Autor Wątek: Gramofon tygodnia  (Przeczytany 629 razy)

StaryM

  • Global Moderator
  • Autor
  • *****
  • Wiadomości: 4027
  • Vinyl Lover
    • Blog Belfra
Odp: Gramofon tygodnia
« Odpowiedź #20 dnia: 06 Styczeń 2019, 13:31:40 »
Fakt. Być moze WOY zasugerował się nieco Dualami, bo tam sprężyna działa ciut inaczej. Ale to długa historia i trochę poza wątkiem.
A man can never have enough turntables.

StaryM

  • Global Moderator
  • Autor
  • *****
  • Wiadomości: 4027
  • Vinyl Lover
    • Blog Belfra
G601A
« Odpowiedź #21 dnia: 13 Styczeń 2019, 17:43:55 »
To drugi po G601fs gramofon Hi-Fi, a w zasadzie pierwszy, bo poprzedni miał dość  niedopracowany napęd z idlerem, czyli rolką pośrednią, a da dodatek krótki pasek do silnika i zwykle szwankowały obroty. W G601A zastosowano napęd paskowy, a że talerz wciąż był ciężki, to obroty były stabilne.
Zacytuję, co na Facebooku w grupie gramofonowej napisał znający się na rzeczy właściciel tego gramofonu:
Gdy kupiłem ten sprzęt, przywiozłem, podłączyłem, położyłem płytę to przyznam że targnęły mną dwa, trochę skrajne spostrzeżenia. Z jednej strony przyjemne zaskoczenie: coś co ma 40 lat, coś co zostało zdjęte z pawlacza po Bóg wie ilu latach bezczynności, coś co być może w innych warunkach rozszabrowane zgniłoby na śmietniku, oto jest w moich rękach (jestem drugim właścicielem). I po prozaicznej wymianie paska za 15 złociszy ruszyło gładko z kopyta jak gdyby nigdy nie pochodziło z zapomnianego lamusa ! Druga strona, bardziej prozaiczna – no oczywiście że zagrało, ale … Wiedziałem, że to pierwsze przymiarki, że dużo pracy przede mną, że to co jest na talerzu to relatywnie słaby licencyjny Warner etc., no ale żeby aż taka słabizna ? Czy też może lata spędzone z dźwiękiem przyzwoitego brytyjskiego CD-ka zmanierowały mnie aż tak bardzo ? I tu chyba właśnie dochodzę do sedna problemu nazywanego gramofonami Fonica. Czegoś co w innych warunkach gospodarczych – systemowych prawdopodobnie nie miałoby miejsca. Żeby to wyjaśnić użyje przykładu kulinarnego: Otóż jeśli wykorzystamy dobrej klasy produkty do przygotowania posiłku, to generalnie powinien on być przynajmniej zjadliwy dla średnio wymagającego klienta. Inaczej - jeśli nawet przeciętnych produktów użyje mistrz kuchni, to jest szansa że otrzymamy może kulinarne dzieło sztuki. No i idąc tym tropem – przecież w moim gramofonie jest wszystko to, co w dobrym „posiłku” być powinno: Wspomniane ramię R2, amerykańska wkładka Shure M44MB (nawet dziś ciesząca się pewną estymą nie tylko w Polsce), mały i lekki silnik prądu stałego (licencja Hitachi). Napęd paskowy - teoretycznie cichutki, do tego ten ciężki talerz. Elektroniczne sterowanie obrotami w oparciu o tarczkę transoptora i efekt stroboskopowy, oraz dwupołówkowy prostownik w sekcji zasilacza. A także płyta nośna (chassis) wprawdzie słabo, ale jakoś odprzęgnieta od plinty – obudowy. No i mam to wszystko co trzeba a jednocześnie efekt jest taki że pozostaje płacz i zgrzytanie zębami - dlaczego ? Otóż w chwili obecnej po wielu doświadczeniach, badaniach, porażkach, i w sumie sukcesach mogę potwierdzić że tak – ów potencjał jest całkiem spory. Natomiast wówczas nie umiano, nie chciano, czy też nie potrzebowano go w pełni wykorzystać (tak, tak).

Paweł Pablo Moń
A man can never have enough turntables.

Tiny URL: