Branża audio nie jest jedyną, w której voodoo się rozwija. Marketing doszedł do wniosku, że debili warto strzyc w każdej branży.
Kiedyś widziałem na Discovery film o przygotowaniu najdroższych burgerów, inspirowany tym, ze takie drogie burgery po kilkaset funtów można w Londynie kupić. Gość przygotował bułę z kotletem z najdroższych składników. Była tam himalajska sól, mięso najlepszych krów (chyba z Japonii) i w ogóle wszystko na najwyższym możliwym cenowym poziomie, łącznie z posypaniem kotleta drobinkami złota.
Potem dawał te burgery do degustacji w porównaniu ze zwykłymi wyrabianymi w owej burgerowni. Okazywało się, że te zwykłe ludziom smakowały bardziej, gdy nie znali ceny.
Dziś mamy taki o to numer:http://wyborcza.pl/10,82983,21156404,krol-jajek-z-hali-mirowskiej-sprzedaje-jedno-jajko-za-stowke.html
Jajko za stówkę? Kury słuchające muzyki poważnej? Złoto w jajku? Dlaczego nie, skoro jakiś debil zapłaci 100zł za jajko.
Nawet nie wiem jak to skomentować ;) Może cena wynika z tego, że muzę puszcza jakiś audiofil ze swojego wypasionego sprzętu i na wypasionych kablach, a te jak wiemy czynią cuda ;)