The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Queen, 1991, "Innuendo".

To przedostatnia płyta grupy, gdzie słyszymy głos Freddiego. Wydania następnej nie doczekał, ale nagrał z myślą o niej poszczególne utwory już wcześniej.
Na płycie bardzo przemyślane i dojrzałe kompozycje. Głos może i nie tak mocy co wcześniej, ale nadal wybrzmiewa wspaniale. Fajna rockowa płyta. Mocne riffy, ale też i sporo refleksji, zadumy... Ale to miała być i jest pożegnalna płyta Freddiego Mercury'ego. To efekt pracy czterech ludzi, od początku będących razem. Każdy z nich włożył w nią całego siebie. Z klasą i szacunkiem pożegnali się ze swoim kolegą... Przepiękny album.


1988, "Look sharp!, Roxette.

Drugi ich krążek ale za to ten, który dał im światowy rozgłos. Ale się wtedy tego słuchało!
Mocno, dynamicznie - wolniej też jest - ale zawsze melodyjnie. Popowo rockowa zawartość zawsze dobrze każdemu wchodziła w uszy. Tu nie inaczej. A tu jeszcze płyta z czasów, kiedy każdy robił to na czym się znał. I jeszcze się do tego przykładał. Piękna płyta od strony technicznej. Czyściuteńko tak, że odprawiłem pewnego radiowca z proszkiem spod moich drzwi.
To czasy, kiedy w użyciu było dużo syntetycznych dźwięków, ale tu absolutnie nic się nie zlewa. Nawet jak trochę drażnimy sąsiada :)

Marie Fredriksson w 2016 brała udział w tournee z okazji 30-lecia istnienia zespołu. Musiała go odwołać z powodów zdrowotnych. Sprawa okazała się bardzo poważna. Od 2002 roku z różnym skutkiem walczy z guzem mózgu.




Czasem lubię posłuchać hiszpańskiej klasyki gitarowej. :)
A man can never have enough turntables.

SAAGARA BY SAAGARA IN ALCHEMIA - DTS STUDIO - KRAKOW SESSIONS

Nie znam się, to się wypowiem.

Roxette, "Joyride", 1991.

Kolejna ich płytka. To nadal kontynuacja pop rockowej ścieżki znanej z poprzedniego krążka. Dużo rytmicznej i wyrazistej gitary, fajnie zaśpiewane; jest melodia - i jest... joyride.
A co to oznacza?
Per Gessle czytał kiedyś wypowiedx McCartney'a, który wspominał swoją współpracę kompozytorską z Lennonem. I tam właśnie wyczytał taki zwrot jak "joyride" określający tę ich wspólną działalność. Nie do końca widział co to oznacza, ale spodobało mu się to i taki nadał tytuł płycie. A oznacza on coś takiego jak kiedy kradnie się samochód nie dla siebie, tylko żeby nim pojeździć i potem porzucić. :) Ta przejażdżka to właśnie joyride. A to z kolei - Hello you fool i love you - przeczytał kiedyś na przyklejonej przez żonę na fortepianie karteczce... Tak się robi muzykę :)


Roxette, "Tourism", 1992.

Czwarty krążek tej grupy. Zawiera kilka utworów nagranych na koncercie stąd też i taki tytuł. W zasadzie zawiera wszystko to co poznaliśmy na wcześniejszych płytach. Nie powstały z myślą o niej nowe piosenki. Podrasowano te, które wcześniej nie załapały się na "Look Sharp!" i "Joyride".  Od tej płyty zaczyna się spadek popularności zespołu. Każda kolejna to już coraz mniejsza liczba sprzedawanych egzemplarzy.

(tej wersji utworu nie ma na płycie, ale jest moim zdaniem ciekawsza)

Dzisiaj zapuszczam analogowo. Teraz gra TOTO. Rewelacja, co za dynamika :)

Proghma-C - Army Of Me (Björk Cover)

Nie znam się, to się wypowiem.

#1078 17 Wrzesień 2017, 10:31:17 Ostatnia edycja: 17 Wrzesień 2017, 10:32:48 by Darion
Mike Oldfield, 1980, "QE2".

Tytuł płyty to skrót od Queen Elizabeth II. Co przecież widać po okładce :)
Mało znana płyta. Jakoś pomijana. A do tej płyty twórca przyłożył się jak należy. Bez pośpiechu, starannie, przemyślanie... Jeszcze więcej tu elektroniki (nawet bębny, przerobiony wokal Maggie Reilly...) - jest nowocześnie i świeżo. Płyta melodyjna, niesamowite bogactwo dźwięków wszelakich; sporo zapożyczeń etnicznych ( z ABBY :) ) - świetna!