Trafiła do mnie Tosca 303 - amplituner ze schyłkowych czasów PRL.
diody.jpg
Pomyślałem sobie, że tę dumną jedynkę w trójkącie, znak jakości, to chyba dla szydery tam umieścili. Kanał lewy buczał, a w prawym coś strzelało. Moje próby ogarnięcia tematu się nie udały, bo ja to kiepski amator jestem tylko. Pomógł fachowiec, czyli mój nieoceniony kolega
@Infera :)
stopienmocy.jpg
Budowa tego sprzętu fachowca może przyprawić o ból głowy. Bardzo dobrze kiedyś te polskie konstrukcje "pajączko-drucikowe" podsumował na YT Adam Śmiałek. W tym konkretnym egzemplarzu w dziwny sposób uszkodził się tranzystor mocy w prawym kanale. Zamiast się przegrzać i zdechnąć raz, a dobrze. To się nagrzewał potem coś strzelało i proces zaczynał się od początku.
programator.jpg
Na koniec jeszcze wymieniłem programator (udało mi się dostać na Allegro za 3 dychy z przesyłką). Ten oryginalny się zwyczajnie rozpadł. Widać to na zdjęciu. Te wihajstry do kręcenia zwyczajnie były luźne. I można by było nimi kręcić do us... śmierci. Jak wyjąłem płytkę to najnormalniej w świecie poodpadały. Znak jakości kurde...
front.jpg
W końcu jednak jakoś się udało przywrócić toto do życia. Trzeba było odlutować kabelki, które powodowały, że filtr kontur był tam na stałe włączony. Tego się słuchać nie dało. Jest jeszcze pewna niedogodność związana z nierównomiernością głośności kanałów. Myślę, że powodem może być wymieniony tranzystor mocy. Ale tak już musi zostać, bo tych tranzystorów to dziś już nie ma, a przynajmniej ja nie znalazłem, by wymienić wszystkie.
Napisałbyś tak na Unitraklub.pl, to by Cię pochwalili za ratowanie klocka Unitry, a potem zlinczowali za szerzenie herezji na temat ich świętej Unitry, patronki tandety.