Właśnie zepsuł mi się mój ekspres do kawy. Taki automatyczny. Sam mielił kawę i za naciśnięciem przycisku parzy(ł) odpowiedni jej rodzaj. Miał ledwo 4 lata.
Naprawa to spory koszt i jeśli wierzyć internautom, to dopiero początek poznawania drogi do serwisu. Tak się zaczyna, a potem już tylko... "częściej i gęściej".
Dopiero teraz zauważyłem, że wśród ekspresów marka ta ma chyba największy odsetek niezadowolonych klientów. A przeważająca ich większość narzekała na awarie zaraz po ustaniu czasu gwarancyjnego... (?)
W dodatku robił tak dobrą kawę, że teraz inne w ogóle już mi nie smakują. W celach ratunkowych obleci jeszcze taka sypana, tradycyjna. Ale już wszelkie rozpuszczalne - NIE!
Tak się nie da żyć!
Pyszna kawa to fajna sprawa.
Zacząłem od studiowania źródełka mądrości czyli netu. Wiadomo, że zadowoleni są... zadowoleni i nie odczuwają specjalnego przymusu, by się tym faktem dzielić. Dlatego w zasadzie każdy producent ma głównie krytyczne uwagi zamieszczane pod adresem swoich wyrobów. Jedne dłuższe (jak ten mój), inne są krótsze... A te ładne zaczynają się od słów "mam ekspres od miesiąca i..." Dziękuję.
Potrzebuję Waszej porady na temat zakupu nowego urządzenia. Doradźcie coś popartego Waszym doświadczeniem z autopsji. Coś, co zrobi te 10 000 kaw zanim odpuści. Wydaje mi się to dużo, ten zrobił niecałe 4 tysi (po 10 bym nawet nie narzekał).
Muszę coś kupić w najbliższym czasie, jestem już tydzień na suplemencie...
(https://1.bonami.pl/images/products/c4/db/c4db07ade255da3884eff8d699e3bee312f62e7f-1000x1000.jpeg)
Do tego jeszcze to:
(https://www.garneczki.pl/galeria/320x320/r/e/reczny-mlynek-do-kawy-zassenhaus-caracas.jpg)
Gwarancja dobrej kawy przez lata.
Zanim znajdziesz dla siebie odpowiedni ekspres, polecam tymczasowe rozwiązanie, na którym przeżyłem, gdy padł mój ekspres. Nadaje się nie tylko do kawy, ale też herbaty, mięty itp ziółek.
Póki co, kawka sypana i taki zaparzacz z Ikei:
Cytat: StaryM w 08 Listopad 2017, 10:13:14Gwarancja dobrej kawy przez lata.
O tej kawiarce słyszałem wiele dobrego. Nie posiadam i nigdy też nie miałem okazji napić się kawy z tego urządzenia. Teoretycznie zakładam, że smakuje zbliżeniowo jak ta z ekspresu przelewowego. Czy tak?
Ale nie robi cappuccino :)
Cytat: porlick w 08 Listopad 2017, 19:07:15Póki co, kawka sypana i taki zaparzacz z Ikei:
O, takie coś u mnie jest. Ale pita kawa była w moim odczuciu taka jakaś "dziwna". Niby jak ta sypana, ale też nie do końca. Wolę zwyczajnie sypaną i zalewaną.
Wstępnie rozglądam się wśród ekspresów ciśnieniowych marki Saeco.
Ta "kawiarka" w większości krajów bywa nazywana "włoskim ekspresem" (chyba poza Włochami). Jej zaletą jest to, że nie da się włączyć i pójść sobie. Trzeba pilnować i czekać, aż zacznie bulgotać i parować. Czyli stajemy się uczestnikiem procesu parzenia kawy. Najlepiej robić w tym klasyczne esspresso. Mocne i esencjonalne, które należy przegryźć ciasteczkiem, a potem popić wodą. Ale można podgrzać mleko i je spienić, a następnie umiejętnie szybkim ruchem z dużej wysokości, ale cienkim strumieniem wlać kawę. I wtedy będziemy mieli cafe late. W tym drugim przypadku sypiemy mniej kawy do kawiarki, by kawa nie była aż tak mocna. Zakładając, że użyjemy śmietanki lub mleka skondensowanego (w części) i pomyślimy o ewentualnym smakowym dodatku, możemy mieć także cappuccino.
Nie da się ukryć, że ja jestem leń i taką kawę przyrządzam zwykle raz w tygodniu. Najczęściej używam naczynia z postu Porlicka, które z kolei nazywa się angielskim ekspresem. Przywiozłem taki z Londynu, gdy u nas jeszcze tego nie było wcale. Warto naczynie nagrzać, przed wsypaniem kawy, potem zalać wrzątkiem i zaczekać aż naciągnie. Esspresso z tego nie będzie, ale dobra kawa owszem. Cappuccino też, jeśli spienimy mleko i zadbamy i ewentualne dodatki.
Jest jeszcze inny sposób. Metalowe, najczęściej chyba miedziane lub mosiężne naczynie zwane w Rosji "turka", a w innych krajach tamtego regionu "jezva" (dżezwa). To taki garnuszek z rączką, w którym gotuje się kawę długo na wolnym ogniu. W przeciwieństwie do innych metod, które zakładają krótkie gotowanie i długie parzenie, tu mamy powolne długie gotowanie. Tak przyrządzają kawę też w Turcji, gotując tak długo, aż się ciągnie między zębami. Co moim zdaniem jest lekką przesadą, bo stężenie kofeiny jest tak duże, że można po tym fruwać.
Ta kawa na modłę wschodnią jest bardzo dobra, choć do tureckiej bez szklanki wody nie ma co podchodzić. W Rosji, Gruzji i gdzieś tam jeszcze nie robią takiej mocnej. Raczej nie używa się mleka. Oni tam twierdzą, że to profanacja, za to używa się dużo cukru. Ktoś gdzieś w Turcji opowiadał mi, że tak kawę się parzyło od czasów osmańskich, a nawet bizantyjskich.
Post Scriptum. Kawę z piachem pije się tylko w PRL. ;)
Miało to swoje zalety. Po wypiciu zalewało się powtórnie (stąd "zalewajka, dolewajka") i wystarczało tej kawy na dwa razy dłużej.
Dziwny to napój, wielce pożądany...
Już zakupiłem odpowiednią kawiarkę i jestem po pierwszych próbach smakowania przyrządzonych przez to urządzenie kaw. Szkoda mi starego, bo "młody" jeszcze był, jeszcze mógł trochę popracować na swoją emeryturę. Na osłodę natomiast mam to, że ten nowy wydobywa z ziaren głębszy - w moim odczuciu bogatszy i lepszy aromat - i nie czuję (nie zawsze, zależało to od zastosowanej kawy) jak wcześniej w smaku takiej nutki "przypalenia". Kawę przyrządzam z tej samej paczki, która to wcześniej wydawała mi się taka gatunkowo jakby pod tym względem gorsza. A tu niespodzianka.
Może ma lepsze kable? ;)
Kabel zasilający ma akurat na audiofilską modłę. Krótki. Ledwo dostaje do gniazdka, za to nie ma tylu strat co w dłuuugim :)
Wszystko działa bez zarzutu. Już ponad pięć tysięcy zaparzonych kaw i na szczęście nic. Tylko lać wodę i sypać ziarenka.
Ale to maszyna i trzeba o nią dbać.
Słyszałem, że warto od czasu do czasu wyczyścić młynek.
Nie mam doświadczenia i nawet nie myślę żeby go rozkręcać. Ale jest podobno taki specjalny granulat, który sypie się w miejsce kawy. Potem symuluje robienie kilku kaw a on w tym czasie podczas mielenia czyści cały tor. Usuwa resztki zmielonej kawy z zakamarków, zmywa wszelkie olejki, które gdzieś tam także sobie zaległy w między czasie. (nie kupuję ziaren pryskanych aromatami ale i tak po otwarciu opakowania niektóre kawy wyglądają na takie niby "wilgotne")
Macie jakieś doświadczenie z takim sposobem czyszczenia?