The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Link kieruje nas do tekstu z 2001 roku, to jest piętnaście lat wstecz.
Tymczasem czytałem artykuł w jednej z codziennych gazet - Dziennik Zachodni - sprzed max. dwóch tygodni.
Była to rozmowa z językoznawcą dr hab. Pawłem Nowakiem na temat wpółczesnego słownictwa i mowy Polaków. Tytuł artykułu mówił coś o tym, że społeczeństwo uczy się z radia i telewizji mowy, która to obecnie daleka jest od tej wpajanej w szkole.
I właśnie wypowiadał się on na temat tego, że już kilka lat temu (nie naście) Rada Języka Polskiego uznała, że wyraz ten już nie stanowi wulgaryzmu. Argumentował to tym, że wyraz ten spowszechniał i Rada, która to pilnuje i dba o czystość języka polskiego z jednej strony, to z drugiej musi też reagować na zmiany jakie w nim się z czasem dokonują.
Podawał też przykład ze słowem "spolegliwy", które dawniej znaczyło tyle, że na kimś można było polegać, zaufać mu a obecnie oznacza ono już osobę uległą, poddaną. Rada w tym przypadku (drugim) nadała temu słowu właśnie taką wymowę jako główną, a tę wcześniejszą jako wprawdzie nadal dopuszczoną ale już archaiczną i drugiego znaczenia.

Cytat: Darion w 22 Lipiec 2016, 19:54:17I właśnie wypowiadał się on na temat tego, że już kilka lat temu (nie naście) Rada Języka Polskiego uznała, że wyraz ten już nie stanowi wulgaryzmu. Argumentował to tym, że wyraz ten spowszechniał i Rada, która to pilnuje i dba o czystość języka polskiego z jednej strony, to z drugiej musi też reagować na zmiany jakie w nim się z czasem dokonują.
Problem w tym, ze na stronach rady nie znajdziesz stanowiska rady, które byłoby inne od wcześniejszego. A jeden pan sobie mówił...
Poza tym jak mam do wyboru pomiędzy opinią Miodka i Bralczyka, a jakiegoś pana Nowaka, którego niestety nie znam, to mój wybór jest oczywisty.

Cytat: Darion w 22 Lipiec 2016, 19:54:17Podawał też przykład ze słowem "spolegliwy", które dawniej znaczyło tyle, że na kimś można było polegać, zaufać mu a obecnie oznacza ono już osobę uległą, poddaną. Rada w tym przypadku (drugim) nadała temu słowu właśnie taką wymowę jako główną, a tę wcześniejszą jako wprawdzie nadal dopuszczoną ale już archaiczną i drugiego znaczenia.
Tu też potrzebne jest pewne sprostowanie. Nie wiem, czy to ów pan Nowak nieprecyzyjnie się wyrażał, czy ty źle usłyszałeś. Otóż słowo spolegliwy ma swoje źródło w dość dawnych czasach i prawdopodobnie wywodzi się z gwary śląskiej. Słowo to spopularyzował filozof Tadeusz Kotarbiński i to on nadał mu znaczenie "ktoś, na kim można polegać". (http://www.eid.edu.pl/_upload/_materialy/plik/360.ppt - taki link do poczytania w związku ze słowem...).
Dziś słowo to jest nieużywane powszechnie i traktowane jako archaizm językowy w obu znaczeniach. Znaczenie wykreowane przez profesora Kotarbińskiego było sztuczne i nie przyjęło się. Tak bywa. Kiedyś próbowano w ten sam sposób promować słowo publikator, które umarło po paru latach śmiercią naturalną.
Rada Języka Polskiego w przeciwieństwie np. do swojego odpowiednika francuskiego nie ma mocy ustawodawczej, ani normującej. Dlatego mówienie w naszym kraju, ze RJP coś uznała, zabroniła lub nakazała nie ma sensu.
A man can never have enough turntables.

Ja się też po tym artykule za głowę złapałem. Z drugiej strony gazeta jest z tych normalnych. Więc odczuwam pewien niepokój...






Nie przepadam za tym portalem. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że tworzą go uczniowie w ramach kółka zainteresowań. Ale ten artykuł (na licencji) nawet jest ciekawy...
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/czasy-wscieklych-wyborcow/3xhz84

Quo vadis...

Przedstawiciele powiatu Meppen wspólnie z muzeami mieszczącymi się w byłych niemieckich obozach koncentracyjnych Sachsenhausen oraz Esterwegen zorganizowały na terenach tych placówek specjalną wystawę przedstawiającą prace nazistowskiego architekta Bernharda Kuipera. Wystawę zatytułowano ,,Najpiękniejsze obozy koncentracyjne Niemiec".

Wystawa dotyczy pracy, jaką wykonywał dla Adolfa Hitlera znany architekt i jednocześnie nazista SS-Obersturmführer oraz członek Waffen-SS Bernhard Kuiper. Autorzy ekspozycji pokazali liczne plany, fotografie, obiekty, modele architektoniczne oraz archiwalne materiały pochodzące z lat trzydziestych i czterdziestych, dotyczące budowy obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen i Esterwegen.

Obywatelski protest

Wystawa jest pokazywana od listopada 2015 r. (najpierw w Sachsenhausen, a od maja do października br. jest przeniesiona na teren obozu w Esterwegen). Już podczas prezentacji ekspozycji agencja prasowa DPA pisała o ,,prowokacyjnej wystawie i jeszcze bardziej prowokacyjnym tytule", ale prawie przez rok ekspozycja nikomu nie przeszkadzała. Żaden niemiecki historyk czy publicysta nie zareagował. Dopiero kilka tygodni temu pewien obywatel (nazwisko nieujawnione) w liście do współorganizatorów, jakimi są władze powiatu Meppen, zaprotestował przeciwko gloryfikowaniu nazistowskiego zbrodniarza Bernharda Kuipera poprzez pokazywanie jego prac. Autor protestu zażądał od władz powiatu Meppen w imieniu nie tylko Żydów, ale także całej ludzkości natychmiastowego zamknięcia wystawy o prowokacyjnym i obraźliwym dla ofiar tytule ,,Najpiękniejsze obozy koncentracyjne Niemiec" (Das schönste Konzentrationslager Deutschland) oraz wydania oficjalnych przeprosin skierowanych do wszystkich ofiar.

Jednak lokalne władze nie ugięły się przed takimi żądaniami, stwierdzając w odpowiedzi, że twórcy ekspozycji nigdy nie zamierzali gloryfikować nazistowskich architektów i nie mają zamiaru propagować neonazistowskiej ideologii. Rzecznik prasowy władz powiatowych Anja Rohde zasugerowała, że autor skargi po prostu nie zrozumiał przesłania wystawy.

Tylko w Niemczech

W rozmowie z ,,Codzienną" przedstawiciele hamburskiej Polonii nie kryli oburzenia zarówno samym tytułem wystawy, jak i w ogóle pomysłem, aby w miejscach kaźni, w których niemieccy naziści mordowali tysiące Polaków, Żydów i obywateli innych narodowości, umieścić taką właśnie wystawę. – To wygląda na zwykłą prowokację – powiedział w rozmowie z nami członek Klubu ,,Gazety Polskiej" Hamburg-Stadt Janusz Nowak. – To niezdrowe zachwycać się architekturą budynków, układem architektonicznym wnętrz, planowanymi klombami kwiatów czy pięknymi bramami wjazdowymi w takim miejscu, jakim jest obóz zagłady – zauważył Nowak.

– Wydaje mi się, że w innym kraju zorganizowanie wystawy nazistowskiego kata w miejscu, gdzie jego koledzy dokonywali zbrodni, byłoby niemożliwe. Nie wyobrażam sobie powstania takiej wystawy w Polsce czy w Izraelu – zaznacza z kolei inna działaczka hamburskiego Klubu ,,GP" Anna Halves.

Cytat: Darion w 06 Październik 2016, 21:07:31członek Klubu ,,Gazety Polskiej"
A jakiś wiarygodny link do prawdziwego źródła, a nie opinie debili wierzących między innymi w zamach smoleński?
A man can never have enough turntables.

Jacek Kaczmarski. Nie wierzę we wróżby, wieszczów przepowiadających przyszłość, w proroctwa Nostradamusa. Ale czasem mam wrażenie, że to właśnie Jacek Kaczmarski wiedział, co się stanie.
Jak wtedy gdy śpiewał "Mury". Wszyscy słyszeli tylko, że mury runą, ale nie chcieli słyszeć dalszej części o tym, że mury rosną. A rosły. I szybko urosły.

Posłuchajcie pieśni Dobre rady Pana Ojca. Już tyle lat Kaczmarski nie żyje. Kiedy śpiewał te słowa, mogło się wydawać, że śpiewa o dawnych czasach, że nieco zgryźliwie podsumowuje polską przedrozbiorową historię. Śpiewa o głupocie, zacofaniu, prywacie panów szlachty. A tu nagle okazuje się jakie to wszystko aktualne. Toż tekst tej piosenki to jest to samo, co mówi Krystyna Pawłowicz flagę unijną nazywając "szmatą". I inni posłowie miłościwie rządzącego nam Nadprezesa Polski. Wszystko zagraniczne jest złe, niedobre i straszne. Patriotyzm oznacza nienawiść do innych.

Posłuchajcie.



Jak Słowacki mam ochotę rzec: "Smutno mi Boże".
A man can never have enough turntables.

Dokąd zmierzamy? Chyba jednak nie w kierunku, którego niedawno jeszcze się Darion obawiał.
Niejaki pan Adolf kilkadziesiąt lat temu, postanowił część obywateli wyeliminować, zakładając specjalne ośrodki. Zamknął tam komunistów, socjalistów, Żydów, homoseksualistów... potem jeszcze trochę takich ośrodków pobudował na ziemiach "odzyskanych" w ramach drang nach osten.
Dziś pani posłanka o dźwięcznym nazwisku ma trochę podobny pomysł.
Cytat: Beata Mateusiak - Pielucha
Powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji.
To nie jest postulat dotyczący imigrantów, uchodźców, to jest pomysł na traktowanie ludzi, którzy się w Polsce urodzili. Nie oszukujmy się deportowanie własnych obywateli nie jest możliwe, zatem następny pomysł pani Pieluchy to będzie reaktywacja obozu Auschwitz?
Dokąd zmierzamy?

PS.Jestem ateistą.
A man can never have enough turntables.

"Napisałam o problemie związanym z zagrożeniem, jakie stanowi coraz większa ilość pracujących i żyjących w Polsce imigrantów, od których, moim zdaniem, należy wymagać poszanowania naszych praw i wartości, jak od każdego gościa, który chce przebywać w naszym domu"

Nie sądzę, żeby chodziło tu o każdego "innego" względem nas. Z definicji.
Raczej chodzi tu o te jednostki, które wpadają w gości i... ustawiają gospodarza po kątach jego własnego domu.
Nie będzie przeszkadzać mi sąsiad-muzułmanin, który rozłoży się obok z dywanikiem i zacznie się modlić. Ale nie chcę dostać po pysku od tegoż sąsiada-muzułmanina, kiedy przechodząc obok kościoła przeżegnam się. A te i inne temu podobne sytuacje zdarzają się nader często w innych krajach, gdzie społeczność tych "gości" jest liczniejsza.


Cytat: Darion w 19 Listopad 2016, 18:30:54zagrożeniem, jakie stanowi coraz większa ilość pracujących i żyjących w Polsce imigrantów
Czytałem całość. Pani się teraz tłumaczy, ale z pierwotnego tekstu wcale nie wynikało, że chodzi o imigrantów. Ba, na pierwszym miejscu znaleźli się ateiści. Z jakiego kraju to do nas przybywają ci groźni ateiści? Ktoś tej pani uświadomił, że jej wypowiedź niespecjalnie różni się od mów Hitlera i zaczęła zmieniać interpretację.
A man can never have enough turntables.