Obserwuję na Facebooku profil Pink Floyd. Nie wiem na pewno, czy to profil oficjalny, ale jest niezły. Publikują zdjęcia sprzed lat, przypominają ważne daty, informują o tzw. eventach lub płytach (oczywiście w większości o wznowieniach).
Skupiają się na osiągnięciach zespołu. Poświęcają uwagę wszystkim członkom zespołu. Na zdjęciu David Gilmour z żoną Polly Samson.
polly-david.jpg
Jednak w ostatnich tygodniach namnożyło się pinkfloydopodobnych fanpage'ów, które skupiają się głównie na kontrowersjach. Co powiedział Waters, co na to Gilmour i tak dalej. Swego czasu dość dokładnie zapoznałem się także i z tymi zagadnieniami. Ale chyba nie to jest najważniejsze?
Piszę o tym, bo mnie to zirytowało. Rozgrywa się to według znanego wcześniej scenariusza, który obecnie w dobie internetu staje się wręcz nakazem. Dobra (w sensie pozytywna) wiadomość to zła (w sensie popularności) wiadomość. Dobrze sprzedaje się tylko sensacja, złość, nienawiść i kłamstwa.
Niestety, we współczesnym świecie negatywne informacje są bardziej rozchwytywane przez coraz bardziej zdegenerowane informacyjnie społeczeństwo. Jeszcze gorzej, że taki układ jest bardzo trudny do naprawy. A już całkiem tragiczne jest to, że nie widac, by w bliżej określonej przyszłości, mogłoby się to zmienić. :(