«

»

Maj 01

Odrobina voodoo

Idziemy z wizytą do audiofila. Bierzemy jego ulubioną płytę. Pozwalamy mu na ustawienie sprzętu tak jak lubi. Sadzamy go tyłem do sprzętu. Odtwarzamy płytę raz z założonym obciążnikiem „stabilizującym” , a raz bez niego. Audiofil wykrywa słuchem jego obecność. Obciążnik powinien być kosztowny markowy (wypożyczony od innego audiofila). Wynik testu zachowujemy dla siebie, aby nie obrazić goszczącego nas audiofila i zostawić sobie możliwość prowadzenia następnych testów.

Zrozumieć gramofon – dr inż. Maciej Tułodziecki

Ładnie wygląda

Ładnie wygląda

W praktyce to się nie uda. Większość audiofilów reaguje na blindfold test gorzej jak diabeł na święconą wodę. Z drugiej strony niektórzy zwolennicy przycisków stabilizujących twierdzą, że mogą one docisnąć niezbyt równą płytę i poprawić dzięki temu odtwarzanie.
Oczywiście może być to prawda pod warunkiem, że ów record clamp będzie odpowiednio ciężki lub nakręcany na szpindel. Bardzo ciężki obciążnik źle może wpływać na łożysko. Jest to niewielki problem w prostych łożyskach (np. Rega), gdzie łatwo co jakiś czas zmienić kulkę łożyska, ale duży w gramofonach direct drive. Zakładanie takiego przycisku do nieco pofalowanych płyt może być jednak sensowne, twierdzi tak spora grupa użytkowników forum Vinylengine. Zresztą dr Tułodziecki w cytowanym wcześniej tekście pisze o zastosowaniu przycisków: Oczywiście jest to pomocne w przypadku płyt pofalowanych. Natomiast w przypadku płyt prostych nie jest to w praktyce już tak oczywiste.
Zdania użytkowników w tej sprawie jak zwykle są podzielone i ekstremalnie sprzeczne.
I think they are unnecessary and add zero to the sound, but if you like gadgets, go for it!
lub
I’ve found record clamps to be absolutely necessary for vinyl.
Na koniec więc jeszcze cytat ze znanej już publikacji Macieja Tułodzieckiego:
Jest jeszcze jeden sposób weryfikacji rozwiązań technicznych. Gramofony, podobnie jak inne otaczające nas przedmioty, podlegają prawom fizyki. Marketing nie może tych praw unieważnić, mimo tego, że od szeregu lat próbuje, a biorąc pod uwagę zachowania klientów można też odnosić wrażenie, że odniósł pewien sukces…

2 Komentarze

  1. Jan Jan

    Zaraz zaraz… czy ten gramofon nie należy czasem do autora artykułu? 😉

    1. StaryM

      Owszem, pisałem o nim i umieszczałem zdjęcia. Ów gustowny przycisk też do mnie należy. A co.. trochę voodoo nie zaszkodzi. Dźwięku nie poprawia, ale ładnie wygląda i poprawia samopoczucie. 😀

Komentarze zostały wyłączone.