The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Nie doczekałem się żadnego argumentu ZA reformą edukacji Zalewskiej na AS, ani tutaj. W rodzinie mam kilka dramatycznych sytuacji związanych z podwójnym rocznikiem. W niektorych szkołach po prostu nie bedzie więcej miejsc. Można otwierać dodatkowe klasy w liceach, ale juz trochę trudniej w technikach, szczególnie specjalistycznych, z własnymi laboratoriami i warsztatami.
A przy okazji. Ktoś wierzy w akcję nauczycieli wysyłających maile o podkładanych bombach przed maturami?

No no nie ma argumentu ZA. Ta nibyreforma od początku miała tylko oblicze polityczne. Zmienić strukturę szkół, żeby zatrudnić na nowo dyrektorów, według zmienionych przepisów i żeby zmienić programy szkolne. NA nowo napisać historię. Prawdziwego Polaka trzeba hodować od przedszkola.
A man can never have enough turntables.

Trzeba "wykształcić", czy raczej ukształtować społeczeństwo matołów, bo takim się łatwiej rządzi, i temu też miała służyć DEforma oświaty, teraz tzw "okrągły stół", o którym od początku było wiadomo, że jest pełen kantów, bo przy nim tylko pisiory dyskutowały i ich poplecznicy- nabór kandydatów był ściśle kontrolowany. Jedno na pewno można powiedzieć o rezultatach- dobrze, to już było.

Swoją edukację zakończyłem już dawno. Jeśli chodzi o szkolnictwo państwowe, bo we własnym zakresie to w zasadzie leci cały czas.
Co dziwi wielu znajomych, ja po prostu lubię wiedzieć.

Podobno im wcześniej tym lepiej. Ok.
Ale po co posyłać do szkół sześciolatki, które potem w pierwszej klasie tak naprawdę przerabiały to co w przedszkolu miały w zerówce. W przedszkolach dziecko mogło za to pozostać nawet do późnych godzin popołudniowych co bardzo cieszyło pracujących rodziców - przedszkole to przechowalnia dzieciaków na ten czas.
Przedszkola były w miarę fajnie też porozmieszczane dzielnicami (za rączkę i spacerek dwie ulice dalej), a podstawówki już nie bardzo. To znaczy, kiedyś były też, ale po reformie gimnazjalnej stały się nimi, a te nielicznie ocalałe podstawówki nagle dla wielu "mocno się pooddalały" i teraz trzeba dalej, a najlepiej podwozić. Znowu kłopot.
Nie mogłem też pojąć tej "reformy" szkolnictwa w ogóle. Bo za moich czasów siedzieliśmy w pierwszej klasie jak trusie (linijka, kąt, ucho...) przez bite 45 minut słuchając co nauczycielka ma do powiedzenia. Teraz pół godziny lekcji. Na luzie. W tym czasie dzieci gadają o swoich sprawach, wychodzą kiedy chcą do ubikacji - wiadomo, bo muszą - a po pół godziny wstają i... na dywan z zabawkami - dosłownie - połowa klasy była (i pewnie nadal tak jest) przerobiona na (?) przedszkolny plac zabaw. Bo przecież malutkie dzieci. To dorosły do tej edukacji czy nie. A tu mówimy już o siedmiolatkach. ???

W rozmowach z nauczycielami gimnazjów mogłem znowu usłyszeć, że oni sami nie wiedzą czemu ma służyć ta trzecia klasa. Ni to podstawówka, ni szkoła średnia. W liceach narzekano na "pomigany" przez to wszystko program skomasowany teraz do trzech klas.
A najbardziej śmiać mi się chciało, gdy do gimnazjów wróciły podstawówki - pierwsze klasy. Przyszły też nowe wytyczne. Najlepiej jakby tak poprzedzielać  korytarze/szatnie/wszystko żeby malcy nie stykali się z resztą (I i II gimnazjum jak VII i VIII kiedyś) - bo... mogli by się pozarzynać??? To jakim cudem kiedyś wszyscy przeżywali?

A odnośnie strajku czytałem ostatnio...

"...
Jak będzie można wrócić do wychowawczej funkcji szkoły, kiedy już skończy się strajk nauczycielski?

Pochodzę z nauczycielskiej rodziny o ponadstuletniej już tradycji. Bardzo jestem z tego dumny. Mój dziadek był nauczycielem przez cały okres II RP; babcia zaczęła uczyć w szkole w roku 1923 i pracowała w tym zawodzie do roku 1973 (w okresie wojny prowadziła tajne nauczanie). Mama skończyła w 1952 roku prawo na UJ, ale nie chciała przyjąć nakazu pracy w prokuraturze i wybrała pracę w szkole podstawowej. Do dziś spotykam jej wdzięcznych uczniów. Siostra weszła do zawodu nauczycielskiego w roku 1976. Sam jestem tylko nauczycielem akademickim. Napisałem ,,tylko" nie przez udawaną skromność, ale dlatego, że na poziomie studiów wyższych zmniejsza się na pewno odpowiedzialność (i w związku z tym także zasługa), jaka związana jest z wychowawczym aspektem pracy nauczyciela. To jest odpowiedzialność za drugiego, serdeczna odpowiedzialność – kiedy jest się dobrym wychowawcą. I to jest odpowiedzialność wobec wspólnoty. Nie chodzi o wspólnotę klasową, ale o tę, jaką buduje współudział szkoły (obok rodziny i Kościoła) w najważniejszym nauczaniu: rozróżniania dobra i zła.

Nie wiem, czy moi dziadkowie, mama, siostra ujęliby to w taki sposób. Zrobiliby to może prościej, bo przez praktyczne działanie, żeby uczniom zawsze pomagać, nigdy nie szkodzić. Na pewno nie mogliby pojąć ani zaakceptować zastąpienia roli wychowawców przez rolę porywaczy, którzy biorą jako zakładników dzieci przez siebie wychowywane. Nie umieliby sobie wyobrazić – i mnie jest trudno to pojąć – jak nauczyciele, którzy prowadzą przez lata swoje dzieci (bo przecież tak mówią często i często tak traktują szkolną klasę jej wychowawcy), mogą im zagrozić: uniemożliwimy wam zdawanie egzaminu, od którego zależy wasza dalsza edukacja, nie dopuścimy do wystawienia wam świadectw. Zaszkodzimy wam, z pełną premedytacją – jeśli tylko rząd, który jest traktowany przez nasze władze związkowe jako polityczny wróg, nie da nam o 20 czy 30 proc. więcej pieniędzy, teraz, natychmiast. Jak po takim doświadczeniu, kiedy już skończy się strajk nauczycielski, będzie można wrócić do wychowawczej funkcji szkoły? Porywacze wrócą do swoich zakładników i powiedzą: no to bawimy się znowu w klasę? Ja udaję, że was uczę, i daję przykład, co w życiu się liczy – a wy, drogie dzieci, udajecie, że was to jeszcze obchodzi. A może lepiej przestać udawać?

Pomógł mi zrozumieć tę trudną sytuację kolega profesor z UJ, nauczyciel etyki. Kwietniowy strajk skomentował na swoim profilu na Facebooku w prostych słowach, bliskich bijącą z nich energią bolszewickim tezom kwietniowym z 1917 roku: ,,Uff! Nareszcie strajk przeciw PiS! Nie dajcie d!". Jednak nie ten kulturalny apel przedstawiciela akademickiej elity do nauczycielskiej braci, ale wcześniejsza, obszerniejsza wypowiedź etyka z UJ dla zaprzyjaźnionego z jego poglądami tygodnika ,,Polityka" wydaje się inspirująca. Inspirująca do zrozumienia nowej wizji wychowania. ,,Społeczeństwo jako powszechna jedność jest XIX-wieczną fikcją. Podobnie naród. Nigdy się nie udało zbudować prawdziwej wspólnoty ze wszystkich ludzi zamieszkujących jakieś terytorium albo mówiących tym samym językiem. [...] Mądra masa jest mniejszością, która będzie rządziła światem w sposób definiowany przez sieć. [...] Społeczeństwo postpolityczne staje się siłą polityczną o tyle, że jest gotowe bronić tego, co dla nas najważniejsze. A najważniejszy jest kokon naszych przyjemności". A więc nie będziemy tworzyć żadnej wspólnoty rozróżniania dobra i zła, ani nawet do niej dążyć. Dobre jest tylko to, co jest dla mnie przyjemne i wygodne. Kasa jest tu najprostszym kluczem. Kasa się liczy, dziecinko. Jak ją zdobędziesz, to awansujesz do ,,mądrej masy", która będzie rządzić i manipulować znacznie liczniejszą, ,,głupszą masą".

,,Polskę z niewoli nierządu i nieświadomości wyprowadzić" – tak 250 lat temu rozpoczynający u nas dzieło edukacyjnej reformy ,,Monitor" króla Stasia przedstawiał cel nowej edukacji. Miał on być zrealizowany przez ,,komunikacyję refleksyi rozumniejszych patriotów do mniej rozumnie konwersujących". Tamci edukatorzy jeszcze naiwnie, zdaniem dzisiejszego celebryty z tygodnika ,,Polityka", wierzyli, że jest jakaś wspólnota narodowa, polityczna, którą trzeba dźwigać do nowoczesnego patriotyzmu. Dzielili jednak jedno istotne założenie z zacytowanym etykiem: elita ,,rozumniejszych" ma komunikować ciemniakom swoje światłe przemyślenia, a hołota ma słuchać. Profesor etyki z UJ jako głos dzisiejszej elity ,,rozumniejszych" wyjaśnia nauczycielom (traktowanym oczywiście jako ,,hołota", którą trzeba wykorzystać w roli politycznego tarana): nie macie żadnych zobowiązań wobec wspólnoty, ani tej szkolnej, z dziećmi powierzonymi wam do nauki i wychowania, ani tym bardziej wobec wielopokoleniowej wspólnoty polskiej, która wyposażyła was w język, symbole, krajobraz kulturowy, możliwość kontaktu z szerszą, europejską wspólnotą kulturową. Liczy się tylko wasz kokon przyjemności. Dla was będzie malutki i głupiutki, bo do ,,mądrej masy" i tak nie doskoczycie, ale przynajmniej będziecie się pocieszać swoją nowoczesnością.

Edukacja jako droga do nowoczesności dochodzi do swojego końca..."


Andrzej Nowak, historyk, publicysta, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim.

#15 12 Maj 2019, 12:35:19 Ostatnia edycja: 12 Maj 2019, 12:37:58 by porlick
No niestety- z usmiechem na twarzy i w białych rękawiczkach strzał w pysk- wymierzony w przeciętnego nauczyciela. Ideologicznie, to typowy pisuaryzm, dyskredytujacy ludzi, ktorzy mają gdzieś politykę, tylko chcą w godnych warunkach pracować i uczyć dzieci, zamiast znosić ciezar deformy oświatowej.

Cytat: Darion w 12 Maj 2019, 12:00:23Andrzej Nowak, historyk, publicysta, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Zacznijmy od tego. Po to jest klucz do tej manipulacji. Andrzej Nowak jest znanym zwolennikiem "dobrej zmiany". Wszystko, co pisze jest kulturalną i na wysokim poziomie, ale manipulacją na rzecz PiS. Strajk nie był przeciw PiS, ale przeciw rządowi, który z jednej strony wmawia Polakom niewiarygodne sukcesy, z drugiej rozdaje bezproduktywnie miliardy jako kiełbasę wyborczą (ot choćby 13 emeryturę), a nie chce sensownych podwyżek dać nauczycielom.
Wychowawczą funkcję szkoły szlag trafił dość dawno temu, a zarobki nauczycieli były jednym z największych gwoździ do trumny. I niechże pan Nowak nie podpiera się anonimowym "profesorem etyki" bo jak na intelektualistę to dość prymitywne. Gdyby taki numer przedstawiał Adrian Duda, to bym nie komentował, bo to kretyn.

Cytat: Darion w 12 Maj 2019, 11:54:34Ale po co posyłać do szkół sześciolatki, które potem w pierwszej klasie tak naprawdę przerabiały to co w przedszkolu miały w zerówce.
Coś chyba ci się pomieszało. Albo spin doktorzy puścili wadliwy przekaz. Przerabianie - jak piszesz - tego samego miało miejsce, gdy nakazano dzieci z pierwszej klasy, cofnąć do zerówki lub pozostawić na drugi rok w tej samej klasie. Dzięki pani Zalewskiej.
Cytat: Darion w 12 Maj 2019, 11:54:34Przedszkola były w miarę fajnie też porozmieszczane dzielnicami (za rączkę i spacerek dwie ulice dalej), a podstawówki już nie bardzo.
To zależy od miasta, robienie z tego reguły słabe jest.
Cytat: Darion w 12 Maj 2019, 11:54:34Nie mogłem też pojąć tej "reformy" szkolnictwa w ogóle. Bo za moich czasów siedzieliśmy w pierwszej klasie jak trusie (linijka, kąt, ucho...) przez bite 45 minut słuchając co nauczycielka ma do powiedzenia. Teraz pół godziny lekcji. Na luzie.
Świat się zmienia. W XIX wieku to jeszcze pedel szkolny walił po dupie bykowcem za każde przewinienie. Szkoda, że nie wróciłeś do tamtych czasów. Ta reforma to właśnie ideologiczny ukłon w stronę wyznawców PiS. Jeden z nich mówił jakiś czas temu: "panie, kiedyś to było uczciwie. Osiem lat podstawówki, dwie zawodówki i do fabryki chłopak szedł zarabiać. Akurat jak miał szesnaście lat i mógł zacząć się dorabiać. A teraz? Gimnazja, uniwersytety, a po co komu to? Dlaczego nie ma zawodówek?"
To to pan prezes uszczęśliwił elektorat. Tylko jeszcze te fabryki prywatne trzeba znacjonalizować. Morawiecki obiecał stocznię w Szczecinie, minister rolnictwa reaktywację PGR. Będzie dobrze. Jak za komuny.
Cytat: Darion w 12 Maj 2019, 11:54:34W rozmowach z nauczycielami gimnazjów mogłem znowu usłyszeć, że oni sami nie wiedzą czemu ma służyć ta trzecia klasa. Ni to podstawówka, ni szkoła średnia. W liceach narzekano na "pomigany" przez to wszystko program skomasowany teraz do trzech klas.
Chyba jednak dawno nie rozmawiałeś z żadnym nauczycielem.  Od 2000 roku do dziś to było 18 lat dopracowywania systemu edukacji.

Cytat: Darion w 12 Maj 2019, 11:54:34Najlepiej jakby tak poprzedzielać  korytarze/szatnie/wszystko żeby malcy nie stykali się z resztą (I i II gimnazjum jak VII i VIII kiedyś) - bo... mogli by się pozarzynać??? To jakim cudem kiedyś wszyscy przeżywali?
A wiesz dlaczego? Bo stopniowo od lat ubezwłasnowalniano nauczycieli. Gdy na początku XXI wieku pojawiły się różne gadżety elektroniczne i uczniowie przynosili je do szkoły, często bawiąc się nimi na lekcji, to się zabawkę delikwentowi odbierało. Dziecko miało powiedzieć rodzicom, że muszą się po tę zabawkę sami zgłosić do szkoły. Zwykle powodowało to, że delikwent już zabawki do szkoły nie przynosił. Dwa lata temu znajomy nauczyciel (dużo młodszy ode mnie) opowiedział, że gdy zabrał uczniowi telefon, bo ten kompletnie nie reagował na upomnienia, to za dwie godziny przyjechali rodzice z awanturą i policją. A pomyśleć sobie, ze jeszcze w 2006, gdy mówiłem, iz w czasie lekcji telefony mają być wyłączone i schowane do plecaków, to dla uczniów to było oczywiste.
Dziś lepiej izolować młodszych od starszych, bo 20 nauczycieli nie upilnuje 300 uczniów, choćby stanęli na głowie.

A man can never have enough turntables.

Cytat: StaryM w 12 Maj 2019, 14:57:07Dziś lepiej izolować młodszych od starszych, bo 20 nauczycieli nie upilnuje 300 uczniów, choćby stanęli na głowie.
To brzmi dość pesymistycznie. Homo homini lupus?