Lis 23

Ekskluzywny kabel ethernetowy

Nie tak dawno znalazłem na stronie słynnego polskiego specjalisty DIY informację o tym, że Linux gra zimno i sucho, a ciepło i przyjemnie to tylko Windows, i to nie jakiś byle jaki tylko obowiązkowo Windows Server 2012 w którym rolę shella będzie pełnił odpowiedni program do odtwarzania muzyki.
W zasadzie myślałem, że z racji ogromnej dawki głupoty zawartej w tym odkrywczym stwierdzeniu, pod koniec roku ogłosimy, że Mount Everest Audio Voodoo osiągnął… Lampizator.
Jednak właśnie znalazłem coś, co powoduje równie wstrząsające wrażenie.
ethernet
12 metrów ekskluzywnego kabla ethernetowego za blisko 7 tysięcy funtów angielskich, czyli wyjątkowy AudioQuest.
Na dodatek w opisie jest informacja, że ten kabel jest… uwaga! …kierunkowy! Właśnie legła w gruzach cała wiedza pokoleń adminów, bo wynika z tego, że gdyby ten kabel użyć do połączenia z routerem, to trzeba mieć dwa. Jeden na download, a drugi na upload!
Jeśli ktoś myśli, że ta skrętka jest ze złota, to pudło. Kabel jest rzekomo srebrny, a reszta – wtyczki posrebrzane z dodatkiem plastikowych zapinek. Rzekomo ten cudowny kabel ma moc przewodzenia bez wzmocnienia sygnału nawet na 300 metrów, ale pechowo wszystko pocięto na 12-metrowe odcinki.
Mnie jednak interesuje, co by się stało, gdyby odtwarzacz z serwerem muzyki połączyć odwrotnie i czy mistrz voodoo audiofilskiego, redaktor Pacuła by to usłyszał.
Chyba by usłyszał, on wszystko słyszy…

Lis 21

Squeezebox Classic – ocena

Czytelnicy portalu Engadget ocenili Squeezebox Classic bardzo wysoko, dając mu 9 na 10 możliwych punktów, w tym ocenę za jakość dźwięku maksymalną.
squeezebox10
Wielką zaletą użytkową Squeezeboxa jest duży i czytelny wyświetlacz i możliwość wybrania trzech wielkości napisów. Te największe (choć mieści się mniej liter) są dobrze widoczne nawet z odległości 4 metrów. Z tego względu dość łatwe jest sterowanie odtwarzaczem za pomocą pilota. Jeśli chcemy jednak interfejsu z większymi możliwościami, możemy sterować urządzeniem z przeglądarki.
squeezebox11
Równie dużą zaletą jest też możliwość użycia tabletu lub smartfona, ponieważ jest specjalna aplikacja do zdalnego sterowania Squeezeboxem.
squeezebox12
Dane techniczne urządzenia wyglądają następująco:

High fidelity Burr-Brown™ 24-bit DAC (PCM1748E)
Two dedicated linear power regulators for DAC and line-out stages
Full 6.0Vpp line-level signals
Signal-to-noise ratio: over 100dB
Total harmonic distortion (THD+N): less than -93.5dB (0.002%)
Digital S/PDIF outputs
Optical and coax digital connections
Dedicated high-precision crystal oscillators (no PLL, no resampling)
Standard IEC-958 (S/PDIF) encoding
Optical connector: TOSLINK 660nm
Coax connector: RCA, 500mVpp into 75 ohms
Sample rates: 44.1Khz, 48Khz, 96kHz
Audio format: linear PCM, 16 or 24 bits per sample
Intrinsic jitter: less than 50ps (standard deviation)
Headphone output
Standard 1/8″ jack also functions as an IR blaster
Minimum headphone impedance: 16 ohms
Total harmonic distortion: less than 0.03%
Left/right crosstalk attenuation: 92dB

Na uwagę zasługuje bardzo wysoki wskaźnik tłumienia między kanałami – 92dB, niski współczynnik THD – 0.03%, zaś odstęp sygnału od szumu to 100dB. Jest to więcej niż wynosi dynamika cyfrowych nagrań CD. A ponadto dzięki wyjściom Toslink i Coaxial mamy możliwość użycia Classica jako typowy transport, do którego podłączymy dowolny DAC.
squeezebox13
Wewnątrz Squeezeboxa Classic jest chip Burr Brown PCM1748E 24bit/96kHz.

The PCM1748 is a CMOS, monolithic, integrated circuit which includes stereo digital-to-analog converters (DAC) and support circuitry in a small SSOP-16 package. The data converters use Texas Instruments’ enhanced multilevel delta-sigma architecture that employs fourth-order noise shaping and 8-level amplitude quantization to achieve excellent dynamic performance and improved tolerance to clock jitter. The PCM1748 accepts industry-standard audio data formats with 16- to 24-bit data, providing easy interfacing to audio DSP and decoder chips. Sampling rates up to 100 kHz are supported. A full set of user-programmable functions is accessiblethrough a 3-wire serial-control port that supports register write functions.

Dla miłośników DIY Squeezebox też jest gratką ponieważ w sieci można znaleźć wiele informacji o przeróbkach, które poprawiają zalety urządzenia. Jednak należy uważać dokonując przeróbek lub kupując rozmaite upgrade-kits.
Niektóre z przeglądanych przeze mnie zestawów miały jitter wielokrotnie większy niż w fabrycznym urządzeniu.
Zresztą potwór jitter spędzający sen z oczu audiofilom oraz powodujący, że krew im z uszu płynie, utrzymywany jest w Squeezeboxie na poziomie niższym nuż 50 pikosekund, a pikosekunda to jedna bilionowa część sekundy. Czyli 50 ps = 50×10−12 s. W zasadzie wszystko, czego brakuje Squeezeboxowi, aby został zaakceptowany przez audiofilskich ultrasów to przynajmniej dziesięć razy większa cena i żeby był produkowany przez jakąś modną audiofilską manufakturę. Może dlatego tak chętnie akceptują rozmaite przeróbki garażowe a la Lampizator. Przypomina to trochę anegdotkę o mężu, który ogląda swą śliczną i zgrabną żonę w negliżu i wzdycha:
– Ach Zośka, żebyś ty jeszcze była cudza.
Dla przykładu Monarchy DIP ma 685ps na wyjściu koaksjalnym, a 602ps na toslinku, a dane są podowane przez Elberotha z Audiostereo, czyli jednego z najbardziej wprawionych rycerzy walczących z jitterem. 😉
Z tego względu warto się zastanowić, zanim zaczniemy uprawiać voodoo, bo można wydać duże sumy na pogorszenie parametru, który jest bardzo dobry.

Warto dodać kilka słów o wygodzie korzystania ze Squeezeboxa. Dużym atutem jest możliwość odtwarzania dowolnie utworzonych playlist, a utwory w nich zapisane mogą pochodzić z różnych albumów rozmaitych wykonawców i fizycznie mogą być zapisane w zupełnie innych folderach. Tej możliwości często nie mają inne odtwarzacze. Korzystając z interfejsu webowego lub dedykowanej aplikacji można dodawać wiele różnych pojedynczych utworów lub albumów do bieżącej playlisty, czego też nie ma wiele innych odtwarzaczy. Same playlisty także możemy tworzyć w aplikacjach obsługujących LMS.
Logitech Media Serwer jest zgodny z DLNA, więc korzystać z niego mogą inne odtwarzacze. Pisałem już, że można zainstalować go na wszystkich popularnych systemach operacyjnych. Bibliotekę można bardzo łatwo przenieść na inny komputer, indeksowanie nowo dodanych utworów zwykle przebiega sprawnie i bez kłopotów. Sam LMS nie ma dużych wymagań sprzętowych i można go uruchomić również na starych i słabszych komputerach. Obecnie są implementacje pozwalające na używanie LMS nie tylko na platformie x86. Można do tego wykorzystać np. Raspberry Pi.

Lis 21

Logitech Squeezebox Classic

W audiofilskim światku produkt Logitecha zupełnie niesłusznie ma niezbyt dobrą opinię, a tymczasem szkoda, że przestał być produkowany. Jest to bowiem urządzenie mające wiele zalet i dziś już można kupić Squeezebox Classic tylko jako NOS (New Old Stock), a za jakiś czas będzie to gratka podobna do starych lamp.
squeezebox1
Pudełko jest bardzo porządne i sztywne, a w środku jest dobrze zabezpieczony przed wstrząsami i zarysowaniami odtwarzacz oraz pilot.
squeezebox2
W środku jest jeszcze mniejsze pudełko zawierające zasilacz impulsowy oraz kabel i baterie do pilota zdalnego sterowania.
squeezebox3
Zasilacz ma dwie końcówki, jedna w wersji angielskiej druga w wersji europejskiej kontynentalnej. Kabel zasilacza jest wystarczająco długi, by nie obawiać się odległości od gniazda.
squeezebox4
W powszechnym mniemaniu jedną z większych wad urządzenia jest impulsowy zasilacz. Jednak jest on wykonany bardzo solidnie, nie słychać z niego żadnych drgań, ani brzęczenia, pomiary też nie wykazują żadnych szczególnych zakłóceń. Jednak zawsze możemy zasilacz wymienić. Zastosować zasilanie liniowe lub nawet odpowiednio duży Power Bank, zapewniając Squeezeboxowi zasilanie bateryjne.
squeezebox5
Wszystkie urządzenia z pudełka to sam odtwarzacz Classic, zasilacz do niego, pilot zdalnego sterowania oraz dokładny podręcznik użytkownika w kilku językach. Niestety brak wśród nich polskiego.
squeezebox6
Jest także bardzo przyzwoicie wykonany kabel 2xRCA do połączenia analogowego.
squeezebox7
Z tyłu urządzenia jest gniazdo zasilania 5V, gniazdo ethernetowe, a następnie koaksjalne i optyczne. Potem mamy wyjście analogowe RCA, a na końcu gniazdo słuchawkowe. Podłączenie słuchawek nie budzi jednak zachwytu. Nawet na dobrych słuchawkach jakość jest dość przeciętna.
squeezebox8
Z przodu nie ma żadnych elementów regulacyjnych, wszystko robimy za pomocą pilota. Dolna część wykonana jest z anodowanego na czarno aluminium z logo Logitechu, zaś górna część to wyświetlacz, na którym możemy ustawić różne wielkości napisów.
squeezebox9
Przed pierwszym uruchomieniem odtwarzacza warto najpierw założyć konto w serwisie mysqueezebox.com oraz zainstalować sobie Logitech Media Server. Dobrze też od razu połączyć go z siecią lokalną przez kabel ethernetowy, skonfigurować połączenie przez dhcp i poczekać, aż Squeezebox automatycznie zaktualizuje oprogramowanie.
Logitech Media Server to bardzo dobre oprogramowanie, z którego między innymi korzysta popularny obecnie system Daphile. Możemy LMS zainstalować na komputerze z Linuksem, MacOSX oraz Windows. Może to być oczywiście laptop lub stacjonarny służący normalnie do pracy, ale lepiej pomyśleć o jakimś serwerze NAS (niektóre mają wbudowany LMS) lub komputerze przeznaczonym wyłącznie na media. Zaletą będzie możliwość składowania tam rozmaitych plików – choć trzeba pamiętać, że katalog muzyczny ma być tylko dla plików muzycznych.
Odtwarzacza możemy używać już po wstępnej konfiguracji, sam znajdzie serwer w sieci, trzeba będzie jedynie potwierdzić. O zaletach i wadach w codziennym użytkowaniu napiszę w kolejnej recenzji

Lis 09

KOSS Porta Pro

Słuchawki KOSS Porta Pro możemy dostać za sumę od 150 do 300 złotych za wersję z „pilotem”. To jedne z najpopularniejszych chyba na świecie słuchawek składanych. Jednak przyznaję bez bicia, że od początku miałem do nich nastawienie niechętne. Kształt mają taki niby modernistyczny, lecz lekko oldskulowy i wyglądają tandetnie, byle jaki czarny plastik, cienki metalowy pałąk, cienki kabelek z tendencją do plątania się i z byle jakim wtykiem mini jack. Normalnie koszmar. Wcześniej recenzowałem słuchawki Sennheiser PX90, które przy cenie około 150 zł też nie były szczytem doskonałości, ale przynajmniej plastik w dotyku robił lepsze wrażenie. Bose AE2 z plastikowymi muszlami mniej więcej na poziomie mercedesa klasy A też wyglądały lepiej. Słuchawki Kruger&Matz to z wyglądu luksus.
koss1
Jednak wygląd to nie wszystko, więc postanowiłem posłuchać. Na początek, żeby je trochę rozruszać i jednak dać jakąś szansę włączyłem trochę muzyki elektronicznej i o dziwo Porta Pro zabrzmiały bardzo przyjemnie. Spróbowałem więc muzyki z zupełnie innego gatunku. Rokia Traore – instrumentalna i wokalna muzyka afrykańska prezentowana w naturalny sposób. Słuchawki dały radę. Prezentacja była kameralna, wręcz intymna, z doskonale zarysowanymi wszystkimi muzycznymi szczegółami. Tak pięknie nie grały tej muzyki żadne z poprzednio recenzowanych słuchawek. Bose dawały zbyt wygładzony dźwięk, Kruger&Matz zbyt chropawy, a Sennheiser nieco matowy.
koss2
Nieco zdziwiony postanowiłem spróbować repertuaru klasycznego. Odtworzyłem ścieżkę dźwiękową z filmu „Amadeusz” na płycie winylowej w wykonaniu nieśmiertelnej Academy Of St Martin In The Fields. Są tam fragmenty bardzo miękkie i kameralne, ale też są patetyczne orkiestrowe i chóralne momenty, które od przetworników akustycznych wymagają siły. I tym razem także słuchawki dały radę.
koss3
Każdy miłośnik dobrego dźwięku wie, że naprawdę dobre zestawy głośnikowe mają cechę, którą potocznie nazywa się „wychodzeniem dźwięku poza głośniki”. Oznacza to, że pozorna scena muzyczna jest wtedy szersza niż rozstaw głośników. Ze słuchawkami nie jest tak łatwo, bo mamy je bezpośrednio na uszach i trudno taki efekt szerokiej przestrzeni uzyskać. Jednak muszę stwierdzić, że KOSS Porta Pro potrafią dać taki efekt. Zdumiałem się, gdy włączyłem ostatnią płytę Pink Floyd – The Endless River. Gdy zaczynał się pierwszy utwór miałem wrażenie, że dźwięki dobiegają gdzieś daleko spoza słuchawek.
koss4
Nagrania testowe zostawiłem na sam koniec. Słuchawki doskonale prezentują wokale zarówno żeńskie jak i męskie. Dają sobie radę z odtwarzaniem bardzo niskiego basu, choć w tym wypadku ustępują nieco KM830EB firmy Kruger&Matz. Dźwięk jest pełny, bardzo przestrzenny i szeroki. KOSS Porta Pro nie mają problemu z odtwarzaniem żadnego gatunku muzycznego i dają sobie radę z każdym instrumentarium. Zgodnie ze specyfikacją potrafią odtworzyć nawet 16Hz, choć oczywiście brzmi to ciszej niż 20Hz, bez problemu odtworzyły utwór testowy z bardzo niskim basem fortepianu i kontrabasu. Jest tam najniższe A, czyli dźwięk około 27Hz, którego nie grają nie tylko słuchawki, ale i większość kolumn głośnikowych.
KOSS Porta Pro to słuchawki otwarte, więc nie izolują od otoczenia, ale – co zaskakujące – osoby w otoczeniu nie będą słyszeć dźwięku ze słuchawek prawie wcale. Warto też odnotować wyjątkową wygodę. Słuchawki są bardzo lekkie i nawet po blisko sześciu godzinach słuchania nie czułem się zmęczony.
Biorąc pod uwagę trzy aspekty słuchawek – wygląd, wygoda i dźwięk (dwa ostatnie są ważniejsze) – przygotowałem takie oto porównanie. Od lewej Bose AE2, KOSS Porta Pro, Sennheiser PX90, KM830EB Kruger&Matz. W pierwszej rubryce wypisałem najtańszą cenę, za jaką czasem dane słuchawki można kupić.
headset
Zdecydowanie najlepsze walory użytkowe mają słuchawki KOSS Porta Pro, choć wygląd jak z epoki Walkmana nie jest zachęcający. Z innych recenzji wiem, że użytkownicy czasem narzekają na ich nietrwałość, psucie się wtyczki mini jack i zbyt delikatny kabel. Zapewne mają rację, to może być istotny minus, lecz wśród słuchawek do 500 zł to KOSS Porta Pro mają zdecydowanie najbardziej naturalny i neutralny dźwięk. Są też najbardziej uniwersalne.

Paź 25

Kolumny na głośnikach STX

Jeden z moich przyjaciół postanowił zmajstrować sobie kolumienki podstawkowe średniej wielkości. Dwudrożne, z głośnikami STX – T.10.250.8.PCX i W.15.160.8.FCX. Jednak najważniejsza wiadomość jest ta, że miały być z drewna. Nie ze sklejki, ani mdf, ale porządnych grubych desek jesionowych.
diy1
Byłem sceptyczny, przede wszystkim dlatego, że naczytałem się o niekontrolowanych rezonansach w takich obudowach. Poza tym zastanawiałem się, jak to wyjdzie w praktyce. Jak widać kolumienki są bardzo eleganckie.
diy4
Kolega zastosował najlepsze komponenty do swej konstrukcji, wykonał porządną zwrotnicę 2 rzędu, w środku zastosował samoprzylepną matę bitumiczną i wytłumienie za pomocą owczej wełny. Obudowa jest klejona bez użycia żadnych gwoździ i wzmacniana od środka.
diy3
Jak to gra? Przyznam, że zbierałem szczękę z podłogi. 😉
Dźwięk jest bardzo wyrównany bez przebarwień w żadnym zakresie pasma, równie dobrze brzmiał gitarowy koncert Erica Claptona, jak i Dire Straits, czy stare nagrania Led Zeppelin. Wysokie tony bardzo precyzyjne, ale nie natarczywe, dźwięk potrafi się rozprzestrzeniać poza kolumny. Nie brakuje basu, jest szybki, kontrolowany i ma ten „pazur”.
diy2
Jeszcze raz potwierdza się, że głównym czynnikiem w sprzęcie audio jest dobór elementów o niewielkiej tolerancji, precyzja i dokładność wykonania. Porównywałem brzmienie tych monitorów z moimi kolumnami trójdrożnymi na głośnikach SEAS, choć było to trudne porównanie, ponieważ moje kolumny są czteroomowe, zaś głośniki STX mają 8 Ohm. Zasadniczą różnicą, choć niewielką był wyższy zakres średnich tonów. Trzeba powiedzieć, że zwykle taka różnica występuje w porównaniach pomiędzy kolumnami dwu- i trójdrożnymi.
Muszę przyznać, że te monitory DIY są jednymi z lepszych, jakie słyszałem. Na pewno są warte każdej wydanej złotówki i każdej godziny pracy, gdybyście chcieli kupić coś gotowego o podobnych walorach, to musicie się liczyć z dość sporym wydatkiem. Wydaje się też, ze STX produkuje coraz lepsze głośniki. 🙂

Wrz 19

Kuzma Stabi S

Gramofony słoweńskiej firmy Kuzma to z pewnością marzenie wielu audiofilów, choć ekscentryczne wzornictwo zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu. Miałem okazję przyjrzeć się z bliska i posłuchać modelu Stabi S w słupskim sklepie KKRS.
stabi-s-1
Konstrukcja gramofonu wykonana jest z litego mosiądzu i umiejscowiona na wybranej przez użytkownika platformie, w tym wypadku na masywnej podstawie ze sklejki. W mosiężnej konstrukcji osadzone jest łożysko talerza i gniazdo ramienia. Silnik jest oddzielnym elementem stojącym również na podstawie. Ramię Stogi S o długości efektywnej 229 mm jest ramieniem prostym łożyskowanym za pomocą oleju. Gdy zaczniemy kompletować nasz wymarzony gramofon zaczniemy od sumy blisko 8 tysięcy za podstawę wraz z talerzem, dodamy prawie drugie tyle za ramię i za kilka tysięcy, które nam zostanie dokupimy pozostałe drobiazgi niezbędne w użytkowaniu tego sprzętu.
stabi-s-arm
Ramię Stogi S jest bardzo precyzyjną konstrukcją i przygotowanie go do pracy nie jest procesem trywialnym. Wymaga dokładności w wypoziomowaniu platformy i chasis we wszystkich płaszczyznach. Nie w każdej konfiguracji sprzętowej się też sprawdzi. Ponieważ część ramienia z headshellem „pływa w oleju”, więc nie ma połączenia z masą, a to może być przyczyną lekkiego przydźwięku, gdy dotkniemy ramienia. W tej sytuacji dobre uziemienie pozostałych elementów audio jest absolutnie niezbędne.
Sama konstrukcja chasis, choć wygląda lekko, jest bardzo masywna i ciężka. Gramofon na platformie waży około 13 kg. Nie musimy się zatem obawiać przypadkowych drgań.
Gramofonu słuchałem z wkładką ShelTer 201.

Dodatkowymi towarzyszami sesji odsłuchowej gramofonu Stabi S był wzmacniacz zintegrowany Vitus Audio SIA – 025 Signature Series i kolumny Isophon VESCOVA firmy Gauder Akustik, no i oczywiście last but not least przedwzmacniacz Sensor 2 firmy RCM.
va0
Słuchając muzyki kilku wykonawców z różnych gatunków można było stwierdzić, że ten zestaw prezentuje naprawdę eleganckie brzmienie. Prezentacja zarówno nagrań akustycznych, jak i nagrań z instrumentarium elektronicznym jest pełna i bardzo zrównoważona. Na pewno zadowoleni byliby zwolennicy angielskiej szkoły dźwięku. Sprzęt niczego nie przebarwia, nie narzuca się, nie podbija żadnej części pasma.
zestaw
Posłuchałem na wyżej prezentowanym zestawie także muzyki z płyt CD i porównując z dźwiękiem płyt winylowych mogę stwierdzić, że Vitus Audio z kolumnami Isophon VESCOWA potrafi też pokazać niezły pazur, czyli dźwięk nadal nie podbarwiony i zachwycający równowagą, ale trochę bardziej otwarcie wychodzący naprzeciw słuchacza.
stabi-s-infera
Miałem tez okazję posłuchać gramofonu Stabi S z przedwzmacniaczem Infera Mini i muszę powiedzieć, że nasz miejscowy wyrób nie ma się czego wstydzić w tym hajendowym towarzystwie, ale to już materiał na całkiem inny felieton.

Sie 21

Koncepcja dźwięku

Gdy po raz pierwszy ujrzałem prospekt Emerald Physics, zachwyciłem się. Kształt tego zestawu głośników był niesamowity. Z jednej strony futurystyczny, ale jednocześnie lekki i elegancki. Bardzo chciałbym usłyszeć ich brzmienie, jednak było to już po wystawie AudioShow w roku 2011, gdzie odbyła się ich polska premiera. Może bym nawet pojechał. Na pewno nie kupię sobie tego zestawu, bo najprostszy CS3 kosztuje trzy tysiące zielonych, a to przekracza moje możliwości.

Emerald Physics CS3

Emerald Physics CS3


Twórcy tych obudów otwartych, powszechnie nazywanych odgrodami, wyjaśniają swą koncepcję dźwięku słowami: „zlikwidowaliśmy pomieszczenie”. W przypadku konstrukcji tradycyjnych ważne jest, aby ustawienie głośników i aranżację pomieszczenia dostosować tak, by rozproszyć odbicia fal dźwiękowych, usunąć powstawanie fal stojących i wytłumić nadmiernie głośne częstotliwości. Gdy zastosujemy odpowiednie odgrody, problem znika. Konstruktorzy Emerald Physics twierdzą, że udało im się rozproszyć fale dźwiękowe z tyłu, tak aby przypominały naturalne rozproszenie dźwięku w plenerze lub sali koncertowej. Rozproszenie fal dźwiękowych istnieje bowiem zawsze w naturze i jest częścią naszych wrażeń słuchowych. Czy ta teoria ma swe pokrycie? Jest to prawdopodobne.
Wielu znanych producentów kolumn głośnikowych, tych zamkniętych i z tunelami bass-reflex, podejmuje inne działania. Po pierwsze starają się, by grały tylko głośniki. Obudowy są wytłumiane w środku, produkowane z materiałów mało rezonansowych i pokrywane rozmaitymi powłokami tłumiącymi. Kiedyś robiono kolumny z płyty wiórowej, dziś z płyty MDF, sa to materiały klejone z drobinek drewna (w przypadku MDF – wręcz mikroskopijnych). Jako wytłumienie stosuje się maty bitumiczne, gąbkę, owczą wełnę i wiele innych wynalazków technicznych. Na zewnątrz pokrywa się kolumny wieloma warstwami lakierów syntetycznych. Wszystko po to, by wytłumić drgania obudowy, promieniować mają tylko głośniki. To jednak nie likwiduje problemów z akustyką pomieszczenia i często zdarza się, ze ekskluzywny zestaw gra kiepsko z powodu niedostosowania pokoju, w którym go postawiono. Najgorszym koszmarem są fale stojące, które potrafią zniszczyć bas lu zrobić „dziurę” w jakimś zakresie pasma, co powoduje, że aż uszy bolą.
Nic więc dziwnego, że niektórzy audiofile potrafią wydać spore kwoty na rozmaite dodatki, które w ich mniemaniu poprawią brzmienie zestawów głośnikowych, które niejednokrotnie kosztowały koszmarne pieniądze. Kable, podstawki, obciążniki w kształcie myszy ze „specjalnym” piaskiem w środku…
Nadal nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jakie zestawy grają lepiej i zapewne takiej nigdy nie będzie…

Lip 17

Gramofon ze stajni TEAC

W recenzjach tego gramofonu można przeczytać, że jest to doskonały wybór w kategorii entry level. TN-300 firmy TEAC kosztuje w Polsce niespełna 1700 zł i budzi zainteresowanie swoim eleganckim wyglądem oraz dobrą jakością wykonania. Zdecydowanie się wyróżnia wśród tanich produktów Pro-jecta, które sprawiają raczej niekorzystne wrażenie. Ma ciężką i elegancko wykonaną plintę z pokrywą na mocnych zawiasach.
tn300-4
Jest to gramofon z napędem paskowym (belt drive) z dwoma prędkościami 45 i 33 i1/3 RPM. Wow and Flutter to 0.2% – nie jest to rewelacyjny wynik, ale wiele popularnych gramofonów ma taki sam. Regulacja obrotów znajduje się na spodzie gramofonu, co na pewno nie jest wygodne i uniemożliwia regulację „na gorąco”.
tn300
Gramofon dostarczany jest z wkładką AT-95E zamontowaną na headshellu. To niezła wkładka z dolnej półki cenowej, lecz bez trudu można wymienić ją na lepszą o wadze od 3.5 do 6.5g. Ramię ma 223mm długości i jest ramieniem prostym, wykonanym z aluminium z przeciwwagą i regulowanym antyskatingiem.
tn300-1
Gramofon ma przedwzmacniacz z korekcją RIAA, który można wyłączyć, ma też moduł A2D pozwalający zgrywać płyty do plików o rozdzielczości 16bit/48kHz
tn300-3
Out of the box ten sprzęt jest na pewno przyzwoitym urządzeniem od odtwarzania płyt winylowych, z którego początkujący miłośnik czarnego krążka może być zadowolony. Z biegiem czasu można wymienić wkładkę oraz dokupić lepszy przedwzmacniacz, a wtedy na pewno dźwięk się jeszcze poprawi. Warto też wymienić impulsowy zasilacz dołączony do gramofonu na liniowy, aby zmniejszyć ilość zakłóceń energetycznych, które się pojawiają w głośnikach.
Na koniec warto też zwrócić uwagę na to, że obok całkiem przyzwoitego dźwięku, który oferuje TN-300 jest też bardzo porządny i elegancki wygląd, a to argument nie bez znaczenia, jeśli ktoś musi brać WAF* pod uwagę. Gramofon możemy dostać barwiony na czarno, czerwono i biało, oraz w kolorach drewna – cherry i naturalne jasne drewno.


* WAF – Wife Acceptation Factor.

Lip 07

KM0830EB kontra PX90

Postanowiłem zrobić test porównawczy słuchawek z trochę innej półki użytkowej i cenowej. Z jednej strony będą to średnie słuchawki z oferty polskiej marki Kruger&Matz produkowanej w Chinach, czyli model KM0830EB. Z drugiej zaś strony tanie słuchawki znanej marki Sennheiser PX90.
Pierwsze należą raczej do sprzętu domowego i świetnie się sprawdzą podczas słuchania muzyki w domowym zaciszu, wieczorem, gdy nie chcemy przeszkadzać domownikom. Można je wykorzystać mobilnie jadąc tramwajem, ale na spacerze mogą być już niewygodne.

km-senn1

Słuchawki Sennheiser będą doskonale się sprawdzać podczas dojeżdżania do szkoły czy pracy komunikacją miejską, nadadzą się do słuchania muzyki na spacerze, a nawet podczas jazdy na rowerze. Do biegania już się nie nadają. Ale PX90 można również wykorzystywać stacjonarnie.
Z wyglądu znacznie ciekawsze są KM0830EB. Mają drewnianą obudowę, dobry kabel połączeniowy wzmacniany oplotem, który całkowicie można wymienić na inny bez skomplikowanych zabiegów technicznych. Wtyczki jack są pozłacane. Słuchawki wyglądają porządnie i solidnie.
PX90 mają wygląd nie najgorszy, ale sposób wykonania kojarzy się raczej z tanimi popularnymi słuchawkami. Jednak trzymają się bardzo ładnie na głowie, nie uciskają i nie przeszkadzają nawet po kilku godzinach, czego o słuchawkach Kruger&Matz powiedzieć nie można.
Gdy testowałem słuchawki Kruger&Matz zaskoczony byłem, że te chińskie w końcu produkty mają tak dobry dźwięk. Jednak słuchawki PX90 wcale nie są gorsze. Zarówno KM0830EB jak i PX90 ładnie brzmią w różnych rodzajach muzyki, doskonale sobie dają radę z jazzem, muzyką klasyczną i rockową. Są uniwersalne – prezentują neutralnie nagrany dźwięk i nie przebarwiają niczego. Jeśli ktoś lubi podkolorowany jakiś zakres pasma, to musi szukać wśród całkiem innych produktów.
Jednak po dość długim słuchaniu zauważyłem, że bas prezentowany przez słuchawki Sennheiser jest zdecydowanie lepszy. Jest go może trochę mniej, ale jest szybki, kontrolowany i jednocześnie głęboki. W KM0830EB jest więcej basu ale nie jest tak czysty i doskonale zintegrowany z resztą dźwięków. Przesadziłbym pisząc, że jest rozlazły, ale do ideału trochę mu brakuje. Na czym polega różnica usłyszałem, gdy w obu słuchawkach włączyłem testowy dźwięk sygnał sinusoidalnego 20Hz. W PX90 słychać było jednorodny równy dźwięk o stałej częstotliwości, zaś w KM0830EB było to burczenie wskazujące, że słuchawki sobie z tym najniższym pasmem nie radzą za dobrze.
PX90 można nabyć już od 120 zł, a KM0830EB od 190 złotych. Pomimo słabszego wyglądu poleciłbym raczej słuchawki Sennheisera. Mają lepszy stosunek ceny do jakości, długie słuchanie nie powoduje dyskomfortu uszu i mają ładniejszy i bardziej naturalny bas.

Cze 03

Młodszy brat

W ofercie Onkyo znalazł się wzmacniacz A-9010, który w sprzedaży detalicznej kosztuje o 1/4 mniej niż jego mocniejszy poprzednik A-9050.
Podstawowe różnice dotyczą liczby wejść i wyjść.
a9010
A-9010 ma dwa wejścia cyfrowe (optyczne i koaksjalne), wejście gramofonowe MM i 4 wejścia analogowe. Jest tylko jeden komplet wyjść głośnikowych i wyjście nieregulowane line-out.
a9050
A-9050 ma trzy wejścia cyfrowe (optyczne i 2 koaksjalne), tak samo 4 analogowe i gramofonowe MM. Ma dwa komplety wyjść głośnikowych i oprócz wyjścia line-out ma też regulowane pre-out do zastosowania odrębnej końcówki mocy oraz wyjście subwoofera.
A-9010 ma 44W mocy na kanał, a jego starszy brat 75W. W A-9010 zastosowano typowy układ loudness i regulację barwy ±10db, w A-9050 jest lepszy układ phase matching bass i regulacja barwy ±14dB.
Dane podane przez producenta mówią, że A-9010 ma lepszy tzw. damping factor 95 (w stosunku do 60 w starszym), co sugerowałoby jakieś zmiany konstrukcji mechanicznej, które jednak na oko nie są zauważalne. Z drugiej strony niektóre parametry A-9010 są nieco gorsze – SNR – 92dB (78dB MM) / 110dB (88dB MM).
Jeśli jednak chcielibyśmy usłyszeć te różnice, to będzie dość trudno. Wzmacniacze grają bardzo podobnie, a moc 44W na kanał też jest wystarczająca w przeciętnym współczesnym pokoju. Rzecz jasna w bardzo dużym pomieszczeniu mogą wystąpić różnice. W brzmieniu nie ma zbyt wielu różnic, choć może się wydawać iż A-9010 ma bardziej matowy dźwięk (mowa oczywiście o porównaniach w trybie direct). Funkcja loudness na pewno nie spodoba się wielu melomanom.
Moduł cyfrowy jest taki sam w obu wzmacniaczach i nie należy tam szukać różnic. Przedwzmacniacz gramofonowy także nie różni się w żaden istotny sposób. Wzmacniacz A-9010 należy ocenić pozytywnie, najtańszy wzmacniacz w ofercie wielu innych firm jest kiepsko grającym sprzętem zbudowanym na układach scalonych, a Onkyo daje nam wzmacniacz o naprawdę przyzwoitych parametrach i ładnie grający.

 

Starsze posty «