The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Cytat: Mack w 29 Kwiecień 2020, 00:10:18wojskowe prawo użycia broni
Miałem dwa takie incydenty. Najpierw podczas szkolenia, mieliśmy w kompanii takiego Władzia. Trochę był szurnięty. Ale to był taki czas, gdy zmieniono ustawę o poborze i brano każdego, szczególnie jak już się zbliżał do wieku 28 lat i mógł się wymknąć z czułych objęć armii. Poszliśmy z kumplami zobaczyć jak tam przebiega Władziowi pierwsza warta na MPS. A ten przeładował, wymierzył... więc skryliśmy się w betonowych kręgach pobliskiego małpiego gaju. No bo Władzio był ciut nieobliczalny.
Drugi incydent miałem już pełniąc służbę zastępcy dowódcy warty w pułku liniowym. Młody żołnierz spanikował i położył na śniegu jakiegoś oficera, który sobie skracał drogę. Udało mi się zażegnać problem, bo namówiłem pana majora, żeby się cofnął i poszedł okrężną drogą, udając że niczego nie było. Żołnierzowi nakazałem to samo. Udawać, że niczego nie było.
Problemem wtedy nie były zasady użycia broni, ale pierdyliard biurokratycznych procedur, które należało zrobić po stwierdzeniu nawet najdrobniejszego incydentu.
Ale moim zdaniem znacznie ważniejsze od próby przekroczenia granicy jest inne wydarzenie. W Zgorzelcu i Goerlitz na granicy odbył się protest. Protestowali Polacy, którzy żądali wznowienia małego lokalnego ruchu transgranicznego z powodu pracy. Ale po stronie niemieckiej wspierali ich Niemcy, którzy z kolei chcieli by dalej wpadać do Polski na tańsze zakupy. I o to pan prezes Kaczyński okazał się prawdziwym mężem stanu. Zjednoczył Polaków i Niemców po obu stronach granicy. Wszyscy razem krzyczeli:"Precz z Kaczyńskim". Niepotwierdzone informację mówią, że Niemcy mieli to napisane fonetycznie na karteczkach, które rozdawali jacyś przedstawiciele gorszego sortu z genem zdrady narodowej.
A man can never have enough turntables.

Podobno ostrzelanie i położenie na cyce Niemca na granicy to był rewanż za tego polskiego żubra co kiedyś niefrasobliwie przepłynął Odrę a Niemcy go zastrzelili i zjedli :)

BTW, właśnie doczytałem ,że z prawem użycia broni przez wojsko nie jest tak prosto. Otóż jeżeli żołnierz jest na patrolu z policją to obowiązują go policyjne przepisy, jak pilnuje granicy z wopistami to wtedy podlega pod przepisy Straży Granicznej ...

To jest miara oszustwa "pandemicznego":
..." Według stanu z 11 maja (godzina 10) z powodu COVID-19 zmarły 803 osoby. Poprosiliśmy o dane na temat zgonów w Polsce w pierwszych czterech miesiącach tego roku i lat poprzednich Główny Urząd Statystyczny, urzędy statystyczne w województwach, urzędy stanu cywilnego w wybranych miastach. GUS skierował nas do Ministerstwa Cyfryzacji – stamtąd otrzymaliśmy dane o miesięcznej liczbie zgonów w Polsce od 1 stycznia 2015 roku do 29 kwietnia 2020 roku i w tych samych miesiącach w latach poprzednich.

Analiza wszystkich zebranych danych wykazuje brak tzw. nadmiarowych zgonów wychodzących poza prognozy sporządzane w oparciu o dane z lat poprzednich.Nie wzrosty, a spadki

W kwietniu 2020 roku w Polsce zmarły 30 534 osoby. Według danych Ministerstwa Zdrowia w tym miesiącu na COVID-19 zmarło 615 osób.

Ta liczba nie wpłynęła na wzrost statystyk – jak pokazują dane, w kwietniu br. w Polsce było nawet o 3079 mniej zgonów niż w kwietniu 2019 (33 613) i o 4105 mniej niż kwietniu 2018 (34 639). To również mniej niż w 2017 roku (o 1,5 tys. mniej), 2016 (o 1,3 tys.) i 2015 (o 4 tys.).

Łączna liczba zgonów w pierwszych czterech miesiącach tego roku też jest niższa niż w ubiegłych latach w tym okresie. Od 1 stycznia do 29 kwietnia br. w Polsce zmarło 139 tys. osób. W poprzednich latach było to: 2019 – 145,1 tys., 2018 – 151,3 tys., 2017 – 148 tys., 2016 – 135,8 tys. (to jedyny rok w analizowanym okresie, gdy zgonów było mniej niż w 2020 r.), 2015 – 143,6 tys."...

A co imię "pandemii" zrobił z państwem komunistyczny rząd PIS....
Komunistyczny- ba jak za komuny nie nie ma demokratycznych wyborów,nie dają paszportów, zamknęli granice i stoję w kolejkach itp itd

Nie da się ukryć, że pandemia spadła Kaczyńskiemu prosto z nieba. Aczkolwiek nie byłbym taki skłonny lekceważyć samego wirusa. Liczba zgonów w latach ubiegłych znacznie wzrosła. W 2019 mieliśmy rekord największy od II Wojny Światowej. Trudno to przebić. A wyciąganie tak daleko idących wniosków na podstawie krótkiego wycinka czasu jest ryzykowne.

Natomiast z całą pewnością działania władz w Polsce były głupie, nieprzemyślane i nastawione głownie na zastraszenie. Zamykamy lasy,plaże i parki, zakazujemy jazdy na rowerze i biegania przy 3 tysiącach chorych, a przy 10 otwieramy. Otwieramy hotele, ale restauracje w hotelach nie. I tak można by mnożyć. O wyborach i paszportach już nawet nie będę pisał...

Dołączam wykres ze znanego portalu opierającego się na danych oficjalnych (które w Polsce są zaniżane). Dania i Norwegia też wprowadziły pewne ograniczenia. Ale znacznie mniejsze. Nie zamroziły całego życia. Nie zakazywały jeżdżenia na rowerze i biegania, ani wstępu do parków, lasów i na plażę. Nie zamykano wielu biznesów na hurra tak jak u nas. Szybciej zaczęto też odmrażać zastopowane dziedziny życia. Nie zamknięto granic, choć wprowadzono kontrolę. Robi się dużo testów i stara się ograniczać ogniska choroby. Większość ograniczeń ma charakter zaleceń. Maseczki zaleca się nosić w miejscach, gdzie są zamknięte pomieszczenia i dużo ludzi. Na ulicy to nie bardzo ma sens. Efekt widać na wykresie. Tam liczba zakażeń się zmniejsza, a u nas nawet patrząc optymistycznie to nie bardzo. A w ciągu kolejnych dni się zwiększy i to uważam za pewne.

No i na koniec. Są pewne czynniki, które powodują, że w w Europie środkowej jakby mniej agresywnie się ta choroba rozwija. Jedna z hipotez mówi, że czynnikiem dającym większą odporność na wirusy była szczepionka BCG, którą w Polsce stosowano dość długo (także w innych demoludach). Ale to się wszystko okaże...
A man can never have enough turntables.

W wojsku jeszcze na delbetę zdążyłem się załapać  8)
BTW, co się stało z tą szczepionką, podobno nie produkują, nigdzie nie można kupić ... Chyba za dobra była  :D

Cytat: Mack w 12 Maj 2020, 16:11:01W wojsku jeszcze na delbetę zdążyłem się załapać
W czerwonych beretach oprócz delbety dawali domięśniowo jeszcze coś bardziej bolesnego, jako kot nie miałem śmiałości zapytać- by bardziej "w pizdeczkę" nie dostać. Ale ja byłem w kompani chemicznej....

W Polsce w czasie "śmiertelnej zarazy" bankrutuje branża kopidołów:

.."Wydać by się mogło, że czasie zagrożenia epidemicznego zakłady pogrzebowe nie będą mogły narzekać na nudę. Tymczasem okazuje się, że zgonów jest znacznie mniej. Powód? Zostaliśmy w domach.

    Lekko licząc, mamy teraz o jedną trzecią pogrzebów mniej niż zwykle"

inny pracownik branży:
.." Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego, w rozmowie z Bizblog.pl potwierdza, że w czasie pandemii zakłady pogrzebowe w Polsce wcale nie przeżywają złotych czasów. Wręcz odwrotnie.

    Mamy do czynienia obecnie ze spadkiem umieralności, a tym samym spadkiem obrotów zakładów pogrzebowych. Ludzie zawzięli się w sobie i zostali w domach. W efekcie jest mniejszy ruch na drogach, czyli też mniej wypadków śmiertelnych. Do tego dochodzą zamknięte szpitale. Nie ma planowych operacji, co też się przekłada na niższą śmiertelność "...

Znaczy, że szpitale i drogi są bardziej trupodajne niż wymyślona pandemia.
Ale tych PIS nie chce zamykać- choć ma inne kuriozalne pomysły- patrz zamykanie lasów

Cytat: piramidon w 13 Maj 2020, 10:38:07Znaczy, że szpitale i drogi są bardziej trupodajne niż wymyślona pandemia.
Ale tych PIS nie chce zamykać- choć ma inne kuriozalne pomysły- patrz zamykanie lasów
Od początku obawiałem się, że lekarstwo może się stać gorsze od choroby. Okazuje się coraz bardziej, że realizują się bardzo kiepskie scenariusze. Spadek dochodów firm pogrzebowych jest jednak spowodowany czym innym. Owszem liczba zgonów w Polsce spadła, ale to było oczywiste, bo rok ubiegły był rekordowy.
Rozmawiałem z kolegą, który z kolei ma znajomego właściciela takiego dość dużego zakładu pogrzebowego w sporym mieście. Te zakłady często organizowały wszystko od A do Z. Teraz nie ma wielkiej liczby ludzi, nie ma stypy, a skoro w pogrzebie uczestniczy wyłącznie najbliższe do 5 osób, to po co wywalać kasę na drogą trumnę, której nikt nie zobaczy? W aspekcie pogrzebowym Polacy stali się oszczędni. Ów właściciel firmy mówi: skąpiradła, jak Szkoci. A więc tracą firmy na tych wydatkach okołopogrzebowych, których dziś ludzie unikają.
A man can never have enough turntables.

Ja już zamówiłem dołek na urnę przy grobie Rodziców. Tu, na "Zachodzie"- by było "po taniości" i szybko . Mamy piękny grobowiec rodzinny w Kazimierzu Dolnym- ostatnimi pochowanymi w w nim są moi Dziadkowie. Skończyła się moda na rodzinne grzebanie i wyjazdy na Zaduszki. Grille rodzinne są lepszą alternatywą.

"Pandemia" spowodowała u mnie w Rodzinie inne zjawisko: kolejny-trzeci, zimny weekend cała rodzina pracowała w ośrodku z domkami letniskowymi naszych dzieci. Szykujemy je do sezonu. Malowanie ogrodzeń, nasadzenia, sprzątanie (ja myjką pucowałem płyty!-tym razem chodnikowe).
Wspólne posiłki w 9-10 osób(sama rodzina).
Ciężkie czasy skonsolidowały nas. Póki co.

..."Od początku obawiałem się, że lekarstwo może się stać gorsze od choroby."...
My to widzimy po nędznych rezerwacjach na sezon.
Dlatego samozatrudnienie całej rodziny. Oszczędzamy, ale na coraz droższych Ukraińcach.
Chętnych polskich pracowników nie było.

Poniżej jeden z wielu materiałów na temat niniejszego wątku:
https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=-Xqts7mA3Ls&feature=emb_logo

Cytat: piramidon w 20 Maj 2020, 07:56:31Poniżej jeden z wielu materiałów na temat niniejszego wątku:
W sumie każdy jeden film zaczyna się niby rozsądną analizą, a za chwilę jest gadka o Billu Gatesie, który chce zachipować ludzkość, a czasem jeszcze o 5G.
Ale odniosę się do wcześniejszego postu.
Znajomi z Danii opowiadają mi o akcji zwanej "Staycation". Nazwa bierze się z połączenia słów stay i vacation. To zresztą nie tylko duńska inicjatywa, ale tam widać to szczególnie. Akcja polega na tym, ze ludzie polecają sobie różne fajne miejsca do zobaczenia w Danii. Zobaczcie, zjedzcie, zwiedzajcie... w swoim własnym kraju. Bo Duńczycy tak jak Polacy, przyzwyczaili się jeździć na urlopy za granice. Teraz się ich zachęca intensywnie do spędzenia wakacji we własnym kraju. To niegłupie, bo tam naprawdę jest co zobaczyć. Ale też duńscy pracownicy i przedsiębiorcy dostali realną pomoc, dzięki temu stać ich będzie na wakacje.
Szkoda, że u nas w Polsce nikt o tym nie pomyślał w sensowny sposób. Bredzenie pani Emilewicz o tysiączłotowych bonach (a raczej czymś w rodzaju kart płatniczych) nie ma bowiem sensu z kilku względów. Po pierwsze większość wydatków turystycznych u nas to gotówka. Większość drobnych przedsiębiorców turystycznych nie będzie teraz ponosić dodatkowych wydatków by zakupić terminale do cyfrowych rozliczeń. To jest biznes bardzo sezonowy. Po drugie ma to dotyczyć wyłącznie pracowników na etatach, a więc setki tysięcy zatrudnionych na innych umowach nie skorzystają. Nie skorzysta też moja lokalna krawcowa, fryzjerka, szewc na rogu i im podobni, bo oni mają DG, a nie etat, a przecież cienko przędą.
Wzmocnienie więzi rodzinnych? Tak. Zauważyłem to wśród znajomych. A nawet coś więcej, znam kilka przypadków, gdzie obecna sytuacja niejako wymusiła zmiany życiowe. Znam kilka osób, które porzucają miasto wyprowadzając się na wieś. Jedni kupili coś gotowego. Inni będą budować. Cokolwiek ci młodzi ludzie będą w życiu robić, będą to robić z przekonaniem, że życie w wieżowcu w wielkomiejskiej dżungli nie jest najlepszym pomysłem na czasy kryzysu. I będą mieli rację.
A teraz o samej epidemii. Ona jest. To nie jest wymysł Billa Gatesa. Szczepionki nie ma i długo nie będzie. Wirus nie jest wzbudzany sygnałami 5G. I proszę państwa nie potrzeba nam debilnych teorii spiskowych, by włosy się czasem jeżyły na głowie.
Popatrzcie na wykres z poniższej strony:
https://91-divoc.com/pages/covid-visualization/?chart=countries&highlight=Poland&show=50&y=fixed&scale=log&data=cases-daily&extra=Sweden#countries
Polska i Szwecja. W Szwecji nie podjęto drastycznych kroków. Mają na dziś 4 tysiące zgonów, my tysiąc. U nas policja ganiała rowerzystów i biegaczy, zamykano lasy parki i plaże, a potem otwierano wszystko przy znacznie wyższych wskaźnikach zachorowań. Tam zwrócono się do ludzi i apelowano o rozsądek i samoograniczanie własnych aktywności. Ale nie jeżdżenia na rowerze! Przy całkowitym rozwaleniu gospodarki w Polsce mamy dziś wskaźniki podobne jak w Szwecji. Nie mówię tu o Danii, czy Norwegii gdzie pewne ograniczenia były, ale wprowadzane mądrzej. I mają tam efekty.
Natomiast czasem włos jeży się na głowie. Pisałem kiedyś o tym że Boris Johnson w UK na początku miał taki pomysł, żeby izolować wszystkie starsze osoby. Eksperci mu wyjaśnili, że to będzie rodzaj mało humanitarnej eutanazji. Bo ci starsi ludzie zemrą z powodu zaniedbania, bo nie doczekają się wizyty lekarza, że potrzebują często pomocy, że nie będzie kto miał się nimi zaopiekować, zrobić zakupów itp. Tymczasem całkiem niedawno czytałem rozmowę z polskim specjalistą zarzπądzania medycyną i on miał identyczny pomysł. Musimy odmrozić gospodarkę i wszystkich młodszych skierować do pracy a starych zamknąć np. w hotelach, które i tak są puste i tam ich izolować. Normalnie szczęka mi opadła. Gdyby była możliwość dyskusji z panem ekspertem to zapytałbym, czy nie lepiej uzbroić WOT i wystrzelać wszystkich powyżej 60 roku życia. Byłoby taniej. A ile by państwo na emeryturach zaoszczędziło.

A teraz trochę wiedzy. Statek wycieczkowy "Princess Diamond" uważa się często za taki modelowy i izolowany przykład rozwoju epidemii. Było na nim ponad 3000 ludzi, zachorowało 712, czyli około 20%. Niestety zapomina się często, że na statku wprowadzono w pewnym momencie obowiązkową izolację do tego stopnia, że pasażerom roznoszono posiłki do kabin. W przeciwnym razie zachorowań byłoby więcej. Dlatego w tym zakresie przykład może być mylący.
Ale... zachorowało 712, umarło 13. Co daje nam śmiertelność na poziomie 1,8%. To dużo więcej niż w przypadku zwykłej grypy, ale to nadal nie jest zabójcza zaraza. Wskaźniki we Włoszech, Hiszpanii są specyficzne, ze względu na właśnie dużą śmiertelność w ośrodkach dla osób starszych (kamyczek do ogródka specjalisty, który chciałby osoby starsze zamykać w pustych hotelach). Nawet w Szwecji, która poszła pod prąd światowych trendów wskaźnik śmiertelności wynosi zaledwie 11%. Ludzkość może i wyginie, ale nie przez tego wirusa.

Co wiemy jeszcze? Ogniska zakażeń łatwo powstają w pomieszczeniach i przestrzeniach zamkniętych, gdy ludzie przebywają ze sobą przez dłuższy czas. Jakoś nic nie wiemy o ogniskach epidemii w Biedronkach, czy Lidlach. Tam ludzie wchodzą, szybko robią zakupy i wychodzą. Prawdopodobieństwo zakażenia jest mniejsze niż w pracującej kopalni, co się okazało niedawno. W tej sytuacji pomysł otwierania szkół, przedszkoli i żłobków należy uznać za lekko chybiony. Poza tym wiadomo też dziś, że w mniejszych miejscowościach  nie ma wielkich ognisk zakażeń. Nikt nie zaraził się jeżdżąc na rowerze lub chodząc do lasu.
Wiadomo też, że średni współczynnik R wynosi w Polsce obecnie około 1,04, ale są osoby których medycyna nazywa "superzarazicielami", mogą mieć współczynnik nawet 8. A to znaczy, że mogą zarazić nawet 8 osób zanim zostaną z powodu objawów izolowani. Dlaczego niektóre osoby zarażają bardziej? Nadal nie wiadomo. Ale dlatego dobrze by było testować ewentualnych podejrzanych, a tego u nas wciąż za mało.

Statystycznie biorąc to zachorowań mamy śmiesznie mało. Co to jest 20 tysięcy. Ale pamiętajmy, że w obniżeniu tej liczby spory udział miała izolacja. Myślę, że zamknięcie szkół miało znaczenie. Ale... rząd powinien przejść do etapu następnego w jakiś sensowny sposób. Bo do ciężkiej cholery jak długo to wytrzymamy jako społeczeństwo? Powiedzmy sobie szczerze, wirus nie zniknie, szczepionki nie będzie jeszcze długo, a nawet jak będzie to zapewne szybko okaże się mało skuteczna. A poziom wkurwienia społecznego jest coraz większy.
A man can never have enough turntables.