The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

"...Skąd wzięła się ta błędna teoria o pogańskim pochodzeniu święta Bożego Narodzenia?

Pojawiła się przy okazji reformacji w XVI wieku, kiedy niektóre nurty protestantyzmu odrzuciły Boże Narodzenie, argumentując, że nie zostało ono nakazane w Biblii. Twierdzono, że jest to wymysł papistów, a Rzym wprowadził je tylko po to, żeby zastąpić pogańskie święta.

Ruchy radykalnych protestantów były bardzo silne. Tam, gdzie udało im się dojść do władzy, wprowadzały zakaz obchodzenia świąt Bożego Narodzenia. Tak postąpili purytanie w Anglii czy prezbiterianie w Szkocji. W tym ostatnim kraju zakaz trwał aż trzy wieki. Dosięgnął także Ameryki Północnej, w której początkowo dominowali radykalni protestanci. Były nawet ustalone grzywny i inne kary za świętowanie narodzenia Jezusa 25 grudnia. Z biegiem czasu większość wyznań chrześcijańskich zmieniła zdanie, ale tezy o pogańskim pochodzeniu tych świąt są wciąż powtarzane, np. przez Świadków Jehowy i Adwentystów Dnia Siódmego.

Tak zwana hipoteza zastępstwa upowszechniła się także w Kościele katolickim. Dlaczego tak się stało?

Sama w sobie teoria ta nie byłaby groźna, gdyby była prawdziwa. Kościół przecież akceptuje i ceni sobie proces inkulturacji, chętnie wyrażając siebie w kulturze danego miejsca czy czasu. Nie byłoby też w tym nic złego, gdyby Boże Narodzenie powstało po to, by przy okazji zastąpić jakieś pogańskie święto. Fakty historyczne mówią jednak coś innego.

Dlaczego te tezy się przyjęły? Brakowało rzetelnych badań. To dziwne, jak łatwo pewne fałszywe stwierdzenia wchodzą w obieg. Nie wiem, dlaczego wszyscy uwierzyli, że kiedyś istniały celtyckie święta zmarłych przypadające 30 października, a te tradycje rzekomo zachowały się w obchodach Halloween. Nie ma żadnych historycznych przekazów udowadniających to twierdzenie, to mit stworzony w XX wieku. Podobnie od XVI wieku powtarza się zupełnie nieprawdziwą tezę, że 25 grudnia istniały wielkie obchody narodzin Mitry oraz bogów egipskich. W żadnym starożytnym źródle nie znajdziemy takiej informacji. To kolejny mit, powtarzany także w naukowych opracowaniach.

Grotę Narodzenia Jezusa odwiedzano już w III w., ale przez kolejne 100 lat Kościół nadal nie obchodził Bożego Narodzenia. Dlaczego?

Pewne wydarzenia w Kościele są odpowiedzią na potrzebę czasu. Ruchy charyzmatyczne powstały stosunkowo niedawno, a pełnią przecież istotną funkcję. Podobnie ranga święta Bożego Miłosierdzia jest bardzo wysoka, a zostało ono ustanowione dopiero w 2000 r.

W Kościele pierwotnym najpierw powstały święta związane ze Starym Testamentem. Została im nadana nowa treść. Mam tutaj na myśli Wielkanoc, Zesłanie Ducha Świętego i niedzielę. Do powstania Bożego Narodzenia czas dojrzał wtedy, gdy na początku IV wieku, po tzw. edykcie mediolańskim, Kościół uzyskał wolność działania. Zaczęły wówczas powstawać pierwsze wielkie bazyliki. Jedna z nich została zbudowana w Betlejem, nad grotą narodzin Jezusa, do której już wcześniej przybywali pielgrzymi. Inauguracja bazyliki odbyła się prawdopodobnie w 328 roku. Brała w niej udział św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego. Obchody otwarcia świątyni stały się pierwszym oficjalnym świętem narodzenia Jezusa, nazywanym wtedy jeszcze Epifanią, czyli Objawieniem.

Wybrano wówczas datę 6 stycznia. Czym się kierowano?

Przede wszystkim jej wymową. Przypadała na początku roku – to najlepszy czas, by świętować narodzenie Jezusa. Brano także pod uwagę symbolikę liczby 6: szóstego dnia został stworzony pierwszy człowiek, który także szóstego dnia pierwszego miesiąca został odnowiony przez przyjście Zbawiciela. Chodziło więc nie o datę historyczną, ale symboliczną. Samo narodzenie Jezusa traktowano natomiast jako epifanię, czyli objawienie się Boga światu. Na Zachodzie wiązano je bardziej z objawieniem się Nowonarodzonego poganom, którzy w osobach magów przybyli ze Wschodu, by oddać Mu pokłon. W innych miejscach ważne okazało się objawienie związane z chrztem Jezusa w Jordanie, a kolejnym istotnym dla pierwszych chrześcijan wydarzeniem był cud w Kanie Galilejskiej, kiedy Jezus ,,objawił swoją chwałę". Wszystkie wymienione objawienia wiązały się z obchodami 6 stycznia, chociaż akurat w Betlejem ich motywem przewodnim były same narodziny Jezusa.

Jak wtedy wyglądały uroczystości?

Zaczynały się wigilią, czyli czuwaniem przygotowującym do święta. W tym dniu po południu wierni wraz z biskupem, który przybywał na obchody z Jerozolimy, gromadzili się najpierw na tzw. Polu Pasterzy pod Betlejem. Tam czytano Ewangelię i śpiewano psalmy, następnie procesja udawała się do bazyliki. Schodzono na krótką modlitwę do Groty Narodzenia, a potem w świątyni odbywało się całonocne czuwanie. Wypełniały je czytania, hymny i psalmy. Przypominano zapowiedzi przyjścia Mesjasza i oczekiwanie na Niego, ale centralną częścią była Msza św. sprawowana jeszcze w nocy. Nad ranem biskup wraz z częścią wiernych procesyjnie przechodził około 10 km do katedry w Jerozolimie, gdzie była celebrowana kolejna Msza, już w dzień święta. Można więc powiedzieć, że Betlejem jest nie tylko ojczyzną święta narodzenia Jezusa, ale także Wigilii i Pasterki.

Dlaczego tradycja długiego czuwania w noc Bożego Narodzenia nie została zachowana?

W nocy przed świętami nadal celebrujemy Mszę św., która jest pamiątką narodzenia Jezusa. Po niej nie może już być czuwania, po prostu jest święto. Właśnie dlatego Rzym wprowadził zwyczaj trzech Mszy: jednej wieczorem w Wigilię, która miała jeszcze charakter adwentowego oczekiwania, drugiej w środku nocy i trzeciej rano, w dniu święta. Pasterka jest związana z najstarszą tradycją chrześcijańską. Zawsze miała taki sam charakter jak w Betlejem: jej rolą jest przypominanie, że pasterze czuwający w nocy na polach pod miastem zostali obudzeni przez niezwykłą światłość. Usłyszeli głos anioła i szybko udali się do miejsca, gdzie narodził się Jezus. Stąd wzięła się nazwa Pasterka.

Wiemy już, że Boże Narodzenie najpierw obchodzono 6 stycznia. Ta data została jednak wyparta przez 25 grudnia. Jak do tego doszło?

Nowa data bardziej współgrała z układem roku liturgicznego. Najstarsze święto, jakim była Wielkanoc, także przypadało w znaczącej porze roku: wiosna jest przejściem od zimowej martwoty do życia. Rzym uznał, że moment przesilenia zimowego, przypadający w kalendarzu na 25 grudnia, jest najlepszy, by świętować przyjście na świat Tego, który jest światłością. Biblia przedstawiała przecież narodziny Zbawiciela jako wzejście gwiazdy z Jakuba, pojawienie się słońca sprawiedliwości, przyjście światłości, która rozświetli ciemności nocy. Wykorzystano także fragment Ewangelii mówiący o tym, że między poczęciem oraz narodzinami Jana Chrzciciela i Jezusa jest ok. sześciu miesięcy różnicy. Biorąc pod uwagę naturalny układ roku, dopasowano do niego kalendarz liturgiczny: we wrześniu wspominamy poczęcie Jana Chrzciciela, a w marcu poczęcie Jezusa. Z kolei 24 czerwca, w przesilenie letnie, obchodzimy narodziny Jana Chrzciciela, a 25 grudnia, w przesilenie zimowe, narodziny Chrystusa. Święty Augustyn przypominał w swoich kazaniach ważne w tym kontekście słowa Jana Chrzciciela: ,,Ja mam się umniejszać, On ma wzrastać". I rzeczywiście, od wspomnienia narodzin Jana Chrzciciela dzień się zmniejsza, a od narodzin Chrystusa wzrasta.

Niektórzy twierdzą, że odwoływanie się przez ojców Kościoła do astrologii było zainspirowane popularnymi w Rzymie kultami solarnymi.

Przy okazji powtarza się także wymyśloną historyjkę, że już w III w. cesarz Aurelian wprowadził w Rzymie 25 grudnia święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca. Tymczasem nie ma żadnych dowodów historycznych potwierdzających, że to pogańskie święto istniało już przed IV wiekiem, a więc zanim pojawiło się Boże Narodzenie. Nawet gdybyśmy założyli, że obchodzono je już wtedy, nigdy nie było ono ani specjalnie ważne, ani tak popularne, by musiało zostać zastąpione przez Boże Narodzenie. Kościół rzymski miał swoje, czysto chrześcijańskie racje, by przyjąć datę 25 grudnia na świętowanie narodzin Zbawiciela.

Czy w jakimś miejscu na świecie nadal świętuje się narodziny Jezusa 6 stycznia?

Obecnie jedynie w Armenii. Tego dnia obchodzi się narodziny i chrzest Jezusa. Nie ma tam osobnego święta Bożego Narodzenia. Ale uwaga: nie należy mylić tej starej, ormiańskiej tradycji z praktyką Kościołów prawosławnych. Nie przyjęły one kalendarza gregoriańskiego, który w 1582 r. wprowadził papież Grzegorz XIII. Nadal posługują się starym kalendarzem rzymskim, nazywanym juliańskim, od imienia Juliusza Cezara. Między tymi kalendarzami jest obecnie 13 dni różnicy. Gdy my mamy 6 stycznia, w kalendarzu juliańskim jest 24 grudnia, czyli Wigilia. Kalendarz nie jest jednak istotny: ważne, że mamy takie same święta i podobną Wigilię..."

"Narodziny Bożego Narodzenia", ks. Józef Naumowicz.

Czytałem kiedyś, że Słowianie świętowali pod koniec grudnia przesilenie, a przypominało to pod pewnymi względami wigilię- wieczorem, tuzin potraw, coś jeszcze, ale nie pamiętam wszystkich analogii. Miało to związek z odrodzeniem się dnia, który odtąd stawał się coraz dłuższy.

Cytat: Darion w 30 Grudzień 2018, 11:49:27Skąd wzięła się ta błędna teoria o pogańskim pochodzeniu święta Bożego Narodzenia?

To nie jest błędna teoria. Ta część argumentacji pokazuje tylko jak bardzo zadufany w sobie i arogancki jest Kościół Katolicki. Oczywiście chrześcijaństwo jest obecnie jedną z największych religii. Ale tylko łącznie z prawosławiem i protestantami. Na dodatek Chrześcijaństwo nie od początku było katolickie. Można się pokusić o stwierdzenie, że katolicyzm po prostu jest jednym z odłamów chrześcijaństwa. Ani lepszym, ani gorszym. Ani mądrzejszym, ani głupszym. Choć z mojej polskiej perspektywy na pewno bardzo szkodliwym.

Wszystkie wierzenia ludów zauważających skracanie się i wydłużanie dnia obejmowały święto zimowego przesilenia. To było święto radości i nadziei. Że dzień zacznie się robić dłuższy. Że przyjdzie wiosna, pora siewów. Zima dla naszych praprzodków nie była łaskawa. Tym gorzej ją przeżywali, im bardziej na północ mieszkali. Święto zimowego przesilenia obchodzili wikingowie, plemiona germańskie, a także Słowianie. Obchodzono je w starożytnym Rzymie. Boże Narodzenie ustalono na 25 grudnia dopiero w IV wieku naszej ery i uczynił to papież Juliusz. Wtedy też zaczęto świętować  i podłączać to pod tradycyjne rzymskie święta. Było łatwo, bo wkrótce chrześcijaństwo (nie było jeszcze katolicyzmu) stało się religią najpierw dozwoloną, a potem państwową.
Gdy kolejne kraje przyłączały się do chrześcijańskiej wspólnoty, Kościół na potrzeby swoje adaptował lokalne zwyczaje. Dlatego do połowy XX wieku tak różne zwyczaje były w różnych krajach. Unifikacja międzynarodowa nastąpiła dzięki telewizji a potem internetowi. To, co wymyślali protestanci (nie wszyscy tylko niektórzy) nie miało znaczenia. Chrześcijaństwo wchłonęło lokalne pogańskie zwyczaje dużo wcześniej.

Cytat: Darion w 30 Grudzień 2018, 11:49:27Przy okazji powtarza się także wymyśloną historyjkę, że już w III w. cesarz Aurelian wprowadził w Rzymie 25 grudnia święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca. Tymczasem nie ma żadnych dowodów historycznych potwierdzających, że to pogańskie święto istniało już przed IV wiekiem, a więc zanim pojawiło się Boże Narodzenie.
Nie będę zajmował się obalaniem katolickich bzdur krok po kroku. Cytowany ksiądz jest niezłym manipulantem, ale wiedzy historycznej mu brakuje.

Jednak jeśli chodzi o starożytny Rzym to wyjątkowo cienko mu poszło. W Rzymie rozprzestrzeniał się na przełomie tysiąclecia kult Mitry (z którego w sumie wywodzi się legenda o Jezusie). Świętowano kult Mitry - Boga Słońca. I nie ma znaczenia, czy oficjalnie, czy nie. Są źródła to potwierdzające. Pechowo dla obecnego Kościoła Katolickiego w Rzymie istniało pismo i podczas 10 wieków średniowiecza mnichom nie udało się wszystkiego zniszczyć.

A jeśli ktoś ma wątpliwości co do wciągania do obrzędów chrześcijańskich lokalnych kultów, to niech jedzie do Peru i zobaczy jak świętują potomkowie Inków. Nie poznacie drodzy chrześcijanie swojej europejskiej Gwiazdki. Dawni Inkowie wierzyli, że są potomkami boga słońca.
A man can never have enough turntables.

Jak spędza się Święta w innych krajach...

... i przy okazji: