The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Znalezione w sieci: "Pewnego razu odniosłem na treningu kontuzję kolana. Zanosiło się na dłuższy pobyt w domu, nie mogłem za bardzo chodzić. Postanowiłem, że dla zabicia nudy, spełnię swoje marzenie. Kupiłem sobie wymarzony hajendowy sprzęt, Martin Logan, ale od samego początku barwa dźwięku nie była taka, jaką sobie wyobrażałem. Trochę lepsza od poprzedniego zwykłego zestawu za parenaście tysi. Zacząłem szukać przyczyn, metodą prób i błędów. Na pierwszy ogień poszły oczywiście kable audio. Nowe kable Wireworld Platinum Eclipse wydobyły bogate brzmienie, ale nadal czułem lekką tępotę wysokich częstotliwości i drobne szumy. W następnej kolejności trzeba było więc wyrzucić obecną instalację elektryczną i zbudować porządną, ekranowaną, z pasywnymi filtrami ze stopów nanokrystalicznych. Inwestycja warta prawie tyle co mój dom wprawdzie zniwelowała po części tępotę wysokich dźwięków, ale szumy pozostały. Zapraszałem znajomych, ekspertów i innych audiofilskich znawców o opinię. Wszyscy potwierdzili moje przypuszczenia o tym, że coś jest nie tak. W grę wchodziły różne rozwiązania, włącznie z wybudowaniem domu w miejscu oddalonym od pół i promieniowań elektromagnetycznych. Niestety żaden bank nie chciał już mi dać więcej kredytu. Po pewnym czasie szczęśliwie przydarzyła mi się wizyta u lekarza z powodu nasilenia się bólu w kolanie. Stwierdził on, że ból i opuchlizna bierze się na wskutek zebrania się znacznej ilości wody w owym kolanie. Po parotygodniowej kuracji opuchlizna zeszła. Szczęśliwy z tego powodu włączyłem sobie ulubiony Opus 67 Beethovena. To co usłyszałem, a właściwie czego nie usłyszałem, ścięło mnie z nóg. Nareszcie! To jest to! Jest dźwięk! Jest wspaniały, porządny dźwięk! Jednak nie mogłem dojść do tego, co było wpływem na to. Zebrałem myśli, skojarzyłem fakty... No tak... To szum wody w kolanie zakłócał mi prawidłowy odbiór dźwięku. Do tego dochodziła niekorzystna interferencja tejże wody na fale dźwiękowe, powodując ich tępotę w górnych częstotliwościach. Jednak na wszystko trzeba zwracać uwagę, nawet na najmniejszy szczegół."

Mam nadzieję, że uśmialiście się równie serdecznie jak ja.  :)

Wbrew pozorom to nie taka fantastyka. Już kiedyś pisałem o czymś podobnym. Byliśmy z kolegą na prezentacji w pewnym sklepie audio. A słuchaliśmy tam muzyki już wcześniej, lecz tego dnia była makabra. Nic nie grało porządnie. Wszystko było takie, jak by ktoś na głośniki położył ten słynny "audiofilski koc".
Wróciłem do domu i było to samo. Przeszło mi pod wieczór. Woda w kolanie to oczywiście pewien symbol, ale nasze samopoczucie ma wpływ duży, a wiara w coś jeszcze większy. :)
A man can never have enough turntables.

Ludzie powiadają, że wiara czyni cuda. A Jan Kiepura mawiał, że cudów nie ma  ;)

Ostatnio znalazłem też coś takiego, byłoby śmieszne, gdyby nie było żałosne. Otóż w jakiejś dyskusji o kablach człowiek pisze, że oporność dla kabli podaje się dla kilometra (fakt) i że dla długości takich jak są w domu to opór kabla jest minimalny, a on mimo wszystko słyszy, bo słuch ludzki jest tak niezbadanie doskonały. A ponadto niesłychana i niewyobrażalna, acz przecie słyszalna, doskonałość słuchu polegać ma według tej samej osoby na tym, że on słyszy zniekształcenia na poziomie dziesięciotysięcznych procenta.  ::)

No fajnie. Ale weźmy takie radio. Takie najpopularniejsze polskie radio. Mieli dźwięk różnymi poprawiaczami, kompresorami i limiterami, że to w ogóle tylko z grubsza przypomina to, co jest na płytach. Do tego dodajmy zniekształcenia toru FM i jeszcze zniekształcenia w tunerze. Czyli będzie to tak 1%+1%+30% Te 30% to bym dał na zniekształcenia w orbanach, kompresorach i różnych poprawiaczach. I co?

Słyszał kto narzekania na forach audiofilskich na jakość dźwięku w radio? Wielu będzie się kłócić do upadłego, że piosenki w radio brzmią fajniej niż z płyt. Autentyk!!! Słyszałem to w radio na własne uszy. A zniekształcenia tak ze 30% najmniej. I nie ma problemu.

Ale zniekształcenia tak małe, że trzeba się naprawdę skupić, żeby się doliczyć ile zer po przecinku, to ho ho! To jest właśnie problem, który nie daje audiofilom spać po nocach. No litości.