Nie ma się, co dziwić, że nie ma więcej wpisów, bo temat już został wyczerpany :)
.
Parę lat temu na Eurowizji podobną piosenkę (czyli taką mało popową o zróżnicowanej melodyce) zaśpiewał Rosjanin Peter Nalitch. Utwór nosił chyba tytuł Lost and forgotten.
Też miał brodę. Tylko nie występował jako Petra Kiełbasowna. I nie wygrał, a szkoda....
Złośliwi (za)uważają, że tym razem mamy szansę coś ugrać więcej wystawiając do konkursu Conchitę Szpak - ale ja mocno kibicuję Michałowi.
Co tu dużo mówić, ten chłopak jest fantastyczny:))
https://www.youtube.com/watch?v=ooLr_H1sTXU
Eurowizja to specyficzny konkurs. Ale dzisiaj się zmuszę i chyba zerknę jednym okiem. Dzisiaj zaprezentuje się nasz kraj(an).
I Szpak dofrunął do finału.
Myślę, że to i tak duży sukces - tylko "stał i spiewał".
Innym towarzyszyło często gęsto szoł, podczas pokazu którego rozlegały się okrzyki zachwyconej publiki. Na tego typu konkursie to jednak dodatkowe punkty...
Powinni zmienić nazwę na Festiwal pieśni propagandowej im. doktora Goebbelsa
Nie podobała mi się piosenka ukraińska; nic a nic. Stąd moje zdziwienie na wiadomość o jej wygranej. To chyba taka forma "wsparcia" dla tego kraju w związku z sytuacją w jakiej się znajduje obecnie. Zaraz po podświetleniu na niebiesko i żółto jakiegoś budynku...
Powinni też wypłacić odszkodowanie Rosji za wzgardzenie ich hitem. Co na to Merkel?
Kiedyś Eurowizja to było przede wszystkim muzyczne wydarzenie.
Obecnie o wygranej decyduje wzajemna sympatia pomiędzy poszczególnymi nacjami bądź aktualna polityka. Tu się już nie głosuje na przeboje a i o nie też trudno. Tę zastępują "balety" i inne takie. To mniej więcej tak jak i u nas - na festiwalu polskiej piosenki w Opolu słuchaliśmy już piosenek śpiewanych po angielsku (!).
Eurowizja już wkrótce.
Mam zamiar lepiej spożytkować ten czas i... niech wygra najlepszy. (zanoszenie się śmiechem)