The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Kiedyś były modne takie poradniki z zakresu najczęściej spraw technicznych, tłumaczone często z angielskiego, a mające w tytule zwrot "dla opornych" (for dummies).
Pomyślałem sobie, że w dobie rozkwitu rozmaitych garażowych inwestycji w kosmiczne technologie produkcji grających kabli, może przyda się taki mini podręcznik w zakresie odpowiedniego manipulowania odbiorcami, by byli chętniejsi do wydawania kasy na kable.
Zatem zaczynam pisać...

Manipulacja dla opornych
czyli dlaczego kable grają
1. Współczesny świat jest bardzo skomplikowany. Korzystamy ze sporej liczby urządzeń, których sami nie tylko nie potrafilibyśmy wykonać, ale często nawet nie rozumiemy zasad ich działania. O ile jesteśmy w stanie ciekawskiemu kilkulatkowi jakoś tam wytłumaczyć działanie pralki i cud wkładania brudnej, a wyjmowania czystej bielizny, to już lodówka sprawi nam więcej kłopotu. Mikrofalówka zaczyna powoli przypominać czary, bo jakże coś, co samo w sobie nie jest zimne ani gorące (mikrofale) potrafi zagotować np. wodę? Ba, warto przypomnieć sobie słynne prawo  Arthura C. Clarke'a, sławnego pisarza science-fiction.
Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.
To prawo daje nam potężną broń do ręki. A jest nią atawizm. Przez setki tysięcy lat człowiek z zabobonnym lękiem traktował świat go otaczający, nie rozumiejąc przyrody i zjawisk naturalnych, składał pokłony i ofiary wyimaginowanym bożkom, by zdobyć ich przychylność. Także dziś, jeśli się odwołamy do atawizmu, jeśli wzmocnimy naturalne lęki ludzkie, możemy wmówić otoczeniu prawie wszystko. Skoro większość ludzi nie ma pojęcia jak działają szczepionki, a informacja o wstrzykiwaniu komuś zarazków śmiertelnych chorób budzi naturalną odrazę, to nie jest wcale trudne wmówić ludziom, że szczepienia to nic dobrego, bowiem wymyśliło to okrutne lobby farmaceutyczne w celu bezustannego bogacenia się i trucia ludzi, aby zmniejszyć ich populację na świecie. Przecież to genialnie oczywiste, czyż nie? Spiskowe teorie są dobre na wszystko i zwykle wyjaśnią każde zjawisko i wydarzenie, którego ludzie nie rozumieją lub którego nie chcą zrozumieć ze względu na emocje związane z tym wydarzeniem lub zjawiskiem.
Chemitrails? Skoro nie wiemy, co to takiego są smugi kondensacyjne, jak i dlaczego powstają, to przecież oczywiste, że łatwiej uwierzymy w jakieś tajne działania przeciw ludzkości inicjowane przez "wiadome siły". Człowiek często woli mieć utajnionych potężnych wrogów, od realnych, bo nie czuje się tak podle, gdy przegrywa.
Zamach w Smoleńsku? Ależ oczywiście łatwiej się pogodzić z tym, że potężny wróg, chciał zgładzić prezydenta, niż z tym, ze wszystko od samego początku było byle jak przygotowane. Że prezydent się spóźnił, że piloci nie mieli ważnych uprawnień, że tylko jeden jako tako kumał po rosyjsku, że kokpit samolotu przypominał burdel, że wreszcie samolot i jego możliwości techniczne to nie to samo co drzwi od stodoły.
Zatem, jeśli tylko się da, zmontujmy zgrabną teorię spiskową, nie musi być zbyt logiczna, nie musi być naukowa (naukowość nawet jej zaszkodzi), byle wpisywała się emocjonalnie w oczekiwania naszych odbiorców. Aby stawiała ich w dobrym świetle, a innych w złym. Aby odwoływała się do ich mądrości i szlachetności, nawet jeśli w rzeczywistości są durni i podli. Postarajmy się też, by ta teoria stawiała ich w lepszym świetle, czyniła z nich wybranych i elitę, która rozumie, która przejrzała światowe spiski, która wreszcie nie da się dalej oszukiwać.

2. Skoro już wiemy, że świat jest zbyt skomplikowany, by przeciętny Kowalski, Smith czy Nguyen go był w stanie zrozumieć, to swobodnie możemy przywoływać rozmaite teorie naukowe, nawet nieistniejące. Ważne jest bowiem, by czytelnicy lub słuchacze mieli do nas zaufanie. Niniejszy tekst nie traktuje o zdobywaniu zaufania. W tym celu trzeba będzie przeczytać lifestylowy poradnik pod tytułem "Zdobywanie zaufania dla opornych".
Jak wykorzystać naukę do manipulacji, jak zaprzeczyć zjawiskom oczywistym i zrobić wodę z mózgu słabiej myślącym odbiorcom? Oto cytat z pewnego forum audiofilskiego, którego celem jest przekonanie odbiorców do uwierzenia w szczególny wpływ kabli łączących sprzęt audio na dźwięk. Układ tekstu i brawurowe słowotwórstwo pozostawiono w oryginale.
Ignoranctwem jest myślenie, że wszystko zostało już odkryte i zbadane.
Prosty, a jakże jaskrawy przykład:
GRAWITACJA
Patrzcie, otacza nas z każdej strony od zarania dziejów. A do tej pory nie wyjaśniono jak to działa.
Z prądem też tak prosto nie jest.
Dopóki nie zrozumiemy dokładnie jak działa prąd elektryczny. Nie można wyrokować, że jakieś zjawisko nie istnieje.

Każdy myślący czytelnik zaproponowałby takiemu melepecie, by spuścił sobie na łeb cegłę, to na pewno by się przekonał, jak działa grawitacja. Albowiem w powyższej teorii zastosowano podstawową manipulację słowną. Otóż od czasów Newtona, a po części wcześniej już od Galileusza, wiemy doskonale jak działa grawitacja. Newton określił to precyzyjnie w prawie powszechnego ciążenia. I nie trzeba być Stephenem Hawkingiem, by to zrozumieć.
Między dowolną parą ciał posiadających masy pojawia się siła przyciągająca, która działa na linii łączącej ich środki, a jej wartość rośnie z iloczynem ich mas i maleje z kwadratem odległości.
Możemy się najwyżej zastanawiać nad tym dlaczego grawitacja działa, ale nie jak działa. Mówiąc inaczej, jesteśmy w stanie na rozmaite sposoby korzystać z grawitacji lub też nie próbować rozmaitych rzeczy, ze względu na to, że wiemy, jak działa. W tym zakresie bowiem nie ma żadnej nieodkrytej tajemnicy.
To samo dotyczy prądu elektrycznego. A już wisienką na torcie tego monologu manipulacyjnego jest ostatnie zdanie. Nie można wyrokować, że jakieś zjawisko nie istnieje. A niby dlaczego nie można? Co to ma wspólnego z wątpliwościami autora dotyczącymi grawitacji i prądu elektrycznego?
To klasyczny sposób manipulacji, który można nazwać "od szczegółu do ogółu". Kiedyś okradł mnie facet z Warszawy, więc warszawiacy to złodzieje. Na tej samej zasadzie Polacy to lenie i pijacy, a wszyscy Arabowie to terroryści. Ten numer zawsze się uda z większością waszych potencjalnych słuchaczy, czy klientów.

3. Skoro już ustaliliśmy, że większość ludzi ,,nie ogarnia" współczesnej technologii i nauki, to spójrzmy teraz, jak możemy wykorzystać to zjawisko dla celów manipulacji. Zakładam, ze zdobyliśmy już zaufanie odbiorcy, który traktuje nas z odpowiednią atencją.
Na Politechnice Warszawskiej zmierzają ku końcowi prace nad opracowaniem nowej, rewolucyjnej w audio technologii. Naukowcy postanowili tym razem zastosować w akcesoriach bursztyn. Stosowany powszechnie kwarc i jego pochodne, okazały się znacznie mniej skuteczne w walce z zakłóceniami sygnału elektroakustycznego /.../
Za wytrwałość i dociekliwość brawa należą się głównie dwóm polskim inżynierom... przy okazji doświadczonym użytkownikom sprzętu Hi-Fi i audiofilom.


To cytat z pewnej strony z recenzjami audiofilskich gadżetów. Jeśli przeczytamy informację o prowadzeniu prac badawczych w dowolnej dziedzinie na jakimś uniwersytecie, bądź na politechnice, będziecie pewni, że chodzi o oficjalny program badawczy, że jest to jedno z zadań jakie postawiła przed sobą uczelnia lub jakiś jej wydział. Czy przyjdzie wam do głowy, że po prostu chodzi o hobbystyczne zajęcia ludzi, którzy szczęśliwym dla siebie trafem są pracownikami uczelni? Raczej nie. Powołanie się na autorytety akademickie dodaje powagi każdej informacji. Dobrze też przywołać jakieś naukowe dane, które przekonają czytelnika, że ma do czynienie z rzetelna relacją o naukowej podbudowie.

Wszyscy pamiętamy jego nadzwyczajne własności w dziedzinie elektryczności statycznej. Sugeruje to od razu możliwość stosowania go w kondensatorach o bardzo specyficznej charakterystyce. Dla formalności dodamy że bursztyn elektryzuje się ujemnie. Jest mieszaniną, w której głównym pierwiastkiem jest węgiel 67-81% i siarka około 1%, pozostałą część w udziale 10-11% stanowią tlen i wodór. Większość odmian bursztynu zawiera kwas bursztynowy w ilości od 3 do 8 %. Wzór chemiczny bursztynu jest banalnie prosty (prostszy nawet od alkoholu) C10H12O. W zależności od odmiany ciężar właściwy bursztynu oscyluje wokół 1kg/dcm3 czyli jest podobny do wody. To z tego powodu lżejsze odmiany bursztynu pływają na jego powierzchni, a cięższe toną.

Jeśli czytelnik z chemią ma do czynienia głównie w dziale ,,chemia domowa" miejscowego marketu, będzie zapewne pod wrażeniem. Mało komu przyjdzie do głowy sprawdzać tak naukowe informacje. A warto by było, bo dowiedzielibyśmy się, że bursztyn jest mieszaniną związków polimerowych, w której składzie znajduje się kwas bursztynowy C4H6O4, ale trudno chyba mówić o jakimś jednoznacznym wzorze chemicznym całego bursztynu. Być może zadalibyśmy sobie pytanie, co ma do rzeczy fakt, że lżejsze odmiany bursztynu unoszą się w wodzie? Za to uświadomilibyśmy sobie, że bursztyn, choć powierzchniowo elektryzuje się ujemnie przez potarcie, to nie przewodzi prądu, jest izolatorem.
Oczywiście w przedstawieniu naukowym ,,grającego"gadżetu w postaci drutu w szklanej rurce wypełnionej drobinkami bursztynu bardzo pomocne będą zdjęcia. Zdjęcia muszą sprawiać wrażenie potęgujące przekonanie odbiorcy o wyjątkowym zaawansowaniu technicznym powstającego produktu. Przydatna na pewno będzie fotka w podczerwieni, do tego jakaś aparatura badawcza (obojętnie jaka, większość i tak nie skuma), a jak by jeszcze znalazły się wykresy, to byłoby wspaniale.
Technicznie i naukowo brzmiące terminy są oczywiście bardzo potrzebne Jednak gdy w podpisie zdjęcia znajdzie się informacja o miedzi bezglutenowej, to można nabrać wątpliwości, czy artykuł jest tak rzetelny, jak wcześniej czytelnik przypuszczał. Zatem uważnie i czujnie dobierajmy mądre słowa, aby samemu na siebie nie zastawić pułapki werbalnej.

Inkryminowany artykuł kończy się wzniosłymi słowami, które z jednej strony odwołują się do sfery emocjonalnej (Oto właśnie rodzi się nowa idea) i one właśnie mają być tym mocnym końcowym akcentem, który utkwi w pamięci i z którym czytelnik uskrzydlony pójdzie z nadzieją na nową wspaniałą technologię. Ale też jest odwołanie do znanej audiofilskiej imprezy i niejako ogrzanie się w jej bliskości. Przecież jeśli coś zostanie pokazane na tak prestiżowej wystawie, to nie może być zwykłym oszustwem.

Mamy nadzieję, że filtry w wersji produkcyjnej będziemy mogli zobaczyć na jesiennej wystawie Audio Video Show 2017. Już teraz wiemy, że lekkiej zmianie ulegnie termin. Wystawa nie odbędzie się w pierwszy weekend listopada po święcie zmarłych. Oto właśnie rodzi się nowa idea.

A zatem drogi początkujący manipulatorze, obojętnie czy chcesz w swym garażu produkować kable audio w kosmicznej technologii, mające wyjątkowe właściwości, czy też myślisz o zrobieniu kariery politycznej, wiedz, że dziedzina jest nieważna, a metody są takie same. Teraz ty też wiesz, jak to się robi.

PS. Powyższy tekst zacząłem pisać najpierw jako zupełnie inny tekst na swoim blogu, a potem się okazało, że w zasadzie dotyka spraw, o których dyskutowaliśmy nie raz na forum...
A man can never have enough turntables.

Cytat: StaryM w 28 Czerwiec 2017, 12:53:54Zamach w Smoleńsku? Ależ oczywiście łatwiej się pogodzić z tym, że potężny wróg, chciał zgładzić prezydenta, niż z tym, ze wszystko od samego początku było byle jak przygotowane. Że prezydent się spóźnił, że piloci nie mieli ważnych uprawnień, że tylko jeden jako tako kumał po rosyjsku, że kokpit samolotu przypominał burdel, że wreszcie samolot i jego możliwości techniczne to nie to samo co drzwi od stodoły.
Kaczyński mieszał Rosjanom przy każdej okazji. Na przykład "w Gruzji". Zważywszy na mentalność Rosjan oraz to, gdzie dokonywały się przeglądy i remonty tych samolotów gotów jestem uwierzyć bardziej w zamach niż w to, że technika samolotu przerosła polskich pilotów.   

Cytat: Darion w 02 Lipiec 2017, 11:59:57Kaczyński mieszał Rosjanom przy każdej okazji. Na przykład "w Gruzji". Zważywszy na mentalność Rosjan oraz to, gdzie dokonywały się przeglądy i remonty tych samolotów gotów jestem uwierzyć bardziej w zamach niż w to, że technika samolotu przerosła polskich pilotów.   
Jednym słowem podatnyś na manipulację i to taką dość kiepską.
1. A gdzie k*** miały się odbywać przeglądy techniczne samolotów, jak nie u producenta? Jest to - sorry - jeden z najbardziej debilnych argumentów pisowskich. Nie ma i nie było na świecie żadnej innej firmy, która by robiła przeglądy TU-154.
2. Mentalność Rosjan, czyli co? Pojemne słowo-klucz używane z upodobaniem przez tych, którzy nie mają żadnych rzeczowych argumentów. Tym bardziej, że mentalność Polaków jest do mentalności Rosjan wyjątkowo podobna.
3. Co takiego "namieszał" Kaczyński w Gruzji? Wielkie nic, pisowska legenda bez pokrycia. To co tylko można było załatwić, załatwił Sarkozy lecąc do Moskwy i rozmawiając z Putinem. Obecność małych podrzędnych prezydencików w Gruzji nie miała żadnego znaczenia. Putin ani przez chwile nie zamierzał dokonać zaboru Gruzji. Miał zamiar jedynie tupnąć nogą w sprawie Abchazji i Osetii. I to zrobił. Tak samo jak nie zamierzał zajmować Ukrainy a tupnąć jedynie nogą w sprawie Donbasu i Krymu. Kaczyński był Putinowi o tyle przydatny, że mógł w Europie mówić o "histerycznie antyrosyjskiej Polsce".
4. Piloci byli niedouczeni. Pozbawiono ich możliwości szkolenia na symulatorach. Decyzję podjął Aleksander Szczygło z PiS. Minister Obrony. Piloci nie odbywali przewidzianych prawem lotów treningowych. Minister Szczygło obciął przewidziane na szkolenia pieniądze. I to są fakty.
5. W dniu lotu tylko nawigator posiadał aktualne dopuszczenia do lotów. Formalnie ta załoga nie miała prawa lecieć.
6. Tylko Arkadiusz Protasiuk znał rosyjski, a powinien znać też przynajmniej nawigator. Lub na pokładzie powinien być rosyjski nawigator znający polski lub angielski. Rosjanie oferowali takowego, ale odmówiła kancelaria Lecha Kaczyńskiego. Uczynił to osobiście niejaki Sasin.
7. Lech Kaczyński spóźnił się ponad pół godziny.
8. Drzwi od kokpitu się nie zamykały nawet w trakcie lądowania. Rejestratory zapisały ostatni pół godziny lotu. Każdy pilot na świecie powie, że to była zwykła granda. To było wręcz jak modlitwa o nieszczęście.
9. Protasiuk był drugim pilotem podczas lotu do Gruzji, gdy kapitan odmówił Kaczyńskiemu zmiany docelowego lotniska na Tblisi. Kaczyński obiecał kapitanowi, że go zniszczy i ludzie PiS czynili to przez długi czas. To długa historia, ale można o niej przeczytać i jest prawdziwa.
10. Nawet w Air Force One prezydent USA jest "drugi po Bogu", bo pierwszy jest kapitan samolotu. U nas "pilot był od lądowania, jak dupa od srania".
11. Nawet członkowie podkomisji Macierewicza nie zaprzeczają, że system TAWS darł się jak opętany: "Pull UP! Terrain Ahead". Każdy pilot na świecie wie, ze słysząc ten komunikat należy poderwać samolot w górę, a dopiero potem zastanawiać się nad dalszymi krokami. Żaden pilot na świecie nie wyrazi innej opinii. A polscy piloci schodzili niżej i niżej. Poniżej stu metrów. Nie mieli prawa. Wyszkolenie Protasiuka i jego uprawnienia dawały mu formalnie 120 metrów bez widoczności ziemi.

Skoro wierzysz w tej sytuacji w zamach, to grające kable, i inne voodoo są przy tym jak mały pikuś. Prędzej uwierzę w grające kable niż w zamach.  :D
A man can never have enough turntables.

Kiedy po zamachu Ronalda Reagana przewieziono do szpitala, gdzie miał być poddany operacji ten zażartował do lekarza: mam nadzieję, ze jest pan republikaninem.
Lekarz mu odpowiedział: Panie prezydencie, dzisiaj wszyscy jesteśmy republikanami.
Jest to dzisiaj wprawdzie opowiadane jako anegdota lecz ta sytuacja wydarzyła się naprawdę i potwierdzają ją wszystkie obecne wtedy osoby.

Zamach jest równie prawdopodobny jak i to, że napaści dokonała pancerna brzoza. Wszystko to tylko dywagacje na temat. Mnie najbardziej w tym wszystkim smuci coś innego.

Cytat: Darion w 03 Lipiec 2017, 06:44:22Lekarz mu odpowiedział: Panie prezydencie, dzisiaj wszyscy jesteśmy republikanami.
Tym razem zamiast ofiary manipulacji stałeś się manipulatorem. Zresztą muszę przyznać, że jest to manipulacja mistrzowska. Odwołująca się nie do wątpliwych faktów i fantasmagorii Macierewicza, ale do emocji i patriotyzmu.
"Dzisiaj wszyscy jesteśmy republikanami" - powiedział Amerykanin. W chwili, gdy dokonano zamachu na naszego prezydenta, to jesteśmy republikanami niezależnie od naszych przekonań politycznych, łączymy się wszyscy razem w solidarności, a przeciw wrogom naszego kraju. Śliczne.
Aluzja jest oczywista, gdy tracimy naszego prezydenta, powinniśmy być wszyscy razem. Jak zamach to zamach. Nawet jak nie było zamachu to i tak był zamach, bo jest to nam potrzebne dla uzyskania jedności narodu i wzmożenia patriotyzmu.
Powinieneś jednak sprzedawać audiofilskie kable, myślę, że spora grupa klientów dałaby się namówić.
Cytat: Darion w 03 Lipiec 2017, 06:44:22Zamach jest równie prawdopodobny jak i to, że napaści dokonała pancerna brzoza.
Nie. Zamach nie jest prawdopodobny. To tylko manipulacja ludzi, którzy trupa chcą politycznie wykorzystać. Obrzydliwa manipulacja.
Niestety ze zwolennikami zamachu pogadać się nie da. Owszem sypią jak z rękawa rozmaitymi teoriami, ale o faktach decydować nie chcą. Zaraz się pojawia kpiąco "pancerna brzoza" i koniec dyskusji.
Gdy mówimy o brzozie, to zawsze się pytam, skoro to takie oczywiste, to dlaczego pan Binienda, aby pokazać jak brzoza się rozwala pod wpływem uderzenia skrzydłem, musiał w programie komputerowym ustawić twardość brzozy na 0 (słownie: zero). Czy brzozy są miękkie jak plastelina? To nie jest wymysł. wystarczyło uważnie oglądać filmy z posiedzeń tego smoleńskiego zespołu. Tam to było.
Ale w tym momencie zwolennicy zamachu już nie chcą rozmawiać i wyjaśnić skąd, po co to fałszerstwo w prezentacji Biniendy. Wracają do tego, że Lech Kaczyński "WIELKIM prezydentem był" i Rosjanie chcieli się zemścić za Gruzję. I tak w kółko Macieju.
Zatem nie sądzę byśmy mogli dalej dyskutować. Bo ja lubię logikę.
A man can never have enough turntables.

Zamach jest równie prawdopodobny jak i to, że napaści dokonała pancerna brzoza. Wszystko to tylko dywagacje na temat. Mnie najbardziej w tym wszystkim smuci coś innego.

Cytat: StaryM w 03 Lipiec 2017, 10:44:46Aluzja jest oczywista, gdy tracimy naszego prezydenta, powinniśmy być wszyscy razem. Jak zamach to zamach. Nawet jak nie było zamachu to i tak był zamach, bo jest to nam potrzebne dla uzyskania jedności narodu i wzmożenia patriotyzmu.
Powinieneś jednak sprzedawać audiofilskie kable, myślę, że spora grupa klientów dałaby się namówić.
Nie, wcale nie chodziło o to żeby w obliczu katastrofy pod Smoleńskiem Polacy mieli się jednoczyć w ślepej  wierze w zamach tudzież w inną hist(o)(e)rię. Chodziło o inne zjednoczenie, którego nie widać u nas, gdy tylko jakiemuś politykowi z obozu rządzącego przytrafi się jakieś nieszczęście. I nie smuciłbym się wcale, gdyby swe opinie z faktu wyrażali wyłącznie kolesie spod budki z piwem w trakcie spożywania.

Cytat: StaryM w 03 Lipiec 2017, 10:44:46Nie. Zamach nie jest prawdopodobny. To tylko manipulacja ludzi, którzy trupa chcą politycznie wykorzystać. Obrzydliwa manipulacja.
Niestety ze zwolennikami zamachu pogadać się nie da. Owszem sypią jak z rękawa rozmaitymi teoriami, ale o faktach decydować nie chcą. Zaraz się pojawia kpiąco "pancerna brzoza" i koniec dyskusji.
Gdy mówimy o brzozie, to zawsze się pytam, skoro to takie oczywiste, to dlaczego pan Binienda, aby pokazać jak brzoza się rozwala pod wpływem uderzenia skrzydłem, musiał w programie komputerowym ustawić twardość brzozy na 0 (słownie: zero). Czy brzozy są miękkie jak plastelina? To nie jest wymysł. wystarczyło uważnie oglądać filmy z posiedzeń tego smoleńskiego zespołu. Tam to było.
Ale w tym momencie zwolennicy zamachu już nie chcą rozmawiać i wyjaśnić skąd, po co to fałszerstwo w prezentacji Biniendy. Wracają do tego, że Lech Kaczyński "WIELKIM prezydentem był" i Rosjanie chcieli się zemścić za Gruzję. I tak w kółko Macieju.
Zatem nie sądzę byśmy mogli dalej dyskutować. Bo ja lubię logikę.

Mnie tam nie było, trudno mi jednoznacznie wyrokować. Z natury nie przyjmuję niczego bez twardego dowodu. Czekam. Dlatego jak na razie sztuczną mgłę, pancerną brzozę czy zamach traktuję wyłącznie w ramach zwykłego ględzenia osób od wymyślania teorii.
Z pancernej brzozy jednak się śmieję, bo konstrukcja samolotu na pewno nie ulegnie zniszczeniu podczas kontaktu z takim drzewkiem. Nie ma prawa z tego powodu odłamać się skrzydło. To nie awionetka. Mniejsze samoloty (produkcji radzieckiej) od Tupolewa wypadały z pasa, kosiły las, i nic. A co do samej solidności Rosjan...
Nie ma sensu ciągnąc tego dalej.

Nie jest to temat o "Smoleńsku" więc tak tylko na koniec.
Jedną sprawę chciałbym aby mi ktoś autentycznie wyjaśnił. Jestem po prostu tego zwyczajnie po ludzku ciekaw: Dlaczego siedem lat po katastrofie, gdy wszystko już zostało (przynajmniej tak sądzi strona rosyjska) powyjaśniane - nadal nie możemy odzyskać szczątków wraku samolotu?

Cytat: Darion w 04 Lipiec 2017, 06:35:49Z pancernej brzozy jednak się śmieję, bo konstrukcja samolotu na pewno nie ulegnie zniszczeniu podczas kontaktu z takim drzewkiem. Nie ma prawa z tego powodu odłamać się skrzydło. To nie awionetka. Mniejsze samoloty (produkcji radzieckiej) od Tupolewa wypadały z pasa, kosiły las, i nic.
No i to jest właśnie poziom dyskusji typowo kablarski. Wierzę że kable grają, bo grają i już.
Skoro naukowo da się to wyjaśnić, to czemu Binienda sfałszował swoje badania, wstawiając współczynnik twardości brzozy jako zero. Otóż problem polega na tym, że kilka różnych niezależnych badań wykazało, że byle kołek upierdzieli skrzydło w takim właśnie układzie. Nikt przy zdrowych zmysłach już temu nie zaprzecza. Dlatego najnowszym hitem komisji macierewiczowskiej był wcześniejszy wybuch w powietrzu, bo wtedy uwalone skrzydło przestałoby mieć znaczenie. Problem w tym, że dziwnym trafem przez koło 10 sekund po niby wybuchu dalej słuchać co gadają w kokpicie. A urwanie ogona z powodu wybuchu odcięłoby czarne skrzynki wszystkie i natychmiast.

Cytat: Darion w 04 Lipiec 2017, 06:41:47edną sprawę chciałbym aby mi ktoś autentycznie wyjaśnił. Jestem po prostu tego zwyczajnie po ludzku ciekaw: Dlaczego siedem lat po katastrofie, gdy wszystko już zostało (przynajmniej tak sądzi strona rosyjska) powyjaśniane - nadal nie możemy odzyskać szczątków wraku samolotu?
To jest akurat bardzo proste. I oczywiste. Rosjanie co prawda są bardzo emocjonalni i ja tam wierzyłem w to współczucie i łzy zaraz po katastrofie. Jednak się szybko ogarnęli i gdy zobaczyli, że już od pierwszych dni po katastrofie PiS zaczyna grać na tej znanej nutce, to wiedzieli, że muszą to wykorzystać. Po pierwsze formalnie nie skończyli swojego śledztwa i nie skończą tak długo, dopóki PiS nie skończy swojego. Nie oddadzą wraku, bo zwyczajnie mogą spodziewać się manipulacji PiS. Zaraz się tam znajdzie bazooka, rozkaz zamachu z odręcznym podpisem Putina i wszystko, co wymyśli pojebany Antoni.
Po drugie w sytuacji podstawowego konfliktu w Polsce (sekta smoleńska kontra niewierzący w zamach) Rosjanie tylko na tym wygrywali. Kompletnie zmarginalizowali Polskę pokazując nie bez podstaw, że w Polsce rządzą nieodpowiedzialni szaleńcy, którzy oczywistą katastrofę nazywają zamachem.
Kiedy wrak zostanie oddany? Moim zdaniem nigdy.

Zamach i debilna podkomisja są już jednak passe. Stawiam na to, ze do końca roku wszystko wyciszą. Śledztwo niby będzie trwać i trwać, ale będzie cicho sza. Teraz co innego daje PiSowi poparcie.

Rację miał Kaczyński robiąc z wrogości wobec uchodźców punkt główny programu partyjnego. Wcześniej był Smoleńsk. Wrogami wszyscy ci, którzy nie wierzyli w zamach, ale nawet zwolennicy spiskowych teorii o Tusku i Putinie zmądrzeli. Widzą, że doszukiwanie się zamachu w tak oczywistej katastrofie jest przejawem skrajnego debilizmu. Jeszcze wcześniej był ,,układ". Kaczyńscy walczyli z układem przez dwa lata dopóki PO nie dobrała się do władzy. PiS zawsze miało wroga i zawsze go będzie mieć, tyle że teraz ten wspólny wróg daje im 40 procent poparcia. W dwa lata po wyborach. Praktycznie co druga osoba w tym kraju chce PiS.
A man can never have enough turntables.

@StaryM

"Rosjanie co prawda są bardzo emocjonalni i ja tam wierzyłem w to współczucie i łzy zaraz po katastrofie."

Ja Rosjanom w ogóle nie wierzę, podobnie jak Niemcom, w kontaktach z politykami z tych państw powinniśmy zachowywać spory dystans, no ale to jest tylko moje zdanie.

"Jednak się szybko ogarnęli i gdy zobaczyli, że już od pierwszych dni po katastrofie PiS zaczyna grać na tej znanej nutce, to wiedzieli, że muszą to wykorzystać. Po pierwsze formalnie nie skończyli swojego śledztwa i nie skończą tak długo, dopóki PiS nie skończy swojego."

Problem leży nie w tym, że jedni wierzą w zamach, a drudzy w amatorszczyznę załogi. Problemem oprócz tego, że wylot był zorganizowany tak a nie inaczej, jest to, że państwo Polskie odnośnie katastrofy Smoleńskiej za przeproszeniem ale dało dupy po całości. I to są konkretne z imienia i nazwiska osoby. Oddaliśmy w całości i sposób niekontrolowany śledztwo Rosjanom, pozbawiając się wpływu na to co sowieci robią. Oprócz tego, że leciał tam Prezydent RP byli tam też generałowie natowscy, w tym przyszły szef NATO na Europę. Niektórzy z rządzących chyba zapomnieli, że nie jesteśmy już w Układzie Warszawskim tylko w NATO, zresztą takie nieoficjalne zarzuty z tej instytucji padły w naszą stronę. O skandalu z potraktowaniem przez Rosjan polskich zwłok nawet nie będę pisać by sobie nie podnosić ciśnienia. Dziś to co się dzieje odnośnie śledztwa w sprawie tej katastrofy jest pokłosiem jak dla mnie skandalicznych decyzji ówczesnych polskich władz.
Nie znam się, to się wypowiem.