AudioCafe

Podyskutujmy => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: Darion w 19 Styczeń 2017, 22:12:42

Tytuł: Pytanie do ekspertów...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 19 Styczeń 2017, 22:12:42
W październiku ubiegłego roku znana sieć sklepów (chodzi o Lidla :)  ) ogłosiła kampanię promującą ich nowy program: Sprytnie i tanio.
Kampania była szeroko reklamowana w mediach. W ten sposób chciano wypromować tak zwane marki własne. Dżemy od Lidla, soki od Lidla, jogurty od Lidla... W dodatku według reklamy nie tylko produkty te niczym miały się nie różnić od tych markowych, co były od nich tańsze. Sprytnie. A jeśli komuś jeszcze to nie odpowiadało, nie spełniało ich oczekiwań - to bez zająknięcia zwracano takiemu kasę.
Wystarczy przynieść paragon zakupu i (nawet) puste opakowanie.

No i się zaczęło...

Klienci (w sensie Polacy) skrzykiwali się na forach, by potem robić zakupy po kilkaset złotych. Szybko opróżniali zawartość opakowań i natychmiast odnosili je do sklepów. Nawet płacono po 20 groszy za jakiś paragon czy inny słoiczek... Byle był. Miejscowi bezdomni ostro penetrowali przysklepowe śmietniki. Niektórzy "szybcy" to już nawet na parkingu "przepakowywali" towar i... z powrotem z koszykiem do sklepu.

W sklepach od razu "się zakorkowało". Od całej rzeszy takich "niezadowolonych" klientów.
Na taśmach kasowych zalegiwały góry opakowań po częściowo skonsumowanych (raczej więcej niż mniej) konserwach, tacek po próżniowo pakowanych mięsiwach, słoików po wszelkiej maści przetworach, torebek po mrożonkach czy kubków po jogurtach...
Dokonujący zwrotów blokowali kasy. Kasjerki nie nadążały z odbiorem "reklamowanego towaru", nie nadążały z wycieraniem przesuwanych lad, kończyła się im już gotówka...
Smród i sterty brudnych zwróconych opakowań pomiędzy którymi przeciskali się pozostali klienci. Co chwila jakaś nowa kłótnia...

Choć akcja sieci znanej marki sklepów (chodzi o Lidla :)  ) miała trwać do listopada, to zakończono ją już w wielkim pośpiechu dnia ósmego. Po prostu tragedia!

Ale to nie wszystko.
Zgodnie z regulaminem tej promocji sklep może zakończyć ją przed czasem, ale musi o tym uprzedzić minimum siedem dni wcześniej. Klienci zaczęli okazywać zdenerwowanie. Zdenerwowanie było na tyle duże, że sprawą zajął się UOKiK. :)

Jako, że rzecz działa się u nas pytanie o Polaków.


Czy daliśmy się poznać jako towarzystwo cwaniaków i naciągaczy, czy ludzie zaradni i przedsiębiorczy...?
Tytuł: Odp: Pytanie do ekspertów...
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 19 Styczeń 2017, 22:45:19
Poruszyłeś przykry temat, ale tak było. Sam rzadko chodzę do Lidla (bliżej mam Biedronkę i lokalny rynek), ale kolega widział to na własne oczy i był wręcz przerażony. Tym bardziej, że to nie biedota robiła te przekręty, ale ludzie przyjeżdżający pod sklep luksusowymi autami. Trafił tam na swojego znajomego - zamożnego lokalnego przedsiębiorcę.
Inny znajomy opowiadał mi jak to ludzie przed świętami (pracuje w sieciówce) brali elektronikę po to by ją po nowym roku zwracać masowo. O tej porze roku sprzedawcy sprawdzają najdrobniejszą rzecz w zwracanym sprzęcie, bo wiecie, czasem się coś obtłuści, czasem przypali, ułamie, ale może w sklepie nie zauważą, że towar używany. Powiedzmy szczerze. Jeśli czasem sklepowi zdarzy się taka pojedyncza wpadka, to jakoś to "zaczarują", że to niby demo, wystawowy i klient jakiś musiał trochę zniszczyć. To jest wkalkulowane. Ale jak by się im zdarzyło przyjąć dziesięć takich np. telewizorów z plamami po paluchach, z przypaloną petem podstawą, albo zalanym colą pilotem, to zapłaci obsługa sklepu z własnych kieszeni. Rodacy okradają zatem rodaków.
Tajemnicą poliszynela jest jak kobiety i to zamożne "kupują" suknie wieczorowe przed imprezami. Karnawał to nerwowy okres, bo suknia zwykle wraca do sklepu po imprezie. Śmierdzi papierosami, bo przecież palenie u nas wciąż na porządku dziennym. Jest przepocona i czasem z plamami, które "musiały już być, bo ja nawet z torby tego badziewia nie wypakowałam".
Niedawno szukałem spodni. Nie lubię łazić po sklepach, ale co robić, jak trza to trzeba. W pewnej dużej sieciówce w tym samym czasie robiła zakupy "modna pani". Wzięła pozdejmowała stos ciuchów i zaczęła przymierzać. Kabiny przymierzalni są nieco na uboczu - kilka jest - więc biorąc spodnie do przymierzenia i odnosząc, widziałem co ona robi. Sukienki i bluzki walały się po podłodze. A potem cały ten majdan pani zostawiła i wyszła. Być może była na tyle przedsiębiorcza, że coś tam ukryła pod kurtką...
Niestety jak to w piosence kabaretowej śpiewali "taka gmina".
Tyle że to nie gmina, ale cały kraj.
Lidl był takim jednorazowym sygnałem, który zaalarmował opinię publiczną. Stał się głośny. Ale te zjawiska są nie od dzisiaj.
Tytuł: Odp: Pytanie do ekspertów...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 21 Styczeń 2017, 10:33:01
Generalnie  - odbiór zdarzenia negatywny.

Południowcy. W sensie Grecy, Włosi itp. Gorąca krew. Wino kobiety i śpiew. Robota? Nie zając; jutro, jutro... mañana. Taki typ człowieka, charakter, gatunek. Styl. Tak właśnie - styl. I nikt nie powie o nich "nieroby" czy "lenie".

To może jednak jesteśmy przedsiębiorczy i sprytni?



Tytuł: Odp: Pytanie do ekspertów...
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 21 Styczeń 2017, 11:50:47
Wbrew pozorom mieszkańcy krain południowych często mają opinię nierobów, szczególnie wśród mieszkańców północy. Stereotypy funkcjonują. Oczywiście zimny Skandynaw może się przekonać, że Portugalczyk lub Włoch, który zamieszkał w Norwegii, jest równie pracowity i nie robi sobie sjesty. Zaś gdy sam zamieszka na południu Europy lub północy Afryki, uzna, że bez kilkugodzinnej przerwy w godzinach palącego słońca nie da się żyć.
Zaś akurat Polacy mają dobrą opinię w wielu krajach Europy. No chyba, ze gdzieś Kuźniar pojedzie i będzie kombinował jak zwrócić używany towar (była kiedyś głośna jego porada na www, dotycząca wtedy Walmartu). Wśród naszej najnowszej emigracji europejskiej było sporo ludzi, którzy zmienili postrzeganie stereotypów. Wysłaliśmy tam wielu bystrych i wykształconych ludzi. Hm... w sumie chyba powinni teraz wracać, skoro zmieniamy się w kraj mlekiem i miodem płynący. ;)
No właśnie, ci przedsiębiorczy wyjechali. Zostali przedsiębiorczy inaczej. I grasują po marketach. ;)