Jak byłem mały, to w telewizji pojawiała się audycja "W starym kinie" prezentowano tam rozmaite perełki światowego kina sprzed lat. Cenzura się tego nie czepiała tak bardzo, więc autorzy audycji mieli nieco swobodniejszy wybór. Były to często filmy sprzed kilkudziesięciu lat. Czasem nawet z początków kina. Nie zawsze byłem tym zainteresowany, ale "z braku laku" oglądałem. Dopiero po latach zrozumiałem jak bardzo ważne stało się to dla mojej edukacji humanistycznej (a w końcu to była moja ścieżka zawodowa).
Dziś przypomniałem sobie film, który dziś możemy zaliczyć do klasyki. "Nakarmić kruki" Carlosa Saury. Zrealizowany tuż po śmierci dyktatora Franco. Dość szybko wszedł także na polskie ekrany. Oglądałem go jako student, tuż po lekturze kilku powieści hiszpańskich autorów. Nietrudno było zrozumieć ten film w tej jego najoczywistszej warstwie. Ojciec bohaterki był funkcjonariuszem reżimu. Dla nas żyjących w PRL nietrudne było wczuć się. Reżim to reżim. Podobieństwa były oczywiste.
"Nakarmić kruki" dziś można obejrzeć na VOD TVP.
https://recenzja.info.pl/film/nakarmic-kruki/ (https://recenzja.info.pl/film/nakarmic-kruki/)
A przypomniał mi się dziś ten film dlatego, że znów usłyszałem tę piosenkę. To jedna z takich, które usłyszysz i zostają z tobą na całe życie (oczywiście dla mnie).
Również nasiąkałem w tym samym czasie co ty klimatami dobrego kina i w tv i w kinach.
Mój ojciec był filmowcem i często zakradałem się u niego w pracy na kolaudacje.
Oglądałem wówczas filmy dopuszczane lub nie do dystrybucji kinowej.
W tv moim ulubionym programem były ,,Perły z lamusa,, gdzie nieustannie przekomarzał się pan
Zygmunt Kałużyński z Tomaszem Raczkiem.
A piosenka którą przypomniałeś jest super.