Zamawiając w salonie nowy samochód możemy usłyszeć pytanie czy jako jedną z opcji dodatkowych - przygotowujemy przecież auto pod siebie - nie życzymy sobie aby opon wielosezonowych.
W oplu jest to dopłata do samochodu (Astra K) i wynosi ona 1200 złotych.
Dopłata zawsze stanowiła pewną różnicę względem tego co już mamy w cenie wyjściowej. Skoro na samochodzie są opony klasy premium (Continental w tym konkretnym przypadku) to ta dopłata jakby trochę przesadzona skoro taka dopłata do alu to już tylko 1000 (w sprzedaży detalicznej ten komplet jest oferowany za 2560zł) - ale to tak na marginesie.
Zastanawiam się czy to ma sens?
Zawsze marudzę jak przychodzi wymiana opon na zimowe (i odwrotnie). Mam wrażenie, że nic nie robię tylko przekładam opony. Jakby od ostatniej tej czynności minęło ledwo dwa tygodnie.
Już? Znowu?
Jakoś nie lubię tego chociaż mam całe koła.
Współczesne samochody posiadają czujniki monitorujące ciśnienie w kołach. Nie są tanie. Komplecik "zimowek" oprócz felg wzbogacamy o czujniki czyli jakieś tysiąc złotówek. Można przyoszczędzić i zmieniać same opony lecz producenci straszą, że można w ten sposób uszkodzić zamontowane czujniki. Nie należy ich też demontować! Grozi tym samym (na czujniku strzeże tego odpowiedni napis).
Opony wielosezonowe to spokój przez cały czas.
Tyle, że w naszym klimacie mamy jakby nie patrząc prawdziwe zimy. Nie takie wyłącznie z mokrą nawierzchnią i temperaturami w okolicach +2 stopnie. Jak sypnie zdrowo śniegiem to czasem tylko łopata pomoże. I zimówki.
A wielosezonowe?
Przysłowie mówi, że jak coś jest do wszystkiego...
Warto, nie warto.
?
Zdecydowanie zimowe i letnie. Wymieniam dwa razy do roku, zostawiam u pana wulkanizatora na przechowanie za jakąś tam sumkę. Czujników ciśnienia w kołach nie mam. Ale jeżdżę już tyle lat i to również zimą, że doceniam zalety zimowych opon.
Też tak myślę.
Zostaję przy dwóch kompletach. Zimy potrafią u nas nieźle dać w kość. A mam miejsce w garażu, gdzie sobie spokojnie leżakują nic nie przeszkadzając. To nie kombinuję.
Oglądałem test wielosezonówek w porównaniu do opon letnich (test w lecie) i zimowych (w zimie na śniegu). Zdziwiłem się jak wysoko zawędrowały w tym sprawdzianie. Niejednokrotnie wyprzedzając jedne i drugie. Były to jednak wszystko opony (z tych letnich i zimowych) klasy popularnej i coś tam średniej. Te z I ligi nie dały sobie odebrać czołowych lokat. A muszę dodać, że te kilka modeli 4S to też same lepsze marki.