AudioCafe

Podyskutujmy => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: Darion w 18 Grudzień 2016, 17:33:20

Tytuł: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 18 Grudzień 2016, 17:33:20
Egiptolodzy zgodnie twierdzą, że pierwsza imponującą piramidą była piramida schodkowa Dżesera w Sakkarze. Drugiego faraona III dynastii. Wiemy, że to piramida tego władcy, gdyż wewnątrz niej odkryto kilka wizerunków króla i napisów z jego imieniem. Chociaż otaczają ją kamienne budowle i kolumnady, to ona sama została zbudowana z nieobrobionych kamieni spojonych błotem, gliną i dla wzmocnienia łodygami drzew. Czyli raczej licho.

Wedle nauki następcy Dżesera także budowali piramidy schodkowe aż ostatni władca z tej dynastii, Huni, postanowił zbudować piramidę "właściwą" o gładkich bokach i stromym ich kącie wznoszenia wynoszącym 52 stopnie. Niestety, podczas wznoszenia zawaliła się.
Snorfu, pierwszy faraon IV dynastii budował własną piramidę "właściwą", kiedy zawaliła się poprzednia. Jego architekci będąc w połowie budowy odstąpili od kąta 52 stopnie i kontynuowali prace pod kątem 43 stopni. Łagodniejszym i przede wszystkim, bezpieczniejszym. Budowla ta znana dzisiaj jako Piramida Łamana nie spodobała się królowi i ten nakazał wznieść następną o gładkich bokach, lecz i tę wzniesiono pod bezpiecznym kątem 44 stopni.

Tak jak pragną tego egiptolodzy syn Snorfu i jego następca, faraon Chufu (Cheops) wzniósł najokazalsza piramidę "właściwa" - Wielką Piramidę w Gizie. Majestatyczna i niezachwiana stoi do naszych czasów pod kątem... 52 stopni. Kolejna, będąca na pozór jej kalką została wzniesiona przez faraona Chafre (Chefrena) i znamy ją jako Piramidę Drugą. Jest jeszcze Trzecia przypisywana autorstwu Menkaure (Mykerinos), z dziwnych powodów będąca miniaturką dwóch poprzednich.

Piramidy te są doskonale zestrojone ze stronami świata i powiązane ze sobą w jeden architektoniczny zespół, zaplanowany jakby całość przez jednego architekta a nie trzech odrębnych, których dzieliło stulecie.
Te trzy piramidy odróżnia od wszystkich innych to, że są pozbawione zupełnie wszelkich ozdób, dekoracji i napisów czy pieczęci królewskich. Tego wszystkiego co potwierdzałoby, że zostały zbudowane Chufu, Chefrena czy Menkaure. Naukowcy wciąż lansują tezę "piramidy dla każdego kolejnego władcy", zupełnie ignorując fakt, że rzeczywistym następcą Chufu nie jest Chefren lecz Dżedefre (Redżedef), którego skromną i malutką piramidkę zbudowaną pod kątem 48 stopni możemy oglądać (a raczej jej resztki) daleko od Gizy w Abu Roasz.
Pomija się też dwóch innych faraonów panujących pomiędzy Chefrenem a Menkaure. Pomija się także w "wykazie kolejnych piramid po siebie" następcę Menkaure, Szepseshata i "wprowadza się" od razu do szeregu władców V dynastii .

Jej pierwszy faraon Userkaf zbudował swoją piramidę w Abusir, o połowę mniejszą od Wielkiej Piramidy, także pod tym kątem. Zawaliła się i dzisiaj stanowi tylko kupę gruzu. Kolejny, Sahure, także zbudował swoją tam piramidę; wzniesiona pod ostrym kątem zawaliła się. Tak jak cztery kolejnych faraonów- Neferikare, Niuserre, Dżedkare, Izezi.
W zawalonych tych budowlach można odszukać jednak pozostałości po ich bogatym wystroju. Nie udało się V dynastii wznieść jakiejkolwiek piramidy "właściwej".

Pierwszy faraon VI dynastii, Uris, wzniósł w Gizie trzykrotnie mniejszą lecz też pod kątem 52 stopni, swoją piramidę. Zawaliła się. Tak jak i jego następców budujących w Sakkarze, faraonów Tetiego, Pepi I, Merenre, Pepi II. Wszyscy oni "ośmielili się" wznosić swoje budowle pod kątem 52 stopni. Wszyscy oni zostali "ukarani" tym, że ich piramidy szybko uległy zawaleniu.

Egiptolodzy twierdzą, że trzy piramidy w Gizie powstały jako naśladownictwo wcześniejszych budowli. Jednak analizując te wcześniejsze, jak i te wszystkie późniejsze, to właśnie piramidy w Gizie są wzorem do naśladowania przy budowie każdej następnej z piramid. A raczej przy próbie nieudolnego naśladownictwa, patrząc na te wszystkie kupy gruzu, które po tych próbach zostały.
Jeśli już o naśladownictwo chodzi to każda z budowanych piramid ma wewnętrzne elementy ulokowane pod ziemią, ale tylko Wielka Piramida ma wstępujące korytarze i złożone wewnętrzne partie składowe ulokowane wysoko ponad poziomem gruntu.
Przyjmuje się też, że piramidy stanowią miejsce pochówku kolejnego władcy. W żadnej jednak nigdy nie znaleziono rzeczywistych pochówków.
Co więc tak naśladowano?

A naśladowano nader skrupulatnie.

W roku 820 kalif Al-Mamun usiłował wejść do Wielkiej Piramidy. Pierwotne wejście, przez które egipscy kapłani oprowadzali po jej wnętrzu zostało zapomniane. Żeby dostać się do środka kalif nakazał wykuć tunel. Ten tunel to obecne wejście do wnętrza zabytku. Ludzie kalifa dotarli do korytarza zstępującego i tych części architektonicznych położonych pod poziomem gruntu. Te same obiekty zwiedzał grecki geograf i historyk Strabon w I w p.n.e. jak też i późniejsi zwiedzający goście, Grecy i Rzymianie. Wszyscy z tych wizyt pozostawili stosowne opisy i wspomnienia. Wszyscy oni jednak nie wspominali o pewnej cesze charakteryzującej Wielką Piramidę.

Gdy ludzie Al-Mamuna posuwali się do przodu drążąc tunel usłyszeli nagle upadek luźnego kamienia. Kiedy skierowali swe poszukiwania (szukali komnaty ze skarbem to i mieli motywację) kując w tę stronę, natrafili na korytarz Korytarz Wstępujący, który doprowadził ich do Wielkiej Galerii oraz tak zwanej Komory Królowej i jeszcze wyżej, Komory Króla. W ten sposób przypadkiem odkryli bardzo złożone górne konstrukcje wewnątrz tej budowli. Nie były one znane poprzednim zwiedzającym, gdyż budowniczowie z jakiegoś powodu zamknęli trzema granitowymi kamieniami wejście do Korytarza Wstępującego blokując tym samym dojście do dalszych pomieszczeń. Ze względu na to, że stało się to zaraz na początku, każdy następny budowniczy swojej piramidy, od Dżesera począwszy, buduję ją tak, że mają tylko korytarze zstępujące i odpowiednio niżej położone pod poziomem gruntu komory.
Wszyscy bowiem naśladowali Wielką Piramidę taką, jako ją znali.

To odkrycie jasno sugeruje, ze Wielka Piramida i jej dwie towarzyszki z zespołu, zbudowano jako pierwsze. Reszta nastąpiła później.

O wczesnym czasie pochodzenia Wielkiej Piramidy świadczą też inne fakty.
Na dobrze znanym egipskim artefakcie zwanym "Tablicą zwycięstwa króla Menesa" (pierwszy król I dynastii), pierwsza strona tablicy ukazuje króla z białą koroną Górnego Egiptu, druga zaś przedstawia go w koronie czerwonej Dolnego Egiptu (tam gdzie Giza). I właśnie na tej drugiej stronie tablicy pośród wielu umieszczonych tam symboli wyraźnie widnieje "właściwa" piramida o gładkich bokach i ostrym kącie wznoszenia ścian. Wielka Piramida znana więc już była 3100 lat p.n.e. i jakieś 500 lat przed narodzinami... Cheopsa.

Jest też inna ciekawostka. Na pewnym monumencie zwanym Stela inwentarzowa", należącym do tegoż Cheopsa (jest na nim zapisane jego imię) faraon ten przypisuje sobie zasługę odbudowy świątyni Izydy, "Pani tej piramidy" (!). Oświadcza też, że świątynia ta stoi obok Sfinksa. Tego, który wedle nauki został wzniesiony dopiero przez następcę... Cheopsa.

Piramidy w Gizie istniały wcześniej niż faraonowie zaczęli swe panowanie. O piramidach tych wiedziano juz w Sumerze, gdzie opisano je w tekstach traktujących o "Wojnach o piramidy". Wizerunek piramid przedstawia też wiele zachowanych pieczęci cylindrycznych.

A imię "Chufu" znalezione przez Howarda Vyse'a? Na dodatek zapisane inaczej niż na "Steli inwentarzowej", bo z błędem (!).
Istnieje też potwierdzenie tego fałszerstwa dokonanego przez "odkrywcę" Vyse'a, a spisane przez naocznego świadka, który mu w tym czasie buszowania we wnętrzu towarzyszył. Kto by się tym przejmował :)

Dwóch Brytyjczyków, Adrian Gilbert i Robert Bauval, przeprowadziło badania mającena celu ustalenie czasu wzniesienia piramid w Gizie. Wedle tego działania doszli do wniosku, że układ tych piramid odzwierciedla niebieski układ konstelacji Oriona i jego gwiazd. Dzięki zjawisku precesji ustalili, że piramidy te ukazują układ Oriona nie z czasów Chufu, lecz wiele tysięcy lat wcześniej. A dokładnie z roku 10 490 p.n.e.
Z czasów, kiedy Egiptem władali bogowie.

W 1986 roku architektów z Francji, Gilles Dormion i Jean-Patrice Goidin użyli do prześwietlenia Wielkiej Piramidy nowoczesnej aparatury jaką używa się do wykrywania niebezpiecznych pęknięć w konstrukcjach elektrowni atomowych. Interesującym okazał się poziomy chodnik biegnący od Komory Królowej od miejsca, który łączy Korytarz Wstępujący z Wielką Galerią.
Odkryto bowiem za ścianą grubości 2,5 metra puste przestrzenie co znowu rozpaliło mocno wyobraźnię na temat znalezienia tak zwanej "komnaty skarbów".
Postanowiono wywiercić otwór i sprawdzić dokładnie co kryje się we wspomnianej wnęce. Po 2 metrach natrafiono na 60 cm warstwę wapienia królewskiego. Rzadkiego wapienia używanego w starożytności wyłącznie do rzeźby, był bowiem zbyt miękki i nie nadawał się do wznoszenia budowli.
Po jego przewierceniu wiertło dotarło do piasku. Bardzo miałkiego i bardzo czystego. Zupełnie innego jaki występuje w Gizie(?). Przesianego i wzbogaconego minerałami(!). Testy uzyskanych próbek piasku wykazały, że strukturalnie jest podobny on do tego z okolicy El-Tor na Synaju. (Miejsca, gdzie w starożytności istniał port, który służył Egipcjanom przy eksploatacji pobliskich złóż turkusu.)
Piasek z Synaju, kiedy w samej Gizie jest go pod dostatkiem?

Dwa dni po tym dziwnym odkryciu władze Egiptu nakazały zaprzestanie dalszych badań a samych badaczy poproszono o opuszczenie terenu piramidy. Podobnie było z ekipą japońską prowadzącą badania w jakiś czas po nich. Japończycy, profesorowie uniwersytetu Waseda w Tokio, potwierdzili istnienie podłużnej wnęki w poziomym chodniku prowadzącym do Komory Królowej, jak też obecność we wnęce pewnej ilości piasku. Dodatkowo odkryto wydrążenie w zachodniej ścianie Komory Królowej, lecz z powodu "niewyjaśnionych turbulentnych odbić" zakłócających odczyt aparatury pomiarowej (skaner elektromagnetyczny), nie było możliwym ustalić jego wielkości.

Odkrycie kolejnych tajemnych wnęk i tuneli (a zwłaszcza ów tajemniczy piasek)  wewnątrz Wielkiej Piramidy postawiło Egipski Organ Starożytności w kłopotliwej sytuacji. Postanowiono zwołać sympozjum egiptologów i zastanowić się co robić dalej. Postanowiono i... nic przez blisko 30 lat w tej sprawie nie zrobiono. Odwiedzających ten zabytek turystów nadal niezmiennie informuje się, że Wielka Piramida jest grobowcem i że została wzniesiona z rozkazu Cheopsa.




Skupmy się tylko na tej jednej wielkiej zagadce. Każda teoria dobra byle była podparta jakimiś konkretniejszymi dowodami. Może właśnie nam uda się dociec komu i czemu służyła ta wielka budowla, wokół której narosło już tyle piramidalnych głupstw.
Zważywszy na datę powstania, jest o co zachodzić w głowę.
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: WOY w 18 Grudzień 2016, 19:16:09
Pamiętam jak przed wielu laty, byłem zafascynowany teoriami Ericha von Dänikena.
Były równie fantastyczne :)
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 18 Grudzień 2016, 21:21:37
Wszystkie starożytne przekazy wspominają oprócz piramid w Gizie, o jakiejś wielkiej podziemnej budowli, o labiryncie, która być może zlokalizowana jest w Hawarze. Jest to o tyle ciekawe, że być może coś jest faktycznie na rzeczy i czeka nas spora sensacja archeologiczna?

http://paranormalzone.pl/swiat-odkrywcy/swiat-nauka-odkrycia/item/675-ukrywany-przez-wladze-egipski-labirynt

http://www.labyrinthofegypt.com/

Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 19 Grudzień 2016, 22:46:06
Kiedy naukowiec znajdzie rzecz, co do której nie ma zielonego pojęcia co to i czemu służy, od razu klasyfikuje: przedmiot kultu.  Bo nic nie może pozostać bez wyjaśnienia. Naukowego. Kiedy się nad tym tak zastanowić, to jest to równie dziwne co niektóre poglądy osób z kręgu paleokontaktów.

Mówiąc szczerze, to Däniken ma czasami logiczniejsze wytłumaczenia niektórych spraw niż wspomniane "profesory".
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak zwana oficjalna nauka nie da sobie nic powiedzieć, nic zasugerować. A już przyznać do błędu... W końcu to następuje, ale zawsze musi przeminąć kilka(naście) pokoleń.

Można zakładać wiele teorii, ale żeby społeczeństwa wypruwały żyły, z nudów, przez kilkanaście/dziesiąt lat wycinając i stawiając kamienne megaklocki, zupełnie bez celu? Na dodatek znajdując w kolejnych pokoleniach swoich naśladowców?
To w dzisiejszych czasach człowiek ma luksus w postaci posiadania wolnego czasu ze wskazaniem na spożytkowanie go na własne hobby. Nawet z tych  dziwnych.
Faraon, czy inny władca, jeśli miał już kasę i ludzi, to widział ich chętnie lecz w postaci armii zdobywającej dla niego kolejne prowincje. Motywacje do budowy piramid musiały być zgoła inne. Na dodatek z tych, co to się nie dyskutuje i nie pyta "po co"?. 

Geograf i historyk, Taki ad-Din Ahmad ben Ali ben Abd al-Kadir ben Muhamad al-Makrizi w swoim dziele "Al-Chitat" pisze, że dla starożytnych Egipcjan Henoch (postać ciekawa i zagadkowa swoją drogą) był budowniczym Wielkiej Piramidy.
W rozdziale 33 można wyczytać: "...Hermes, którego nazywano potrójnym, prorok-król-mędrzec, ten którego Hebrajczycy zwą Henochem, syn Jareda, syn Mahahalela, syn Kenana, syn Enosza, syn Seta, syn Adama - niech Bóg go błogosławi - a to jest Idris, który to z gwiazd wyczytał iż nadejdzie potop, nakazał wtedy wznieść piramidy, w nich zaś ukrył skarby, uczone pisma, wszystko o co się bał, że zaginie i przepadnie, aby wszystkie te rzeczy zabezpieczyć i uratować..."

Bardzo się postarali skoro podłoże pod budowlą zostało niezwykle starannie wcześniej przygotowane. Z dokładnością w poziomowaniu płaszczyzny do +/- 2 cm!. Dzięki tej staranności przez jakieś 4000 lat piramida osiadła ledwie o 1 centymetr chociaż tego typu budowla powinna osiadać 75 cm co każde sto lat.To wyliczenia oficjalne współczesnej archeologii.
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 19 Grudzień 2016, 23:25:08
Ciekawym miejscem dla archeologów i naukowców jest libański Baalbek.

http://innemedium.pl/wiadomosc/tajemnicze-ruiny-baalbek-czy-pozostalosci-po-zapomnianych-cywilizacjach
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 20 Grudzień 2016, 07:09:26
Ziemia pełna jest takich ciekawostek. Kontynentem o największej liczbie tego typu zagadek jest chyba Ameryka Południowa.

Jest Wielka i chyba w Europie największa. Tajemnica.
Wielka Pramida. Oto jedna z nich - budowa.
Niektóre bloki użyte do jej budowy ważą po 40 ton. Ja rozumiem, że przeliczając na siłę pociągową ludzi wystarczy ich jakieś 5 000 żeby ciągnąć za liny dokonać ich przemieszczenia. Gdyby tylko pozostać na tym etapie myślenia można problem uznać za rozwiązany. Ale siła musi iść w jednym kierunku. Przy tak dużej liczbie pracowników będzie z tym trudno. Niektórzy będą ciągnąć na boki co przecież nie ułatwi zadania. Skoro wiadomo ile bloków zawiera w sobie Wielka piramida. I skoro z przekazów (Herodot) wiadomo ile trwała budowa. To częstotliwość układania kolejnych bloków co ok. 3,5 minuty jest nie do osiągnięcia nawet dzisiaj i to z wykorzystaniem współczesnych dźwigów. A jeszcze trzeba kamienie wyciosać w kamieniołomie, odpowiednio uformować i przetransportować na plac budowy. Bo te układanie ciężkich kamieni co 3,5 minuty odnosi się tylko do samego układania.

Podobno kamienie wciągano po specjalnie usypanej rampie z piachu (niektórzy uważają, że z drewna).
Teoria z rampą drewnianą nie trzyma się kupy. Po pierwsze, to drewna nad Nilem zawsze było mało. To co tam rosło było słabe (sykomory, palmy, akacje). Jedynie cedr czy heban mógłby się nadać Ten zaś był sprowadzany z Libanu czy środka Afryki. Przy ciężarach monolitów na długo i tak by nie starczyło. Wylicza się zapotrzebowanie na 25 mln pni tych drzew. Przedsięwzięcie równie gigantyczne (i czasochłonne) co budowa samej piramidy.
Co do rampy piaskowej. Zważywszy na wysokość budowli musiałaby mieć w ostatnim etapie budowy już ponad 3300 metrów długości. Do tego czasu musiałaby się rozrastać proporcjonalnie do wzrostu piramidy. I analogicznie żeby zachować odpowiedni kąt wznoszenia na całej swojej długości. A z czego powinna być zrobiona jej jezdnia? Możesz sobie wyobrazić jak ciężko coś sunie po piasku? Sama objętość takiej rampy byłaby czterokrotną objętości gotowej Wielkiej Piramidy. Byłaby odnotowanym cudem świata starożytnego na równi z samą piramidą. I na koniec należało wszystko jeszcze posprzątać. Z tego samego powodu odchodzi się od teorii z rampą biegnącą spiralnie wokół piramidy.

Nikt nie wie jak zbudowano Wielką Piramidę. Nie wiedziano tego nawt dwa tysiące lat temu. Wszystkie dawne przekazy opierają się nie na konkretnej wiedzy lecz na "ludzie we wsi gadali".

Herodot: "...zbudowano tę piramidę w sposób: w odstępach nazywanych przez jednych schodami, a przez innych stopniami. Po wykonaniu pierwszego dzwigali resztę kamieni do góry za pomocą machin, sporządzonych z krótkich drewien unosząc go z ziemi na pierwszy szereg odstępów. Ile razy kamień dostał się na ten rząd, układano go na kolejną machinę, która stała na pierwszym i przenoszono wyżej na drugi szereg. Ile było tych rzędów tyle stało na każdym machin, coraz wyżej, albo też przenoszono samąś machinę ilekroć z niej kamień był już wyjęty..."

Diodor Sycylijski: "...opowiadają, że budulec transportowano z Arabii z dużej odległości a sama budowa odbywała się przy pomocy wałów, bowiem w czasach owych machin jeszcze nie wynaleziono... i chociaż powstały tu dzieła wielkie, to nie pozostał żaden ślad ani po owym wale, ani z obrabiania kamieni...pracowało w pańszczyźnie 36 000 ludzi i całą budowlę ukończono w niepełne 20 lat..."

Pliniusz Starszy: "...360 000 ludzi podobno nad nią pracowało...kwestia najważniejsza to ta, wjaki sposób na tak dużą wysokość podnoszono kamienie. Twierdzą jedni, iż kładziono je na usypywane w trakcie urastania piramidy stosy z saletry i soli, które po zakończeniu prac rozpuszczono skierowanym nurtem rzeki...inni uważają, że z glinianych cegieł uczyniono pomosty, a po zakończeniu roboty budulec ten rozdzielono na budowy prywatnych domostw..."

Ahmed Markrisi: "...kiedy zaczął budowę piramid rozkazał wyciosać potężne kolumny, kamienne płyty, sprowadzić z Zachodu ołów i skalne bloki z Assuanu... z tego wykonano fundament trzech piramid... mieli zapisane karty i jak kamień był obrobiony i przygotowany, kładli na nim owe karty popychając go, a tym sposobem przesuwali na odległość 100 samów czyli 600 łokci, powtarzali tak długo aż kamień znalazł się u stóp piramid..."

W XIX wieku na wyspie Sehel znaleziono między innymi pewien kamień z wyrytymi hieroglifami. Odczytane hieroglify w liczbie prawie trzech tysięcy zawierały wiele ciekawych informacji. Najciekawsze 650 z nich dotyczyły pewnego snu w którym faraon otrzymał wskazówki odnośnie produkcji sztucznego kamienia od samego boga stworzenia, Chnuma. W wyrytych kolumnach od 6 do 18 "wypisano" potrzebne do jego produkcji składniki jak też miejsca, gdzie można je znaleźć. Minerały i materiały spajające.
Czyżby Egipcjanie produkowali sobie "beton" i z niego formowali na miejscu potrzebny budulec?

Hmm.
W 1974 roku naukowcy ze Stanford Research Institute wraz z Uniwerytetem Ain-Sham z Kairu przeprowadzili w Wielkiej Piramidzie badanie polegające na prześwietlaniu falami wysokiej częstotliwości jej konstrukcji. Chciano w ten sposób odkryć ewentualne dodatkowe puste przestrzenie. Badania nie powiodły się z racji "wariowania" aparatury. Uzyskiwane za każdym razem wyniki były zupełnie chaotyczne. Wysyłane fale były w większości pochłaniane przez skałę. Przyczyną tego, co wykazały dalsze badania, były bloki skalne użyte do budowy zawierające w sobie więcej wilgoci niż kamień występujący w naturze. Profesor Joseph Davidovits kierujący tymi badaniami stwierdził: te kamienie są sztuczne!


W 1979 roku w Grenoble podczas II Międzynarodowego Kongresu Egiptologów dr Dietrich Klemm (chemik specjalizujący się w skałach) przedstawił zebranym naukowcom wyniki swoich badań. Jego ekipa pobrała z budulca Wielkiej Piramidy kilkadziesiąt próbek, które następnie poddano w laboratorium wnikliwej analizie. Stwierdzono, iż materiał bloków skalnych nie jest jednorodny. Nie jest taki jak prawdziwa skała. Bloki "skalne" użyte do budowy wykazywały większą gęstość w swoich dolnych partiach niż w górnych. Ilość zawartych pęcherzyków powietrza także wielokrotnie przekraczały "dopuszczalne normy".
Była jeszcze jedna dziwna przypadłość. Ustalono, że poszczególne kamienie to dziwna mieszanina składników występujących w różnych częściach kraju.

Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: piramidon w 20 Grudzień 2016, 07:53:43
Mam w ogrodzie swoją miniaturową piramidę o proporcjach piramidy Cheopsa.
Bok podstawy 6 metrów, konstrukcja metalowa- pokryta blachą ocynkowaną.Izolowana 100 mm wełny mineralnej.
Jest to prawdopodobnie pierwsza na świecie piramida przeznaczona do odsłuchów audio - zwłaszcza muzyki organowej, tam mam wstawione T+A TMR160.
Każda 55kg, to trudne do ukradzenia.
W zimie dodatkowym elementem akustyki jest zapas drewna do kominka w domu.
Na zewnątrz zaczęła złazić farba, to fotki na wiosnę...po pomalowaniu i wypaleniu drewna.
Wstawiłem tam wklad kominkowy, nie podłączony jeszcze.
Ostatnie miesiące poświęciłem na budowę sauny w ogrodzie(już działa!!!), to straciłem zainteresowanie piramidą.
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 20 Grudzień 2016, 11:10:23
A na jakiej wysokości wewnątrz tej piramidy umieściłeś podłogę? Okazuje się, że ma to zasadnicze znaczenie.

Z piramidą związane jest bowiem pewne dziwne zjawisko.
Przed II wojną pewien kupiec prowadzący sklep na południu Francji, a będący z zamiłowania archeologiem, Antoine Bovis zwiedzał Wielką Piramidę, gdzie we wnętrzu na podłodze komory królewskiej zobaczył zdechłą mysz. Nie wiedząc po co podniósł ją z ziemi. Zdziwił się, że waży tyle co płatek śniegu. Prawie nic. Była zasuszona, zmumifikowana. Tak nie dawało mu to spokoju, że po powrocie do domu wykonał dokładną kopię budowli w sporym pomniejszeniu. Ulokowal ją dokładnie w ten sam sposób według stron świata i na wysokości 1/3 od podstawy (imitacja podłogi komory królewskiej) na postumencie położył kawałek surowego mięsa. Drugi taki sam obok na talerzu.
Ten na talerzu zgnił po paru dniach, ten w piramidzie uległ procesowi dehydracji. Cykl kolejnych prób dał za każdym razem ten sam efekt.
Jeszcze bardziej znanym przypadkiem jest "przyrząd do ostrzenia żyletek".
Czechosłowak Karel Drbal, inżynier radiowiec, przeczytał o przypadkach Bovisa i sam zainteresował się tym zjawiskiem. Po wykonaniu swojego modelu piramidy postanowił sprawdzić jej oddziaływanie na materiały nieorganiczne. W tym celu na odpowiedniej wysokości i po odpowiednim ukierunkowaniu piramidy, włożył do środka starą, zużytą już żyletkę. Już po jednej dobie ostrze uległo regeneracji tak, że żyletką można bylo się golić jak nową. Co też i uczynił. Jedą żyletką golił się więc w ten sposób nawet 200 razy!
Nie był w stanie odgadnąć jak to działa, ale działało i "coś" zmieniało strukturę molekuł w ostrzu tak, że w 1959 roku złożyl wniosek i uzyskał na to "urządzenie do ostrzenia żyletek i brzytew" nawet patent.

Efekt działa tylko w bryle będącej piramidą. Nie działa w kuli, walcu, sześcianie. I tylko wtedy, gdy jest odpowiednio ukierunkowana. Przeprowadzono tysiące wyjaśniających to zjawisko doświadczeń na całym świecie w których wzięli udział i zwylki piekarze, i akademicy z kilkoma dyplomami w kieszeni. I nic. Istne czary.
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: piramidon w 20 Grudzień 2016, 19:28:35
A o żyletkach(ich ostrzeniu) słyszałeś? hihi
Mam piramidę, przesiedziałem w niej wiele godzin- i nic!

Myślę, że nie przeziębiam się dzięki morsowaniu i saunowaniu, a nie działaniu piramidy.
Korespondowałem kiedyś z profesorem z SGGW, który eksperymentował z piramidami do suszenia produktów rolnych. Podobno z sukcesem.
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 21 Grudzień 2016, 06:59:32
Nie są to żadne czary zapewne. Tylko jakieś naturalne zjawiska fizyczne, których nie znamy (nie poznaliśmy).
Masz piramidę - eksperymentuj.

I taka ciekawostka...
Nikt nie wie kto nakazał zbudować Wielką Piramidę ani w jakim celu tego dokonano. Jest kilka zapisów dawnych historyków mówiących, że powstała jeszcze w czasach, kiedy wśród ludzi żyli bogowie. Mało tego. Diodor Sycylijski w swojej "Bibliotece historycznej" podaje do wiadomości, że niektórzy z nich zostali na ziemi pochowani.
"...co powiadają o pochowaniu tych bogów jest nader ze sobą w sprzeczności, gdyż nakazano kapłanom, by ci nie przekazywali dalej tej wiedzy o tym zwykłemu ludowi i gdyby do tego dopuścili, groziło im by niebezpieczeństwo..."

Faktem jest, że jednak piramidy do pochówku nie służyły. Wiadomo też, że są dokładnie zorientowane według stron świata, i że na 1/3 w swej wysokości występuje w nich tak zwany "efekt piramidy". Być może jeszcze teraz nie poznaliśmy do końca wszystkich zjawisk fizycznych, co wiedziano jednak już dawniej i starano się z tego korzystać.
W jaki sposób?
Być może któryś z "bogów" uległ jakiemuś wypadkowi. Trzeba było czekać na "karetkę", która przetransportuje pacjenta do specjalistycznej kliniki. Na ziemi może nie dysponowano odpowiednim sprzętem. Korzystając z Wielkiej Piramidy umieszczono w specjalnym inkubatorze delikwenta wprowadzając  go w rodzaj letagu i juz w innym, dobrze zabezpieczonym i tajemnym miejscu, czekano dalej na przylot transportowca.
Być może czekano i kilka miesięcy na transport. Potem zabrano "ciało" do "nieba" a za półtora roku "zmartwychwstałe", cieszące się życiem i zdrowiem "bóstwo"  przechadzało się z powrotem pomiędzy swym ludem. Cud.

A lud na czele z kapłanami to widział i... naśladował. Widział, ze zostało zabrane ciało. Ciało musiało być zachowane żeby doswiadczyło ponownych narodzin. To był warunek konieczny do późniejszego wskrzeszenia. Tak to wtedy pojmowano. To dlatego mumifikowali wszysko jak leci- psy i koty, ptaki, krokodyle, byki i swoje ciała. Wierzyli w powtórne narodziny, lecz by tak się stał ciało musiało być idealnie zachowane. Odstępstwo od tego było nie tylko karygodne lecz wręcz bluźniercze. Złożenie ciała w innej postaci jak tylko w całości było w Egipcie nie do pomyślenia. Najmniejsza kosteczka nie mogła być złamana (!?).
Czy o wiele łatwiej nie było by im sobie wierzyć, że potężny Ozyrys powoła ich do życia i bez tego? A jednak nie.

Cóż, taka teoria też istnieje.

Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 21 Grudzień 2016, 10:07:07
Bardzo fajny dokument o piramidach i nie tylko, polecam.

Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 21 Grudzień 2016, 12:31:19
A stąd już tylko kroczek...
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 21 Grudzień 2016, 15:51:57
Do centralnego odkurzacza?
:)


Filmik zobaczę sobie wieczorem - dobry czas na taki klimat.
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 10 Grudzień 2017, 14:19:41
Samo zbudowanie tej rampy byłoby cudem równym piramidzie...

http://technowinki.onet.pl/piramidy-starozytny-cud-techniki-infografika/14y66t
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 28 Styczeń 2020, 21:12:21
Taka mała ciekawostka...

USA, Floryda.
Dziesiątki badaczy z dziedziny fizyki, geologii, matematyki poświeciło 20, nawet 30 lat swojego życia na znalezienie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób Ed Leedskalnin wybudował swój Coral Castle.
Był bardzo tajemniczy. Wszystkie prace wykonywał pod osłoną nocy. Samemu! Kiedy pewnego razu zakradły się tam ciekawskie dzieciaki mogły jedyne poświadczyć, że prócz niego samego nikogo innego tam nie było.
Zaraz też zostały przepędzone.
Swój "kamienny ogród/zamek" zbudował z dostępnego na miejscu koralowca. W sumie zużył go w ilości 1100 ton. Jedne bloki lżejsze, jedne cięższe, po 9 ton... najcięższy 35. Wiekszość dwa razy cięższa od tych użytych w Gizie.
Sam twórca mówił, że transport takich ciężarów nie stanowiło dla niego problemu. Posiadł on bowiem wiedzę budowniczych egipskich piramid. Jeden człowiek wystarczy.

Po prostu.

Do środka wchodziło się poprzez bramę z obrotowymi drzwiami. Drzwi te obracały się pod naciskiem jednego palca. Trzydzieści lat temu coś się zepsuło. Przyjechał dźwig. I nie mógł ruszyć niektórych elementów składowych. Od tej pory brama pozostała już unieruchomiona na zawsze.

Facet sam wydobył, przytaszczył i obrobił tony materiału. Facet o wzroście 150 cm...

Według niektórych przekazów starożytni budowniczowie piramid posiadali wiedzę dzięki której ciężkie bloki kamienne unosiły się nad ziemią i w ten sposób były transportowane. To niby też miały ujrzeć dzieciaki, które kiedyś zakradły się na teren budowy. Ale kto to wie na pewno...
Na pewno to Ed Leedskalnin w jakiś sposób przeniósł w 1936 swój plac budowy z Florida City do odległego o 10 mil Homestead.

Próbę wyjaśnienia tej tajemnicy podjął kiedyś profesor Richard Leforks Clark (San Diego, Kalifornia) Jest on  znanym naukowcem badającym energię alternatywną i antygrawitację.
Chyba jeszcze nad tym pracuje :)

Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Bertrand w 28 Styczeń 2020, 22:38:11
Był o tym program na Discovery, intrygujący temat.
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: StaryM w 29 Styczeń 2020, 10:15:05
Cytat: Darion w 28 Styczeń 2020, 21:12:21Próbę wyjaśnienia tej tajemnicy podjął kiedyś profesor Richard Leforks Clark (San Diego, Kalifornia) Jest on  znanym naukowcem badającym energię alternatywną i antygrawitację.
Chyba jeszcze nad tym pracuje :)
Wyjaśnieniem jest zwykle brzytwa Ockhama. ;)
Tytuł: Odp: Ktoś tu kogoś...
Wiadomość wysłana przez: Darion w 20 Marzec 2020, 10:40:38
.