A pigułki ani na lekarstwo.
Kryzys pojawił się jakiś miesiąc temu. W aptekach zaczęto proponować zamienniki leków tych dotychczas stosowanych. Po czasie zamienniki zwane ładnie generykami także przestały pojawiać się w sprzedaży. W Polsce doliczono się absolutnego braku blisko 500 medykamentów. Sprawa stała się poważna, gdyż wiele z tych leków należy przyjmować codziennie pod groźbą pogorszenia stanu zdrowia.
Z początku przyczyny szukano u samych aptekarzy. Ale oni nic temu winni. U mafii farmaceutycznej wywożącej leki za granicę. Też. Ale oni zwietrzyli dobry interes, bo tam też zaczęło tych leków... brakować.
Pytanie. Jak do tego doszło?
Odpowiedź. Winni Chińczycy.
Ponad 80% substancji czynnych do produkcji lekarstw w naszym (i nie tylko) kraju pochodzi z Chin.
Z ich braku firmy przerwały produkcję kilkuset leków dotychczas dostarczanych bez najmniejszego problemu. Jesteśmy (i cała Europa) uzależnieni od poddostawców z Chin. Proste.
Co na to sami Chińczycy?
Odpowiadają. To chwilowe kłopoty, góra kilka tygodni. Po prostu zamknięto ostatnio kilkanaście fabryk ALE już otwierane są nowe!
Jesteśmy uratowani.
Możemy zająć się czymś innym...
Tak. Chiny. Kraj Olbrzymich Możliwości.
Kiedy jeden ze znanych producentów elektroniki wypuścił na rynek nowy model urządzenia klienci stali już po niego całą noc. Żeby nadążyć z jego produkcją (a jakże, w Chinach) fabryki musiały w jednej chwili podnieść moce przerobowe. I zrobili to. W tydzień fabryka zatrudniła dodatkowe 30 000 (trzydzieści tysięcy) pracowników. Bo trzeba było olbrzymią ilość gotowych urządzeń dostarczyć odbiorcy nie za rok, pół roku czy w miesiąc - ledwo w tydzień. Dziś się nie czeka!
To o co chodzi z tymi lekami?
Jako, że czas letniej kanikuły temu sprzyja :) pomyślałem sobie, że ChRL postanowiła wypróbować jedną ze swoich broni. Sprawdzić czy działa, czy należycie działa. Działa.
Tak to właśnie działa.
Podobno, gdyby wszyscy Chińczycy w jednej chwili podskoczyli, to powstała w ten sposób fala sejsmiczna dotarłaby bez trudu (i została przez odpowiednie urządzenia odnotowana) do nas. Do Europy.
To naprawdę Kraj Olbrzymich Możliwości.
:)
Tak kreatywnego tłumaczenia nieudolności naszego rządu jeszcze nie widziałem. Jestem pod wrażeniem. I akurat na Polsce postanowili wypróbować swą siłę ci Chińczycy? No no... paczpan, jaka ta Polska ważna. ;)
Problem raczej ogólny. Braki odczuwa wiele państw w Europie.
Francuska minister zdrowia Agnes Buzyn zapowiedziała poruszenie tej kwestii w Brukseli (postulat, by Komisja Europejska zaczęła zachęcać rodzime firmy do odbudowy przemysłu farmaceutycznego w EU a nie być uzależnionym od dostawców z zewnątrz) a także proponuje innym państwom (Belgia zgłasza brak już 459 medykamentów) koalicję farmaceutyczną i ogólną współpracę międzynarodową w zażegnaniu tego lekowego kryzysu. W Danii średnio już co czwarty lek sprzedawany w aptekach w ogóle w całości pochodzi od zewnętrznego producenta.
Francja proponuje również utworzenie wspólnej dużej unijnej fabryki produkującej potrzebne w wytwarzaniu leków wszystkie najważniejsze substancje aktywne. W ten sposób UE na powrót odzyskała pełną suwerenność lekową.
Taka podobna fabryka działa z powodzeniem w USA.
A ja to pieprzę. Mam zapas nalewek.
Ginko, katalpa,sosnówka,kwiat czarnego bzu, dereniówka...czosnkowa......nie chce mi się iść do spiżarni.
To, plus parę rodzajów suszu daje mnie i dzieciom ufność na przyszłość.
Że nie potrzebujemy więcej...to nie trzeba żreć, trzeba się ruszać, nie palić. Badać się zawczasu.
Plus basen , sauna, wiele godzin spacerów i ...dobre towarzystwo.Przy kielichu.Czasami morsowanie- co tydzień.
Dobre jedzenie. Bez masła...bo pojechało do Chin. Niech im szkodzi.
Oj piramidon ;D ;D ;D
Odnoszę wrażenie że napisałeś to wyznanie, po większej spiżarnianej degustacji ;D
Ale trudno zaprzeczyć ;)
Mylisz się.To rzeczywistość jest jak pijana Po prostu nikt nie ma sensownej odpowiedzi dlaczego tak samobójczo żremy, tyjemy jako społeczeństwo.
Jest rządowe przyzwolenie na fałszowanie żywności (słynny ostatnio brak definicji piwa, wykorzystany przez cwaniaków, by sfermentowany, zabójczy syrop glukozowo-fruktozowy zbełtany z koncentratem chmielowym sprzedawać jako piwo) przez brak ścisłych norm o ostrych wymogach jakościowych- za to są ścisłe definicje podatkowe- regularnie poprawiane.
Miałem pomysł, by podać do sądu producenta produktu o znanej,staropolskiej nazwie za podszywanie się w handlu z innym produktem. Lecz znajomi prawnicy-też miłośnicy dobrych trunków pokazali kilkustronicową analizę prawną (napisaną jako wprawkę przez aplikantów)- okazało się, jak niewiele chroni polskiego konsumenta.
Polacy masowo żrą piguły- bo to łatwiejsze niż trzydniowa głodówka oczyszczająca, chociażby głodówka 16/8 godzin.
Nie ma silnych organizacji konsumenckich, które powiedzą: sprawdzam.(Patrz: Stiftung Warentest)
Rząd (każdy- POPIS,czy SLD) oddał społeczeństwo na pastwę koncernów- w tym farmaceutycznych.
Kontrole leków najwięcej uwag mają do etykiet i ulotek- gdzie analizy składów?
Hołubiony jest wzorzec wszechmocy pigułki. Rząd ma VAT, koncerny -zyski.
weź pigułkę, weź pigułkę...
Pigułę dostajesz (przeważnie) od ręki, na fizykoterapię czekasz dwa i pół roku. Pierwsze usuwa częstokroć tylko skutki, drugie często przyczynę (u mnie tak było).
System ustawiony jest na leczenie(jak najdroższe), nie na wyleczenie.
Rząd nie ma pigułek, rząd ma instrumenty prawne. W Południowej Afryce koncerny miały niezwykle wysokie ceny leków na AIDS, rząd pojął prace nad podstawami prawnymi skracającymi ochronę patentową leków- by produkować generyki na terenie kraju. Ceny leków natychmiast spadły. I BYŁY!!!
O matko, nie myślałem że swoim żartem tak Cię wkurzę :(
Ja się znam na tym. Moje zainteresowania(technikum chemiczne), pierwsze studia (chemia na Politechnice Wrocławskiej) i pierwsza praca związane były z syntezą półproduktów dla przemysłu farmaceutycznego i farbiarskiego. Np acetylowanie kwasu salicylowego- to prościzna- i już masz aspirynę.
Potrafiłem zsyntetyzować bardziej "rekreacyjne" związki chemiczne. Wystarczyła "preparatyka chemiczna" Vogla. I wypróbować je na sobie. Nawet stan wojenny nie przeszkodził. TO SE NE WRATI !
Tym bardziej spontanicznie reaguję na bezsens rynku leków i lecznictwa(bo kości napieprzają, a lekarze rozkładają ręce i proponują wymianę stawów- za wiele lat)
A propos pigułek to coś takiego znalazłem:
http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,40414?fbclid=IwAR1pmvPpsn8AMizNdNLkrA6aoXwibQzNYlIJDiADiol0SuUSxgK2_Bw7ugA
Nowy "polski grafen"? Czy "tolpa"?
Nie mam pojęcia. Nie mniej z tego co czytałem firma Ammono nie dostała wsparcia i padła na ryj, choć niby miała iść jakaś pomoc państwa na początku roku. Jankesi i japońce ponoć nie szczędzą środków na badania nad tą technologią.
Tak w ogóle jestem zwolennikiem diety nisko węglowodanowej (LC).
Polecam stronę http://www.dobradieta.pl/forum/viewforum.php?f=8 (http://www.dobradieta.pl/forum/viewforum.php?f=8)
W jednym z tematów znalazłem odzwierciedlenie moich poglądów:
..."Nie było, nie ma i nie będzie szeroko zakrojonych badań naukowych na temat LC. Poza nielicznymi zapaleńcami nikogo to nie interesuje, a nawet powszechnie jest zwalczane. Zdrowych nie interesuje, póki są zdrowi. Chory żąda tabletek i nie chce się wysilić umysłowo. Farmacja i medycyna żyją z produkowania coraz dziwniejszych nieuleczalnych chorób, a nie ze zdrowia. Rządy chętnie kontrolują przydział pieniędzy na medycynę, bo to powiększa obszar ich władzy, przynosi gratyfikacje od farmacji, czyni potulnym chore społeczeństwo, skraca życie, dzięki czemu oddala widmo zapaści systemu emerytalnego. Produkcja żywności roślinnej jest prostsza, pewniejsza, przynosi większe zyski.
Jedynymi, którzy są zainteresowani LC, to producenci mięsa, ale też nie do końca, bo żywienie niskowęglowodanowe jest oszczędne, wcale tak bardzo nie zwiększa spożycia mięs. "...
Zaciekawiłeś mnie mocno tą dietą LC, do sprawdzenia ;)
(https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2017/01/161604aac254f4fce2d7ea3fccf05415.jpg)
Córka jest farmaceutką. Opowiedziała mi taką historię:
Przyszła emerytka "po swoje pigułki".
-O jakie chodzi?
- Te, co zawsze kupuję.
-A ma pani je przy sobie?
-Tak. Babina wyciągnęła opakowanie typu "tygodniówka" i pokazując jedną z tabletek
-O! to ta.
Boli głowa?
https://natemat.pl/280931,dlaczego-boli-glowa-lekarz-tlumaczy-bole-naczyniowe-migreny-wplyw-pogody (https://natemat.pl/280931,dlaczego-boli-glowa-lekarz-tlumaczy-bole-naczyniowe-migreny-wplyw-pogody)
Cytuję: ..."Wspomnę o jeszcze jednej rzeczy, która zdarza się dosyć często i niestety rośnie. To MHO, czyli ból spowodowany nadużywaniem leków. Czyli paradoksalnie, przyjmując dużo leków przeciwbólowych, narażamy się na taki ból. Nie mówię, żeby leków nie przyjmować. Ale Polacy kochają leki przeciwbólowe, tu jesteśmy w czołówce. Po powikłaniach wywołanych lekami przeciwbólowymi rocznie ginie więcej ludzi w Polsce niż w wypadkach samochodowych. Są badania na ten temat.
Wielu Polaków nadużywa leków przeciwbólowych. Nie zawsze na ból głowy.
To jak radzić sobie z bólem głowy? Kolejny dzień łupie w głowie, człowiek nie może się na niczym skupić.
Wyspać się, iść na spacer, odreagować, leczyć kręgosłup szyjny. A my nie umiemy się leczyć. Leczymy objaw, nie przyczynę. Najłatwiej wziąć tabletkę. A z tym łupaniem to najlepiej pomyśleć, co zrobić, żeby go nie było. I okaże się, że trzeba spać 7-8 godzin. I nie ma bata. Trzeba się właściwie odżywiać, żeby nie było hipoglikemii. Trzeba wychodzić na spacer i uprawiać sport. "...
A nie pisałem!(pogrubienie-moje)
Co do tabletek przeciwbólowych to się zgodzę bez dwóch zdań. Z zasady nie biorę. Są wyjątki, ale rzadkie. Miedzy innymi dlatego nie muszę łykać ogromnych ilości, organizm się nie przyzwyczaił. Na najczęstszą dolegliwość naszych czasów - bóle głowy - faktycznie najlepszy jest sen, spacer, czasem pomoże zimny okład, uspokojenie się, zrzucenie stresu.
Niestety lekarze nie stają na wysokości zadania. Często wolą faszerować pacjenta tabletkami. Nie widzą pacjenta jako człowieka, jako całości, skupiają się na sprawiającym kłopoty elemencie.
Ból głowy lubię przeczekać. Ja tam w ogóle lubię wszystko przeczekać. Samo wlazło, samo wylezie!
(na razie się sprawdza)
..."W 2018 r. Andrew M Hill, Melissa J. Barber i Dzintars Gotham opublikowali badanie dotyczące szacowania faktycznych kosztów leków z listy niezbędnych leków tworzonej przez WHO. Okazuje się, że w badanych krajach ceny leków znacznie przekraczają ich koszt produkcji, który w większości wypadków może być bardzo niski.
Badania te były impulsem do zorganizowania przez WHO w 2019 r. forum ws. wypracowania wspólnej polityki państw członkowskich dla wymuszania na producentach bardziej uczciwych cen leków – szczególnie dla krajów najbiedniejszych. Jednak konkluzje tego spotkania były osłabiane przez stanowiska krajów takich jak USA, w których siedziby mają największe koncerny farmaceutyczne. Osobliwe – jak zauważa dla oko.press aptekarz Jerzy Przystajko z Partii Razem – stanowisko tych krajów wspierał także polski rząd."...
Pomijając moje preferencje farmakologiczne poniżej podaję link do bardzo rzeczowej analizy problemu braku leków. Zresztą bardzo polecam tę stronę: https://klubjagiellonski.pl/ (https://klubjagiellonski.pl/)
https://klubjagiellonski.pl/2019/08/10/dlaczego-w-polsce-brakuje-lekow-przychodnie-slupy-chiny-i-georgette-mosbacher/ (https://klubjagiellonski.pl/2019/08/10/dlaczego-w-polsce-brakuje-lekow-przychodnie-slupy-chiny-i-georgette-mosbacher/)