Kawa jest zaraz po wodzie najczęściej pijanym przez ludzkość napojem.
Ponoć na całym świecie w ciągu jednego roku wypija się jej aż 400 miliardów filiżanek. Najwięcej w Europie piją ją Skandynawowie - przeciętny Fin (w przeliczeniu na ziarna) to 12 kilogramów, potem Szwed z 11. Statystyczny Polak tyle samo co Anglik, Grek czy Hiszpan - około 2,5 kilograma. Wychodzi średnio na naszego obywatela jedna filiżanka dziennie.
W pracy nie piję. Mamy mieloną i rozpuszczalną do dyspozycji, ale odkąd zakupiłem jakiś czas temu ekspres ciśnieniowy, który sam mieli kawę przed jej przyrządzeniem - nic innego mi już nie smakuje.
No, "kryzysowo" może w ostateczności być jeszcze tradycyjna, z fusami.
Przetestowałem wiele ziaren kaw. Nie jestem jakimś tam wytrawnym kawoszem, nie gonię za jakimiś egzotycznymi gatunkami "spod ogona" :) , ale potrafię zauważyć różnicę pomiędzy nimi - niektóre potrafią gębę wykrzywić.
Na bezrybiu i rak ryba. Jeśli jednak mogę, to wybieram wyłącznie filiżanki ceramiczne (absolutnie nie szklane, przeźroczyste, itp) - najlepiej całe białe; a już koniecznie z białym wnętrzem. Z takich kawa najlepiej mi smakuje. Serio. Sam się temu dziwię, ale zauważam wtedy różnicę...
A wypijam jej tak +/- do czterech (130 ml) filiżanek dziennie.
A jak tam u Was... ?
Chcąc delektować się kawą piję kawę z tzw. włoskiego ekspresu. Najlepiej ze świeżo zmielonych ziaren, choć nie zawsze tak jest. Kawa jest bardzo mocna, czarna i gorzka, więc miesza się ją z mlekiem najlepiej spienionym. Wówczas ciężki i ostry smak gorzkiej kawy przeplata się z aksamitnym smakiem mleka.
Czasem piję też kawę po angielsku, a więc zaparzaną w takim naczyniu , które najlepiej najpierw wyparzyć, potem sypie kawę i zalewa wodą. Po kilku minutach filtruje się napój przez drobną siateczkę, która jest na stałe częścią pokrywki. Taka kawa bardziej przypomina naszą "po turecku", nie jest tak mocna i też należy ją pić z lekko spienionym mlekiem.
Cukier do kawy jest zabroniony.
Filiżanki powinny być gorące, najlepiej dziś w naszych warunkach je wyparzyć. ;)
Kawa dla mnie nie istnieje, niestety ale kofeina to mój wróg i bardzo mi nie służy.
Używam mało cukru. Nie słodzę w ogóle herbaty. Ale kawa stanowi dosłownie mały wyjątek. Bo do kawy akurat dodaję 1 płaską łyżeczkę (taka miniaturowa, chyba mniej niż połowa zwykłej łyżeczki) - nazywam to "rozświetlaniem" smaku kawy. Ale muszę uważać, bo troszkę więcej ziarenek i już wyczuwam słodycz, która wysuwając się za bardzo do przodu dominuje nad smakiem kawy dosłownie mi go psując...
A tak zwana bezkofeinowa?
Cytat: Bertrand w 10 Maj 2016, 22:35:03kofeina to mój wróg
Hm, herbaty też nie pij. Pełno tam kofeiny. ;)
Pozostają jeszcze kawy "mleczne" - cappuccino lub latte macchiato - bardziej lajtowe. Nawet niektórzy nie nazywają ich kawami tylko napojami kawowymi :)
Jakaś kawa musi być.
Cytat: Darion w 10 Grudzień 2017, 14:06:45Nawet niektórzy nie nazywają ich kawami tylko napojami kawowymi :)
W zasadzie racja...
Ja najbardziej lubię kawę w stylu hiszpańskiego "caffe con leche". To mocna kawa prawie jak espresso, ale z mlekiem. Latte w sieciówkach (sorry Starbucks) smakuje jak woda po myciu naczyń, więc unikam. Czasem robię sobie sam, jak mi się chce, ale rzadko mi się chce...
@StaryM
Tzw. "normalnej" herbaty prawie w ogóle nie piję tylko ziołowe i owocowe, cukru w czystej postaci też nie używam, jeśli już to tylko jako efekt fermentacji ;) Co do samej kawy niestety ale po niej źle się czuję choć uwielbiam zapach mielonej kawy ;)
Tak, zapach mielonej kawy jest naprawdę niesamowity!
Zawsze słyszało się, że kawa szkodzi. Wszystko szkodzi jeśli nie zachowamy umiaru.
Zawarta w kawie kofeina na ten przykład działa stymulująco na układ nerwowy człowieka. Wręcz pomaga nam zwiększyć ilość neuroprzekaźników w mózgu poprawiając koncentrację i pamięć (krótkotrwałą). Systematyczne picie kawy przyczynia się także do opóźniania pojawienia się syndromów chorób neurodegeneracyjnych jak choroba Parkinsona czy Alzheimera.
Już picie tylko dwóch filiżanek kawy dziennie to znaczne zmniejszenie ryzyka wystąpienia udaru mózgu. Pijący kawę mniej też wpadają w stany depresyjne.
To nie wszystko!
Przeprowadzone w Szwecji uniwersyteckie badania na kobietach (średnia lat to 29) dowiodły, że te panie, które nie zostały obarczone genem CYP1A2*1F, i które oczywiście piły systematycznie (3 i więcej filiżanek dziennie) kawy – zaobserwowano nieznaczny ale jednak wzrost wielkości piersi.
Nie wiadomo jak to działa, ale działa! I to wystarczy.
https://www.nhs.uk/news/food-and-diet/breasts-genes-and-coffee/
Cytat: Darion w 02 Styczeń 2018, 21:38:50Wszystko szkodzi jeśli nie zachowamy umiaru.
I to jest sedno sprawy. ;)