The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

A to nie te same chłopy co niegdyś stawiały kosy na sztorc i goniły Moskala ?  8)

Nie bez przyczyny w poprzedniej swojej wypowiedzi zacytowałem Desmonda Morrisa, wybierając fragment podsumowania jego książki "Naga małpa". Pozwolę sobie zgodzić się z przedpiścą, że klanowy (plemienny) system wartości jest przeżytkiem, który ludzkość może wiele kosztować.
Ale istotne jest dlaczego, bo to nie jest jakaś wydumana fantazja. Nasz instynkt łowiecki wymagał współpracy. Współpraca musiała być imperatywem ważniejszym od innych, bo zapewniała przeżycie w grupie (powiedzmy, że mamy do czynienia jeszcze z prehistorycznymi wspólnotami pierwotnymi). To rzutowało również na działanie w sytuacjach konfliktów. Własne plemię było najważniejsze i nieważne, czy w konflikcie postępowało dobrze, czy nie lub czy miało rację, czy nie. Instynkt samozachowawczy tak kazał się zachowywać. Jednak przez dziesiątki a może setki tysięcy lat działanie istot ludzkich było bezpośrednie. Był konflikt to trzeba było samodzielnie i własnymi rękami poderżnąć przeciwnikowi gardło. Wbić mu mózg do czaszki maczugą. Widzieć krew i flaki. To jest ohydne i nawet pierwotni ludzie nie czuli się z tym dobrze. Jak sobie z tym poradzić?
Były najczęściej dwa sposoby. Walka kończyła się, gdy przeciwnik się poddawał lub uciekał. To był pierwszy sposób. Drugi sposób wymyślili już ludzie cywilizowani, trzeba odczłowieczyć przeciwnika. To mogą być Żydzi (a dziś uchodźcy), którzy roznoszą wszy, insekty, pasożyty i są zwierzętami. Łatwiej też być okrutnym wobec rasy polskich (rosyjskich, słowiańskich) podludzi, a więc trzeba udowodnić "naukowo", ze są gorsi i nie zasługują na względy. Z czymś się to kojarzy? Ale to nie wiek dwudziesty wymyślił. Wcześniej konkwistadorzy dopuszczali się nieopisanych okrucieństw na podbitych terenach Ameryki, bo wmówiono im, że ci poganie na to zasługują, a paląc ich, wieszając, rozrywając końmi daje im się jedyną drogę do zbawienia. Murzyni to niższa rasa, a dobry Indianin to martwy Indianin - twierdzili bogobojni WASPowie w Ameryce Północnej. Łatwiej się znęcać nad podczłowiekiem i nie mieć odruchu wymiotnego i wyrzutów sumienia.
Ale nie to jest najbardziej niebezpieczne, a rzecz inna. Osobiste zabijanie, taplanie się we krwi i flakach musi kiedyś spowodować reakcję, lecz cywilizacja przyniosła doskonalsze metody. Dziś już nie pałka lub miecz, ale guzik detonatora. Możemy się wytłuc nawzajem w kolejnej wojnie nie oglądając się nawzajem. Możemy wymyślić degenerującą broń jądrową, chemiczną, biologiczną. Wymyślić sposoby totalnego zniszczenia. Wszystkim się wydawało po Drugiej Wojnie Światowej, że to już koniec, że ludzkość raz wreszcie zmądrzała i trzeciej wojny nie będzie. A tymczasem odżywają idee, które spowodowały poprzednią wojnę. Ba, nie trzeba wojny ileż to dziś ludzie mają "cywilizowanych" sposobów by niszczyć się nawzajem. Ale ta wojna wciąż wisi w powietrzu.
Dlatego dziś atawizm plemienny jest szczególnie groźny, jeżeli tego nie opanujemy, to może za miliony lat na Ziemi powstanie nowa istota rozumna, która rozpocznie marsz do cywilizacji od nowa.
A man can never have enough turntables.

Nóż. Można nim pokroić kotlet, można komuś wbić go między żebra... Ale to nie wina noża. Nóż jest tu najmniej winny.

Cytat: Darion w 15 Maj 2016, 22:27:48Nóż. Można nim pokroić kotlet, można komuś wbić go między żebra... Ale to nie wina noża. Nóż jest tu najmniej winny.
Czy to znaczy, że Polacy są tym "nożem"?
A man can never have enough turntables.

Tu raczej w odniesieniu do klanu. Klan = nóż.

Bądźcie ostrożni. Dzisiaj...