The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

#150 03 Kwiecień 2017, 21:26:08 Ostatnia edycja: 03 Kwiecień 2017, 21:32:51 by Darion
No tak...

Mieszkaniec Permu Władymir Łuzgin (lat 38) na swoim blogu zamieścił informację, że II wojna nie zaczęła się dla ZSRR od obrony przed napaścią Niemiec w 1941 tylko 17 września 1939, kiedy to miłujący pokój radzieccy komuniści napadli na Polskę.

Na podstawie artykułu 354 kodeksu karnego FR został osądzony i skazany na grzywnę w wysokości 200 000 rubli. Przywołany świadek oskarżenia - dziekan wydziału historii tamtejszego uniwersytetu - potwierdził, że umieścił on w blogu "...fałszywe świadectwa na temat udziału ZSRR w II wojnie światowej..."
Dodatkowo sąd sprawdził (!) ocenę ze szkoły z przedmiotu "dzieje ojczyste" w postaci "dobry". To znaczyło, że oskarżony dobrze znał historię i w sposób celowy kłamał pisząc o napaści ZSRR na Polskę.

Odwołano się do Sądu Najwyższego FR, a tam z kolei przedstawiono na obronę skazanego treść podręcznika do historii sprzed 20 lat, kiedy nauki tenże skazany pobierał. Tam można było przeczytać o "...zlikwidowaniu Polski jako bękarta traktatu wersalskiego przez Wehrmacht i przy pomocy Armii Czerwonej..."

Następnie w uzasadnieniu sąd stwierdził, że liczy się "...wyłącznie prawda historyczna..." i karę podtrzymał.

#151 03 Kwiecień 2017, 22:31:34 Ostatnia edycja: 03 Kwiecień 2017, 22:36:02 by StaryM
Uczciwe byłoby dodanie, że cytowane są fragmenty ze strony gosc.pl (Internetowe wydanie katolickiego "Gościa Niedzielnego"). Źródła należy podawać, bo ktoś może mieć słuszne pretensje (np. autor artykułu).
Gdybym to ja cytował, to dodałbym, że tak naprawdę autorowi najmniej chodziło o jakiegoś tam Władymira. A raczej o to, że jego zdaniem sądy nie powinny mieć praw do decydowania w takich sprawach, jak ta i kilka innych. O jakich innych wspomina autor? O wyroku w sprawie książki o Wałęsie. Autor pisze na wspomnianej już stronie:
Przypomnę choćby wyrok wydany 7 lat temu przez sąd w Krakowie, uznający za nieprawdziwą informację wpisaną do książki Pawła Zyzaka na temat Lecha Wałęsy: o zarejestrowaniu bohatera tej książki jako TW ,,Bolek" między 29 XII 1970 a 19 VI 1976. Sąd nakazał usunięcie z książki tej informacji. Dziś żaden poważny historyk prawdziwości owej informacji nie kwestionuje.
Ostatnie zdanie jest jednak tylko pobożnym życzeniem pana Andrzeja Nowaka, bowiem Cenckiewicz i Zyzak to "naukowcy" na posługi PiS i nie należy ich mylić z historykami.
Autor dalej pisze jeszcze o czymś...
Całkowicie odmienny przypadek przypomniał niedawno goszczący na naszych ekranach film ,,Kłamstwo" (Denial). Przedstawia on dzieje pięcioletniego procesu przed sądem brytyjskim, w którym amerykańska badaczka Holocaustu Deborah Lipstadt obroniła się przed Davidem Irvingiem, negującym fakt Holocaustu, a oskarżającym ją o zniesławienie.
Generalnie autorowi raczej chodzi o to, że sądy nie powinny być instancją w sprawach historii. I choć jest to facet kompletnie nie z mojej bajki, to oczywiście jego teza ma pewne logiczne uzasadnienie. Bo w sumie "za historię"  skazany został rosyjski mechanik w putinowskiej  Rosji, ale także wspomniany już Irving w demokratycznej Austrii. Polska ustawa (pisowska nawiasem mówiąc) o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego wprowadziła niezłe zamieszanie, okazało się, że ulica Lipowa nie ma racji bytu, bo niejaki Lipow to był komunista rosyjski. I dał się na to nabrać IPN. Teraz pod lupę pójdą ulice: Dworcowa, Kolejowa, Topolowa i wiele innych. Bo debili nie brakuje.
Z drugiej jednak strony, gdy pomyślimy, że mógłby się pojawić jakiś szalony antysemita w rodzaju Forda, który mając ogromne pieniądze zechciałby wydać je na propagowanie nazizmu, to może jednak lepiej, ze taki zakaz istnieje.
BTW wspomniany na początku Władymir faktycznie dopuścił się zafałszowania historii. Chyba był z lekka niedouczony i w swoim wpisie przekonywał, że Sowiecka Rosja wraz z Hitlerem napadła Polskę 1 września 1939 roku. A to jednak nie jest prawda, bo Rosja przyłączyła się do rozbioru Polski 17 września. I taki błąd kosztował faceta koło 12 tysięcy PLN. ;)
Odsyłam do oryginału, zawsze oryginał lepszy niż gra w głuchy telefon. ;) http://kommersant.ru/doc/3026212

PS. Czy ta historia ma coś wspólnego z resztą wątku? Bo tak jakoś mi nie pasi...
A man can never have enough turntables.

Nie do końca jest w tekście jednoznacznie ukazane, że pisał o 1 września także w stosunku do ZSRR.
Tylko, że 1 września zaatakowały Polskę nazistowskie Niemcy a od wschodniej strony weszła armia radziecka. Ciekawe, ze dostał tak wysoką grzywnę przy których ostatni uczestnicy protestów przeciw korupcji władz w Rosji otrzymali je wręcz w wymiarze symbolicznym. I to wszytko w przypadku, kiedy FR ze wszystkich sił i wszędzie daje innym do zrozumienia, że ona z byłym ZSRR nie ma nic wspólnego. Dzisiejsza Rosja jako państwo, Rosjanie jako naród - to wszystko istnieje dopiero od... 1991 roku.

Отвечая, он пояснил, что в школе изучал историю и на уроках узнал, что 1 сентября 1939 года фашистская Германия напала на Польшу, а в восточную часть Польши вошли советские войска.
Przypuszczam, że chodzi ci o ten fragment. Ale to jest tylko linia jego obrony w sądzie.

I druga sprawa. Rosja i Związek Radziecki to jedno. Związek Radziecki to była Rosja i podbite przez nią terytoria. Twierdzenie, że Rosja istnieje od 1991 roku, to jeden z najbardziej krótkowzrocznych błędów polskiej tzw. prawicy.
Warto zdać sobie sprawę, że lata rządów Putina to przywracanie pamięci o wielkości ZSRR. Nie jest prawdą, że Rosja dzisiejsza się od ZSRR odcina. Tak był w chwili likwidacji ZSRR i podczas rządów Jelcyna, gdy krótko istniała idea nowego początku w historii Rosji. Jednak Rosjanie bardzo kochają swoje legendy o wielkości. Nie dało się dać im dobrobytu, ale zawsze można dać złudzenie mocarstwowości...
A man can never have enough turntables.

Tak, pamiętam to. Wypowiedzi te były emitowane w naszej telewizji w wiadomościach i innych programach informacyjnych.
Rosja zabezpieczała się w ten sposób przed ewentualnymi roszczeniami. Odżegnywali się absolutnie od wszystkiego co tylko wiązało się z dawnym ZSRR. Z naszej strony już zaczęto głośno podnosić kwestię odszkodowania finansowego dla rodzin pomordowanych oficerów w Katyniu.  Każdy kolejny złożony wniosek rosyjskie sądy z marszu oddalały  - Rosji to nie dotyczy...

Pamiętam też jak u nas żyła wtedy plotka, że teraz po rozpadzie ZSRR, po szykowaniu się poszczególnych republik do bycia niepodległymi państwami - Królewiec (i ziemie stanowiące obecnie Obwód Kaliningradzki) przypadną Polsce.

8)

Na zdjęciu jest symbolicznie wszystko, co Polakom się z Rosją kojarzy. Są tam piękne kobiety. Jest nieuzasadniona - naszym zdaniem - duma z historii (to ten dwugłowy orzeł). No i ten dwugłowy kurczak - symbol dziwactwa, które widzimy tam przede wszystkim...
A man can never have enough turntables.

W całej Szwecji jest już 55 takich stref "No-Go".
Jeśli państwo nie chce (bo nie wierzę, że nie ma sił i środków) by się tą kwestią zająć, to za lat dwadzieścia dojdzie do ogólnoeuropejskiej wojny "kulturalnej". Ale już nie na słowa.
Jak to mówią, z małej iskry duży pożar. A iskrzy już nie tylko w Szwecji.

http://niezalezna.pl/97142-zbyt-niebezpiecznie-dowozic-tam-poczte-wladze-traca-kontrole-nad-imigranckimi-dzielnicami



Sorry, niezależna to oznacza tylko, że niezależna od rozumu. To są newsy z dupy wzięte.
A man can never have enough turntables.

No niekoniecznie. W internecie można dziś znaleźć mnóstwo informacji, filmów z tego co się dzieje tam gdzie pojawiają się ludzie wywodzący się z kręgu kultury islamskiej. To jest problem, już bardzo duży i wiele wskazuje na to, że czeka nas wszystkich w przyszłości sporo newsów takich jak np. ostatnio ciężarówka w Sztokholmie czy bomby przy autokarze piłkarzy Borussii.
Nie znam się, to się wypowiem.

Samochody i inne pojazdy ,,zamieniły się w śmiercionośną broń" i powinny zostać usunięte z miast, żeby zapobiec w przyszłości takim atakom, jak w Sztokholmie, pisze dziennikarka gazety ,,Aftonbladet" Eva Franchell.
Pomysł zredukowania liczby samochodów w szwedzkich miastach został poparty w zeszłym miesiącu przez minister ochrony środowiska, która przekonywała, że korzystanie z samochodu wiąże się z problematyką równouprawnienia płci, a także kwestią ograniczenia emisji dwutlenku węgla przez Szwecję.

,,Za kierownicą samochodów siedzą najczęściej mężczyźni, tak więc, dając dużo przestrzeni samochodom, dajemy dużo przestrzeni mężczyznom – kosztem kobiet", wyjaśniła Karolina Skog.