The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

#30 17 Sierpień 2016, 22:03:35 Ostatnia edycja: 17 Sierpień 2016, 22:05:12 by Darion
,,Wojna światów – następne stulecie"

Ten film mną wstrząsnął. Niesamowicie! Nie, żebym był jakimś wytrawnym koneserem sztuki filmowej zaraz, ale...
Pierwszy raz oglądałem go krótko po dopuszczeniu go do dystrybucji. (Tak, tak, cenzorzy przetrzymali go parę lat.) Film z gatunku SF. Odnosi się do książki H.G.Wellsa i temu twórcy też został zadedykowany. I jak w oryginale opowiada o pojawieniu się na ziemi przybyszy z Czerwonej Planety(!). Przybywają wcale nie proszeni. Ogłaszają się naszymi przyjaciółmi, w rzeczywistości dążą do wyssania z ludzi ich krwi. Od razu znajdują sobie wpływowych przyjaciół, głównie z branży środków masowego przekazu, gdzie są odpowiednio (dobrze) ukazywani...
Star Trek, Gwiezdne wojny... Coś się już wcześniej widziało z gatunku filmu fantastycznego. A teraz Szulkin i jego Marsjanie... Myślałem, że spadnę z krzesła. Film był chwalony za to, że "tak skromnymi środkami jakimi dysponował potrafił wyczarować tak fantastycznie futurystyczną, w dodatku w pełni wiarygodną - scenerię".
Wprawdzie film powstał w 1981 roku, ale... I to właśnie był ten wstrząs. Buty "Relaksy" na nogach Marsjan to już drobny szczegół. Szczególik.
;)

Chodzi ci o to, ze ten Marsjanin to taki gruby kurdupel na drabince? A może masz coś przeciw telewizji narodowej, która nam opowiada o dobrej zmianie?
A man can never have enough turntables.

Wtedy nasze odczucia wynikały z prostego algorytmu :)
Star Trek, Gwiezdne Wojny... A tu kadr z filmu Szulkina:

Filmy fantastyczne Szulkina są specyficzne. Doceniam je dopiero po latach. Są mocno klimatyczne. Nie wystarczy tylko na nie popatrzeć. Trzeba umieć je odebrać wnętrzem, sobą, czy jak to określić...
Taki jest też nieco późniejszy, bo z 1984 roku - "O-bi, o-ba (koniec cywilizacji)". Mocny film. Nie każdy też i wytrzyma do końca...



Przepiękny jest też plakat z tego filmu:


#34 02 Październik 2016, 19:31:51 Ostatnia edycja: 02 Październik 2016, 19:34:15 by Darion
Film bardziej współczesny, bo pochodzący z 1986 - "ESD".
Powstał na podstawie dwóch powieści Małgorzaty Musierowicz: "Kwiat kalafiora" i "Ida sierpniowa". Ta pierwsza jest obecna dzisiaj w gimnazjum w randze obowiązkowej lektury szkolnej.
Polecam książki. Film zawsze stanowi okrojoną wersje tych pierwszych. Film dla młodych. A w nim też młodzi - Malajkat, Ibisz... Nieodśnieżone zimowe ulice, specyficzna moda (która dzisiaj już śmieszy), nyski i dominująca szarość ówczesnego świata (ukazana pomimo kręcenia filmu na taśmie barwnej). Ale jeszcze coś tu zostało ukazane. Coś, co także w dzisiejszym świecie uchodzi za "dziwo"... Życie towarzyskie bez pośredników. Bez FB i internetu. Spotykają się wszyscy (tak, tak  - trzeba było wyjść z domu) w jednym mieszkaniu, siadają obok siebie, rozmawiają, śmieją się... Żyją naprawdę.




Krótki filmik z cyklu "Opowieści niezwykłe" - "Ja gorę" z 1967 roku.
Dzisiaj nawalibyśmy go horrorem komediowym. W obsadzie same gwiazdy; nawet głos z zaświatów. Idealny, kiedy akurat w telewizji nie ma czegoś ciekawego a wkrótce i tak idziemy spać.


Cytat: StaryM w 17 Sierpień 2016, 23:51:41A może masz coś przeciw telewizji narodowej, która nam opowiada o dobrej zmianie?

A ja nie mam telewizji polskiej, nie mam nawet telewizora!
Hi, hi!
I nie mam na co narzekać- to jest najlepsze!


Ja tam zawsze znajdę coś ciekawego w telewizji. Ale coraz mniej stanowią to filmy.

1971, "Motodrama".

Człowiek spokojnie łowi sobie ryby, nie wie nawet gdzie motocykl ma hamulec... I zostaje mistrzem wyścigów. Motocyklowych, samochodowych. Jednak wędka najlepsza.
Większości występujących w tym filmie już nie ma - Fedorowicz, Sienkiewicz, Łazuka, Dobrowolski, Wichniarz, Perepeczko, Maklakiewicz ("Co tu się dzieje, film kręcą? To dlaczego w nim nie gram?")...
Warto dla nich.


Po raz n-ty... "Mocne uderzenie" z 1966 roku.

Perypetie chłopaka (Jerzy Turek), który aby nie stracić względów u swojej narzeczonej (Irena Szczurowska) udaje kogoś innego - gwiazdę muzyki bigbitowej. Do tego Magdalena Zawadzka, Wieńczysław Gliński, Wiesław Michnikowski, Jarema Stępowski...
Komedia muzyczna wykorzystująca ogromną popularność muzyki bigbitowej w tamtych latach. Zespoły powstawały tysiącami, młodzież ganiała na koncerty zamiast na zebrania, milicja za nimi... Taki film musiał powstać. Ścieżka muzyczna to utwory niezwykle popularnych wówczas grup "Skaldowie" i "Niebiesko-Czarni". Piosenki "Nie chcę odejść", "Jutro odnajdę ciebie", "Każdemu wolno śpiewać" powstały specjalnie dla tego filmu.
To były czasy, kiedy teksty tworzyli ci co potrafili pisać, a muzykę wyłącznie kompozytorzy. Stąd mamy tu też i balet Opery Poznańskiej, Conrada Drzewieckiego czy Jerzego Miliana. Dziś tak się nie robi nawet w poważnych produkcjach. Jeden z nielicznym w naszej rodzimej kinematografii film z gatunku muzycznego...