Lubię sprzęt vintage, produkowany w czasach, gdy "projektowali inżynierowie, a nie księgowi". Bardzo często wzmacniacze, gramofony, zestawy głośnikowe, które możemy dostać za ułamek ceny sprzętu "hajendowego", grają dużo lepiej od współczesnych wyrobów.
Jednak to co się ostatnio obserwuje na rynku, to jakaś paranoja. Byle co, byle było stare staje się kultowe w ustach handlarzy, a na dodatek wzbudza istny owczy pęd ogłupiałej rzeszy kupujących.
Ostatnio jako auto kultowe sprzedawano starego poobijanego Fiata 126P, meblościankę z czasów PRL (tzw. segment Kowalskiego), a w opisie na Allegro miano kultowej otrzymała zajechana płyta Budki Suflera z podartą okładką.
Każdy staroć staje się natychmiast "kultowy" i "vintage". W tej sytuacji pomyślałem sobie, że to może i dobrze. Przecież zamiast być starym pierdzielem mogę być kultowym zabytkiem z czasów PRL.
Takie mamy czasy gdzie wykreowanie kultu zajmuje czas potrzebny na napisanie paru opinii na forach tematycznych.
Smutne to ale dziś większość wiedzy zdobywamy używając internetu i jeśli nie włącza się nam stosowny filtr to jest jak jest.
Handlarze tworzą kultowe przedmioty a co są nimi zainteresowani muszą naprawdę znać się na tym co kupują by nie utopić pieniędzy w bezwartościowym złomie.
Pamiętam historię wzmacniaczy sansui i ich ceny z przed paru lat i co zrobiła z ceną zabawa na forum paru sprytnych krętaczy.
Niestety internet to potęga a ludzie są coraz bardziej wygodni.
Cytat: Przemekiv w 04 Listopad 2015, 17:51:04Niestety internet to potęga a ludzie są coraz bardziej wygodni.
Niewątpliwie masz rację. Coś w tym jest, że internet stał się takim miejscem, gdzie odbywa się to polowanie na naiwnych.
Niedawno miałem kontakt z gościem, który chciał sprzedać "kultowy" peerelowski gramofon - odpowiednik wcześniejszych "Bernardów" i "Fryderyków" - przystosowany do rozmiarów wieży "slim" - G8010. Chciał za niego dostać minimum 400 zł. Akurat znam się nieco na "kultowych" gramofonach i ten rzęch nawet na allegro nie jest więcej wart niż jakieś 120 zł. :)
No cóż, wszystko jest warte dokładnie tyle ile ktoś jest skłonny zapłacić. Ni mniej , ni więcej :)
Pamiętam akcje z Sansui, a jakie później piękne ceny na Allegro za ten sprzęt były ;)
Oj tak, też pamiętam. Akcja z Sansui była wręcz profesjonalna. Ale było wiele innych jeszcze, choć może nie miały już takiego rozmachu. A i nieufność wzrosła na Audiostereo.
Takie akcje dzieją się cały czas już nawet nie wiadomo kto na AS jest realny a kto kolejnym klonem.
Ostatnio ruszyła akcja z zakupu grupowego strumieniowca, który jeszcze nie miał oficjalnej premiery. Na chybił trafił rozsyłane zaproszenie przez PW. Chętnych zbyt wielu nie było to i klon się pojawił. Jak pokazałem tego klona organizatorowi akcji to mało mnie nie zlinczowano że się dopi..am i psuję taką piękną inicjatywę.
Ludziom ostatnio nawet nie chce się myśleć i nawet jak im pokażesz że odchody śmierdzą i się ich nie rusza, to i tak stwierdzą że nie tak bardzo i że to nawet im pasuje.
Ten świat robi się coraz dziwniejszy.
Ano, racja.
Na Audiostereo właśnie jedną z rzeczy, które doprowadzały mnie do szału, były niejasne zasady, nigdy nie było wiadomo, czy ktoś piszący jakąś opinię to nie jest klona jakiegoś sprzedawcy.
A drugą sprawą jest to, że ludzie w ogóle zaczynają mieć jakiś wstręt do myślenia i łykają marketingowe brednie.
Nie chce ktoś? ;)
Marketing to potęga. Sam dałem się nabrać ze 20 lat temu na kupno nagrywarki Pioneer PDR 05 RW. Hasłem reklamowym była obietnica długowieczności działania przegranych płyt dorównująca płytą tłoczonym. Ha ha ha ale dałem się oszukać.
Ale czy w tym przypadku wina nie leży wyłącznie po stronie kiepskich (bo miały być tanie, cent za 100 sztuk w produkcji) płytek dostarczanych nam przez producentów? Tak jest teraz ze wszystkim. Od odkurzacza po zegarek. Nie uchroni nas kupowanie nawet od znanych w świecie marek.
Mnie się wydaje że nagrywarki już w założeniu miały być tylko substytutem pełnoformatowego odtwarzacza CD.
Miały tworzyć krótkotrwałe kopie na własne potrzeby i jakość płyt nie wpływała na ich długowieczność.
Cytat: Darion w 01 Styczeń 2016, 22:32:41Ale czy w tym przypadku wina nie leży wyłącznie po stronie kiepskich (bo miały być tanie, cent za 100 sztuk w produkcji) płytek dostarczanych nam przez producentów? Tak jest teraz ze wszystkim. Od odkurzacza po zegarek. Nie uchroni nas kupowanie nawet od znanych w świecie marek.
Długowieczność CDR była mitem od początku. Narażone na kontakt ze światłem wytrzymują najwyżej kilka lat. Niedawno przeglądałem swoje stare płyty, które dobrze zapakowane spędziły kilkanaście lat. Dziś w większości są trudne do odczytania lub nieczytelne.
To samo zresztą dotyczy DVD (+/-R).
Nawet płyty wytłaczane tracą jakość, szczególnie gdy były wystawiane na światło. Często dochodzi do uszkodzeń tej metalizowanej powierzchni. 100 lat trwałości? Wolne żarty.
Znacznie bezpieczniejsze są moje dane na dyskach, które mam od 20 lat i kopiuję je na kolejne dyski w kolejnych swoich komputerach. ;)
Cytat: StaryM w 02 Styczeń 2016, 00:11:37Długowieczność CDR była mitem od początku. Narażone na kontakt ze światłem wytrzymują najwyżej kilka lat. Niedawno przeglądałem swoje stare płyty, które dobrze zapakowane spędziły kilkanaście lat. Dziś w większości są trudne do odczytania lub nieczytelne.
Mam płyty kopiowane na jednej z pierwszych nagrywarek HP i wszystkie działają bez zarzutu. Również płyty CD (oryginały) wydawane na początku istnienia systemu nie wykazują żadnych błędów związanych z czasem przechowywania. Tylko jedna płyta CDR którą mam po 2 latach zaczęła wykazywać błędy. Była to płyta skopiowana ze względu na brak czasu na dużej prędkości. Wszystkie pozostałe zawsze były kopiowane na prędkości minimalnej. Na tej nagrywarce HP była prędkość x1. Teraz minimum to chyba x4. Oczywiście zależy to też pewnie od jakości samej płyty CDR. Nawet te pod znanymi markami czasem wykazują wady. Miałem kiedyś taką paczkę CDR firmy Maxell.
I to StaryM jest zdrowy punkt widzenia.
Wybitnie śmieszne w tym wszystkim jest to, że handlarze dorobili do płyt CD ideologię taką jak do winyli.
I kiedy określenie "pierwsze tłoczenie" w przypadku winyla to faktycznie coś wyjątkowego.
To nie potrafię go zrozumieć w odniesieniu do CD.
Chyba że to oznacza że płyta już nie gra:)))
@Lech36
Moje doświadczenia z CDR są takie, że padły mi wszystkie kopie.
Ponieważ były robione na nagrywarce dedykowanej do potrzeb audio, płyty nagrywane były tylko 1x1.
Te "specjalne CDR" takich firm jak: Philips, BASF, Maxell, Samsung,Traxdata, MTEC i co tam jeszcze, kompletnie nie wytrzymały próby czasu.
Mam wśród tłoczonych płyt egzemplarze w których pojawiają się "drobne dziurki" ale też i takie które ciemnieją od zewnętrznej strony.
Czyli najzwyklejsza w świecie korozja.
Wg. mnie idealny przykład do tej dyskusji:
Technics SE-A2000 + SU-C2000, cena 7 kzł
http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=5841630643&ref=last-visited
Chyba ktoś operuje z matrixa.
A tutaj za nieco ponad 7 kzł Accuphase. niby trwa licytacja, wcześniej za "kup teraz" było 8 kzł
http://allegro.pl/accuphase-e-213-okazja-stan-idealny-i5888982599.html
Różnica chyba jest wyczuwalna? ;)
Accuphase E-213
Oba sprzęty są fajne, ale "kultowe" to mają tylko ceny.
Cytat: WOY w 02 Styczeń 2016, 10:19:24
I to StaryM jest zdrowy punkt widzenia.
Wybitnie śmieszne w tym wszystkim jest to, że handlarze dorobili do płyt CD ideologię taką jak do winyli.
I kiedy określenie "pierwsze tłoczenie" w przypadku winyla to faktycznie coś wyjątkowego.
To nie potrafię go zrozumieć w odniesieniu do CD.
Chyba że to oznacza że płyta już nie gra:)))
Kiedy oglądam swoje płyty CD zakupione w latach 80-tych, to powiem tylko jedno - mistrzostwo
świata. Nadruk etykiety bez najmniejszego potknięcia - żadnego rozmazania, żadnych braków (tak zwany efekt pieczątki) - jak w szwajcarskim zegarku. Co to ma do rzeczy?
Że kiedyś autentycznie się starano. Skoro o to potrafili zadbać, to...
Otwór środkowy idealny, pod opuszkiem palca żadnych wyczuwalnych zadziorów (tak, tak - obecnie wcale o to nie jest trudno) - wręcz poddany polerce. Lakier pokrywający (zabezpieczający) płytę obowiązkowo - rozłożony gładko na całej jej powierzchni plus (i tu uwaga) zawsze pokrywający brzeg płytki. Nie ma więc obaw, że powietrze, wilgoć będzie miało dostęp do warstwy nośnej powodując jej korozję.
Te obecne, chociaż też oryginały, to jakby trzecia liga.
Wierzę, że te pierwsze dożyją stu lat bez problemu.
A ja nie.
Cytat: StaryM w 02 Styczeń 2016, 15:40:00
Oba sprzęty są fajne, ale "kultowe" to mają tylko ceny.
Zgoda, nie mniej Accuphase to zawsze był synonim jakości i sporo kosztujący, stąd takie ceny za te wzmacniacze nawet używki. Patrząc na cenę tego Technicsa to widzę szukanie jelenia, którego da się złowić na sentyment z czasów młodości.
Matko jedyna, co to by musiał być za zdesperowany sentyment:)))
To tak, jak i ten sentyment do starych peerelowskich gramofonów. Każdy z nich oprócz Adama to crap, a ceny zabójcze. Zaś Adam to też żaden hi-end.
A co sądzisz o obecnej produkcji łódzkiej manufaktury Fonica.
Fonica F 601 i F 802.
Uczciwie? Nic poza tym, że drogie. Widziałem je tylko na zdjęciach i wizualnie to mi się raczej podobają.
Przygotowałem sobie ostatnio zestaw do kalibracji wkładek. Mam szablony, mam płytę testową i przygotowany specjalnie laptop z oprogramowaniem.
Zostałem zaproszony do znajomego sklepu. Skalibrowałem im Pro-Ject RPM 3, który okazał się bardzo średnim gramofonem według moich testów. Ale Kuzma z ceną 5 Pro-jectów okazał się beznadziejny i nie do skalibrowania. Tak mało precyzyjne ramię i kompletnie nieefektywny antyskating, że aż mnie zatkało.
A do tego testowałem niedawno pre gramofonowe za cenę 3 Pro-jectów. :)
Nie napiszę, jak je ocenię. Wystarczy posłuchać brumu.
Widziałem drapaki Foniki na ostatnim AS, niestety były nie podłączone. Wizualnie ok, ceny zdecydowanie za wysokie wg. mojej oceny.
Myśląc o drapaku dziś to coraz bardziej skłaniam się do jakiejś fajnej używki z lat minionych po profesjonalnym przeglądzie.
No to musisz być bardzo ostrożny.
Coś o tych kultowych sprzętach z PRL.
Jak dla mnie to właśnie jest prawda czasu. ;)
Tak to prawda z jakością w tamtych czasach było strasznie.
Gdzieś już u nas napisałem że samych magnetofonów M 2404 i M 2405, miałem w przeciągu roku kilka. Wszystkie wymieniano po 5 czy 6 naprawach w sklepie na nowe.
KOSZMAR.
Ja nie wiem czy oni nie byli podstawieni. Bo jakby to było naprawdę, to przecież nikt z nas - Polaków -nie byłby taki miły, kiedy przychodzi wymienić radio po raz czwarty, piąty...
:)
Cytat: Darion w 17 Styczeń 2016, 20:06:40Ja nie wiem czy oni nie byli podstawieni. Bo jakby to było naprawdę, to przecież nikt z nas - Polaków -nie byłby taki miły, kiedy przychodzi wymienić radio po raz czwarty, piąty...
Chyba że akurat trafił na telewizję z kamerą.