Dość powszechnie mówi się dziś o renesansie słuchawek na kablu. Nic dziwnego. Najbardziej modne słuchawki z logo Apple lub Samsunga kosztują koszmarne pieniądze, a z powodu miniaturyzacji i wbudowanych małych bateryjek są właściwie nienaprawialne. Posłużą - powiedzmy - trzy lata i do odpadów elektronicznych. Jednak czasem potrzebne są słuchawki bez kabla. I okazuje się, że za kilkanaście złotych można dostać nie najgorsze, choć oczywiście chińskie i niemarkowe. Firma NTEC z Gliwic zaprojektowała słuchawki i ozywiście zleciła ich wykonanie w Chinach. Więcej na stronie QOLTEC (https://www.qoltec.pl/produkt/qoltec-bezprzewodowe-sluchawki-bt-50-mikrofon-czarne).
qoltec-3.jpg
Słuchawki mają instrukcję po angielsku i po polsku, kabelek do ładowania, i dwie zapasowe pary gumek. Wszystko to w dość porządnym pudełku. Instrukcja jest jasna i prosta. Jak włączyć i wyłączyć, jak zrobić głośniej i ciszej, jak odebrać rozmowę telefoniczną (jest wbudowany mikrofon). Szkoda, że gniazdo ładowania to micro usb, zamiast coraz bardziej powszechnego usb typu C.
qoltec-2.jpg
Słuchawki mają 32 Ohm rezystancji (a więc dzisiejszy standard). Czułość około 97 dB +/- 3dB, nie jest to bardzo dużo, ale starczy. Organoleptycznie na własnych uszach sprawdziłem test 1kHz od 0dB do -90. Ustawiając głośność tak, żeby nie ogłuchnąć, uzyskałem dynamikę słyszalną dla mnie około 80dB. Jak na sprzęt za kilkanaście złotych nieźle. Słuchawki mają pasmo od 20 Hz do 22 kHz - teoretycznie. W praktyce moim zdaniem odtwarzanie zaczyna się od 31,5 Hz - tak mi wyszło w moim własnym teście. Mając porównanie z KOSS KPH 40, które potrafią odtworzyć nawet 16Hz, mogę uznać ten wynik za prawdziwy. Górnego pasma nie jestem w stanie sprawdzić, bo moje uszy kiepsko już słyszą powyżej 10 kHz, zaś mikrofon pomiarowy podłączony do komputera rejestruje dźwięki do 16 kHz. Ale te 16 kHz te słuchawki mają.
Dodatkowo słuchawki mają małe magnesy, które pozwalają je połączyć, gdy nie tkwią w uszach.
qoltec-1.jpg
Cała elektronika mieści się w pudełeczku na zdjęciu powyżej. Bateria o pojemności 90mAh ładuje się około 2 godziny, pozwala na 6 godzin grania i 150 godzin czuwania (tego nie sprawdzałem). Tego to nie sprawdzałem. Włączenie i wyłączenie słuchawek sygnalizowane jest komunikatem głosowym po angielsku, tak samo połączenie przez Bluetooth 5.0.
Oceniając dźwięk mogę stwierdzić, że jest nieźle. Pasmo jest zrównoważone w całym zakresie, bas jest niezły, ale nie dominujący. Porównując z rozmaitymi tanimi słuchawkami, które leżały sobie w szufladzie, stwierdzam, że te są niezłe. Do tego żeby słuchać muzyki z telefonu w sam raz. Dodatkowo można przez nie rozmawiać i nie dotykać aparatu. Z tym, że ja nienawidzę mieć czegoś w uszach, ale ja to trochę pod tym względem jestem dziwny. Zamierzam elektronikę tych słuchawek wykorzystać do podłączania swoich słuchawek KOSS. Ale to już inny temat...
Też nie lubię słuchawek wetkniętych i odcinających od świata. Polecam Baseus Eli Sport 1. Nie włażą w ucho ale dobrze przylegają dzięki wyprofilowanej powierzchni co zapewnia zaskakująco dobry bas. Mają też uchwyt na małżowinę uszną i nie spadają łatwo. Po zakupie kilku różnych podobnych słuchawek te się sprawdziły i zostają na dłużej.
Zapomniałem wcześniej napisać... więc uzupełniam.
Pisałem w innym wątku o słuchawkach Koss kph40, które kiedyś nabyłem podczas amazonowych promocji w cenie poniżej 200 zł, a które nadal mają ceny od 250 do 300 złotych pomimo upływu czasu. Na dodatek firma Koss wymyśliła sobie kombinację, którą nazwała "Utility" i tak dodatkowa przejściówka z wtykiem do iPhone (chyba to się lightning nazywa) oraz taka z końcówką usb-c kosztuje ponad dwie stówy. Choć porządna przejściówka z mini jacka na usb-c kosztowała mnie w Kauflandzie ledwo 11 złotych. Jest jeszcze dodatkowy kabelek na bluetooth z wbudowaną bateryjką i mikrofonem. A to kosztuje jeszcze więcej.
Ponieważ czasem wygodnie bywa posłuchać czegoś, korzystając z bluetooth, więc wspomniane w tym wątku słuchawki wykorzystałem do zrobienia takiej przejściówki. A zatem kosztowało mnie to chwilę lutowania i jakieś 30 zł, a nie 250. ;)
bt-koss.jpg
Czyli moduł BT od Koss'a podpięty do pchełek ? Jak oceniasz porównanie brzmienia tych dwóch zestawów po BT ?
Cytat: Filwoj w 12 Lipiec 2026, 12:29:05Czyli moduł BT od Koss'a podpięty do pchełek ? Jak oceniasz porównanie brzmienia tych dwóch zestawów po BT ?
Raczej odwrotnie. Moduł BT 5.0 od tanich słuchawek podpięty do słuchawek Koss. Jest nieźle. Testowałem nieco, ale z racji wieku nie jestem już w stanie oceniać częstotliwości powyżej 10kHz. Natomiast zauważyłem, że najniższe rejestry przez BT wychodzą nieco gorzej. KPH40 mają pasmo od 16Hz, choć tak realnie to raczej 20Hz. W trakcie testów wyszło, że bas realnie jest słyszalny od około 30Hz przez BT. Jeśli chodzi o pozostałe wrażenia to są nadal dobre. Te słuchawki naprawdę nie bez powodu są przedmiotem zachwytów rozmaitych recenzentów na YT.
Mam Kossy z BT ale bez możliwości podpięcia kablem więc nie mogę porównać bezpośrednio. Ale basów mi nie brakuje, jest dobrze a wygoda niezaprzeczalna.
Miałem kiedyś lekkie, przewodowe Koss, nawet podobne do pokazanych. Niby było w miarę ok, ale nieco droższe AKG (wykonaniem troszkę podobne do Porta Pro) "rozniosły je" pod praktycznie każdym względem.
Należy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze Koss ma ogromną ilość różnych modeli słuchawek. Niektóre są bardzo byle jakie. Choć czasem wyglądają podobnie do tych droższych. KPH40, o których parę razy pisałem to jest zupełnie inna bajka niż nawet Porta Pro.
koss-kph7.jpg
Po drugie, słuchawki to kwestia jeszcze bardziej subiektywna niż nawet wkładki gramofonowe. Ja to w ogóle nie przepadam za słuchawkami, rzadko korzystam, ale jeśli to chcę coś sensownego za rozsądne pieniądze. Nigdy w życiu nie wydałbym kilku tysięcy na słuchawki. Z tych w sensownych cenach sprawdzałem wiele. JBL, Sennheiser, AKG, i sporo innych i mniej znanych marek. Niektóre z nich grały świetnie, ale miały pewne subiektywne wady. Były za ciężkie, za mocno przylegały do głowy, zaczynały mnie po krótkim czasie drażnić, za bardzo izolowały itp., itd. Córka kupiła świetne słuchawki Sony i jest z nich bardzo zadowolona, ja zaś po kwadransie chciałbym je zrzucić z głowy i podeptać. Kolega jest zakochany wręcz w słuchawkach Sennheiser, inny zaś bardzo chwali najnowszy model AirPodsów... i tak dalej.