The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

#1100 22 Październik 2017, 12:06:08 Ostatnia edycja: 22 Październik 2017, 12:08:11 by Darion
Michael Bolton, 1991, "Time, love and tenderness".

Długo czekał na swój sukces, oj długo... Udało mu się to u schyłku lat 80-tych płytą "Soul provider". Kolejna, właśnie ta - była jeszcze większym wydarzeniem na scenie muzycznej. Do tej pory jest też najlepiej sprzedanym krążkiem w dorobku artysty. Co tak wszystkich ujęło? Zachwycano się przede wszystkim jego warsztatem. Wokalizą o ciekawej barwie. O umiejętności w przekazywaniu swych uczuć słuchającemu. O mocy, która bije z tej płyty, a która to przechodzi na odbiorców, porusza ich... Posypały się nagrody - była nawet za... debiut.
Ale były i słowa krytyki. Że za bardzo też jakby przypominała swą poprzedniczkę.
Może i teraz mało się o nim słyszy, ale to nie jest paczka płatków śniadaniowych, nie musi być w każdym spożywczaku...


LOTTO - "HEEL"

Nie znam się, to się wypowiem.

A ja się wzbogaciłem o kilkadziesiąt interesujących płyt. Dziś słucham jednej z nich. Okładka troszkę zmęczona, ale płyty jak nówki. 1983 rok.
A man can never have enough turntables.

Ja dziś dalej słucham winyli. Myję i słucham. Myję, bo wzbogaciłem się o kolekcję płyt, których nie grano od ponad 20 lat. Teraz Andreas Vollenweider, polskie wydanie z 1990. O dziwo jakościowo świetne w stanie "near mint". Wiecie ile ta płyta kosztowała w 1990 roku? 22 tysiące.
A man can never have enough turntables.

Dziś "Delikatny Dźwięk Pioruna". Okładka jak nowa, gatefold, ale wykonana z jakiegoś podłego papieru z recyklingu chyba, matowa i miękka. Płyty praktycznie nowe. Czyli Pink Floyd w wersji radzieckiej z 1988 roku, płyta kosztowała 8 rubli. Wydawnictwo oczywiście "Melodia". Dźwięk o dziwo doskonały. Wcześniej słuchałem "A Momentary Lapse of Reason" tłoczoną przez Balkanton i nie byłem zachwycony.
A man can never have enough turntables.

Jachna / Mazurkiewicz / Buhl - "Nie wiem, myślę"

Nie znam się, to się wypowiem.

#1106 31 Październik 2017, 10:32:27 Ostatnia edycja: 31 Październik 2017, 10:34:07 by Bertrand
Fajna muza ale i fajne patenty wykorzystane przy jej nagrywaniu:

3FoNIA - DIFFUSION

Nie znam się, to się wypowiem.

Michael Bolton, 1992, "Timeless (The classics)".

Przy wcześniejszej płycie zarzucano mu, że jest podobna do swej poprzedniczki. To następną wydał umieszczając na niej covery :)
I właśnie ta płyta jet najwyżej oceniana pod względem wokalizy. A jest posiadaczem niezwykle mocnego głosu obejmującego cztery oktawy. Znacie Michaela Boltona? A wielu go zna. Cher, Streisand, Cocker, KISS... pisał dla nich. Grywał z Dylanem, Charlesem czy B.B.Kingiem. A ilu młodych wykonawców otrzymało swoje trofea za stworzone przez niego utwory - Kanye West, Lady Gaga..


#1108 31 Październik 2017, 15:37:10 Ostatnia edycja: 31 Październik 2017, 15:38:45 by Darion
Mike Oldfield "Crises" z 1983 roku.

Oldfield to bardzo płodny artysta ale też i mocno zróżnicowany artystycznie. Raz mamy "na kolana", raz "kupiłem, to już wysłucham". I tu jakby ten wariant drugi. A może tylko kontynuacja poprzedniczki?

Chyba tak. Tyle pomysłów się zrodziło, że na jeden krążek to za mało. Nie oczekujmy kolejnej rewolucji co rusz.

Tak więc mamy bardzo melodyjnie, rytmicznie, ładnie... Popowo. To się sprawdza. I słynne brzmienie gitarowe Oldfield'a - zawsze się sprawdza. No i elektronicznie. A nawet jeszcze więcej niż to miało miejsce poprzednio. Jest tu od groma przeróżnych dźwięków generowanych syntetycznie. Momentami mamy wrażenie jakby nie trzymało się to planu. Jest tak trochę chaotycznie, poza kontrolą.
Ale jest też na płycie przebój dający muzykowi nieśmiertelność i absolutną rozpoznawalność - jakby ktoś jeszcze o nim nie słyszał - "Moonlight Shadow"...
I nie zapominajmy daty wydania krążka; wtedy tak się grało.
A ja nie zapomniałem jak to była nowość, i wielki hit... Ech, kiedy to było  :)


Zawsze lubiłem tę płytę, choć taka chaotyczna chwilami. Zawsze ja chciałem mieć, a nigdy jakoś mi to nie wyszło... ;)
A man can never have enough turntables.