The best topic

*

Wiadomości: 3
Total votes: : 1

Ostatnia wiadomość: 13 Lipiec 2024, 19:41:13
Odp: Na starość też można prowadzić ... wysłana przez StaryM

Jak na polskie warunki w końcu lat 70' był w miarę niezły. Odrobinę wygodniejszy niż G601FS, bo miał autostop na końcu płyty. Jego słabością była równomierność obrotów. Praktycznie co parę godzin trzeba było regulować. Niewyjmowany headshell też był niedogodnością. Ale przy cenie około 4 tysiące złotych, ten gramofon nie był zły.
A man can never have enough turntables.

Mój kolejny magnetofon szpulowy. MS2411. Jego zakup był takim dla mnie przeżyciem, że jeszcze do tej pory pamiętam cenę: 54 200 zł.

Przy prędkości (wyższej) 19,5 cm/s miał pasmo przenoszenia 40-18 000 Hz i dynamikę na poziomie 58 dB. Zaliczał się więc już do urządzeń hi-fi. Ładnie się prezentował na stojąco.

Sądząc po cenie to juz musiała być końcówka lat 80. Gdy się pojawił kosztował nieco ponad 12. Mój M2405S kosztował tylko 8,5 tysiąca. To były ponad dwumiesięczne zarobki nauczyciela w roku 80. Dziś za takie zarobki co kupimy? Nauczyciel zarobi jakieś 2,5 na miesiąc. Za pięć tysięcy kupimy coś budżetowego. ;)
A man can never have enough turntables.

Końcówka sierpnia 1983 roku.
Na wiosnę kupowałem Radmora 5102-T za 38 000zł - na koniec roku "stuknął" coś do 46 000, potem 52 000.

Hm... skonsultuj te ceny. Co prawda inflacja ruszyła dość potężnie już w stanie wojennym, ale aż nie chce mi się wierzyć, ze tak szybko. Z drugiej strony...
Sprawdziłem, że w 1981 zarabiałem 4.800 a w 1985 już 17.500.
A man can never have enough turntables.

Ja tę chwilę mam nadal przed oczami. Jakby to było wczoraj.
Sklep na rynku w Mysłowicach. Sierpień 1983 rok.
Aria ze wzmacniaczem MS2411 54 200 zł - wersja 2412 bez, typu deck - za 52 250 zł.