Pojawił się kolejny model gramofonu w ofercie firmy Audio-Technica. Polskie sklepy już mają sprzęt w ofercie, choć z błędów w opisach można wnioskować, że fizycznie jeszcze gramofony nie dotarły. Brakuje też innych zdjęć, niż te standardowe od firmy.
at-7-black.jpg
Wizualnie gramofony są ładne. Czarne z szarymi elementami (wyżej) lub białe z delikatną szarością (niżej).
at-7-white.jpg
Ramię w kształcie litery J wyposażone jest w znaną wkładkę AT-VM95C. Zaletą jest możliwość dopasowania do tej wkładki lepszych igieł ze szlifem eliptycznym, microline lub shibata. Kształt ramienia wskazuje, że innej wkładki tam się nie da założyć. Dla większości średnio zaawansowanych użytkowników, to żaden problem. Jednak będą i tacy, dla których będzie to ograniczenie. Jest to gramofon "dla opornych" Skalibrowany i bez żadnej regulacji. Nawet nacisk igły fabrycznie jest ustawiony na 2 gramy. Po prostu podłącz i graj.
at-7-head.jpg
Można sobie zmienić igłę na lepszą. W filmowej recenzji z rozpakowania nowego gramofonu wynika, że mocowanie i łożyskowanie ramienia jest porządne, żadnych luzów nie ma. Choć znalazłem też na Reddicie skargi użytkowników, aczkolwiek wydaje się, że problemy wynikają raczej z niewielkiej wagi sprzętu. Gramofon waży zaledwie trzy kilogramy. Podmuch powietrza z okna może nim wstrząsnąć. Gramofon jest całkowicie automatyczny, a mechanizm w nim jest identyczny jak ten znany z Denona DP-300F oraz np. z AT-LP2. Nie jest to zły mechanizm, ale przypomnę, że wymienione przeze mnie sprzęty miały grube metalowe blachy jako obciążniki. Była to jednocześnie izolacja od zakłóceń, gdyby ktoś gramofon postawił na wzmacniaczu.
at-7-cartridges.jpg
Brakuje w polskiej ofercie najładniejszej wersji kolorystycznej. Czarnej obudowy z brązowymi wstawkami. Trochę szkoda. Cena gramofonu będzie wynosiła około 1100 złotych, więc będzie to jeden z tańszych nowych gramofonów w ofercie polskich sklepów. Warto jeszcze dodać, że jest to pełny automat. No i ma bluetooth, zatem można mieć np. kolumny aktywne postawione na przeciwko sofy, a gramofon tuż obok niej i nie plątać się z metrami kabli. Chociaż cyfrowe przesyłanie analogowego dźwięku wydaje mi się raczej głupim pomysłem.
at-7-black-brown.jpg
Jeśli ten model pojawi się w moim mieście, z chęcią przyjrzę się mu z bliska, ale wydaje się, że nie jest to jakaś rewelacja.
Powiem tak... technika powiązana z gramofonami mimo że leciwa to jednak technika mocno skomplikowana. Jest w niej zawarte tyle niuansów opartych na precyzji i nienagannej dokładności że jak widzę te nowe gramofony to jestem przerażony.
I nie trzeba tu wymieniać żadnych nazw firm bo one wszystkie dla zysku pociągną każdemu druta.
A bylejakość czasów w jakich żyjemy tylko stymuluje takie rozwiązania
Myślę sobie StaryM że szkoda sensu, jak mawia jedno z moich dzieci.
Tylko czekam aż pojawią się płyty nagrywane specjalnie do tych gramofonów wykonane z niezwykle wytrzymałej super ekologicznej tektury.
Kiedyś popularny był taki złośliwy rysunkowy dowcip.Nie bardzo pamiętałem, gdzie tego szukać i pomógł mi "Grok" z portalu X.
Po przeszukaniu internetu i mediów społecznościowych, natknąłem się na rysunek z ,,The New Yorker", który jest często przytaczany w kontekście vinylu. W tym komiksie, opublikowanym 18 maja 2015 roku przez Toma Toro, dwóch mężczyzn stoi przy gramofonie, a jeden z nich mówi: ,,The two things that really drew me to vinyl were the expense and the inconvenience" (,,Dwie rzeczy, które naprawdę przyciągnęły mnie do winylu, to wydatek i niewygoda").
Jeden z niewielu przypadków, gdy sztuczna inteligencja okazała się przydatna.
vinyl.jpg
Pomijając oczywistą złośliwość tego dowcipu, to jest to czysta prawda. Winylowe hobby jest drogie, a słuchanie płyt wiąże się z pewną niewygodą. Jednak ta niewygoda własnie skłania nas do słuchania płyty tak, jak zaplanowali to muzycy. Nie przeskakujemy z nutki na nutkę jak w CD (lub tym bardziej w streamingu). Odbieramy płytę jako całość.
I tak jak napisałeś pojawianie się gramofonów obliczonych na taniochę i zminimalizowanie wysiłku i zrozumienia, jest symptomem tej bylejakości. Oczywiście i tak wolę poradzić komuś taki gramofon niż jakieś plastikowe chińskie badziewie typu Crosley. Ale to już zupełnie inna historia...
Nawiązując do opisu z pierwszego posta:
Jest ładny na pierwszy rzut oka i tyle.
Nie, nie można założyć lepszej igły, jak zielona, bo to wyrzucenie kasy w błoto.
Cena 1100 zł wydaje się mocno za wysoka.
Nam jest łatwo psioczyć na tego rodzaju gramofony bo mamy świadomość o co w tym wszystkim chodzi.
Gramofon jak na dzisiejsze czasy jest wybitnie uroczy.
Ale nie daję wiary nawet perfekcyjnym Japończykom że seryjnie wyprodukowane ramię tego typu, trzyma parametry wagi, przesięgu, azymutu aby zrezygnować z tych regulacji.
My wiemy na co wpływają te regulacje i słusznie zwracasz uwagę na igły.
Stanowcze nie, nawet dla początkujących. Chyba że to ma być gadżet ? mebel ?
I te nieszczęsne 1100 pln. do zapłacenia, można za niewiele więcej dużo lepiej.
Tak już obecnie jest że wszystko co nas otacza ma być dzisiaj ładne i wyglądać.
Począwszy od postrzegania kobiet, skończywszy na.....
Cytat: porlick w 30 Marzec 2025, 22:42:59Nie, nie można założyć lepszej igły, jak zielona
Igła VMN-95EN (eliptic naked) też ma jeszcze sens. Wyższe modele na pewno nie.
Cytat: WOY w 31 Marzec 2025, 11:23:05Stanowcze nie, nawet dla początkujących.
No nie przesadzajmy. Jeśli bez naszej pomocy, ktoś wybierze szajs taki, jak na zdjęciu poniżej, to chyba lepiej by wybrał AT-LP70X.
Na Facebooku bardzo często widuję pytania o gramofony od początkujących i najczęściej ludzi poniżej czterdziestki. Wiele odpowiedzi brzmi: "nic nowego, tylko gramofony z epoki, po solidnym przeglądzie". I tu pojawia się pewien problem. Taki odnowiony porządny gramofon kosztuje przynajmniej 2 tysiące, a często więcej. A mimo wszystko to używka i np. nie nadaje się na prezent. Zatem w grupie pojawiają się zarzuty o wspieranie grupowych naprawiaczy i serwisantów. Bo nowe zawsze jest "be".
Z drugiej strony, gdy mówi się o kosztach, to całkiem słusznie pada argument, że nie każdego stać na kilkutysięczny wydatek, a przynajmniej nie od razu. Zatem względnie tani nowy ma swoje zalety. Z tym że taki np. Denon DP-300F jest odsprzedawalny, ale ta Audio-Technica bez żadnych regulacji już niekoniecznie.
Chciałbym się jeszcze rozprawić z argumentem "kupisz byle jaki gramofon i zniechęcisz się". Równie dobrze może się ktoś zniechęcić, gdy kupi AT-LP70X jak i np. używanego "Bernarda" (niby po serwisie). Więc ten kij ma dwa końce.
1.jpg
Ale widywany w różnych sklepach AT LP120 za 1200zl ma sens jak najbardziej. Osobiście mniej by mnie raził didżejski dizajn, jak plastikowe ramię gramofonu z tego wątku.
Ale kiedy ja również jestem za tym, żeby niedoświadczony audiofil kupował nowe nie obarczone pseudo naprawami gramofony.
Wszystkim którzy mnie pytają o radę, odpowiadam że to bardzo kosztowna zabawa i że to będzie cały czas drenowało portfel.
Ale jeśli już musisz coś kupić, to żeby w razie czego nie stracić znaczącej kwoty, zakup powinien uwzględniać przynajmniej solidność konstrukcji taniego gramofonu.
A tej poniżej 2000 pln. raczej trudno szukać.
Tak kiedyś było z wysypem taniego kina domowego.
Ci co mnie posłuchali przynajmniej weszli w posiadanie niezłego wzmacniacza i kolumn.
A ci co nie posłuchali po pewnym czasie unikali tematu rozmów.
Nie twierdzę że wszystko wiem i widziałem. Raczej to do czego doszedłem rodziło się w wielkich bulach.
Ale zawsze brałem na wstrzymanie żeby dozbierać dudki do jakości jaką chciałbym osiągnąć.
Zatem można dzisiaj kupić sobie gramofon ale nie w okolicach 1000 pln.
Choć co tu mędrkować. Moja córka kupiła sobie House of Marley połączyła go z głośnikami Edifier S 2000 i jest szczęśliwa.
Cytat: WOY w 31 Marzec 2025, 12:34:26Choć co tu mędrkować. Moja córka kupiła sobie House of Marley połączyła go z głośnikami Edifier S 2000 i jest szczęśliwa.
W sumie to coś w tym jest, House of Marley jest jednak produktem designerskim. A chyba młodsze pokolenia bardziej na to patrzą.
Taaa.... Tak dizajnerskim, że forma przysłania treść.