AudioCafe

Podyskutujmy => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: Darion w 01 Wrzesień 2019, 12:01:41

Tytuł: IdźMyNaWyBoRy...!
Wiadomość wysłana przez: Darion w 01 Wrzesień 2019, 12:01:41
Nie ma idealnego systemu.
Nie ma nawet takiego wyobrażenia o nim, nie za bardzo wiadomo na czym miałoby to polegać.
No to mamy więc demokrację.
Jedni określają ją terrorem większości. W sumie racja.
Jest to jakby wybór mniejszego, ale zła. W demokracji rządy większości zadowalają większość. Mniej jest tych niezadowolonych. A gdyby rządzili "mniejszościowcy"? Więcej byłoby niezadowolonych. To mamy wszystko jasne. Demokracja i już.

I teraz takie pytanie.
Czy chcielibyśmy żeby rządziły nami osoby według własnego zapatrywanie jakże całkiem różnego od naszego? Żeby podobało się to tylko 1 procentowi obywateli a całą resztę przyprawiało o dreszcze?
Pewnie 99% z Was powie, że nie. Demokracja.
Stąd też i ordynacja wyborcza określa minimalny procent poparcia przez obywateli dla chętnych do rządzenia nami. Jeśli nie przekroczą oni w wyborach progu w wysokości 5 procent, to znaczy, że ludzie ich nie chcą. Ich poglądy i późniejsze ewentualne poczynania im nie odpowiadają i nie widzą w ten sposób dla nich miejsca w Parlamencie.

I teraz pytanie zasadnicze: o sens możliwości łączenia się przed wyborami w różne wspólne komitety/ugrupowania/związki byle tylko - dosłownie - obejść pięcioprocentowe obostrzenie i załapać się na mandat.
Wszak w ten sposób umożliwia się dostanie do Sejmu osobom, które w życiu by się tam samemu nie dostały. Z całkiem prozaicznej przyczyny - braku obywatelskiego poparcia! Najważniejszej zasady w demokratycznych wyborach.

"...Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic – zaśmiał się głośno.
To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby..."   
Tytuł: Odp: IdźMyNaWyBoRy...!
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 01 Wrzesień 2019, 17:54:51
W sumie niedługi tekst, a w nim sporo informacji dalekich od rzeczywistości. Dyktatura większości to jest to, co obecnie chciałby nam zafundować PiS. I jeśli się okaże, że faktycznie te większość osiągnie, to będziemy mieli dyktaturę większości. Na czym ona polega?
1. Skoro większość Polaków jest katolikami, to można ustanowić takie prawa, które katolicką większość będą wspierały, a wyznawców innych religii lub ateistów dyskryminowały. Jak? Na dziesiątki różnych sposobów. Na przykład łączenie uroczystości państwowych z religijnymi. W praktyce w większości szkół uroczystości rozpoczęcia roku powiązane będą z mszami. A ewentualny sprzeciw doczeka się komentarzy w rodzaju: "a dlaczego to komuś ma przeszkadzać? Co ateiście zaszkodzi, że będzie msza? Albo jakiemuś innowiercy? Muszą się liczyć z tym, ze to wola większości".
2. Osób nieheteronormatywnych zwykle jest w społeczeństwach około 2%. Demokracja polega na tym, ze mniejszościom przyznaje się prawa, a czasem nawet preferencje. Nie dlatego, żeby jak to twierdzi Kościół, promować wrogą ideologię, która dąży do zmiany płci i wprowadzenie obowiązku bycia homoseksualistą. To są bzdury. Dziś te osoby jeszcze walczą o swoje prawa. Ale właściciel państwa, już mediom prawicowym zapowiedział, że trzeba tego zabronić. Jak już osiągnie swój cel, to w ramach dyktatury większości zabroni.

Można tu podać wiele przykładów. Jak dyktatura większości będzie powoli zabierać wolność i demokrację.
W demokracji chodzi o to, by zadowoleni w miarę byli wszyscy. Nie żeby większość była zadowolona. Bo w demokracji raz wygrywają jedni, a raz drudzy. Czy jesteś pewny, ze chciałbyś, aby przeciwna wobec twoich oczekiwań opcja po wygranych wyborach zrobiła wszystko byś miał jak najgorzej, tylko dlatego, że się z nią nie zgadzasz? Demokracja ma na tym polegać, że ustanawia sprawiedliwe prawo nie tylko dla swoich.

Oczywiście dla partii rządzącej najkorzystniej będzie, gdy do wyborów wystartuje jak najwięcej partii, najlepiej małych i skłóconych ze sobą. Tak żeby w kampanii bardziej kłóciły się między sobą, a nie wskazywały na to co złego czynią obecnie rządzący. Wtedy PiS zgarnie największą premię za pierwsze miejsce, a byłaby to premia znacznie większa niż w roku 2015. Tymczasem - choć nie powstała jedna opozycyjna koalicja - powstało kilka koalicji. Jedna z nich jest skupiona wokół PO. Kwestia progu nie ma tu znaczenia, bo zdobędzie i tak ponad 8%. A przyszło ci do głowy, że tzw. Zjednoczona prawica to naprawdę koalicja, a nie startuje jako koalicja? A powinna.

Drugą koalicją jest Lewica. Media rządowe nawet nie miały nic przeciw temu do czasu, gdy okazało się, że ta lewica łącznie z KO może mieć więcej nawet głosów niż PiS. A nawet jeśli nie, to skutecznie może pokrzyżować partii Kaczyńskiego szyki zmuszając do przekupienia PSL-Kukiz. A to będzie zabawa jak kiedyś z Samoobrona.

Osobną sprawą jest porozumienie opozycji w wyborach do senatu. Oby doszło do skutku i oby się sprawdziło. Bo senat może być ostatnią linią obrony przed uczynieniem z Polski katolickiego talibanu.
Podsumowując, koalicje są dobre, bo oznaczają, że politycy muszą się nauczyć kompromisów, a to jest dla demokracji i wolności dobre. Wyborcy, którzy na te koalicje zagłosują, nie będą mieli wygórowanych oczekiwań, bo też wiedzą, że potrzebne są kompromisy. I oby zrozumiało to jak najwięcej ludzi w Polsce.
Tytuł: Odp: IdźMyNaWyBoRy...!
Wiadomość wysłana przez: Darion w 02 Wrzesień 2019, 21:16:05
Cytat: StaryM w 01 Wrzesień 2019, 17:54:51Podsumowując, koalicje są dobre, bo oznaczają, że politycy muszą się nauczyć kompromisów, a to jest dla demokracji i wolności dobre.

Oglądając skład ostatniej koalicji przed wyborami do Europarlamentu pomyślałem sobie, że niektórzy weszliby w sojusz nawet ze Stalinem. Gdyby tylko ten zechciał jeszcze żyć i pomóc w powrocie do rządów. I ten tekst Władysława Kosiniak-Kamysza o ruchu spółdzielczym - bezcenne. Ale cel został osiągnięty. Połowa składu koalicji dostała się nie mając na to najmniejszej szansy w pojedynkę, a Schetyna wysłał w świat przekaz, że pod jego przywództwem partia ma się nadal świetnie. Pokazał bowiem ludziom bardzo ładny wynik dwucyfrowy. W chwilę po wyborach koalicja już nie istniała. Moim zdaniem to robienie z wyborców idiotów. Nawet jakbym bardzo go lubił, to po prostu nie mogę.
To jak zdjęcie w photoshopie - nieprawdziwe.
Tytuł: Odp: IdźMyNaWyBoRy...!
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 02 Wrzesień 2019, 22:20:50
Cytat: Darion w 02 Wrzesień 2019, 21:16:05
Oglądając skład ostatniej koalicji przed wyborami do Europarlamentu pomyślałem sobie, że niektórzy weszliby w sojusz nawet ze Stalinem.
Kaczyński juz dawno wszedł. Ideologicznie.
Tytuł: Odp: IdźMyNaWyBoRy...!
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 03 Wrzesień 2019, 22:54:09
@Darion

To jest dla mnie chichot historii, że tacy ludzie mieli/mają tak duże poparcie, które pozwoliło się im dostać do Parlamentu Europejskiego:

Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Belka, Leszek Miller, Bogusław Liberadzki, a obok nich ramie w ramie np. Radosław "Strefa zdekomunizowana" Sikorski.

Najlepsze co Polskę może spotkać to jak kiedyś z mapy politycznej naszego kraju zniknie POPiS z ZSL sorry PSL i komuchy z SLD, ale to już chyba nie za naszego życia.
Tytuł: Odp: IdźMyNaWyBoRy...!
Wiadomość wysłana przez: Darion w 15 Lipiec 2020, 22:25:14
"Drodzy Państwo, nadal nie spłynęły wszystkie dane do Komisji, czekamy jeszcze na wyniki z kilku zagranicznych placówek..."

Wybory, wybory, i po wyborach...

   Czytając powyborcze artykuły kilkakrotnie przeczytałem o sensie głosowania osób na stałe i od wielu lat żyjących za granicą. Dwadzieścia, trzydzieści lat, nawet więcej... Już nie przyjeżdżają co roku do (coraz mniej licznej, tej najbliższej) rodziny, już zapominają niektóre słówka.

Wypowiadał się jeden z takich posiadaczy polskiego obywatelstwa. Mówił to co mówiło także wielu, mówił mniej więcej w ten sposób: Od kilkudziesięciu lat żyję już tutaj. Znam ten kraj, znam tych ludzi, tu pracuję i tu płacę podatki, i tutaj jestem zorientowany w tutejszych realiach państwa. Nic nie wiem jak się teraz żyje w Polsce, nic z tego co się dzieje nie oddziałuje na moje życie. Ja mam wybierać innym prezydenta? Mam meblować komuś pokój w którym ten ktoś będzie musiał potem mieszkać a ja nawet do niego nie zawitam na pięć minut - byłbym co najmniej bezczelny... Nie chodzę na żadne wybory. Nie wybieram komuś. Ten ktoś ma sam wybrać dla siebie.

Ja rozumiem. Każdy głos na wagę złota. Ale...
Turysta na wczasach, pracownik na kontrakcie, w delegacji... Ok. Ale...
Zgadzam się z tym panem w zupełności.