The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Cytat: Mack w 30 Styczeń 2016, 16:46:02Amerykanie założyli republikę
Tak bym chciał, żeby wreszcie ktoś zaczął dyskutować, zamiast wstawiać komunały.
Mają system polityczny polegający na wyborach w ordynacji większościowej, każdy obywatel USA ma prawo głosu. Różnicą w stosunku do innych systemów jest tylko brak kadencyjności senatu w którym 1/3 odświeża się co dwa lata. Pewnego rodzaju kuriozum jest też system wyboru prezydenta za pośrednictwem kolegium elektorów, co powoduje, że czasami kandydat mający globalnie większe poparcie przegrywa, bo głosy elektorskie rozkładają się inaczej.
Ale tak poza tym jest  to klasyczna demokracja przedstawicielska. Podobna jest w UK i paru jeszcze krajach. Więc może wyjaśnij co masz na myśli sensownie i logicznie, bo na razie powtarzasz bzdety swojego guru.
Cytat: Mack w 30 Styczeń 2016, 16:46:02BTW, w konstytucji nie występuje ani raz słowo 'demokracja' .
W jakiej? W polskiej nie występuje ani razu. Polacy też założyli republikę. I co dalej?
Cytat: Mack w 30 Styczeń 2016, 16:46:02Nie mam na myśli anglosaskiego systemu prawa karnego tylko system sprawowania władzy.
Zarówno system prawa karnego jak i cywilnego jest związany ze sprawowaniem władzy. Dałem ci dowody, ze Amerykanie bardzo mocno wzorowali się na Europie, a ty pominąłeś to galopem i dalej wymyślasz jakieś niestworzone historie.
Cytat: Mack w 30 Styczeń 2016, 16:46:02Amerykanie wzięli z każdego ustroju takie elementy które im odpowiadały w ich sytuacji i położeniu i zbudowali swój własny ustrój.  Nie martwiło ich ,że takiego państwa jak oni chcą zbudować , nie ma , jeszcze nie ma albo nie było ...
Mylisz się znowu. Takie państwo było, to byłą Republika Francuska, a wcześniej Republika Wenecka, a jeszcze wcześniej Republika Rzymska. Ojcowie założyciele byli ludźmi wykształconymi i znali historię. Doskonale wiedzieli co i z czego zapożyczają. W przeciwieństwie do ciebie. Sorry, ale taka jest konkluzja. Historia to jednak pożyteczna nauka.
Cytat: Mack w 30 Styczeń 2016, 16:46:02Wypominanie Amerykanom niewolnictwa z dzisiejszego punktu widzenia,  jest  niepoważne bo wtedy były zupełnie inne czasy i 'standardy' i  amerykańskie metody nie odbiegały od ówcześnie stosowanych
Odbiegały, bo niewolnictwo było już zabronione we wszystkich krajach europejskich. Poza tym pisałeś o budowaniu potęgi gospodarczej, więc napisałem ci jakie były źródła tej potęgi. W każdym podręczniku można o tym przeczytać. Ale guru Korwin o tym nie mówił? ;)
Cytat: Mack w 30 Styczeń 2016, 16:46:02A u nas co mamy ? PISlamiści nienawidzą Rosjan bo wyssali to z mlekiem matki. POlszewicy nienawidzą Rosjan bo tak im każe Bruksela... Gdzie tu jakiś pragmatyzm i interes państwa ?
Widzisz, tu właśnie obnażasz swój brak wiedzy. Niechęć do Rosji związana jest historycznie z zaborami. Ale...
- Patronem narodowców jest Dmowski, który uważał, że Polska z Rosją powinna blisko współpracować przeciw  reszcie Europy. Wielbicieli Dmowskiego jest w PiSie wielu. Jaka to nienawiść do Rosji, skoro właśnie nowy prezes Orlenu zamiast podpisać dalsze kontrakty na dostawy taniej ropy ze zdywersyfikowanych kierunków bliskowschodnich, podpisał wieloletni kontrakt na dostawę drogiej ropy z Rosji?
Nienawiść lub nie wyraża się chyba w działaniach a nie w gadaniu. PiS tak nienawidzi Rosji jak Witia Jadźki w "Samych swoich". :D
- Skoro piszesz "POlszewiki" sugerując związki z "bolszewikami", to idiotyzmem jest zarzucanie PO nienawiści do Rosji. Nie sądzisz, że to jest powielanie wyjątkowo debilnego stereotypu? To albo są to "POlszewiki", albo nienawiść do Rosji.
- Pragmatyzm i interes własny państwa? Naszym interesem jest Unia Europejska. Bez Unii bylibyśmy nic nie znaczącym małym państwem, które musiałoby się podporządkować wielkiej Rosji. Powiedzmy sobie szczerze, że sami nie znaczymy nic. Nie mamy żadnej siły. Nie bylibyśmy w stanie zwyciężyć z Rosją sami. A Rosja przysłałaby nam swoje "zielone ludziki" tu i tam, gdyby było to w jej planie.
- Ględzenie o nienawiści do Rosji jest głupie i nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistych działaniach żadnej polskiej władzy od 1989 roku. To tylko retoryka Macierewicza związana z katastrofą smoleńską. Retoryka dla debili i ciemniaków, po to by zewrzeć szeregi żelaznego elektoratu. Ta retoryka będzie w ich pisemkach i na spotkaniach dalej. Bo tak im wygodnie, ale sam rząd PiS już poczynił pojednawcze gesty pod adresem Rosji, bo liczy na zwiększenie współpracy gospodarczej. Tylko fanatycy wierzący w zamach smoleński dają się nabierać na tę propagandę.

Z rozczarowaniem widzę, że nawet nie próbujesz pisać o konkretach, o tym jak miałoby wyglądać to twoje wymarzone państwo, jakie mieć zasady, kto wybierałby władze, skoro demokracja twoim zdaniem jest zła, kto stanowić prawo, kto decydować o losie ludzi. Zero odpowiedzi na wszystkie moje pytania, tylko komunały.
A man can never have enough turntables.

Wobec faktu ,że kolejny raz przypisujesz mi rzeczy których nie napisałem nie widzę sensu dalszej dyskusji na ten temat.

Cytat: Mack w 30 Styczeń 2016, 23:55:52Wobec faktu ,że kolejny raz przypisujesz mi rzeczy których nie napisałem nie widzę sensu dalszej dyskusji na ten temat.
Właśnie o to chodzi, że nic nie napisałeś.
Ale tym razem się zgadzam. Dyskusja nie ma sensu.
A man can never have enough turntables.

Marek Kamiński. Podróżnik.
Ostatnio przeszedł pieszo z Kaliningradu do Santiago de Compostela.

Zapytano go czego dowiedział się o Europie, kiedy tak przemierzał ją każdego dnia:
"...Że jest duchową pustynią. Że świat materialny nie jest w stanie zastąpić świata duchowego. Że technologia nie jest w stanie uszczęśliwić człowieka. Zobaczyłem też, że Europa jest pewną iluzją, która sama się napędza, ale niewiele daje człowiekowi. Gdzieś po drodze zobaczyłem na ekranie relację z festiwalu w Cannes i ukazała mi się cała sztuczność tej sytuacji. Kiedy szedłem, to, mimo znużenia, byłem w jakimś sensie szczęśliwy. Bo lepsze jest proste życie wiarą i wartościami niż wystrzałowe życie, które okazuje się wydmuszką, w środku pustą..."

Identyczne słowa można skierować w związku z życiem w Ameryce i rozdaniem Oscarów. A technologia nie ma uszczęśliwiać, ma czynić życie łatwiejszym. Poza tym pomiędzy wędrówką sportową (wyczynową?) Kamińskiego, a stąpaniem po czerwonym chodniku w Cannes jest całe spektrum ludzkich wędrówek codziennych, których jakby nie zauważył. To codzienna wędrówka matki z dzieckiem, wędrówka bezrobotnego, codzienny marsz nisko opłacanych pracowników bez umów o pracę, powroty zmęczonych ludzi do domu, ale także wspólne spacery zakochanych, krzątanina gospodyń, wędrówki rolnika przy pracy. To wszystko też jest Europa.
Nie pokonywałem wyczynowo odległości, ale zwiedziłem setki miast, miasteczek i wsi, zawsze starając dostrzec się to co w tej jakże różnej Europie, mimo wszystko nas łączy, zawsze starając się poznawać ludzi. Oswoić ich - używając określenia z "Małego księcia".

Wolę nieco inne słowa, które nie zawierają prostego optymizmu, nie zawierają także tak modnego dziś pesymizmu i niewiary w przyszłość Europy. To słowa Geda z "Ziemiomorza" Ursuli K. Le Guin:
Wolność to wielkie brzemię, niezwykłe i trudne do zrozumienia dla ducha. Nie jest łatwa. Nie jest darem otrzymanym, lecz dokonanym wyborem. I ten wybór wcale nie jest prosty. Droga wiedzie w górę, do światła, lecz zmęczony podróżnik może nigdy nie dotrzeć do jej końca.
A man can never have enough turntables.

"Mały Książę" - to chyba jedna z najmocniejszych książek czytanych w życiu...

Wielokrotnie słyszy się żeby brać przykład z bardziej nowoczesnych (czy wręcz bardziej cywilizacyjnych) społeczeństw Zachodu. Nie ma w tym nic złego. Jak już się uczyć to przecież od lepszych.

Zaciekawiła mnie ostatnio jedna (ze względu na stworzoną właśnie petycję obywatelską jakże na czasie) sprawa - wycofania nauczania religii ze szkół -szkoła ma być świecka. 
Przecież szkoły są u nas świeckie. Nie zaczyna się dnia szkolnego od Mszy Świętej. Dyrektor nie nosi fioletowej szaty. Nie uczy o anatomii wieloryba(ale tego od podpierania płaskiej ziemi). Co najwyżej ktoś przeżegna się przed wejściem do klasy na sprawdzian :)

Kiedyś trzeba było wziąć małego smyka za rękę i ganiać z nim na katechezę do salek. Potem tam siedzieć i z powrotem - bo już szkoła za godzinę. Udręka. A jak oboje rodziców pracuje? Udręka podwójna. A tak za jednym razem i w jednym miejscu. Przecież to wygoda. W dodatku jest to przedmiot nie należący do tych obowiązkowych. To już full wypas.
Byłem jednak ciekaw jak to wygląda gdzie indziej...

W Europie nauczanie religii w szkołach publicznych jest w 24 krajach. W 4 krajach (Francja /ale za wyjątkiem Alzacji i Lotaryngii - tam po "staremu"/, Holandia, Luksemburg i Słowenia) nauka religii odbywa sie na terenie kościelnym.
W przeciwieństwie do nas udział na tych lekcjach jest obowiązkowy w Austrii, na Cyprze,  w Danii, Finlandii, Grecji, Malcie, Niemczech, Szwecji i Wielkiej Brytanii. W pozostałych jest dobrowolny.
W niektórych państwach UE uczniowie mogą z tego  przedmiotu zdawać maturę - w Polsce jest to niemożliwe. I co ciekawe - we wszystkich tych państwach, gdzie nauczanie religii jest obecne w szkołach państwowych (zarówno w formie obowiązkowej jak dobrowolnej) -finansowane jest ono przez państwo.

Nie odnoszę się do całości, bo nie mam czasu grzebać w danych. Ale przynajmniej część danych nie jest zgodna z prawdą i to wiem na pewno.
W Danii, Szwecji i Finlandii z całą pewnością w szkole jest religioznawstwo, a nie lekcje religii. No i to są obowiązkowe lekcje. Jest to rodzaj lekcji z historii gdzie mówi się o tym jak i kiedy powstawały rozmaite światowe religie, jakie obowiązują w nich zasady, w jakim zakresie są sobie pokrewne... od chrześcijaństwa po animizm z Grenlandii.
(Tak przy okazji to np. w Danii jest protestancki Kościół o statusie państwowego, ale tam się płaci podatek na Kościół. Ale na ten, do którego się należy, a nie na ten dominujący. Lekcje religii są w kościele w niedzielę. Szkółka niedzielna. Jak w powieści "Przygody Tomka Sawyera".)
Zatem to finansowanie przez państwo religii w szkołach, jest naprawdę finansowaniem religioznawstwa.

Co do świeckości szkół w Polsce to mam duże wątpliwości. Byłem nauczycielem i znam wiele szkół. W tej gdzie pracowałem od lat jest rozpoczęcie roku w szkole, potem dzieci grzecznie muszą iść do sali gimnastycznej, gdzie proboszcz odprawia mszę, a potem jest dalszy ciąg rozpoczęcia roku (od jakiegoś czasu zrezygnowano z sali gimnastycznej i cała szkoła parami idzie do kościoła, bo w sali był pogłos). Rekolekcje odbywają się w szkole, a zaczynają się od sprawdzenia obecności przez wychowawców. Wychowawcy i inni nauczyciele muszą być obecni, także podczas rekolekcji w klasach, bo księżulkowie i klerycy skarżą się, że dzieci są niegrzeczne. Ponieważ osób niewierzących lub innego wyznania jest bardzo niewiele zawsze są zmuszane do uczestniczenia w rekolekcjach ("Przecież do cholery im to nie zaszkodzi"), bo inaczej jest problem zapewnienia takim dzieciom opieki. Jak są jakieś kościelne uroczystości to szkołą zasuwa parami, bo proboszcz nie lubi jak jest pustawo na mszy.
W polskiej szkole dziecko ma 2 godziny tygodniowo religii od pierwszej klasy aż do ostatniej maturalnej (6+3+3). Natomiast ile ma informatyki? Gdy odchodziłem na emeryturę w szkole podstawowej dzieci miały informatykę od 1. do 5. klasy i dalej w gimnazjum w 1. i 2. Dziś została jedna lekcja informatyki tygodniowo w 4. i 5. klasie podstawówki oraz jedna w całym okresie gimnazjum. Ostatnie szkolne pracownie pochodzą sprzed ośmiu lat (wtedy skończył się program unijny). Czasem lokalne gminy kombinują jakieś pieniądze na wyposażenie pracowni, ale to jest bieda z nędzą.
Jeśli ktoś jest zainteresowany ile jest w polskiej szkole lekcji fizyki lub biologii, to niech poszuka sobie, będzie zdziwiony.
W szkołach z powodu braku pieniędzy obcina się na potęgę etaty biblioteczne, świetlicowe, zmniejsza się przydział tzw. godzin dyrektorskich na koła zainteresowań, sportowe i dodatkowe lekcje matematyki lub polskiego. Jedynym przedmiotem, którego ruszyć nie wolno jest religia. Dyrektor nie ma prawa kontrolować nauczycieli religii.
W jednej ze znanych mi szkół dyrektor ma obowiązek najpierw do planu wstawić lekcje religii tak, jak poda mu ksiądz katecheta, a potem dopiero resztę. Trudno ułożyć plan, gdy mała jest szkoła, brakuje sal, a ksiądz narzuca plan. Lekcje polskiego i matematyki często bywają tam na 7. i 8. godzinie.

Gdy byłem dzieckiem moi rodzice pracowali. Na religię chodziłem do salek katechetycznych na drugim końcu miasta. Religia była interesująca, bo inaczej dzieciaki by wagarowały, trzeba się było postarać. Chodziło się po lekcjach w szkole. Dziś lekcje religii są najczęściej beznadziejnie prowadzone i skupiają się na indoktrynacji politycznej.
A man can never have enough turntables.

Faktycznie. Chyba w kilku przypadkach była mowa o religioznawstwie (czy jakoś tam).

Taka tylko jeszcze ciekawostka z Austrii...
System prawny w Austrii podkreśla, że nauczanie religii w szkole jest korzystne dla społeczeństwa, uzasadniając to tym, że kultura austriacka i europejska jest oparta przede wszystkim na chrześcijaństwie. Nauka religii w szkołach państwowych jest obowiązkowa, a koszty jej pokrywane są ze środków publicznych. W salach szkolnych - o ile większość uczniów jest wyznania chrześcijańskiego - musi być też wywieszony krzyż. Program nauczania religii pozostaje w kompetencji Kościołów. MEN musi być informowane o treści tego programu, ale jego zgoda nie jest wymagana. Przygotowanie książek do religii, tak jak innych przedmiotów, finansuje państwo.

No cóż. Różnica miedzy religią a religioznawstwem jest taka sama jak miedzy kryminałem a kryminologią. ;)
A man can never have enough turntables.