The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Nie da się ukryć, to próba żerowania na sentymentach - ale te ówczesne sentymenty dziś to po prostu totalny obciach.

Mnie zastanowiły te słuchawki SN-50 i drugie SN-30 - kopie wizualne peerelowskich wyrobów. To wskazuje na rodzaj tego "powrotu".
Ponad 2 lata temu "wracała" na rynek Diora. Zestawy kolumn, amplituner, odtwarzacz cd i wzmacniacz. Nawet może i byłaby szansa, ale na paru wyrobach się skończyło.
A man can never have enough turntables.

Miałem SN-50, moje byly szare. Mialem też SN-60, grały inaczej, ale rzeczywiście były bardzo ciężkie. Natomiast mój sąsiad z parteru miał plastikowe Senheissery - nie pamiętam niestety modelu, był to koniec lat 70-tych, początek 80-tych. Posłuchałem sobie tych słuchaweczek i miałem potem problem  :)

Lekkie nie były (SN-60), do tego miały glicerynowe wypełnienie w "zagłuszkach" co sprawiało, że po godzinie słuchania głowa bolała. Kumpel kupił w PEWEX-ie jakieś Pioneery (też zamknięte) za 19,99$ albo i nawet za 9,99$ (nie pamiętam, to był przełom lat 70/80) i mit TONSILA legł w gruzach. To nie były jakieś wielkie pieniądze wtedy, pierwsza płyta Dire Straits kosztowała 19,90$, ale zanim udało mi się rodziców namówić, słuchawki poszły jak woda :(
Wracając do UNITRY - panowie z K-CONSULT chyba nas czytają, bo cena piecyka została ustalona na 8999.
I adres sklepu z kronikarskiego obowiązku http://www.sklepunitra.pl
We're all living in Amerika, Amerika ist wunderbar :)
http://youtu.be/BxroiTRg7Tg

SN-50 miałem od 1978 roku przez ładnych kilka lat. Jak są kiepskie i jak bardzo tandetnie wyglądają, zrozumiałem, gdy skądś zdobyłem słuchawki zza żelaznej kurtyny. Były zepsute, musiałem się zająć precyzyjnym lutowaniem kabelków, ale jak je poskładałem i posłuchałem, to na SN-50 nie spojrzałem już więcej. Nie pamiętam marki tamtych słuchawek.
I dziś ktoś chce ten symbol tandety sprzedawać za blisko 250 zł? Za takie pieniądze to można dostać w MM naprawdę przyzwoite słuchawki.
Za wzmacniacz mogą sobie życzyć nawet 89 999. Nie jest wart więcej niż jakieś 3 tysiące. ;)
A man can never have enough turntables.

Moje w sumie pierwsze słuchawki to Unitra SN62.

SN 50 miał mój wujek. Nie trzymały się głowy i brzmiały kiepsko. Czasem od kupla pożyczałem SN-62 i było super - jak na tamte czasy. Po wielu latach udało mi się kupić w końcu własne słuchawki i były to SD-501. To dopiero była tragedia.

SN-50 trzymały się na głowie nieźle. SN-60 fatalnie, bu były ciężkie. SN-62 to była taka kryzysowa wersja (lata 80') drogich SN-60, wszystko z tandetnego czarnego plastiku, pałąk się złamał już po paru tygodniach, oczywiście można było odnieść do sklepu, ale co z tego, można było dostać najwyżej zwrot kasy, a przy ówczesnej inflacji kasa ze słuchawek po miesiącu starczała na sznurowadła do butów. Miałem nieszczęście je kupić gdzieś chyba w 88.
A man can never have enough turntables.

Mi pałąk jak i słuchawki wytrzymały długie lata,natomiast to zgrzewane obszycie pałąka po jakimś czasie zaczęło się rozłazić. W sumie były nawet wygodne z tego co pamiętam,ale w ciepłe dni było już gorzej,bo i pady były z jakiegoś miekkiego tworzywa.

Tak, to był taki miękki gumowaty plastik. ;)
A man can never have enough turntables.