The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Cytat: MWisniewski w 24 Sierpień 2014, 19:01:16Potem życie kopnęło mnie w zadek i magiczne klocki zniknęły.
Życie jest jak jajko, trzeba je znieść. ;)
Miałem sprzęt jako młody człowiek, płyt nie tak wiele, bo to był PRL, a ja jakoś nie gustowałem w Połomskim. Czymże to było wobec dzisiejszego hi-fi. Nie mniej jednak przez lata to swoje hobby kultywowałem, jakoś, miałem i kolumny DIY, a nawet gramofon Duala, za który i dziś jeszcze śpiewają 400 zielonych - bo vintage. Ale robiło się coraz gorzej. A na przełomie epok to bardziej myślałem o tym by inwestować w dzieci niż w audio.
Muzyki czasem słuchałem, głównie na komputerowych głośniczkach lub w samochodzie.
Dopiero kilka lat temu znalazłem troszkę wolnej kasy na zakup czegoś ciut lepszego, a potem na nowo chwyciłem bakcyla.
Na szczęście nigdy nie przyszło mi do głowy pokładać nadzieję w kablach. ;)
Cytat: kptsovva w 24 Sierpień 2014, 20:41:25A czy słuchający w mono są audiofilami?
Ależ oczywiście. To nawet ma swoją nazwę - monofilia. ;)
A man can never have enough turntables.

Cytat: StaryM w 24 Sierpień 2014, 17:30:52Rozumiem, że swoje Oriony wygrzebałeś na śmietniku i nic nie kosztowały?

Tu jest wszystko, jak to było. Koniec też dobry, bo jednak kichowato, według samego autora.;)
Ciekawe, czy po tych paru latach te Oriony się wygrzały czy nadal  kaleczą Pawłowi uszy :)
http://www.audiostereo.pl/projekt-orion_48502.html


Cytat: StaryM w 24 Sierpień 2014, 17:30:52
Rozumiem, że swoje Oriony wygrzebałeś na śmietniku i nic nie kosztowały?

Tam każdy element jest wart swojej ceny, nie ma żadnego nadmiaru.

CytatTaki wzmacniacz wraz z przedwzmacniaczem kosztuje około 10 tysięcy złotych. I co w tym dziwnego, że ktoś do takiego wzmacniacza kupi nie kabel za 5 złotych, ale taki za 300?

nie za bardzo się rozumiemy.. jeśli ktoś kupuje taki sprzęt dla szpanu, albo wyglądu, to nic mi do tego, mogę tylko ramionami wzruszyć :) ale jeśli kupuje dla rzekomo lepszego dźwięku, to jest już powód do krytyki...

CytatA dlaczego nie użyłeś gotowców po 5 zł? Jakieś takie grube te kable i kolorowe. A fe.

metr kosztował 2 zł, później żałowałem, bo są grube i fatalnie się lutowało.

Cytat: jar1 w 24 Sierpień 2014, 21:32:34Tu jest wszystko, jak to było.
Czytałem. I to dawno temu. I o ile pamiętam, to końcowe wnioski były optymistyczne. Interesował mnie ten pomysł, ale cena dla mnie była zaporowa.
A man can never have enough turntables.

Cytat: jar1 w 24 Sierpień 2014, 21:32:34
Cytat: StaryM w 24 Sierpień 2014, 17:30:52Rozumiem, że swoje Oriony wygrzebałeś na śmietniku i nic nie kosztowały?

Tu jest wszystko, jak to było. Koniec też dobry, bo jednak kichowato, według samego autora.;)
Ciekawe, czy po tych paru latach te Oriony się wygrzały czy nadal  kaleczą Pawłowi uszy :)
http://www.audiostereo.pl/projekt-orion_48502.html

grunt, to umiejętność czytania ze zrozumieniem :))

CytatZapuściłem dzisiaj Nirvanę "Nevermind", która na początku przyprawiła mnie o ból głowy, bo nie chciała zagrać z Orionami, było płasko, bez życia i pasji. Nic nie zmieniałem w sprzęcie. Włączyłem i stał się cud. ZAGRAŁO :) Barwa, feeling, czad, energetyczny otwarty głos Cobaina !!! WOW !!!! Jedną rzecz ostatnio zmieniłem. Przemyłem uszy u laryngologa... Polecam :))) A może głośniki się wygrzały (w co wątpię), a może się przyzwyczaiłem do neutralnego brzmienia bo audiofilskich kolumnach, cholera wie :) W każdym bądź razie, śpiewałem razem z Kurtem :))

Źródło: http://www.audiostereo.pl/projekt-orion_48502.html/page__st__360
Copyright © Audiostereo.pl

Cytat: XYZPawel w 24 Sierpień 2014, 22:20:52W każdym bądź razie, śpiewałem razem z Kurtem
A co Ci, biedaku pozostało. Pośpiewać sobie, żeby mniej słyszeć, bo słuchanie było mordęgą :)
A spiewać to sobie każdy może, jeden lepiej drugi gorzej.
Typowy audiofil ;)

Jak ktoś z "zewnątrz" to czyta to ma niezły kabaret.

Mimo wszystko nie spotkałem jeszcze audiofila, który nie "korygowałby" brzmienia swojego systemu przy pomocy kabli. I to każdego rodzaju. Tak robi większość ludzi określanych tym mianem. I tylko nieliczni sa na yr machinacje odporni.
Kable zaczęły istnieć gdzieś na przełomie lat 70tych i 80tych. Przedtem nikt sie tym nie przejmował. Najpierw pojawiły sie interkonekty, potem kable głosnikowe, a na końcu sieciówki i kable cyfrowe. Oczywiście wszystkie wpływaja na brzmienie w sposób spektakularny. Tak własnie piszą o nich audiofile. Chyba nie ma ani jednego nie-audiofila, który cos takiego by twierdził (nie liczę tu opinii producentów z oczywistych powodów).
"Słyszenie" kabli jest zatem cechą charakterystyczną dla braci audiofilskiej i pokazuje typowy dla nich sposób rozumowania.

Niektórzy audiofile to nawet twierdzą, ze najlepsze są takie najtańsze, a najlepiej ze śmietnika.
Stosują nawet przewód od żelazka. To dopiero odlot :)