AudioCafe

Podyskutujmy => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: Darion w 17 Wrzesień 2016, 21:23:47

Tytuł: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Darion w 17 Wrzesień 2016, 21:23:47
Mija kolejna rocznica zaatakowania nas przez kraj miłujący pokój. Komuniści zawsze walczyli o pokój na świecie. Im bardziej o niego zabiegali tym większy był stos trupów.
17 września 1939 roku w nocie do polskiego ambasadora Sowieci stwierdzili, że państwo polskie zbankrutowało, Niemcy zajęli wszystkie ważne ośrodki przemysłowe i zdobyli stolicę. To wszystko z marszu "upoważniło" ZSRR do zajęcia połowy naszego kraju. Mieli zacząć wprawdzie razem z III Rzeszą, ale pamiętali jeszcze 1920 i czekali na przebieg zmagań. No i byli jeszcze Anglicy i Francuzi...

To wszystko skłania nas do refleksji i w końcu konkluzji: możemy liczyć wyłącznie na siebie.
A raczej na naszą armię.

Rosja nadal jest politycznie niestabilnym państwem. Mentalnie nadal tkwią też w wiekach wcześniejszych więc ewentualny konflikt z nimi wcale do SF nie należy. I to ich pragnienie: od Władywostoku po plaże Portugalii.

Co wtedy?

Na NATO za bardzo to nie możemy liczyć. Nawet w USA nie wierzą, że w razie czego armie europejskie zbiorą się i podejmą wspólne zdecydowane działania. Jedni może by i chcieli ale wpierw musi się zebrać jakaś Rada. Potem coś uzgodnić. Jedni uznają, że to wewnętrzna sprawa zaatakowanego państwa, drudzy przyjdą z pomocą na wypadek wojny ale nie "zwykłego granicznego nieporozumienia" pomiędzy sąsiadami... Jeszcze inni uznają, że wystarczy podświetlić budynek swojego parlamentu na biało i czerwono. Klops.
Kiedy w Kosowie trwała rzeź to taka jedna europejska Rada nie potrafiła w tej sprawie przez dwa lata się w ogóle zebrać! A jeszcze trzeba przecież było coś uzgodnić. Dlatego Amerykanie sami podjęli odpowiednie kroki.
Czyli znowu to samo. Możemy tylko liczyć na siebie. Na naszą armię.
Mielibyśmy szansę obronić się sami?

Rosjanie mają dużo wojska i sprzętu ale to olbrzymie terytorium, które muszą ochraniać. Wprawdzie z Chinami mają podpisane różne umowy o współpracy i dobrym sąsiedztwie, ale tak naprawdę trwa między nimi od 1960 roku cicha wojna. To nie są przyjaciele Rosjan. To pewne, ze w przyszłości upomną się o odebrane im tereny. A takich skonfliktowanych z Rosją narodów jest więcej.

Ze względu na powyższe Rosjanie mogą rzucić przeciw Polsce maksymalnie 35 procent całego wojska. To nadal dużo.
Marynarka się nie liczy. My nie mamy swojej więc co będą robić; a i na morzu bitew się już też nie prowadzi.
Pozostają wojska lądowe i lotnictwo. Te Rosja stale modernizuje. Ale skala zaniedbań i zacofanie techniczne jest też tam równie olbrzymie co ich terytorium. Tak więc te kilka nowych maszyn, które otrzymują poszczególne jednostki nadal znacząco ich zdolności bojowych nie podnoszą. Te nadal pozostają głównie na papierze.

Jeszcze bardziej krytyczni w swoich analizach są dwaj rosyjscy specjaliści wojskowi: Konstantin Makijenko i Rusłan Puchow, szefowie moskiewskiego Centrum Analiz Strategicznych i Technologii.
To oni, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" stwierdzili niedawno, że "dzisiejsze siły zbrojne Rosji nie byłyby w stanie prowadzić konwencjonalnej wojny nie tylko z przeciwnikiem tak potężnym, jak USA czy NATO, ale nawet z Turcją czy Polską".
Generałowie z czasów ZSRR zapewne przewracają się w grobach. Na początku lat 80. XX w., w szczytowym okresie zimnej wojny, armia radziecka zmiotłaby konwencjonalne siły Sojuszu Północnoatlantyckiego z powierzchni ziemi. Zapewne większość z 40 tys. czołgów z czerwoną gwiazdą zapłonęłaby na polach bitew środkowej i zachodniej Europy, ale kilka tysięcy pojazdów i tak dotarło by do kanału La Manche.
To przede wszystkim ta perspektywa, a nie arsenał jądrowy - który zawsze ustępował zachodniemu - czyniła z ZSRR supermocarstwo. Dziś zatem, jak chcą tego specjaliści, role poszczególnych komponentów rosyjskich sił zbrojnych się odwróciły - świat liczy się z Rosją z obawy przed jej głowicami, a nie z powodu wciąż licznej, konwencjonalnej armii. A że użyć rakiet nie jest tak łatwo, nasz sąsiad spadł do kategorii regionalnego mocarstwa.

Gdy w 2014 roku kurek z petrodolarami został mocno przykręcony, władze w Moskwie chwaliły się, liczącymi blisko 600 mld dol., rezerwami walutowymi. Dziś jednej trzeciej tych środków już nie ma, a końca kryzysu nadal nie widać. Trudno zresztą oczekiwać jakichś poważnych efektów, w sytuacji, gdy te gigantyczne pieniądze wpompowano w nieefektywną i przestarzałą gospodarkę.
Dla zwykłych Rosjan, przywykłych do życia w permanentnym kryzysie, światowa recesja nie jest zapewne wielkim problemem. Jednak dla ich wojska oznacza nie lada kłopot, bo w jej efekcie może zabraknąć funduszy na ambitne programy modernizacyjne. W tym roku, na potrzeby własnej armii, rosyjski przemysł wyprodukuje zaledwie po 50 samolotów i śmigłowców - tak przynajmniej wynika z zapowiedzi wiceszefa MON, gen. Władimira Popowkina. W Polsce takie dostawy okrzyknięto by kolejnymi "kontraktami stulecia", ale w Rosji nie wystarczy to nawet na zastępowanie wycofywanych ze służby maszyn.
Zresztą, wiele wskazuje na to, że ów przemysł znajduje się u kresu efektywności. Starzeją się, od dawna niewymieniane, urządzenia do produkcji broni, lat przybywa zatrudnionym w tym sektorze pracownikom, których - z powodu mizernych wynagrodzeń rosyjskiej budżetówki - nie bardzo ma kto zastępować. O skutkach takiego stanu rzeczy przekonała się niedawno Algieria, która zwróciła Rosji 28 samolotów MiG-29. Bo choć fabrycznie nowe, okazały się siedliskiem wszelkiej maści usterek. Jak później donosiła branżowa prasa, MiG-i zasiliły... rosyjskie siły powietrzne.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że za złą kondycję rosyjskiej armii odpowiada wyłącznie ostania recesja. Ona pogłębia tylko problem, który jest wynikiem kilkunastu lat zaniedbań. Weźmy kolejny przykład: "Niemal jedna trzecia wszystkich myśliwców bombardujących armii rosyjskiej jest niesprawna" - alarmował pół roku temu moskiewski dziennik "Kommiersant". Najwięcej problemów przysparzały MiGi-29, co oficjalnie przyznał resort obrony Rosji, informując, iż dwieście tego typu maszyn - z niemal trzystu, którymi dysponuje lotnictwo wojskowe - "nie tylko nie jest w stanie wykonywać zadań bojowych, lecz nawet wystartować z ziemi". Powód? Kłopoty z... korozją.
W nielepszym stanie są również Su-27 - kolejna duma rosyjskiej armii. Cytowani już Makijenko i Puchow tak mówią, w rozmowie z dziennikarzem "GW", o rozlokowanym w obwodzie kaliningradzkim, gwardyjskim (więc elitarnym), pułku myśliwskim im. Pokryszkina: "Tam mamy 40 Su-27, 40 pilotów. Latać mogą tylko dwie maszyny". I zaraz dodają: "W innych miejscach jest podobnie."...

Dziś większość sprzętu rosyjskiej armii pochodzi z lat 70. i 80., a w jednostkach drugorzutowych - nawet z lat 60. XX w. O ile nie ma to większego znaczenia w przypadku broni ręcznej, o tyle przy bardziej skomplikowanych systemach uzbrojenia - ogromne. Dla przykładu, znakomita w czasach ZSRR obrona przeciwlotnicza, dziś nie zapewnia Rosji należytej ochrony. Raczej nikt o zdrowych zmysłach nie zaatakowałby z powietrza Moskwy czy Petersburga, ale mniej zuchwałe napady, na inne obiekty, mogłyby nowoczesnym siłom powietrznym ujść na sucho.

Nie musimy mieć lotniskowców czy miliona żołnierzy. Chociaż silniejszy lew jednak nie zaatakuje geparda.  Musimy mieć jednak własną armię, nie umowy. 200 000 armia jest realna. Gdy do tego dodamy nowoczesne uzbrojenie i staniemy się takim gepardem, lew może sobie pomruczeć. Tylko.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 18 Wrzesień 2016, 00:46:32
Cytat: Darion w 17 Wrzesień 2016, 21:23:47Nie musimy mieć lotniskowców czy miliona żołnierzy. Chociaż silniejszy lew jednak nie zaatakuje geparda.  Musimy mieć jednak własną armię, nie umowy. 200 000 armia jest realna. Gdy do tego dodamy nowoczesne uzbrojenie i staniemy się takim gepardem, lew może sobie pomruczeć. Tylko.
Bardzo rozbudowana analiza. Z jednym błędem na końcu. Zakładasz, że ewentualna wojna ma jakieś podstawy logiczne. Inaczej mówiąc, że ktoś  będzie myślał, czy Polaków można napaść, czy nie. Czy są dobrze uzbrojeni, czy nie i czy dadzą odpór, czy nie.
Sowieci atakując Polskę w 1919 roku nie kierowali się żadną logiką. A gdyby się kierowali, to mogli przewidywać, że kraje zachodnie dostarczą broń i amunicję. Że Polacy, którzy właśnie odzyskali niepodległość walczyć będą o każdy kamień. Po drugie, że mają kilka innych antyrewolucyjnych frontów i zwyczajnie nie dadzą rady. Ale przyświecała im nierealna idea rozniesienia komunizmu na cały świat.
Czy Rosja zdecyduje się na wojnę? I czy polska armia może ich odstraszać lub powstrzymać? Gdy będzie miała 200 tysięcy ludzi? Nie stać nas na podniesienie wydatków wojskowych do 4% PKB. Obecnie wydajemy 2% i to pozwala na utrzymanie stutysięcznej armii, bo taką mamy, wbrew temu co rożni debile usiłują twierdzić. Dzisiejsze pole walki jest zupełnie inne niż w czasie WW2. Polska jest dużo mniejszym terytorialnie krajem, ma o połowę mniej lasów niż przed wojną. Jednostki Obrony Terytorialnej to dobry przepis na walkę z demonstracjami antyrządowymi, ale nie do obrony kraju. To nie jest przepis na partyzantkę, ale na rzeź.
Prawdą jest to, że Rosja ma sprzęt przestarzały, choć ma go bardzo bardzo dużo. Jednak nie zaatakuje bronią konwencjonalną. Jeśli już dojdzie do głosu wojenne szaleństwo, to użyją broni atomowej, bo tylko w ten sposób mogą uzyskać przewagę.
(http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/2015/04/nuclear.jpg)
Rok temu pisałem, jak to może wyglądać w Słupsku, gdzie nieopodal ma powstać owa antyrakietowa tarcza, która będzie jednym z pierwszych celów ataku.
Przy maksymalnej dozie szczęścia pożyję wówczas najwyżej 10 godzin ;)
http://belfer.one.pl/2015/04/13/tarcza/

Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Darion w 18 Wrzesień 2016, 11:54:31
Czy Rosja w ewentualnym konflikcie wobec nas użyłaby w ogóle broni jądrowej? Czy spotkałoby się to ze zdecydowanym odzewem i w adekwatnym stopniu ze strony NATO/USA także jej użyciem?

Owszem, Putin straszy świat atomem. To drugie takie państwo po Korei Północnej. Ale to raczej świadczy o słabości tych państw.
Jak kopniak w rozmowie, kiedy brakuje argumentacji słownej, jak wywrócenie stolika przy którym toczą się rozmowy.

Nie sądzę aby Rosja, śniąca o podporządkowaniu sobie Europy aż po atlantyckie plaże, skaziłaby je mając potem we władaniu ziemie jałowe jak krajobraz marsjański. Po co? Właśnie wtedy, kiedy Zachód zaczął współpracować z Rosją, lokować tam swój kapitał, udostępniać technologię; właśnie wtedy Rosja zaczęła podnosić się z kolan. Rosja na pewno użyje atomu, ale dopiero wtedy jak obce wojsko stanie pod murami Kremla. To już byłby ewidentny akt rozpaczy: Jak nie my to nikt.

Rosja ufna w swoją siłę wojsk konwencjonalnych na pewno po nie sięgnie. I dlatego powinniśmy rozwijać naszą armię. Nie zakładać od razu użycia pocisków jądrowych i w związku z tym rozpuścić całe wojsko do domów. Powinniśmy też sami mieć na swoim terenie broń atomową chociażby na zasadach jakich mają ją Niemcy. Broń jest własnością Amerykanów, jest ulokowana w bazach amerykańskich ale w przypadku napaści na Niemcy oni mogą jej użyć do swojej obrony.
Owszem, Rosjanie nie zapowiedzą swojego ataku, nie są głupi. Ale rakieta też potrzebuje czasu na dotarcie nad cel. To czas aby nasze stacje lokacyjne rozpoznały atak i przeprowadzono kontruderzenie.
Taki jasny przekaz trzeba wysłać naszym sąsiadom. Taki język ludy Wschodu, do których też można śmiało zaliczyć i Rosjan, doskonale pojmują. Nie kop, bo sam dostaniesz kopa.

Gdyby Rosja chciałaby zaatakować Polskę wpierw przeprowadzi "doświadczenie" i zajmie kraje nadbałtyckie. Będzie czekać na reakcję Zachodu. Jak czekali w 1939 do 17 września.

ps: przeprowadzoną ankietę wśród niemieckiej opinii publicznej. Na pytanie, jak powinien zachować się Berlin, gdyby Estonia weszła w stan wojny z Rosją. 70% wypowiadających się chciałaby, żeby nastawienie kraju wobec konfliktu było neutralne.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 18 Wrzesień 2016, 17:07:07
Cytat: Darion w 18 Wrzesień 2016, 11:54:31Owszem, Putin straszy świat atomem. To drugie takie państwo po Korei Północnej.
Nie straszy. Nie musi. Putinowi zależy na postrzeganiu jego państwa jako stabilnego mocarstwa. Nigdy nie używał straszaka atomowego.
Cytat: Darion w 18 Wrzesień 2016, 11:54:31Nie sądzę aby Rosja, śniąca o podporządkowaniu sobie Europy aż po atlantyckie plaże, skaziłaby je mając potem we władaniu ziemie jałowe jak krajobraz marsjański.
Jeśli sytuacja w Rosji pogorszy się na tyle, że wojna stanie się "ucieczką do przodu", wtedy takie myślenie nie ma kompletnie żadnego sensu. Wojna będzie miała być totalna i zmienić porządek świata na inny. Nieważne, ze to będzie świat gruzów.
Cytat: Darion w 18 Wrzesień 2016, 11:54:31Rosja ufna w swoją siłę wojsk konwencjonalnych na pewno po nie sięgnie.
Czytasz po rosyjsku? To warto sięgnąć do źródeł. Rosja doskonale wie, że ma przestarzałą i niekonkurencyjną broń konwencjonalną.
Cytat: Darion w 18 Wrzesień 2016, 11:54:31Powinniśmy też sami mieć na swoim terenie broń atomową chociażby na zasadach jakich mają ją Niemcy.
Jasne. Byłoby to otwarte złamanie konwencji podpisanej w 1997 roku, mówiącej o tym, że ani NATO ani Rosja (wraz z krajami WNP) nie będą zmieniać lokacji broni atomowej w tym wprowadzać jej do Europy środkowej. Inny punkt tego porozumienia mówi, że w Europie Środkowej nie będzie stałych baz krajów zachodnich. Oczywiście można jednostronnie zrywać  podpisane konwencje, ale dziś to jest mniej prawdopodobne niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego? Popatrz sobie na fotkę Macierewicza odznaczającego medalem 26 letniego pomocnika aptekarskiego. Powinno ci to dać do myślenia.
Powiem tak. Polska przestaje się liczyć w NATO i w polityce międzynarodowej. Oczywiscie w Polsce my wiemy, że sraczka smoleńska to jeden z naczelnych sposobów utrzymania wysokiego stopnia zaangażowania twardego elektoratu PiS i utrzymanie wiary w szczególną wręcz religijnie zbawczą  historyczną rolę prezesa. Ale zachód tego nie rozumie i nie zrozumie. Dla nich władzę objęli wariaci, którzy gotowi są wplątać świat w wojnę.
Cytat: Darion w 18 Wrzesień 2016, 11:54:31Owszem, Rosjanie nie zapowiedzą swojego ataku, nie są głupi. Ale rakieta też potrzebuje czasu na dotarcie nad cel. To czas aby nasze stacje lokacyjne rozpoznały atak i przeprowadzono kontruderzenie.
Tarcza antyrakietowa bronić ma tereny USA przed atakiem rakietowym, a nie tereny polskie.
Cytat: Darion w 18 Wrzesień 2016, 11:54:31Gdyby Rosja chciałaby zaatakować Polskę wpierw przeprowadzi "doświadczenie" i zajmie kraje nadbałtyckie. Będzie czekać na reakcję Zachodu. Jak czekali w 1939 do 17 września.
Niekoniecznie. Jest kilka innych scenariuszy. Ale raczej nie należy o nich mówić publicznie.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Darion w 23 Luty 2017, 11:08:42
Ze strony Rosyjskiej Federacji co rusz przychodzą informacje o zakupie nowego sprzętu dla wojska, formowaniu nowych jednostek, itd, itd... Większość pewnie skończy się na planach, bo na tyle, to mało które państwo może sobie pozwolić. Oczywiście Rosja jest w tej "lepszej" sytuacji, że własnych obywateli ma w nosie. Jaguary, mercedesy i bentleye to tylko w Moskwie i Petersburgu. Sto kilometrów w bok i mamy drewniane chaty z łuszczącą się farbą pamiętającą jeszcze przydział z lat siedemdziesiątych. W lodówce zaś spirytus i słonina stanowią podstawę wyżywienia. I kartoszki. Nie mniej gospodarka też raczej nie powala i to jest jakaś dla nas pociecha. Ich czołgi dopiero jakieś trzy lata temu dostały możliwość "patrzenia" w nocy - pozwolił na to zakup bardzo dobrej jakości francuskich noktowizorów.
Tak sobie rozmyślam, bo skoro Lenin nadal żywy i nie ma przyzwolenia na pochowanie mumii, to widać i duch też pozostał...
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: piramidon w 23 Luty 2017, 16:25:28
Na dodatek Amerykanie chcą silnej Rosji w swojej (nieuchronnej) konfrontacji z Chinami.
Tak! Problemem jest zbyt słaba Rosja, a i zbyt silne gospodarczo Niemcy też Amerykanom spędzają sen z powiek.
Bo za dobrze im poszło w Chinach...Jak tu ograniczać rolę Chin i nie stracić (okupowanego) sojusznika.


Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Mack w 23 Luty 2017, 17:52:25
Cytat: Darion w 23 Luty 2017, 11:08:42
Jaguary, mercedesy i bentleye to tylko w Moskwie i Petersburgu. Sto kilometrów w bok i mamy drewniane chaty z łuszczącą się farbą pamiętającą jeszcze przydział z lat siedemdziesiątych. W lodówce zaś spirytus i słonina stanowią podstawę wyżywienia. I kartoszki. Nie mniej gospodarka też raczej nie powala
Byłeś w Rosji ? Kiedy, gdzie i jak długo ? Ilu znasz Rosjan osobiście , ile wódki razem wypiliście i jak głośno  śpiewaliście w drodze do domu ... ?

Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Darion w 23 Luty 2017, 21:10:23
Nie znam Miszy, który mieszka gdzieś na Dalekim Wschodzie. Z którym można wypić morze samogonu i iść potem przysłowiowe konie kraść. Nie znam jego jak też i wielu jemu podobnych fajnych i prostych ludzi w tym pięknym kraju. Ja nie znam Miszy, Misza nie zna mnie. Prawdopodobnie nie zna też nikogo z moskiewskich władz, bo do szczęścia mu nijak to potrzebne - pewnie jak wielu myśli, że panuje kolejny car.
Inna sprawa to polityka zagraniczna FR. Albo ćwiczenia, gdzie nie atakuje się "niebieskich" tylko konkretnie Warszawę. Oj, coś mi mówi, że z tymi obywatelami już bym nie pośpiewał po całonocnej braci (?) Słowianów rozmowie.  ;)
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 23 Luty 2017, 23:47:47
Odpowiedzi nigdy nie są proste.
Coś niecoś wiem o Rosji i Rosjanach, bo jestem jeszcze ze starego pokolenia. Uczyłem się rosyjskiego, czytałem rosyjską literaturę miałem do czynienia z Rosjanami, choćby w wojsku. Zapewne jakaś kolejna ustawa pisowska każe mnie wyrżnąć jak te drzewa, bo korzeniami to ja w PRLu siedzę. ;)
Kocham Rosję i boję się jej jednocześnie. Kocham, bo oni mają tę słowiańską duszę, która u nas tak tylko na pół gwizdka się odzywa i to po sporej ilości wódy wypitej. Z drugiej strony jestem jednak człowiekiem zachodu i standardy to bliższe mi są te z Danii, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Ale jest coś znacznie gorszego niż ta typowa słowiańska łajzowatość. Tej zresztą mamy i u nas pod dostatkiem,  szczególnie na wschód od Wisły.
W starej anegdotce zapytano mużyka Wanię, co by on zrobił, gdyby został carem? Wania prawie zemdlał na tak bezbożną wręcz supozycję, ale jak już ochłonął, to powiedział: a stanąłbym tu na rozstajach i każdego przechodzącego waliłbym w mordę.
Tak właśnie postrzegało się władzę w Rosji, tę carską kiedyś, i tę komunistyczną później. Władza jest od tego, aby waliła w mordę. Kiedyś w wojsku miałem do czynienia z rosyjskim sierżantem (celowo nie używam słowa radzieckim, bo to jednak Rosja byłą). Przy mnie przyszedł jakiś oficer zjebał go jak bura sukę, ot tak bo władza. Bo mógł. No to pożałowaliśmy go biedaka, a on po chwili złapał jakiegoś szeregowca i go w ryj, ot tak, żeby się odegrać. Bo dla szeregowca to on był władza. I to absolutna.
Scheda tysiąca lat zamordyzmu jest tam ogromnie silna, a czasy komunistyczne pozostawiły jeszcze jedno straszne piętno.
http://belfer.one.pl/2010/04/07/smierc-w-rosji/ - Sugeruję przeczytać w uzupełnieniu.
Z drugiej jednak strony Rosja się zmienia. Nie ma już takiej bariery, jak kiedyś. Sami Rosjanie się zmieniają. Córka moja rok w Rosji spędziła i to nie jest ten sam kraj, co kiedyś. Oczywiście demokracji nie ma. Władza to jest władza. Władza u nas dziś ma bardzo rosyjskie zachowania, więc jak poobserwujemy Antoniego, to zrozumiemy i Rosję bardziej. ;)
Jeśli ktoś jest zainteresowany Rosją widzianą z perspektywy osoby, której akcent nie podpowiada czasem Rosjanom, że to cudzoziemka, to warto też przeczytać jej wspomnienia. Ale to już nie jest krótki felietonik, więc czytania sporo:
http://paulina.one.pl/
Czy Rosja napadnie na Polskę? Tak, jeśli będzie widziała w tym swoją korzyść. Obecnie jednak znacznie większą korzyścią dla Rosji jest bezład w Polsce, cyrk wokół katastrofy w Smoleńsku i wygłupy naszych polityków na forum międzynarodowym.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 24 Luty 2017, 00:06:30
Jak StaryM opisał wyżej, rozmawiając o Rosji czy Rosjanach można się miotać ze skrajności w skrajność. Ludzie bywają tam niesamowici ale też widać jest tam coraz więcej skrajności, o której wspomnialem.
Rozmawiając kiedyś na jakimś spotkaniu z pisarzem Hugo-Baderem zapytałem go o to czy Putin manipuluje wyborami prezydenckimi w Rosji? Odpowiedź mnie zaskoczyła - nie musi ;) Rosjanom wystarczy mówić o tym, że są mocarstwem, wielką Rosją i to wystarczy, a Putin potrafi to. Żyją przeszłością, jaką to mieli armie, ile to mieli czołgów itp. Natomiast  bardzo gardzą Gorbaczowem, którego obwiniają za rozpad wielkiego i wspaniałego ;) Związku Radzieckiego i mają do nas trochę żalu za 1989 rok ;) Ale ponoć nie wywołujemy pośród zwykłych Rosjan jakichś negatywnych emocji. W świecie polityki to wygląda oczywiście inaczej.
Czy Rosja może sobie pozwolić by napaść na Polskę? Teoretycznie tak. W praktyce zaangażowanie ich w ostry konflikt na Ukrainie i w Polsce może zachwiać bardzo mocno tym mocarstwem. Jest to kolos na glinianych nogach z sypiącą się i zaniedbaną gospodarką. Niby np. z Chinami Putin się dogaduje ale jest to miłość z rozsądku i raczej na kruchych podstawach. Skośnoocy mocno sobie ostrzą zęby na azjatycką cześć Rosji, w której to zdobywają coraz więcej wpływów gospodarczych przy biernej postawie towarzysza Putina i jego administracji, która chyba nie ma pomysłu co z tym fantem zrobić.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Darion w 24 Luty 2017, 10:44:07
Czyli jak myślę na jakiś czas spokój będzie. I dobrze.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 24 Luty 2017, 12:26:30
Bertrand masz sporo racji. Polacy nie wywołują negatywnych odczuć, a nawet wręcz przeciwnie. My dla nich jesteśmy trochę tym zachodem, który oni chcą naśladować. Nie mogą zrozumieć jednak, że Polacy starszego pokolenia nie mają zwykle pozytywnych odczuć. Mówią: "no jak to, przecież my was wyzwoliliśmy!"
No i właśnie ta chęć bycia mocarstwem. Ciekawe. Rozmawiałem gdzieś ze 20 lat temu z Ukraińcem, który z jednej strony cieszył się, że jest dziś państwo ukraińskie, ale z drugiej strony miał jakiś żal za tymi czasami wielkiej potęgi ZSRR. Niezłe im ten ZSRR nabełtał we łbach. Z kolei z wojska pamiętam dyskusję (1981), gdy rosyjski żołnierz był na 100% przekonany, że u nich byłoby lepiej jak w Ameryce, gdyby nie to, ze oni wciąż muszą pomagać biednym krajom i zacofanym takim jak Polska.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Mack w 24 Luty 2017, 12:32:50
Rosja była potęgą na długo zanim wymyślono komunizm  8)
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 24 Luty 2017, 14:29:00
StaryM

"no jak to, przecież my was wyzwoliliśmy!"

Przecież "dali nam wolność" po 1945 roku.

"że u nich byłoby lepiej jak w Ameryce, gdyby nie to, ze oni wciąż muszą pomagać biednym krajom i zacofanym takim jak Polska."

O to to, ten przesąd jest u nich bardzo mocno zakorzeniony.
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: WOY w 24 Luty 2017, 21:40:10
Dobre z tym radzieckim żołnierzem ;D
Przypomniał mi się dowcip z okresu lat '70.
Pamiętacie co to było RWPG ?
Otóż w ramach kooperacji RWPG, wytwarzaliśmy w PRL gliniane kurpiowskie kogutki, które w ramach współpracy wysyłaliśmy do CSRS. Z kolei CSRS za kogutki przysyłali nam 3 miesięczne świnki, które tuczyliśmy w PRL do wagi 300 kg i wysyłaliśmy do NRD.
NRD zgodnie z założeniami RWPG za 300 kg świnki wysyłali nam 5 miesięczne byczki które tuczyliśmy do wagi 800 kg i wysyłaliśmy je do ZSRR w zamian za glinę na kurpiowskie kogutki. :D
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 24 Luty 2017, 23:23:27
Tak to jest. Sami Rosjanie mają powiedzonko и смешно и страшно (i śmiesznie i strasznie).
Tytuł: Odp: 17 września.
Wiadomość wysłana przez: Mack w 25 Luty 2017, 00:03:08
A ja słyszałem w Rosji, że 'prawdziwy Polak po drugiej flaszce zaczyna śpiewać po rosyjsku'  8)