The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Bardzo trudno wyobrazić sobie czas przyszły.
Na przykład, jak to będzie za lat dziesięć tysięcy... Albo zgoła gdzie indziej.
Patrzymy na film, którego akcja rozgrywa się daleko w przyszłości, gdzieś w kosmosie, na innej planecie - a wszystko jakby znane. Obce formy życia mają głowę, nogi i ręce - jak my teraz. Patrzą w monitory, stukają palcami po jakiejś klawiaturze - jak my teraz. Broń znajoma, pojazdy latające też nie są "inne". Ubranie? - nikt by się za nami teraz nie obejrzał :)
Komunikacja werbalna - to tylko obcy język. Kolejny.
Kiedy pewien Brytyjczyk w XIX wieku twierdził z całą powagą, że miał ponoć styczność z życiem w innym świecie (planecie), gdzie ponoć został zabrany i wszystkie cuda tamtejsze mu pokazano, to jego opis idealnie pasował do ówczesnego Imperium - był nawet król!
Człowiekowi jakoś trudno wyobrazić sobie coś innego. Zupełnie innego. Wszystko robi z odniesieniem do.

Jesteście w stanie wyobrazić sobie daleką przyszłość, życie inne od naszego; technologię, która nam wydaje się być religią... Ale tak na serio.

Obrazy takich prawdziwych światów chętnie widziane.

A tu taka ciekawostka; jak wyobrażano sobie w 1910 odległy rok dwutysięczny...

.

...i jeszcze:

Na tę (brrrrr) wizję musimy jeszcze zaczekać:

Inteligentne meduzy czyli...

"...Według naukowców, rzeczywisty obraz kosmitów nie ma nic wspólnego z forsowanym przez niektórych ufologów wizerunkiem obcego, jaki przebił się do zbiorowej świadomości po wydarzeniach w Roswell. Jeśli kiedykolwiek dojdzie do konfrontacji z przedstawicielami obcych cywilizacji, to naszym oczom nie ukaże się humanoidalna postać z wyłupiastymi oczami i długimi rękami..."

http://niewiarygodne.pl/kat,1031979,title,Zaskakujace-odkrycie-Tak-wygladaja-kosmici,wid,14744008,wiadomosc.html?smgajticaid=616633

Fantastyką się interesuję od małego. Najpierw tylko jako zafascynowany tym, czego nie ma, być może życie w szarym zgrzebnym PRLu miało na to wpływ. Potem też bardziej zawodowo (jako polonista ze specjalizacją teoria literatury).
Były w fantastyce niezwykle udane przewidywania, że wspomnę choćby Julesa Verne'a. Prąd elektryczny i jego zastosowanie, okręt podwodny napędzany elektrycznie, lot na księżyc... a wszystko to w wieku XIX.
Lecz nasz pisarz Stanisław Lem w "Powrocie z gwiazd" miał także przebłysk niesamowitego geniuszu. Oto jak pilot wracający gdzieś z odległej galaktyki pisze o wizycie w księgarni:
Całe popołudnie spędziłem w księgarni. Nie było w niej książek. Nie drukowano ich już od pół wieku bez mała. A tak się na nie cieszyłem, po mikrofilmach, z których składała się biblioteka ,,Prometeusza". Nic z tego. Nie można już było szperać po półkach, ważyć w ręce tomów, czuć ich ciężaru, zapowiadającego rozmiar lektury. Księgarnia przypominała raczej elektronowe laboratorium. Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było przy pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot-sprzedawca. Publiczność wolała lektony — czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację. Tylko naukowe publikacje o bardzo małym zasięgu drukowano jeszcze na plastyku imitującym papier. Tak że wszystkie moje zakupy mieściły się w jednej kieszeni, choć było tego prawie trzysta tytułów. Garść krystalicznego zboża – tak wyglądały książki.
Wypisz, wymaluj - Kindle. (Pisałem o tym tu.)
Ale też najwięksi się mylili, mieli zgoła dziwne pojęcie np. o tym, jak będą działać komputery zwane wtedy mózgami elektronowymi.
Np. wspomniany już Lem pisał w powieści "Śledztwo":
w miarę rozgrzewania się lamp głośnik zaczął charczeć, mruczeć, bełkotać, a potem wyrzucać wyrazy bez związku
Dotyczyło to powolnego uruchomiania się lampowego komputera. W tekście z linku piszę o tym, dlaczego to byłoby niemożliwe.
(Więcej tu.)

Niedoceniony w literaturze polskiej Janusz Zajdel był autorem niesamowitych dystopii, w których nie tylko analizował, pod pretekstem opisywania rzeczywistości fantastycznej, realia dyktatury komunistycznej, ale także przewidział świat, w którym będziemy inwigilowani przez wszechobecną elektronikę. O tym również jest tekst z linku powyżej.

Z własnych doświadczeń pamiętam głośne w PRL konkursy urządzane w szkołach - świat w roku 2000. Były tam latające samochody (pewnie dlatego, że nawet największy fantasta nie wyobrażał sobie wybudowania porządnych dróg w PRL). Były samobieżne chodniki i wideotelefony zamiast zwykłych, których nie było.
Pomimo to, że rozmowa wideo jest dziś możliwa, nikt jej nie chce. Mamy takie możliwości, ale korzystamy z tego niezwykle rzadko (np. Skype i rozmowy z rodziną gdzieś z daleka). Na co dzień wolimy by nas jednak rozmówca nie widział.
Nie ma na ulicach samobieżnych chodników, bo to zbyt drogie. Nie ma latających aut i dobrze. Z tymi na drogach jest zbyt wiele kłopotów.

Jacy będą kosmici? A w ogóle będą?
A man can never have enough turntables.

Ja też pamiętam jak kiedyś w szkole rozmawialiśmy na temat: jak będzie w roku 2000...? A był to dla nas wtedy czas bardzo odległy, bardzo.
Będzie to, co teraz nie jest możliwe, nawet do wyobrażenia. Stąd ktoś powiedział o wczasach na Księżycu, i takie tam... Jedno się sprawdziło. Ktoś stwierdził, że telewizory będą cienkie jak obrazy, można je będzie wieszać sobie na ścianach. Jeśli ktoś przypomni sobie radzieckiego Rubina, 70 kg żywej wagi... Tak, to było wtedy absolutne SF :)

Daniel Mróz. Rok urodzenia 1917...

A to już na serio...

W "Powrocie do przyszłości II" bohater przenosi się do roku 2015 roku. W czasie tym korzysta z deskorolki unoszącej się nad ziemią. Filmowcy chyba naprawdę przenieśli się do 2015 roku :)


http://www.chip.pl/news/wydarzenia/trendy/2015/06/lewitujaca-deskorolka-od-lexusa