikt. W 2015 roku zmarł założyciel grupy Edgar Froese - artysta wszechstronny. Dosłownie.

"Rubycon" to muzyka wybitna. To autentyczna I liga gatunku. To dźwięki, które wprawdzie wpadają do naszych uszu, ale właściwym ich adresatem jest wyłącznie nasza dusza.




Włączyłem sobie Pink Floyd. Tak jakoś miałem ochotę przy poniedziałku...



Płyta "Dark Side Of The Moon", którą wydano w Polsce w roku 1988 kosztowała 2200 złotych, dziś można ją dostać za około 80. W 1988 kilogram mąki kosztował 74 zł. Czyli płyta warta była ponad 29 kilogramów mąki. Dziś taka mąka to około 5 złotych, zatem dzisiejsza płyta to tylko 16 kilogramów mąki. Staniała nam kultura. ;)
A man can never have enough turntables.

BNNT - MULTIVERSE (

Nie znam się, to się wypowiem.

A ja dziś słucham tego. Jeden z członków zespołu Johannes Schmoelling ma dziś urodziny - 67 lat kończy. Zastąpił w zespole Baumanna na początku lat 80.
A man can never have enough turntables.