AudioCafe

Podyskutujmy => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: Darion w 11 Maj 2017, 07:15:11

Tytuł: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: Darion w 11 Maj 2017, 07:15:11
   Powiedzmy, że masz plan na to, gdzie ustawić telewizor w salonie.
W końcu możesz to zrobić po swojemu. Żona wzięła dzieci i odeszła już jakiś czas temu.
Nareszcie oglądając swoje ulubione programy nie musisz wykręcać aż do bólu szyi; telewizor jest dokładnie tam, gdzie być powinien.

Przyjęło się u nas w zwyczaju, że o tym fakcie decyduje się wspólnie. Poprzez głosowanie większość domowników mebluje salon. Racja. W końcu wszyscy z tego korzystają.
Ty jesteś jednak w komfortowej sytuacji. Zero stresu. Chwytasz telewizor i...
I nic nie możesz zrobić.
Żona i dzieci (już dorosłe nawet, a takie były małe wtedy), które mieszkają gdzie indziej nie pozwalają na to - burzy im to poczucie estetyki... Tak, tak. Demokracją się to nazywa. Ich troje przeciw Tobie jednemu! Nic nie zrobisz.
Ból szyi nadal daje znać o sobie...

Moje pytanie jest następującej natury: Czy Polacy mieszkający za granicą powinni mieć prawa wyborcze. Czy ktoś, kto już naście/dziesiąt lat przebywa w innym kraju, ma tam pracę, życie - ma prawo decydować za Ciebie jak ma wyglądać Twoje życie? Tutaj!
Czy taki ktoś orientuje się dostatecznie w sytuacji tu na miejscu, by mógł on potem podjąć odpowiedzialną decyzję? Głosując na pewnych ludzi obejmujących w wyniku tej wygranej następnie rządy mogą spowodować wdrożenie ich programu w życie; na przykład podniesienia podatków, które ich samych ... nie obowiązuje! I decydują o tym osoby, których własne dzieci często już po polsku pisać nie potrafią?!


Tytuł: Odp: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: Mack w 11 Maj 2017, 10:18:46
Cytat: Darion w 11 Maj 2017, 07:15:11
   Czy Polacy mieszkający za granicą powinni mieć prawa wyborcze.

Nie.
Tytuł: Odp: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 11 Maj 2017, 10:55:01
To jeden z najstarszych flame war we wszystkich mediach społecznościowych. Na Facebooku rozwijały się z tego takie śliczne gównoburze, że ludzie wywalali ze znajomych osoby, z którymi wcześniej się przyjaźnili w realu od lat. Zwolennicy takiej czy innej opcji politycznej, tworzący wielotysięczne grupy, potrafili się zatomizować do postaci aborygeńskich plemion po epidemii ospy, w wyniku sporu o prawa wyborcze Polonii.
Zwykle niechęć do praw wyborczych Polonii budzi się po wyborach, gdy okazuje się, że "nasze rodaki" z Detroit zagłosowali prawie w całości na Kaczyńskiego, ewentualnie gdy angielscy Polacy ze zmywaka wybrali Kukiza. Prawda zaś jest taka, że np. pomimo masowego głosowania na Kaczyńskiego (wszystkie zagraniczne listy wyborcze są częścią listy warszawskiej i tylko warszawskiej) Kaczyński mimo to dostał mniej głosów od od największej przegranej ostatnich wyborów, czyli Ewy Kopacz.
Siła głosów Polonii jest gówniana i realnie Polonia nie jest nam w stanie urządzić politycznego holokaustu. Jeśli ktoś ma pretensje o kształt polityczny rzeczywistości, to powinien się raczej skupić na blisko połowie abnegatów politycznych, którzy powiedzieli: "A co tam znaczy mój jeden głos" i wcale nie poszli.
Z tego względu uważam, że to jest typowa gównoburza (tłumaczenie z angielskiego shitstorm). Na dodatek wśród dyskutantów są też różne postawy. Jedni zieją ogniem na myśl o debilnych Amerykanach, którzy głosują na kaczą sektę smoleńską, ale już gdy jest mowa o rodaku pracującym w Norwegii, Szwecji lub w Niemczech, który często dwa razy na miesiąc wraca do polskiego domku, gdzie czeka wierna polska Penelopa z gromadką przychówku, to opinie nie są tak znowu oczywiste, bo przecież dla niego dalej Polska jest centrum życia. A więc kiedy odbierać te prawa wyborcze i jak?
Najlepiej gdyby ludzie etycznie sami z nich rezygnowali wtedy, gdy stają się już na dobre mieszkańcami innego kraju. Moja córka w 2007 roku stała w kilometrowej kolejce, by zagłosować w Londynie. Wtedy się na tyle czuła życiowo związana z Polską, że uznała to za oczywistość. Ale później, gdy jej życie na dobre już się zakotwiczyło za granicą, przestała uczestniczyć w krajowych wyborach.
A więc jakie powinno kryterium praw wyborczych? Kto powinien je i komu odbierać? Są kraje, które nie organizują zagranicznych punktów wyborczych. Ale czy nie ogranicza się w ten sposób praw ludzi pracujących dla swojego kraju za granicą (ambasady, konsulaty, misje wojskowe)?
Tak czy inaczej ciekaw  jestem, czy rozpętamy tu własny mały shitstorm. ;)
Tytuł: Odp: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 11 Maj 2017, 13:53:22
Sam przechodziłem takie gównoburze na fejsie ;) Co do meritum to uważam, że osoby, które na stałe przeniosły się do danego kraju, są tam zameldowane od lat, płacą tam podatki, które nie wiążą przyszłości z Polską to nie powinny mieć prawa głosu na zasadzie świadomego wyboru nowej ojczyzny, miejsca do życia. Pracownicy instytucji państwowych, misji, przebywający czasowo w danym kraju itp. itd. o których wspomniał StaryM powinni takie prawa mieć jak najbardziej, to chyba leży poza wszelką dyskusją? ;)
Tytuł: Odp: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: Mack w 11 Maj 2017, 17:54:54
Może należało by rozwinąć pytanie i zapytać czy osoba nie mająca pojęcia o polityce , nie odróżniająca lewicy od prawicy , nie mająca pojęcia o podstawach ekonomii czy geopolityce powinna brać udział w wyborach ? Czy może świadomie z tego przywileju zrezygnować ? No bo co to za wyborca który w swoim wyborze kieruje się ładną buzką na plakacie ?
Czy zależy nam na ilości czy jakości elektoratu ?
Tytuł: Odp: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 12 Maj 2017, 00:07:39
Cytat: Mack w 11 Maj 2017, 17:54:54Może należało by rozwinąć pytanie i zapytać czy osoba nie mająca pojęcia o polityce , nie odróżniająca lewicy od prawicy , nie mająca pojęcia o podstawach ekonomii czy geopolityce powinna brać udział w wyborach ?
No i tu mamy pewien problem. Nie tak dawno niejaki pan Morawski, niby w końcu profesor i sędzia Trybunału Konstytucyjnego, na konferencji jakowejś w Oxfordzie powiedział po pierwsze, że on będzie reprezentował stanowisko i punkt widzenia polskiego rządu. Ja rozumiem, że nawet sędzia może mieć jakieś sympatie polityczne. Jednak choćby pozory, nakazywałyby chyba sędziemu TK oznajmić, że reprezentuje prawo. Pomijając cała masę bzdur, jakie pan sędzia wygłosił na tej konferencji, to sama deklaracja, że on przybył w imieniu rządu, choć przecież jako przedstawiciel TK powinien i sądownictwa powinien być od rządów takich czy innych niezależny, stawia pod znakiem zapytania jego inteligencję.
A w tym wypadku, czy nie powinien oddać swego prawa wyborczego mądrzejszemu?

Tak się składa, że niestety wykształcenie nie jest żadnym dowodem inteligencji, a co raz częściej okazuje się że nie świadczy też o wiedzy. A więc co powinno być kryterium przyznawania praw wyborczych?
Tytuł: Odp: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: Lech36 w 14 Maj 2017, 11:58:04
Cytat: Darion w 11 Maj 2017, 07:15:11Czy ktoś, kto już naście/dziesiąt lat przebywa w innym kraju, ma tam pracę, życie - ma prawo decydować za Ciebie jak ma wyglądać Twoje życie? Tutaj!
Nie.
Tytuł: Odp: P jak Polonia.
Wiadomość wysłana przez: Lech36 w 14 Maj 2017, 12:00:34
Cytat: StaryM w 12 Maj 2017, 00:07:39Tak się składa, że niestety wykształcenie nie jest żadnym dowodem inteligencji, a co raz częściej okazuje się że nie świadczy też o wiedzy.
Najlepszy przykład to Prezes.