Tydzień przed swoimi 75. urodzinami w wywiadzie dla magazynu ,,Rolling Stone" muzyk stwierdził, że nie pije już od blisko roku. Zdarza mu się wychylić lampkę wina czy kufel piwa, ale poczuł, że nadszedł już czas, by rzucić ostre picie. ,,Tak naprawdę nie zauważyłem w związku z tym jakiejś wielkiej zmiany – poza tym, że nie piję. Po prostu nie czułem się już dobrze po spożyciu. Swoje wypiłem. Więcej już nie chcę" – stwierdził Keith Richards.
Tak przynajmniej pisze Rzeczpospolita.
No jak to? Keith nie pije? To co? Chopina zacznie grać?
(https://www.rp.pl/apps/pbcsi.dll/storyimage/RP/20181213/KULTURA/181219697/AR/0/AR-181219697.jpg?imageversion=Artykul&lastModified=20181213132710)
Taa, gadać to on sobie może, alkomat jeden.
Drugi z lewej, ten w biustonoszu. Ten musi być dopiero trzeźwy :)