Czy ładniejsze są blondynki z niebieskimi, czy też te z brązowymi oczami?
Proponuję zamieścić tu co najmniej z tysiąc fotek blondynek - mogą być farbowane. Wszystkie te, które w naszym zamyśle są ładne. Po jakimś czasie sprawdzimy ile z nich ma jakie oczy; i taki będzie ostateczny, niepodważalny, zobowiązujący wszystkich i na zawsze - werdykt!
ps: tylko bez zdjęć czarno-białych, proszę... :)
Niebieskie, Stella Stevens:
Brązowe, Sandra Dee...
A jak ktos woli rude? ;)
Nie, rude nie.
O znowu, niebieskie czy brązowe. Elke Sommer i Nancy Sinatra...
Włosy mają być czarne a oczy zielone. Amen.
W myśl zasady, że mężczyźni kochają się w blondynkach, a żenią z brunetkami?
Tym razem Grace Kelly i Jayne Mansfield...
Jeszcze Doris Day i Nancy Kovack.
Czy już wiadomo?
Jeszcze te panie...
Trudny wybór. Już skłaniałem się ku brązowych, ale...
Niestety, jestem wiekowy, a to powoduje, ze wszystkie zdjęcia moich byłych są czarno-białe. Oczywiście widać, które są blondynkami, ale za cholerę nie sposób zdefiniować koloru oczu. A ja nie pamiętam. Chyba nie patrzyłem wtedy w oczy... ;)
A które panie z tych wszystkich tu ukazanych zrobiło na Tobie wrażenie; spójrz im w oczy, policz ile było których... I co wyszło?
Panowie, żeby ten dylemat toczony od wieków ostatecznie rozwiązać proponuję dziś do wieczora się określić.
Żeby jakoś temu pomóc...
&...
&...
A może to nam pozwoli jasno określić...?
Dziś wieczorem. Werdykt będzie obowiązywać i nie będzie później od niego żadnego odwołania.
Pamiętajcie, kto nie dał swego głosu, ten tak naprawdę oddał go na zwycięzcę...
;)
Kompletnie nie podoba mi się Doda. I gdybym był młody to ona nie spodobałaby mi się również wtedy. Ja jej też nie sądząc po jej gustach w rodzaju Majdanów... Ale kolor oczu nie ma z tym raczej związku. Za to spodobałaby mi się Nancy Sinatra, choć też ma brązowe oczy. Równiż Sylvie Vartan, choć niebieskooka. Tak z tych tu przedstawionych...
Ale ja to mam dziwny gust, bo często podobają mi się kobiety niekoniecznie klasycznie piękne, ale mające w sobie to coś. Z aktorek np. Sigourney Weaver. Albo aktorka grająca główną rolę w duńskimi pierwowzorze serialu Killing. W Biedronce nieopodal pracuje młoda ruda i piegowata. I żebym tak miał 40 lat mniej... a w sumie nic pięknego, lecz czuć życie w tym jak chodzi, mówi...
Z drugiej strony w londyńskim metrze parę lat temu przyglądałem się pięknej Azjatce, choć może raczej pewnej mieszance azjatycko-europejskiej. Nie mogłem oczu oderwać byłą tak śliczna i delikatna... Na szczęście miałem przyciemnione okulary, więc bezczelnie mogłem się gapić. Czysto teoretycznie rzecz jasna, bo ja już byłem po pięćdziesiątce a ona chyba nie miała dwudziestu. ;)
No tak...
Tylko jedno jest pewne.
Ten kolor oczu ma tylko 2% populacji ludzi na świecie. W Europie tylko 4% ma ten kolor włosów jako naturalny. Zaś ich połączenie jest niezwykle rzadkie... Osoby z takimi naturalnymi włosami przestaną się pojawiać na świecie po 2060 roku (według badań National Geographic).
Podobno każdy pieg to jedna skradziona dusza...
To przepiękne zestawienie.
A do tematu jeszcze wrócimy...
A propos blondynek. W telewizji kiedyś (naszej) jeden mieszkający tu Anglik mówił, ze ładna Angielka to jest jak Yeti. Wszyscy o nim mówią, nawet zdjęcia w gazetach bywają, ale na żywo nikt nie widział. No więc jadę sobie autobusem po Londynie, późna pora nocna, więc prócz mnie tylko dwie młode dziewczyny jeszcze wsiadły na kolejnym przystanku i jakiś pijaczek z tyłu siedział mamrocząc coś co brzmiało mniej więcej jak "k***". Jedna z tych dziewczyn taka przeciętna, a druga zjawiskowa blondynka. Prawie platynowa, piękne włosy, naturalny kolor - potrafię to poznać - oczy chyba niebieskie, ale nie pamiętam. I myślę sobie. Rany! Yeti! Zobaczyłem ładna Angielkę. Ładnych kobiet w Londynie jest dużo, ale są ciemnoskóre albo mają rysy azjatyckie, a w ostateczności słowiańskie. A ta wyglądała na Angielkę.
Jednak jak zaczęły rozmawiać po chwili, rozpoznałem język szwedzki...
A Szwedki panowie bywają piękne...
Niedawno byłem na afgańskim weselu w Hamburgu. Wokół mnóstwo kruczoczarnych głów, niektóre kobiety z pięknymi, prześwitującymi szalami ze złotymi cekinami delikatnie( pro forma) osłaniającymi włosy i szyję. Żadnego zasłaniania twarzy.
I nagle wchodzi Ona: wspaniała blondynka, wiotka: idąca z tym wspaniałym drgnięciem bioder(tak! miała biodra!). Idzie przez salę i...siada na wolne krzesło obok mnie.
Ekscytacja rośnie. Wita się...ach ten uśmiech i tembr głosu...
Cały wieczór walczyłem, by nie gapić się na nią- gdy przesiadła się do swojego stołu.
To była koleżanka współpracująca z moją, siedzącą obok córką.
Pochodzenia kurdyjsko-irackiego.
To było piorunujące wrażenie.
Powiedziałem córce, o wrażeniu jakie ta kobieta na mnie zrobiła.
Reakcja jej: Tatuś, ależ Ty masz świetny gust.
A Żona: drobna brunetka.Córki - ładne blondynki, to napatrzę się na blondynki w domu.