Takie zupełnie luźne spostrzeżenia jak było i jak jest.
Kiedyś trzeba było sobie samemu zamruczeć lub jak ktoś umiał zagwizdać.
Później chyba coś zbiorowo rzępolili na czym się dało.
Kolejnym chyba wcieleniem słuchania muzyki, było już oddawanie się w ręce prawdziwych artystów z pięknymi instrumentami.
Stać na to było tylko zamożnych tego świata.
Zapewne słuchało się występów jako całości bo nie było możliwości kliknąć dalej, no można było w razie czego gwizdać.
Powstał zatem zapis dźwięku i się zaczęło.
Zapis i sprzęty do jego odtwarzania były co rusz doskonalsze. Instrumenty i wokalizy osiągnęły szczyt możliwości.
Rozpoczął się wyścig ku perfekcji.
Jestem nad wyraz szczęśliwy że mogłem uczestniczyć w tym ostatnim opisanym etapie.
Gdzie słucha się co ma do przekazania i artysta i zdolny inżynier.
Obecnie jest dla mnie za szybko i byle jako, tylko kiik i klik, dalej i dalej z byle czego byle gdzie i byle jak.
Za bardzo zdewaluowało się pojęcie jakości i przestałem to rozumieć dlaczego.
.
Byłem ostatnio zaproszony w odwiedziny do znajomego z którym kiedyś często wymienialiśmy poglądy o otaczającym nas audio.
Mieszkanie było po remoncie. Piękne gładzie, panele, gustowne ale minimalistyczne umeblowanie.
Zdziwiło mnie natomiast miejsce ulokowania systemu stereo i kina domowego. Mając do dyspozycji salon ok. 22 m. (może więcej) sprzęty ustawione zostały w ok. 10 m. pokoiku.
Powiem szerze że mnie zamurowało. Wielki tv na ścianie, komoda wypełniona sprzętem audio-video, gołe panele podłogowe, gołe ściany i fotel do odsłuchu.
Spytałem czy to tak docelowo czy przejściowo. Bo klocki audio zacne, kolumny również, głośniki efektowe kina w gustownych uchwytach z podtynkowym okablowaniem i te ..... 10 m. 😳
A obok piękny, prawie pusty salon z tak minimalistycznym wystrojem że echo przeszkadzało nawet podczas mówienia.
Powstrzymałem się od komentarzy bo stan zadowolenia mieszkańców był pełen euforii i szkoda mi było psuć miły nastrój rozmowy.
Jedynym sprzętem robiącym dobrą robotę był barek, z kilkunastoma rodzajami 7, 12, 18 letniej whisky.
I po powrocie do domu tak sobie myślę. O co chodzi ?
Bywałem już kiedyś u niego i wszystko było jak u większości melomanów. Lubi przecież muzykę, zbiera jak ja płyty, ma dobry gust..... a tu takie coś.
.
Żona. Tylko i AŻ tyle.
Cytat: porlick w 01 Kwiecień 2025, 21:21:28Żona. Tylko i AŻ tyle.
Kiedyś obserwowałem parę wybierającą kino domowe. Tacy w średnim wieku, a więc uściślę, koło czterdziestki. A zatem już nie musieli się liczyć z groszem, wybrali jeden z droższych amplitunerów. Za to, gdy doszło do wyboru głośników, to mało nie parsknąłem śmiechem. Pani stanowczo protestowała przeciw dużej liczbie głośników (przypomnę: kino domowe). A w końcu pokazała takie małe popierdułki, głośniczki komputerowe, że ona chce takie. Bo schowa się je na półce za ozdobami i nie będą szpecić pokoju.
Nie znam tego małżeństwa na tyle aby wskazać kto tam nosi przysłowiowe spodnie.
Ale będąc u nich trzy czy cztery lata temu, jeszcze przed tym remontem, sprzęt stał w tym dużym salonie i grało to fantastycznie.
Salon był nawet zmyślnie urządzony bo sprzęt audio był w takiej bardzo eleganckiej zamykanej komodzie i widoczne były tylko kolumny. Wszystko pod kolor.
Bardzo mi się taka forma podobała ale ta komoda była z Austrii i kosztowała chyba kupę kasy.
Powiem szczerze że pozazdrościłem mu tego wyglądu i gustu. Nie to co u mnie. Te graty aż przytłaczają.
Znalazłem idealny film do tego tematu.
Obejrzyjcie uważnie. Audiofilia ma przynajmniej 65 lat. ;D
A tak przy okazji...
Zwróciliście uwagę na papierosy? Paliło się wszędzie. Muzycy w studio, perkusista z petem w zębie. gitarzysta nabijający papierosa na końcówkę wystającej struny, pianista, realizator dźwięku... Gdy zaczynałem pracować w 1979 to nagminnie paliło się w pokojach nauczycielskich. Sam paliłem, więc mi to nie przeszkadzało. Ale z perspektywy czasu, to współczuję niepalącym. Wcześniej, gdy odwiedzałem rodzicielkę swą w biurze to było identycznie. Chyba z 5 osób w pokoju i siekierę można było powiesić. Ojciec, wykładowca akademicki miał swój gabinet, więc nikt mu nie palił (sam był niepalący).
A teraz przechodzę do muzyki i audio. Ostatni sprzęt, który pamiętam, że czyściłem z nalotu nikotynowego to był wzmacniacz Diory WS304. W środku nie doczyściłem do końca, bo w zasadzie trzeba by mu kąpiel w IPA zrobić. Wcześniej w podobnym stanie był wzmacniacz Pioneera. Najgorzej z gramofonami, bo w nich trzeba wyczyścić wszystko bardzo dokładnie, a nikotynowy osad z niektórych elementów bardzo trudno usunąć. Spotkałem się też z oblepionymi płytami. Makabra.
Też paliłam... 10 lat. Ochyda 🤢
Pamiętam jak pożyczyłem od kolegi gramofon żeby sobie przegrać Santanę ,,Festival,, (wówczas już byłem wolny od nałogu), jak ten gramofon śmierdział !!! Umyłem mu pokrywę ale to niewiele pomogło.
Mnie natomiast z filmiku który zaprezentowałeś, spodobał się facet z tym gramofonem na wózku i pomyślałem że postęp spowodował że teraz też tak chodzimy, tyle tylko że z telefonem i słuchawkami 😁
Wracając jednak do tematu.
Pamiętam przygodę z moim pierwszym samodzielnym mieszkaniem. Ale po kolei.
Mieszkając jako kawaler z rodzicami, miałem swój niewielki pokój. Wypełniały go jednoosobowy tapczanik, biurko, regał z książkami i przeróżne plakaty z zespołami, samochodami.
Na podłodze jakaś marna wykładzina dywanowa zdobyta w Dywilanie.
Sprzęt z którego w tamtym czasie byłem bardzo dumny, to dzielony tuner ze wzmacniaczem Meluzyna wraz z głośnikami. Do tego dochodził magnetofon szpulowy M 2405 S.
Grało to super i koledzy którzy mnie odwiedzali, zawsze kiwali głowami w geście aprobaty.
Był to początek lat osiemdziesiątych.
Kilka lat później dostałem swoje pierwsze klucze do własnego mieszkania.
A tam salon 27 m. Postanowiliśmy ze świeżo poślubioną że salon duży, kolumny z Meluzyny małe i trzeba coś temu zaradzić.
Niestety wadą mieszkania było to że było kompletnie puste. Goła podłoga, wersalka, astół i krzesła.
A dawny dźwięk gdzieś prysnął bezpowrotnie na długie lata.
Cytat: WOY w 01 Maj 2025, 12:14:11Mnie natomiast z filmiku który zaprezentowałeś, spodobał się facet z tym gramofonem na wózku i pomyślałem że postęp spowodował że teraz też tak chodzimy, tyle tylko że z telefonem i słuchawkami 😁
Coś w tym jest. Tyl;ko on dla zarobku, a my za darmo. ;D