Tak. Magiczna data.
Zmieniamy kalendarze i... złościmy się na podwyżki.
Z nowym rokiem muszą być, nawet jeśli inflacja tego nie usprawiedliwia; to już taka nasza... tradycja.
Tradycyjne są też i postanowienia noworoczne.
Zawsze pod koniec starego roku robię listę "życzeń" na ten przyszły. Życzeń jak najbardziej realnych. (Tradycyjnie w ponad połowie przypomina tę zeszłą.) Potem staram się je oczywiście wszystkie spełnić. Tylko życie ją jakoś (moim zdaniem) złośliwie koryguje...
No, trudno.
A jak tam u Was z postanowieniami, co sobie na ten rok zaplanowaliście?
- w tym roku postanowiłem sobie już wejść w posiadnie nowego gramofonu. Chodzi mi już po głowie od kilku lat. A teraz myśl ta jest silniejsza niż zwykle. Nie będzie to docelowo moje główne źródło dźwięku, ale urządzenie do stwarzania szczególnego klimatu wieczorową porą, od święta. Myślałem o Thorensie wcześniej ale teraz bardziej skłaniam się w kierunku Onkyo CP-1050 w jasnej drewnianej okleinie. Taki "klasyk".
Mnie życie oduczyło robienia planów, składania postanowień. Będzie, co będzie... ;)
CP-1050 wygląda dość solidnie. Choć jasna okleina jakaś taka sosnowa, zwyczajna... ;)
Być może dlatego że jestem rozpuszczonym jedynakiem, nigdy nie miałem, ani nie robiłem żadnych postanowień.
Prawie całość mojego życia obracała się w około "chcę to mieć" :)
Teraz chcę mieć jakąś nową "zabawkę" ale jestem tak rozkapryszony, że nie wiem jaką :)
CP-1050 jest jeszcze dostępny w kolorze czarnym, ale jak dla mnie to akurat prezentuje się tak jakoś smutnawo. Oglądałem jeszcze "300" Denona - bardzo staranne wykonanie, tylko taki jakiś mocno "plastikowy" w odbiorze organoleptycznym :)
ps: Do gry wraca firma ELAC...
http://www.tophifi.pl/aktualnosci/elac-miracord-90-anniversary-powrot-ikony
Piękny ten Elac, ciekawe jaka jest jego cena?
Znalazłem 9000 pln.
A propos tego Onkyo CP-1050 to Allegro pokazuje coś co mnie od zawsze nieziemsko wkurw*ało w salonach audio w Warszawie czyli ceny, ceny wyższe niż gdziekolwiek indziej. Ten drapak kosztuje w stolicy o 500 zł więcej niż ma konkurencja z reszty kraju, sprzedawcy nie informują też z jakimi wkładkami jest sprzedawany co mogłoby jeszcze tłumaczyć taką cenę. Często opłaca się wsiąść w samochód jak się ma trochę kasy na wydanie i pojechać gdzieś w Polskę, wychodzi taniej i nie trzeba słuchać bardzo zdziwionego sprzedawcy jak tłumaczy, że jest to okazja, a rabat to jest ale w Maroku. Takich przykładów jest zdecydowanie więcej.
Stolica stała się od pewnego czasu swoistą enklawą. Tam ludzie o wiele więcej zarabiają ale też i z drugiej strony płacą wyższe ceny. Od czynszów po piwo w knajpie. Jedynie McD ma wszędzie tak samo. Taka jest polityka tej sieci restauracji w danym kraju.
:)
@Darion
Ja zaobserwowałem jeszcze coś innego, jest to doskonała wymówka dla sprzedawców bo "wiadomo stolica" i tym prawie wszystko się tłumaczy. Ceny mogły by być spokojnie niższe ale panuje trend golenia frajerów.